Forum konie »

Zjawisko "naturalnego werkowania" - artykuł Francuskiego Związku Podkuwaczy


Jedyne co,  to ja uwazam ze czeste rozkucie i podkucie konia nie jest dobre, to jak to robia niektorzy startujace zwolennicy naturalnego werkowania  i  moim zdaniem jesli kon juz jest kuty to treba kuc, chyba ze przestaje zupelnie pracowac. Dla mnie podkucie wiaze sie z innym obciazeniem sciegem, miesni i stawow, i to sa za duze zmiany na krotkie okresy. Ale dziala widac, konie nie kuleja, moge nie miec racji, ale eksperymentowac na swoich koniuach raczej nie zamierzam.

To tylko moje zdanie, nikt sie nie musi zgadzac naprawde.  😉




Arimona
ja mam do Ciebie pytanie:
czy uważasz, że trzeba kuć caly czas bez przerwy, 12miesięcy w roku  ❓ i to jest dobre ?
możesz to jakoś uargumentować i rozwinąć tę myśl?

każda "dobra klasyczna kowalska szkoła" mówi, iż konieczne są okresy rozkucia np. poza sezonem startów, aby kopyto "odpoczeło" i "się zregenerowalo"
chyba nikt nie zaprzeczy? a jeśli tak, to chętnie posłucham argumentów...

ja nie jestem całkowitym przeciwnikiem kucia...
ale jestem przeciwnikiem kucia "bez przerwy"12 miesięcy w roku...uważam, że to nie jest dobre...(i mówię tu o przeciętnym "zdrowym" koniu a nie o koniach z poważnymi chorobami i patologiami - bo to jest temat na inna rozmowę)
metoda dr Strasser (jako metoda lecznicza) faktycznie jest stosowana w przypadku koni o kopytach patologicznych i by takie kopyta wróciły do zdrowia koń musi mieć zapewniony ruch i warunki utrzymania zbliżone do tych, które miałby żyjąc na wolności (różnorodność pożywienia, stado, ruch, dostęp do wody....) Dodatkowo stosuje się fizjoterapię, masaż i streching.
Co do samych kopyt- zdrowe, poprawne kopyta wcale nie wymagają ostrej ingerencji (i nie różnią się od kopyt "doskonałych" w rozumieniu naturalnego werkowania), by Pani Doktor była z nich zadowolona i po ostruganiu koń może spokojnie iść na rajd ❗ Sama niedawno byłam na seminarium u Tomka Świątka i po powrocie wystrugałam swoje 4konie do określonych parametrów. Konie od 1,5roku strugam sama "naturalnie"- chodzą naprawdę dużo, latem jeździmy na rajdy. Po nieco innym ostruganiu wcale nie chodzą gorzej ❗ Wczoraj pojechaliśmy na 4h w teren i konie nie wróciły kulawe (ścieżek gruntowych nie mamy wiele, większość to szutry, po których nasze konie galopują i ścieżki z ostrymi kamieniami, na których stępujemy) wręcz przeciwnie- zdziwiło mnie to, że mój koń po raz pierwszy nie zrobił sobie mustang rolla na pazurze 😉
Mnie także czasem przeraża ilość osób, które po przeczytaniu kilku książek lub po jednym kursie(bez dostatecznego przeanalizowania zawartej w nich wiedzy) chwyta za tarnik ale to życie pokaże co z tego wyjdzie. Kto ma odrobinę oleju w głowie będzie obserwował, konsultował i zadawał pytania a wtedy to może mieć sens.....no i pokora jest niezbędna ❗


Też mam od jakiegoś czasu do czynienia z naturalną werkowaczką - rozsądna, myśląca i otwarta osoba. Mam dwa konie podkute - nie tylko nie zrobiła mi kazania, jak bardzo je krzywdzę, czy tam wręcz zabijam, ale nawet po oględzinach jednego przyznała, że nie miałaby wiele zarzutów odnośnie tego, jak jest robiony. Ba, jak już byłam gotowa młodego rozkuwać, sama doradziła, że lepiej poczekać, aż będzie niezmarznięte podłoże i przestawić go na spokojnie na bosą stope. Więcej, jak jej wyłuszczyłam, że zamierzam konia mieć boso, jak długo się da, ale poźniej podkuwać - też komentarz był ok, a nie nawracanie na jedyną słuszną metodę na siłę. Czyli się da bez fanatyzmu 🙂 Za to respekt 😀



no przecie pisałam, że KARA ŚMIERCI dla niej za to.... 😁
GILOTYNA i Francuska Rewolucja
SPALENIE NA STOSIE za szamanizm i Francuska Inkwizycja

