Jeśli o UK chodzi, to z terenami bywa krucho. Ale je miałam chyba sporo szczęścia, bo w trzech swoich pracach mogłam szaleć po cudownych lasach, z czego w jednym drogi bywały dość kamieniste i nie wszędzie dawało się jeżdzić szybciej niż kłusem. W pozostałych miejscach były naturalne przeszkody, zawsze upolowało się coś do skakania. Tyle, że były to typowe klimaty huntingowe, farmerzy mieli fajny stosunek do koni. Największym rajem było Rutland, gdzie czasami odnosiłam wrażenie, że mój szef jest właścicielem 70% okolicznych pól i lasów 😉 Bajka.
Edit: gllosia, stajni nie znam, ale tamtejsze rejony są piękne. Tylko dogadać się po walijsku bywa trudno 🤣
[quote author=karolina_ link=topic=823.msg1432576#msg1432576 date=1339871622] w UK ciężko znaleźć stajnię z możliwością wjazdu do lasu w ogóle, większość to tylko asfaltowe drogi. A jak już jest las, to ośrodek płaci za użytkowanie zwykle- jeżdżę w miejscu bliskjo epping forest, jeśli chce się tam jeździć, to niby trzeba się zgłosić po taki dysk przyczepiany do siodła, który oznacza, że stajnia płaci za wjazd pensjonariuszy na teren parku, ale w rzeczywistości nikt tego nie sprawdza. [/quote]
Kurcze mam nadzieję, że ten aspekt UE nigdy nie dotrze do Polski. U nas jednak można się bujnąć po lasach 🙂
[quote author=karolina_ link=topic=823.msg1432576#msg1432576 date=1339871622] w UK ciężko znaleźć stajnię z możliwością wjazdu do lasu w ogóle, większość to tylko asfaltowe drogi. A jak już jest las, to ośrodek płaci za użytkowanie zwykle- jeżdżę w miejscu bliskjo epping forest, jeśli chce się tam jeździć, to niby trzeba się zgłosić po taki dysk przyczepiany do siodła, który oznacza, że stajnia płaci za wjazd pensjonariuszy na teren parku, ale w rzeczywistości nikt tego nie sprawdza.
Kurcze mam nadzieję, że ten aspekt UE nigdy nie dotrze do Polski. U nas jednak można się bujnąć po lasach 🙂
Słuchaj, ja nie wiem, czy ta strona to nie jest jakiś przekręt, bo niby cały czas nadają, że bilety są tylko przez oficjalną stronę olimpiady. Ja bym uważała.
Btw, jeśli ktoś z Was się na Olimpiadę wybiera, to mam mieszkanie do wynajęcia w Londynie na ten czas. (sorry za ogłoszenie, ale tu się większość ludzi pyta o olimpiadę, w ogłoszeniach to zginie)
To tylko u nas drozyzna, za sam fakt, ze cos jest "konskie" - ile razy sie cos kupowalo w psim sklepie, bo to bylo 50% ceny w porownaniu ze sklepem jezdzieckim
To tylko u nas drozyzna, za sam fakt, ze cos jest "konskie" - ile razy sie cos kupowalo w psim sklepie, bo to bylo 50% ceny w porownaniu ze sklepem jezdzieckim
U nas w PL, czy u nas w UK? Bo w UK niektóre rzeczy końskie są tańsze niż w Polsce - bryczesy, ogłowia, derki, jeśli dorwiesz w promocji. Sporo tych angielksich marek nie eksportuje na kontynent, stąd chyba ceny normalniejsze.
[quote author=Lotnaa link=topic=823.msg1438910#msg1438910 date=1340393730] ElaPe, wow, no to mega tanio! 😲
no wyspa Amager to od centrum Kopenhagi rzut beretem ale zagłębie stajni i ceny niewygórowane.
