Od sierpnia zeszłego roku mam pewien nieustępliwy problem z moim koniem... W sierpniu, kiedy koń zaczął być pastwiskowany pojawił się u niego problem z układem oddechowym. Przy jakimkolwiek wysiłku koń 'dyszał i sapał' okropnie, zdarzało się, że objawy te były bardzo wzmożone, ale bywały też dni kiedy były niesłyszalne. Niedługo po tym zdecydowałam się na wezwanie weterynarza, ale on pobadaniach wykluczył dychawicę oraz astmę, bo takie były moje pierwsze podejrzenia. Zaprzeczył także możliwości wystąpienia u konia boleriozy. Usłyszałam tylko,że jest to brak kondycji. Moje wątpliwości wzbudziły nasilające się objawy, mimo że koń chodzi regularnie, nawet po większym wysiłku nie poci się i jest chętny do ruchu na przód.
I tutaj powstaje moje pytanie : Co to może być, czy wzywać jeszcze raz i zwrócić uwagę na coś konkretnego ? Jak postępować z takim koniem ? Ćwiczyć,nie ćwiczyć ? Z zaleceń weta koń powinien normalnie chodzić pod siodłem. Od innych usłyszałam też,że może po prostu "on tak ma", ale nie jestem w stanie w to uwierzyć.
Dokładne badania koniecznie. Ale ja sobie pomyślałam jeszcze o alergii, moze to jakaś reakcja alergiczna na jakieś trawy czy coś, bo piszesz że to od momentu kiedy był pastwiskowany, a w czasie wysiłku nie ma objawów.
Powinno się wykonać badanie endoskopowe, przyczyn duszności, czy "charczenia" może być wiele, od alergii począwszy, poprzez dychawicę świszczącą (lewostronne porażenie krtani), przemieszczenie podniebienia miękkiego czy retrowersję nagłośni, aż na guzach i deformacjach skończywszy. Radzę dokładnie konia zbadać, aby wdrożyć odpowiednie leczenie.
Zairka no właśnie nie poci się praktycznie wcale, a niezależnie od tego czy temperatura jest wysoka, czy niska koń nadal ma objawy... Prawdopodobnie niedługo do Krakowa przyjedzie pani Blanka Wysocka, więc postaram się, żeby zbadała Kataniego.
Co do pocenia, jak kupiłam moją kobyłę, też nie pociła się niemal w ogóle i była sucha jak wiórek z bardzo prostej przyczyny - mało piła, bo w starej stajni była pojona z wiadra tylko przy karmieniu. Po przyjeździe do nowej stajni tez piła bardzo mało. Na zachętę dostała lizawkę i elektrolity, potem piła już w normie.
Druga rzecz, że to też jest cecha osobnicza - ona w ogóle poci się bardzo mało, zwłaszcza w letniej sierści, no i częściej z nerwów, niż z wysiłku.
U Blanki wiecej zaplacisz, w warszawie w klinice 300zl kosztowalo. Ale warto pokazac konia specjaliscie od drog oddechowych. Mi tez troche na alergie wyglada, a nie leczona alergia moze doprowadzic konia do stanu fatalnego.
Pacia skoro jesteś z Krakowa spróbuj wezwać Agnieszkę Jakubowską. To jest wet o niesamowicie otwartej głowie i nie zostawia konia "bo on tak ma" o ile na 100% nie stwierdzi, że naprawdę tak ma.