(plus dodatkowe tortury przed śmiercią za Megalomanię 😉 )
🏇

Jest to dokładnie to samo czego nauczyłem się w szkole mistrza Józefa Antczaka (dyplom mistrza w zawodzie kowal, stąd tytuł), poza oczywiście pozbyciem się podków i mniej więcej to samo co pisałem kilka postów wyżej.
Czy nie odnosicie wrażenia, że wszystkie te teorie generalnie propagują bardzo podobne podejście i różnią się w zasadzie kilkoma różnicami ? Czy nie jest tak, że przypomina to trochę PNH gdzie aby zdobyć konieczną wiedzę należy zostać adeptem słono płatnych kursów a konia nie można klepnąć zwykłym palcatem tylko trzeba użyć Parelli carrot sticka ?

Naprawdę jest mi bardzo przykro w imieniu kolegów po fachu, że tak proste zasady jak:
- utrzymanie niskich piętek
- zaangażowanie strzałki
- nie maltretowanie podeszwy
- odp. zaokrąglenie krawędzi podeszwy
- skrócenie długości kopyta


zgadzam się w 100%
miałam do czynienia z p.Józefem Antczakiem i potwierdzam, że jest to fachowiec najwyższej klasy, o ogromnej wiedzy i doświadczeniu praktycznym...możliwe, że JEDYNY taki w POLSCE

tylko pytanie, jak on sam da rade wszystkie konie w PL wystrugać/okuć ❓ 😎





duży  👍 dla kotbury, za tę wypowiedź
mało kto ma odwagę mówić prawdę...


O Bosze, co ja pacze!!! What a fucking awsom story!!! Urzekła mnie ta historia!

Ten artykuł już dawno urwał mi jaja w stajni bo uwaga - pewien debil powiesił go u nas na tablicy w stajni a potem latał i pokazywał wszystkim (łącznie z personelem): Paczcie, ktoś coś takiego powiesił (no k. mać ciekawe kto? )! Koniec, koniec  z nimi tymi no z tą i tamtą co tu konia robi sama.

o i ten tekst to jest w moich oczach takie narzędzie ludzi malutkich co pojęcia nie mają o czym pierniczą.


Kopyta mojemu koniowi robię sama. tak jestem po kursie... czy był to kurs "Naturalnego" werkowania... trudno powiedzieć. Raczej w moim odczuciu kurs prowadzony przez lekarza weterynarii, który opierając się o nowsze niż z epoki króla Ćwieczka badania i przykłady oraz doświadczenie z własnego podwórka, mówił o dobrostanie koni ze szczególnym uwzględnieniem mechaniki kopyta.

Chciałam iść na klasyczny kurs werkowania, taki, który podparty będzie papierami jakiejś organizacji i będzie miał jakieś wymagane ogólnopolskie minimum programowe ale:
- nie ma czegoś takiego - są tylko kursy dla kowali, a ja jestem baba co jej bóg nie dał bicepsa jak Pudzian i kuć koni nie zamierzam, wolę co kilka tygodni się powyginać i zrobić delikatny pedicure
- w czasie gdy ja chciałam swą wiedzę poszerzyć kursów nawet kowalskich nie było
- i teraz najważniejsze - sorry ale znam kilka (kilkanaście osób) po kursach kowalskich (kowali praktyków) - jak kur.. słyszę powtarzana jak mantrę bezwiedzę i pewne cudowne średniowieczne teorie to się zastanawiam kto pozwala na propagowanie takich bzdur! (np. przesławne rozszerzanie kopy! - założę fanklub temu debilnemu nurtowi).

Dziwi mnie czemu kowali w Polsce nie dzieli się na tych wyedukowanych (którzy rozumieją to jak zbudowane jest kopyto, jaka jest jego mechanika i biomechanika i maja trochę anatomicznej wiedzy o swoich pacjentach) i na szkołę "średniowieczny beton".