[/quote]
niestety ale to prawda. (wyszczegolniony tekst)
ja rowniez mieszkam w danii, ale w Aarhus i NAJTANSZA stajnia na zasadzie DIY (podaja koniowi jedzenie wczesniej przygotowne przez wlasciciela i wypuszczaja na padok, reszta samemu) z kupiniem jedzenie nie schodzi ponizej 2500koron. i to stajenka z mala hala i nieduzym pastwiskiem. takze niestety wcale to tak kolorowo nie wyglada. placa minimalna 113 koron przed opodatkowaniem bodajze i obecnie jest CHOLERNIE ciezko znalezc prace. takze teoretycznie wyglada to dosc dobrze, a w praktyce (przynajmniej u mnie) juz nie tak kolorowo 🤔
Cobrinha, dzięki :kwiatek:. Jakbyście znały kogoś chętnego i sensownego na taką odpłatną pomoc ( zwrot ewentualnych kosztów transportu z Londynu i z powrotem pokrywamy my) na 15 lipca, to byłabym wdzięczna za kontakt :kwiatek:.
W czwartek byłam na klinice ( gridwork) z moim tutejszym trenerem i oniemiałam... Na plac treningowy wjechała dziewczyna ( zresztą z miną kota srającego na pustyni😉 ). A ja wytrzeszczyłam oczy, bo dziewucha nie miała czapraka pod siodłem, siodło bezpośrednio na koniu, a było dość upalnie. Pod siodłem nie było żadnej minimalnej podkładki. Akurat było to doskonale widać, bo siodło nie pasowało na konia i cały tylny łęk był wysoko w powietrzu. Nie rozumiem zupełnie tego jeżdżenia bez potników/ czapraków. O co w tym chodzi 👀
ikarina, jakoś nie wyobrażam sobie wlec tu za sobą koni hehe pomijając odległość, to tanie to by to nie było 😂 No i nie mam odwagi. O ile jeśli prace mam z mieszkaniem za które nie muszę płacić jest ok, ale jak przyszłoby samemu płacić, plus wydatki na konie i na siebie... to tak kolorowo już nie jest. No i ta cholerna pogoda tutaj 🤔wirek: Nie miałabym ani sił ani ochoty chyba zajmować się jeszcze dwoma moimi 😉 Ja odliczam już dni do wyjazdu... strasznie się za swoimi dzieciakami stęskniłam 🏇
Teoretycznie mam już coś w PL ale póki co pisane na wodzie bo umowy nie ma, w dodatku to czy się zdecyduję czy nie, zależy czy znajdę opiekę dla moich koni na czas wyjazdów, czy takiej opcji nie będzie 🙂 Niestety póki co nie bardzo widzę wyjście a odpowiedź "to nie problem i jakoś to będzie", że sobie załatwię jakąś dochodzącą dziewczynkę np. za jazdy, mnie zupełnie nie satysfakcjonuje. Więc nie wykluczam opcji powrotu jak odetchnę troszkę i słońca "łyknę" w Polsce bo tu jest go jak na lekarstwo... "Ciągle pada! Asfalt ulic jest dziś śliski jak brzuch ryby, Mokre niebo się opuszcza coraz niżej" jak śpiewają Czerwone Gitary 🙄
Pojechałam dzisiaj z właścicelką konia, któĻrego jeżdżę na zawody showing. I na rozprężalni widziałam bardzo ciekawą rzecz- laska telepiąca się jak worek kartofli, koń na munsztuku, uwaga... bez wodzy wędzidłowej. Łańcuszek zapięty na maska i tylko na wodzy munstukowej. Zanim przyszła sędzina, mamusia tejże panienki przyleciała i dopięła wodzę wędzidłową. I dziewczyna, w swojej klasie, uwaga uwaga... wygrała... Mimo konia z tak odgiętym grzbietem, że aż wklęsłym i mięśniem po złej stronie szyi, czyli w domu też sobie tak fajnie jeżdżą. Jakiś koszmar w ogóle...