Tak właśnie się zastanawiam - wychodzi na to, że samo utrzymanie krosa to droga impreza. A gdyby ktoś "walnął" kilka przeszkódek na polu i udostępnił wszystkim okolicznym stajniom za odpowiednią opłatę? W UK to jest praktyka powszechnie stosowana.
Z moich dotychczasowych doświadczeń wynika że każdy ośrodek mający kross udostępnia go do treningu ludziom z zewnątrz za niewielką opłatę lub wręcz za darmo. Tzn jak chcę przyjechać na trening to płacę za boks ewentualnie za konsultacje i tyle.
Im więcej ludzi będzie się bawić na niskim poziomie tym bardziej będzie sens (także finansowy) organizować zawody.
Niestety brutalna prawda jest taka że bez pieniędzy jeździć można po podwórku. Wyjazdy kosztują - chociażby dlatego że transport kosztuje. Ale coraz więcej ośrodków chce budować krosy u siebie bo jest to często nowa oferta w okolicy a jak już będą warunki to i chętni do skorzystania z nich się znajdą.
Ludzie boją się skakać krosówki bo tego nie znają, ale wystarczy najpierw niewielka kłoda na łące a zapewniam Was że po krótkim czasie wszyscy "rekreanci" będą chcieli ja skoczyć a potem ...."apetyt rośnie w miarę jedzenia"
Tak wrotki, da sie przecietnym koniem wypracowac wyniki w wkkw, sama tego doswiadczylam. Ale to ma krotkie nogi. Przecietnym koniem osiagniesz pewien poziom i wiecej sie nie da. Dlatego jak szukasz konia na ***/****, to nie moze byc przecietny. To chyba tylko w PL szuka sie przecietniakow do wkkw. Wystarczy pojechac na miedzynarodowe zawody i popatrzec, na jakich koniach jezdzi Zachod. I te konie ruszaja sie jak ujezdzeniowcy, skacza jak prawdziwe skoczki i do tego sa waleczne jak lwy.
Z mysleniem, ze kon do wkkw musi byc jedynie poprawny, daleko nie zajedziemy z tym sportem jeszcze dlugo.
Moze i nie najezdzilam sie tyle co Ty i halo i moj sposob myslenia wynika z braku doswiadczenia, ale poki co, zdania nie zmienie 😉
Myślę że przy ilości naszych WKKW-istów to każdy koń czy jeździec którzy chcą jeździć są cenni. Im więcej będzie nas w L tym łatwiej będzie można znaleźć konia na ***/****.
Oczywiście, nie ma sensu aby dobrzy zawodnicy tracili czas na konie o których z góry wiadomo, że nie pójdą wyżej ale do takiej jazdy rekreacyjnej: L, P, 1* to myślę że większość koni da się przygotować a może wtedy któryś z tych "przeciętniaków" okaże sie ukrytym talentem ?
Tak wrotki, da sie przecietnym koniem wypracowac wyniki w wkkw, sama tego doswiadczylam. Ale to ma krotkie nogi. Przecietnym koniem osiagniesz pewien poziom i wiecej sie nie da. Dlatego jak szukasz konia na ***/****, to nie moze byc przecietny. To chyba tylko w PL szuka sie przecietniakow do wkkw. Wystarczy pojechac na miedzynarodowe zawody i popatrzec, na jakich koniach jezdzi Zachod. I te konie ruszaja sie jak ujezdzeniowcy, skacza jak prawdziwe skoczki i do tego sa waleczne jak lwy.
Z mysleniem, ze kon do wkkw musi byc jedynie poprawny, daleko nie zajedziemy z tym sportem jeszcze dlugo.
Moze i nie najezdzilam sie tyle co Ty i halo i moj sposob myslenia wynika z braku doswiadczenia, ale poki co, zdania nie zmienie 😉
Chyba nie do końca masz rację.
Niedalej jak rok temu Andrew Nicholson podczas wizyty w Polsce sam mówił jak wybiera konie.
Własnie nie patrzy na ruch, a zwłaszcza kłus !!!!! pamietam jak dziś
Jężeli chodzi o skoki - 130 to nie 160 !!!! Nie ma potrzeby aby wybitny wkkwista chodził czysto parkury 160 !!!