A wkurza mnie okropnie nadawanie łatki "naturalny" każdej osobie grzebiącej w kopytach, która podków nie przybija! Naturalne to jest jak koń popierdziela po prerii i sam kopyta sobie ściera a jak mu nie wychodzi to go coś zeżre! I to jest selekcja naturalna czyli najlepszy weryfikator jakości strugania.
W warunkach stajennych (jakkolwiek stajnia nie byłaby zarąbista) niektórzy mogą co najwyżej symulować naturalną prace kopyta.

Strugam sama. Jestem po weekendowym kursie. Nie jestem jakimś top strugaczem, który wie jak robić korektę przypadków ciężkich ale na boga podstawowa pielęgnacja kopyt (nawet przy użyciu noża, cęgów, tarnika) to nie jest rocket science! Od wieków ludzie dbali o kopyta swoich koni nie kończąc jakiś magicznych kursów i śmiem twierdzić, że były czasy, że dbali lepiej - bo koń miał większą wartość i dłużej miał służyć.
U nas wciąż są zawodniczy skokowi (nazwisk nie podam bo nie wiem czy by sobie życzyli), którzy sami sobie konie robią, także kują (tak kują) a kursu nie mają żadnego🙂. I tym jakoś nikt smrodu nie robi🙂


I teraz tadammmm (fanfarki) - gwóźdź programu czyli happy endu nie będzie.
Nie nastąpi w Polsce żadna regulacja zakazująca grzebania w kopytach bez uprawnień cechu rzemiosł w ciągu najbliższych kilku lat. Przyczyna tej sytuacji urodziła się niedawno - są nią prace nad ustawą deregulującą zawody 


piglet
Chodzilo mi bardziej o te krotke okresy rozkuwania/podkuwania podczas sezonu, a nie w ogole nie rozkuwania nigdy-przenigdy.
Aczkolwiek biore po uwage to ze jak juz zaczynam kuc konia bo wiecej jezdze, trenuje, to raczej wiekszosc roku bedzie kuty, bo zima tez sie trenuje, tez sa zawody, jest gruda na padokach, hacele potrzebne, itd.

Ogolnie odciagam moment kucia poki co (na 12 kopyt  tylko dwa sa podkute) ale jak tylko mlode zwierzaki zaczna wiecej pracowac i beda potrzebowali kucia na 4, by lepiej sie ruszac/skakac to od razu podkuje.
Zgadzam sie z tym ze kopyto jest bardziej naturalne kiedy niepodkute, ze pewnie szybciej zdrowotne problemy widac nog, szybciej i latwiej korygowac gorsze kopyta, bardziej ruchliwa strzalka. Ale to dziala w obie strony, po cos te podkowy zostaly wymyslone.
Podkuty kon zupelnie inaczej pracuje, widzialam niejednego konia porownania w pracy ( i byly to mlode albo starsze zdrowe konie w pracy) i roznice bylo widac ogromna.

No i bez zadnych przytykow personalnych  :kwiatek: ale trzy osoby na forum startuajce boso wyszej to jest zaledwie kilka procent od calej stawki startujacych w tych samych wysokosciach koni (albo programach), nie sa wyznacznikiem tego ze teoria "o tym ze bose startujace konie sa zdrowsze od kutych" jest prawda.

Chyba ze nie jestem na czasie, i sa juz jakies badania zrobione o wplywie rozkucia na konie startujace?

I przy okazji piglet ze jestes, to chetnie bym przeczytala co wedlug ciebie dokladnie ma regenerowac "zdrowe kopyto po prawidlowym kuciu" w czasie rozkucia?
piglet

I przy okazji piglet ze jestes, to chetnie bym przeczytają co według ciebie dokladnie ma regenerowac "zdrowe kopyto po prawidlowym kuciu" w czasie rozkucia?



