Stało się. Zużyłam kolejne buty po jednym sezonie. Powiedziałam sobie DOŚĆ tanizny z Deichmanna czy CCC. Chcę ładne, skórzane buty do chodzenia po mieście (te na bezdroża już mam 😉 ) Co sądzicie o butach z Aldo? Dużo dobrego słyszałam o Ecco. Ale czy naprawdę muszę wydać 600 zł na skórzane buty?
Co do ECCO powiem tak........ W zależności jak intensywnie zuzywasz buty......Jedna para z Ecco na codzień do pracy wytrzymał 1 rok intensywnego uzywania. Natomiast obcasy zakładane od czasu doc zasu dzielnie 2 rok służą. JEdno co musze przyznac butom ECCO to to ze są mega wygodne
nine, chyba nie - będą ci przemakać strasznie... Ja swoje myję tylko wilgotną szmatką i impregnuję właśnie po to żeby nie przepuszczały wody. Pierwszy rok faktycznie nie przepuszczały, teraz to już inna bajka 🙁
Moje generalnie wyglądają już jak psy z gardła wyjęte. Niestety nie oszczędzałam ich, bo stawiałam, że chce by mi było ciepło. Więc cała zima, miasto, góry, stajnie, lasy w nich złaziłam. Próbowałam czyścić szmatką ale mam wrażenie, że brud z nich się nie wypłukuje a jedynie rozmazuje na coraz większe powierzchnie.. :/
kajpo nie musisz kupować butów w sieciówkach żeby były solidne i skórzane. Często fajne kozaki można znaleźć z małych sklepikach.. Z butami ecco nigdy nie miałam do czynienia, natomiast aldo to moim zdaniem porażka- płaci się za znaczek a buty są takiej samej jakości jak te z ccc albo i gorszej. Tak samo jest z nine west..
Często fajne kozaki można znaleźć z małych sklepikach..
dokładnie tak jest! mam jedne botki ze sklepu, który sam nazwał się sklepem z tanim obuwiem i one w ogóle nie przemakają! dałam za nie 2 lub 3 lata temu jakieś 70zł. nieprzemakające kozaki też miałam, ale były brzydkie i zamek się popsuł. dlatego zastanawiam się, czy nie odłożyć większej kasy na prawdziwe ugg a na razie kupić takie właśnie buty 🙂
Mialam pare par z Ecco, i sa mieciutkie, wspaniale sie w nich chodzi, ale niestety moja noga w tamtych czasach szybko rosla, i po roku niestety zmienialam na inny rozmiar, a teraz fasony juz mi nie pasuja 😉
calore, smarcik Jak mieszkałam poza Warszawą, a co za tym idzie robiłam zakupy z naszych małych sklepikach, zostało mi w pamięci bardzo niemiłe wspomnienie. Jeden przykład: Kupiłam baleriny teoretycznie skórzane, dałam za nie ok. 70zł i dumna pomaszerowałam do pracy. Kiedy wracałam w środku drogi dopadło mnie urwanie chmury, więc chcąc-nie chcąc cała przemoknięta szłam po kałużach. Do domu dotarłam w rozwalonych na połówki balerinach, jak się okazało zamiast podeszwy miały tekturę, a ja gołą stopą szorowałam po asfalcie, dziękuje bardzo 😉
Marka daje pewną gwarancję jakości, dlatego od razu wyskoczyłam z sieciówką 🙂
kajpo, też sobie kiedyś tak powiedziałam 😁 Polecam Ryłko - mam kilka par, najdłużej balerinki - trzeci sezon tyrałam (teraz się rozbiły - dodatkowe wkładki i znów można śmigać), botki - drugi sezon im minął - bez ubytków, szpilki od święta - trzeci rok im leci. I jeszcze Tamaris - kozaki będę męczyć czwartą zimę. W Martensie kupiłam też kiedyś sandałki Caprice - dwa lata już im minęły, dalej jak nowe. Optymalny przedział cenowy to tak chyba ok. 200zł, za kozaki - do 400. Nie trzeba wydawać 600 na Ecco 😉
Mi już przeszła ochota na botki z kożuszkiem/futerkiem, bo co druga osoba na ulicy w takich chodzi. 😉 Sprawa moich butów na zimę jest wciąż otwarta. 🤣 😵