asior Co się tak uparłaś na tę przeciętność? 🙂 Każdy WKKWista z definicji jest nieprzeciętny! 😀 Ale żaden nie jest wybitnym! skoczkiem ani wybitnym ujeżdżeniowcem. Bardzo dobrym, nawet zachwycającym - tak; ale nie wybitnym. No i jeszcze - co oznacza "przeciętny"? Obawiam się, że w warunkach PL, na tle pogłowia, "przeciętny" oznacza - marny. Tymczasem mamy może dwa ujeżdżeniowce, które można nazwać wybitnymi, a skoczków... chyba 0? Natomiast pełno bardzo dobrych koni na 130/140, w dodatku z eleganckim ruchem (a sądząc po tym, jak sobie radzą ze swoimi jeźdźcami w siodłach - także walecznych :hihi🙂. Koni, które świetnie nadają się do WKKW w PL jest pełno, i to nie "przeciętnych" w Twoim rozumieniu, tylko bardzo dobrych! Tylko te konie chodzą skoki C i są "wielkymy szportowcamy" a jeźdźcy w ogromnej większości boja się wyjechać na spacer do lasu, a na widok górki - bledną :jogin:
Co do pytania iIkariny, to jeszcze trzeba trochę chcieć coś zrobić w kierunku w którym się podąża.Podam przykład z mojego podwórka, jestem hodowcą, jak do tej pory tylko skoczków,(ostatnio wyskoczyły mi 2 konie WKKW),dwa lata temu pokazałam znajomej trenerce przejazdy mojego konia z ZO-B,bardzo się jej podobał, ale spytała mnie, czy nie chciałabym sprawdzić go w WKKW, bo jest odważna ,dobrze galopująca, i ma niezły ruch.Pomysł mi się spodobał,ale gdzie tu trenować(najbliższy cross to150km), nie zastanawiając się długo,kupiłam w lesie 3m papierówki (150zł,+100zł transport i załadunek)i z nich postawiłam kilka przeszkód,na pastwsku,zaadoptowałam mały przydomowy staw rybny do przeszkody wodnej, jakieś stare beczki,parę starych desek na wąski front, no i konisko wystartowało.Nie należę do osób tzw."Śpiących na pieniążkach",ale lubię działać.Dobre chęci i pracowitość, to chyba najważniejsza sprawa. 😉
Nie należę do osób tzw."Śpiących na pieniążkach",ale lubię działać.Dobre chęci i pracowitość, to chyba najważniejsza sprawa
no własnie, dla chcącego i pracowitego i myślącego do tego - nic trudnego.
Tylko zauważyłam taką naszą narodową cechę: jak coś robimy to sobie wyobrażamy że musi być profesjonalnie i kompleksowo i najlepiej za pomocą wynajętych do roboty pracowników. Ta cecha bardzo nas krępuje.
Nie należę do osób tzw."Śpiących na pieniążkach",ale lubię działać.Dobre chęci i pracowitość, to chyba najważniejsza sprawa
no własnie, dla chcącego i pracowitego i myślącego do tego - nic trudnego.
Tylko zauważyłam taką naszą narodową cechę: jak coś robimy to sobie wyobrażamy że musi być profesjonalnie i kompleksowo i najlepiej za pomocą wynajętych do roboty pracowników. Ta cecha bardzo nas krępuje.
Do końca też się z Toba Elu nie zgodzę.
A za przykład dam niezbyt fartowną imprezę wkkw nad Zalewem Zegrzyńskim.
widzieć nie widziałam, ale zakładam że możliwe jest zrobienie w sposób opisywany prze Titinę mini przeszkód terenowych na towarzyskie "zachęcające" WKKW - a takie przecież miały być te zawody w Ryni.
ja tylko z wlasnych skromnych obserwacji moge dodac, ze oprocz krosu, dojazdu, czasu oraz odwagi, to poczatkujacy wkkwista-amator potrzebuje tez sensownego szkoleniowca i o to tez nielatwo - jest ich odpowiednio mniej "na rynku" niz skokowcow czy dresazystow
dempsey bo ludzie chcą jeździć z wybitnymi byłymi zawodnikami,którzy jeździli parkury 160,pozostali są za słabi...a poza tym często mylą dobrego zawodnika z dobrym szkoleniowcem...to czasami idzie w parze,ale wcale nie musi.
titina -znów będzie że się czepiam...ale wytłumacz mi,dlaczego - skoro masz możliwość trenowania u siebie,żeby Twoja kobyła mogła pójść L i P musiałaś oddać ją w ręce profesjonalisty na jego teren ?
my po prostu wozimy konie na treningi - Sopot,BB,Rakowiec - to wystarczający miks przeszkód żeby zapoznać konie....wszystko w granicach 2 godzin jazdy bukmanem,da się załatwić w ciągu jednego dnia.
rider, ale jemu chodzilo bardziej o to, ze koniem gorzej ruszajacym sie mozna pracowac latwiej i latwiej robic dobre czworoboki - tzn. dokladniejszy czworobok. I z tym sie zgadzam.
halo, ja mam na mysli "przecietniaka" wg myslenia wiekszosci ludzi. Ze nie nadaje sie za bardzo na skoki, ani na ujezdzenie, to moze na wkkw sie nada. Tak jakby inne czynniki nie decydowaly o dobrym wkkwiscie.
Wiecie co? Tak mnie jeszcze jedna rzecz zastanowiła - nikt nie wiedział o kunkursach Strongmanów, póki nie pojawił się Pudzian, wszyscy olewali skoki narciarskie, poki nie mieliśmy Małysza, nikt się nie znał na F1, póki Kubica nie zaczął osiągac sukcesów. Po wielkim "szumie", jaki ci panowie wokół siebie zrobili, nagle wszyscy zaczęli trenowac podane dyscypliny, infrastruktura się polepszyła, dużo częściej się o nich słyszy... Może gdyby choc jednemu polskiemu wkkwiście udało się znacząco wybic, to zadziałałoby w tą samą stronę? Niestety, jak sami mówicie, na razie nie ma do tego warunków.