chętnie odpowiem, ale problem w tym, że ja nie jestem teoretykiem tylko praktykiem i forum internetowe, to nie jest moje naturalne środowisko...nie wiem gdzie teraz masz konie? czy dalej w Bajardo czy gdzieś indziej? ja jestem w Bajardo minimum raz w miesiącu i jeśli chcesz to możesz mnie "złapać" i porozmawiamy 😉

oprócz tego sama już sobie odpowiedziałaś na swoje pytanie

Zgadzam sie z tym ze kopyto jest bardziej naturalne kiedy niepodkute, ze pewnie szybciej zdrowotne problemy widać nóg, szybciej i latwiej korygować gorsze kopyta, bardziej ruchliwa strzaska. Ale to dziada w obie strony, po cos te podkowy zostaly wymyślone.

tzn odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego niezbędne są okresy "odpoczynku" od podków 😉



No i bez żadnych przytyków personalnych   ale trzy osoby na forum startujące boso wyżej to jest zaledwie kilka procent od calej stawki startujacych w tych samych wysokosciach koni (albo programach), nie sa wyznacznikiem tego ze teoria "o tym ze bose startujace konie sa zdrowsze od kutych" jest prawda.
ja wcale tak nie twierdzę
i we wcześniejszych moich wypowiedziach również zaznaczyłam, że nie jestem całkowitym przeciwnikiem zarówno kucia jak i podków
uważam że, zarówno kucie jak i podkowy maja zastosowanie w sporcie i nie musi się to kłócić z dobrostanem konia...

napisze jeszcze raz: jestem przeciwnikiem kucia "bez przerwy" 12 mieś w roku
Podkuty kon zupelnie inaczej pracuje, widzialam niejednego konia porownania w pracy ( i byly to mlode albo starsze zdrowe konie w pracy) i roznice bylo widac ogromna.


Tylko cały wic polega na tym, jak te konie były rozczyszczane jak nie były kute. Jeśli tak jak robi to większość kowali, to nie dziwię się, że chodziły lepiej po podkuciu. Ja tam uważam, że mój prywatny koń chodzi dużo lepiej bez podków niż w podkowach (a był naprawdę nieźle kuty). Znaczy się chodzi lepiej od kiedy piglet wzięła jego rozczyszczanie w swoje ręce 😉
[quote author=_Gaga link=topic=87773.msg1365418#msg1365418 date=1333908664]
Szanowny Łukaszu
Z jednym ze stwierdzeń z cytowanego artykułu szczególnie się nie zgodzę. Ale po kolei: moje konie werkuje (i kuje w razie potrzeby) podkuwacz klasyczny. Konie zdrowe, kopyta ładne, piętki nie za wysokie - słowem kilkanaście lat współpracy i ja i moje konie jesteśmy zadowoleni. Konie przenigdy nie kulały po kowalu itd itp. Jednak nie planując dla konia sezonu startów - nie kuję - nie ma potrzeby. W takim przypadku do lasu, czy na zawody "za stodołą" zakładam buty - pozwala to chronić puszkę kopytową przed kiepskim podłożem, ponadto buty zapewniają lepszą przyczepność niż kopyto bose. A kuć tylko po to aby czasem do lasu pojechać, coś skoczyć - byłoby kompletną głupotą... Artykuł wyraźnie wspomina, że to sposoby prehistoryczne (przy czym faktem jest, że od wieków buty są znane, tylko technologia produkcji się zmieniła)... Moim zdaniem nie wszystko trzeba odkładać do lamusa jako przestarzałą metodę ochrony...
[/quote]

Zgadzam się jak najbardziej. Sam nie raz proponowałem klientom, żeby danego konia rozkuć
- bo po pierwsze jest to potrzebne żeby kopyto odpoczęło od wbijanych w nie podkowiaków (szczególnie jeśli widzę, że ściana zaczyna robić się krucha a sama struktura kopyta słabnie),
- po drugie: zdarza się, że widzę konia kutego całe życie na zbyt małe podkowy (też inny temat, często jest to wina właścicieli bo jak koń zgubi podkowę to wina kowala, więc niektórzy nie mając czasu i chęci pokombinować dadzą taką podkowę, że na pewno nie zgubi), kopyto jest pełne odgnieceń,
- po trzecie: wbrew temu co tu mnie ktoś zarzucił, że "werkując zarabiam mniej, więc kończę współpracę", zalecam rozkucie jeśli koń po prostu tego nie potrzebuje, bo na przykład jest użytkowany sporadycznie i chodzi po przyjaznym terenie.

W takich przypadkach jak Twój - buty to całkiem fajna sprawa, fakt, że jednorazowy wydatek dość spory ale to przydatna rzecz.

przymiotnik "naturalny" przy werkowaniu, to znów zwyczajny marketingowy chwyt... można wystrugać źle lub dobrze, terapeutycznie lub okresowo, ale nigdy naturalnie...no bo czy można naturalnie zsyntetyzować transuranowca?


I z tym też się zgodzę. Można werkować, podkuwać i ogólnie prowadzić kopyta albo dobrze albo źle albo tak sobie. Jeżeli podkuwanie jest robione zgodnie ze sztuką i zasadami, które można znaleźć choćby w literaturze z 1972 roku (Graliński, Peczat - "Podkuwacz koni"😉 to nie ma prawa w niczym zaszkodzić.

A właśnie to co mnie wkurza w kilku publikacjach, które widziałem i czytałem na temat "naturalnego werkowania" to zdjęcia podkutych kopyt ! - przecież to co tam widać to jakaś patologia ! Co jedno zdjęcie to gorszy horror od drugiego ! Nic dziwnego, że po pokazaniu takich materiałów - podkowy to ZŁO !
A dlaczego te wszystkie zdjęcia są tak tendencyjne ? Dlaczego nie ma żadnego, pokazującego prawidłowo i zgodnie ze sztuką podkutego konia ? Dlaczego pod zdjęciem jakiegoś koszmara nie ma podpisu - " Nieprawidłowo podkuty koń" lub  "Podkowa nie zmieniana od 4 miesięcy" ?


A daleko szukać nie trzeba, choćby w książce Uwe Lukasa są takie zdjęcia.

Przez 20 lat pracowałem na wyścigach, gdzie konie są kute na 4 nogi co 5-6 tygodni (dla ciekawych - dlaczego podkowa wyścigowa ma po 6-8 otworów na jednym ramieniu ?) i wierzcie mi, że teraz gdy pracuję sam jako podkuwacz chciałbym, żeby choć połowa koni, które widzę miała takie kopyta jak tamte folbluty.
lukaszpodkuwacz, czy mógłbys w kilku zdaniach przedstawić główne różnice między Twoim werkowaniem a tzw. naturalnym?  Czy w ogóle sa jakieś? I jeśli tak to z czego wynikają?
Tak z ciekawości pytam.
lukaszpodkuwacz, czy mógłbys w kilku zdaniach przedstawić główne różnice między Twoim werkowaniem a tzw. naturalnym?  Czy w ogóle sa jakieś? I jeśli tak to z czego wynikają?
Tak z ciekawości pytam.


też chętnie poslucham
Podstawowe zasady, w telegraficznym skrócie, którymi się kieruję to:

"Doprowadzenie kopyta i kończyny do stanu w którym:
- zachowane są proste linie w osi pęcinowo-kopytowej,
- kopyto jest zrównoważone,
- strzałka jest zdrowa, duża i ma kontakt z podłożem,
- kopyto nie wygląda jak ścieśnione koturny,
- krawędzie są zaokrąglone (niech będzie, że nazwiemy to mustang roll),
- powierzchnia kopyta jest gładka,
- koń nie stawia kopyta od palca,
- linia biała jest ciągła i wyraźna,
- wszystkie ingerencje w wady postawy przeprowadzane są stopniowo i nie powodują kulawizny,
- konie które tego nie potrzebują nie są podkuwane."


Owszem to są bardzo ogólne i mało konkretne wskazówki ale staram się ich trzymać, czasem to wychodzi lepiej, czasem gorzej. Konie są różne, właściciele są różni, ich oczekiwania też są różne. Co do szczegółów ile wycinać tego czy tamtego, ile tarnikować, ciąć czy nie ciąć itd... to zapraszam do Lubniewic, napijemy się piwa, pogadamy i może coś tam się wspólnie wymyśli. Na forum publicznym nie czuję się na siłach, żeby móc uczyć innych i wdawać się w rozległe dysputy.