I właśnie mi druga rzecz przyszła na myśl. Czy na prawdę nikomu nie zależy, by wypromowac wkkw w Polsce?
Dla wielu osób, które czytają moje posty może się wydawac, że urwałam się z Księżyca, zadając takie naiwne pytania, ale zrozumcie, w PL nie miałam najmniejszej styczności z wkkw. W ogóle nie interesowałam się tym tematem. Nie wiem zatem, jakie są tu realia, jak się wkkwistom żyje. Mieszkając i startując w UK wiele rzeczy uznałam za oczywiste, gdyż nie miałam do czynienia z innymi realiami... i nagle na re - volcie bum! Dowiaduję sie, że tu jest inaczej, tam zupełnie coś nie tak, gdzie indziej w ogóle żenada. Martwi mnie to i mam nadzieję, że jest jakieś światełko nadziei, że kiedyś się to zmieni. Bo wiecie, dla mnie Polacy zawsze są i będą najbardziej zarąbistymi jeźdźcami na świecie 😎 Gdybyśmy tylko mieli warunki...
Tutaj jest program ujeżdżeniowy LL. Kiedy chciałam to sobie zobrazować to wyszło nijak, bo, żeby dojechać do C w ruchu 4 to mam jechać po prostej z A do C, czy po okręgu, normalnie bokiem placu? I tak samo w ruchu nr 8.
Ktosinamiałaś rację,że znowu się czepiasz, na L to starczyło, a na "P"-kę musiałam dać konia innemu jeźdźcowi, bo poprzedni poszedł na staż, w swojej miejscowości, oddalonej od mojej o jakieś 400 km.,ale wakacje były przepracowane w domu, i nikt mi nie powie, że nie można tak zacząć.Pamiętam SO Starogard Gd., przełom lat 80/90,w stadzie wtedy trenowało 3 WKKW-stów,2 seniorów i junior, i jakież było moje zdziwienie, gdy jak przyszłam do klubu, to na placu treningowym stały trzy przeszkody na krzyż, no i parę ku..wi dołków, oraz bankiet na placu konkursowym, a ówczesny podstawowy jeździec W.K.łapał się zawsze w pierwszej dziesiątce MPS-C,to samo tyczy się juniora tamtego klubu(kiedyś w WKKW startowało w MPS od 20-30 koni).Ja swój pierwszy cross pojechałam wcześniej nie widząc na oczy przeszkód terenowych( nie licząc kilku hyrd zbudowanych na Hubertusa), a, że by było zabawniej była to kl.P, przejechałam na zero, ogólnie byłam 4, wcześniej tylko 2xjechałam P-ę ale skokową.Po prostu chcieć to móc. Dempseyma też racje, coraz mniej jest szkoleniowców WKKW. 😕
ogonowa Normalnie po ścianie. Skąd Ci się jakiś "okrąg" wziął? titina Nie za bardzo da się porównać czasy Wieśka a obecne (zresztą - pamiętam to zupełnie inaczej, zabawne :cool🙂. Dzisiaj krosy są bardzo techniczne. Wąskie fronty trzeba opanować, niektóre kombinacje - też.
Ogonowazgadzam się co do w.frontów, ale czy aż tak bardziej techniczne?, na pewno wtedy było mocniej ,masywniej stawiane,podkłady kolejowe, i słupy teleg. to była norma,narożniki też się zdarzały, no i śierżanty,robiły wrażenie.Co wąskich frontów, bardzo dobrą i tanią metodą nauki, jest położenie na płask jednej beczki, po opanowaniu,jej pokonywania, można sprawę utrudnić i postawić ją na pozycji stój,potem to już można pokonywać każde wąskie fronty. 🏇
A jak wygląda trening młodego konia do pierwszych startów w wkkw? Bo prawde mówiąc niewiem jak się do tego zabrać 😡 U mnie w stajni nie mam nawet gdzie samemu sobie stworzyć przeszkód, więc będe musiała pojechać pare razy na cross/treningi do BB(mam "tylko" 200km :icon_rolleyes🙂...
Ogonowazgadzam się co do w.frontów, ale czy aż tak bardziej techniczne?, na pewno wtedy było mocniej ,masywniej stawiane,podkłady kolejowe, i słupy teleg. to była norma,narożniki też się zdarzały, no i sierżanty,robiły wrażenie. chyba tylko na nawiedzonych laikach, bo konie bardziej się obawiają ażurowych i przestrzennych przeszkód, niż solidnej hyrdy za dużym rowem- bo rów to wskazówka do dobrego odbicia, a hyrda jest niegroźna nawet jak wyjdzie za płasko, czy sierżanta ze słupa telegraficznego na który najeżdża się "w ptaszka" i wtedy jest i mini odkos i gwarancja ,że koń nóg nie zostawi...a dziś to postawią trzy studnie o średnicy tylko metra,ustawione po łuku na krzywiźnie stoku i weż tu człowieku przewlecz się przez te 3 pary chorągiewek za jednym razem 👿