Cytuję sam siebie, pisałem o tym na bodajże 2 stronie tego wątku. Z takiego punktu widzenia nie widzę żadnych różnic między tym co "naturalne" a "klasyczne" - jak już pisałem,
tu nie trzeba do tego dorabiać jakiejś ideologii, albo jest to zrobione dobrze albo źle.

Kilka zdjęć jest dostępnych na mojej stronie, cały czas pracuję nad stworzeniem bazy danych ciekawszych przypadków - robię sobie fotki, opisuję co zrobiłem i dlaczego i czy coś to zmieniło czy nie. Jak coś takiego będę miał w stanie nadającym się do publikacji to dam na stronę.

dzięki lukaszpodkuwacz
No własnie tego się spodziewałam. Czyli różnic nie ma. Skąd więc te wszystkie postulaty?
A jeszcze jedno pytanie do lukaszpodkuwacz - czy te ww punkty to Twoja własna filozofia wynikająca z różnorodnych doświadczeń, czy mniej więcej tego uczą na szkoleniach dla kowali?
I jak wygląda sprawa wybierania podeszwy?
Każde z tych stwierdzeń jest bardzo ogólne. Mnie by ciekawiły takie rzeczy jak dokąd zaokrąglenie ścian i dlaczego, jaka wysokość kątów wsporowych, jaki sposób przycinania ścian wsporowych, jakie traktowanie zainfekowanej strzałki, itp.
A także postępowanie przy ochwacie, pierwsze struganie rozkutego konia, itp. No ale to już dużo do opisywania.
Mnie nauczono tego u mistrza Józefa Antczaka i podczas praktyki, którą odbywałem u Ryszarda Mamajka na Partynicach. Do kilku rozwiązań doszedłem samodzielnie i po konsultacjach z innymi podkuwaczami. Co do podeszwy - kiedyś jak rzeźbiłem któreś tam kopyto, Rysiu Mamajek powiedział mi: "Zostaw już to w spokoju, po cholerę chcesz temu koniowi dziury w kopycie narobić ?!" Tyle na temat, mnie wystarczyło.
Każde z tych stwierdzeń jest bardzo ogólne. Mnie by ciekawiły takie rzeczy jak dokąd zaokrąglenie ścian i dlaczego, jaka wysokość kątów wsporowych, jaki sposób przycinania ścian wsporowych, jakie traktowanie zainfekowanej strzałki, itp.
A także postępowanie przy ochwacie, pierwsze struganie rozkutego konia, itp. No ale to już dużo do opisywania.


Bardzo dużo do opisywania, a za cienki w uszach jestem żeby robić za nauczyciela i brać za to odpowiedzialność.
Mnie nauczono tego u mistrza Józefa Antczaka i podczas praktyki, którą odbywałem u Ryszarda Mamajka na Partynicach. Do kilku rozwiązań doszedłem samodzielnie i po konsultacjach z innymi podkuwaczami. Co do podeszwy - kiedyś jak rzeźbiłem któreś tam kopyto, Rysiu Mamajek powiedział mi: "Zostaw już to w spokoju, po cholerę chcesz temu koniowi dziury w kopycie narobić ?!" Tyle na temat, mnie wystarczyło.

A marketingu gdzie się uczyłeś? Całkiem fajnie się tu reklamujesz.  😉
Ale przecież pan Mamajek  ingeruje nożem w podeszwy i strzałki. Przynajmniej z tego co widziałam jego pracę. Nie chcę się wypowiadać czy w żywą czy martwa podeszwe i dlaczego, bo nie obserwowałam nigdy jak struga wnikliwie i nie pytałam go co robi dlaczego. Tylko stwierdzam fakt, że ingerencja nożem jest.
Dajcie "chłopakowi" spokój, przecież tylko odpowiada na pytania, które są mu zadawane (to w ziązku z tym marketingiem).
Łukaszu, mimo tego, że uważasz, iż jesteś "za cienki", może skusisz sie na założenie wątku dot. klasycznego rozczyszczania kopyt i kucia. Takiego wątku chyba jeszcze tutaj nie ma.
Piszę zupełnie poważnie.
Dobra, dobra pomyślę.
Ktoś za to odpowie na to o co pytałem wcześniej ? Chodzi o te zdjęcia podkutych koni w publikacjach "naturalnych strugaczy"
Odnośnie "marketingu" wystarczy, że zniknie link do działalności w podpisie a Pan Łukasz doda swoje namiary do wykazu podkuwaczy , jak inni i będzie OK.
Wedle życzenia, dziekuje za zwrocenie uwagi, ten podpis faktycznie był nie na miejscu.
Wedle życzenia, ten podpis faktycznie jakiś taki dziadowski był.

Dzięki. Ja chętnie czytam, to co piszesz bo to ciekawe .  :kwiatek:
Dobra, dobra pomyślę.
Ktoś za to odpowie na to o co pytałem wcześniej ? Chodzi o te zdjęcia podkutych koni w publikacjach "naturalnych strugaczy"


Bez kopyt nie ma konia - Nic Baker, Sarah Braithwaite str. 49

Gene Ovnicek  http://www.hopeforsoundness.com/natbalance/nbshoe.html
Mogę jeszcze trochę pomęczyć?... 🙂
1. Jak zachowujesz oś pęcinowo kopytową? Patrzysz na przednią ścianę i względem niej ustawiasz czy jakoś inaczej?
2. Co to znaczy, że powierzchnia kopyta jest gładka? Jak to wygląda jak nie jest i co wtedy robisz?

Z gory dzięki za odpowiedzi 🙂
Przez 20 lat pracowałem na wyścigach, gdzie konie są kute na 4 nogi co 5-6 tygodni (dla ciekawych - dlaczego podkowa wyścigowa ma po 6-8 otworów na jednym ramieniu ?) i wierzcie mi, że teraz gdy pracuję sam jako podkuwacz chciałbym, żeby choć połowa koni, które widzę miała takie kopyta jak tamte folbluty.

Ja strugam taką folblutkę po torach, malutkie płaskie kopytka, strzałka w zaniku która nie chce rosnąć, cieniutka ściana która nie strugana regularnie co 4 tygodnie, pęka, te kopytka nie dają mi spokoju, no i niestety kobyła z trzeszczkozą, bo co u diabła miało chronić te biedne trzeszczki. Liczyłam jeszcze na to, że strzałka się wzmocni ale 2-gi rok i nic. Co ciekawe klacz pięknie zasuwa od piętki, to przynajmniej mnie u niej cieszy 😉 Ale jak Ramey napisał jeśli koń we wczesnym stadium rozwoju nie będzie miał dostatecznie rozwiniętej strzałki gąbczastej( a koń 2 letni w treningu wyścigowym jest już kuty i ten proces u niego przez to jest hamowany, nie mówiąc o źrebakach trzymanych na grubej ściółce i wypuszczane na chwilkę żeby czasem się nie przeziębił  🤔)  później tego już nic nie nadrobi 🙁
Z drugiej strony ja rzeczywiście znam wiele koni po torach, które mają naprawde niezłe kopyta.

To mi się trafił trudny przypadek  🙁

widać różnice ?

Zdjęcie z galerii lukaszpodkuwacz
podpisane
zdrowe i bardzo ładne kopyto hucuła



i zdjecie kopyta hucuła forumowej kasik

http://re-volta.pl/galeria/foto/31226

Akurat obydwa to prawy tył.

Jak dla mnie róznica ogromna, pomijajac sposób wystrugania,  kopyto z drugiego linka ma na czym stać - strzała jak sie patrzy, wypełnia cały tył kopyta, krótki nie "blokujący" ruchu pazur.

----

ps. Myślę, że te dwa zdjęcia to też swego rodzaju odpowiedź na pytanie o róznice w rozczyszczaniu klasycznym i naturalnym. 😉

co jest powodem takiego obłamywania się ścian??


JolantaG czyli Twoim zdaniem lepszy jet kopyto konia kassik?
Epikea- to kopyto jest przede wszystkim potwornie przerośnięte, ściany wsporowe zakryły całą podeszwę w tyle i koń (kopyto) próbuje sobie jakoś poradzić z tą sytuacją właśnie poprzez wyłamywanie kawałków. Efekt końcowy strugania mi się nie podoba, bo wygląda jakby koń wciąż stał na ścianie wsporowej a nie na kącie wsporowym.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się