Forum towarzyskie »

Rozmowy pogonionych przez moderację i na każdy dowolny temat - OT nie istnieje

.
Abstrahując od Indianki, te konie to w ogóle mają jakiekolwiek szanse na coś więcej niż NN w paszporcie?
.
I tyle w temacie rasowych i cennych koni.
Biczowa, tylko jedna kobyla ma pochodzenie, Dunia mlp zwana Indiana. Co do reszty... Indianka miala wczesniej taka stara kobyle, Hosse wlkp. I na poczatku kryla ja na legalu i sprzedawala zrebaki (sa w bazie pzhk), potem kryla na nielegalu i z takiego krycia cholera wie czym byl ten ogier, ktory jest ojcem reszty klaczy i innych koni, ktore w miedzyczasie urodzily sie na ranczu. Ogier padl, stara kobyla poszla do ubojni jak zakulala, a Indianka nie miala kasy na weta, przez jakis czas byly same kobyly a potem pojawil sie ten ogierek NN i sobie kryje tabunowo. Takze takie rasowe konie 😉
Tyle, że trochę lipa będzie, bo w dokumencie zastępczym jest wpis "Koniowaty z zastępczym dokumentem identyfikacyjnym jest sklasyfikowany do uboju jako nieprzeznaczony do spożycia przez ludzi", więc cena tych cud konisiów spada do ceny odpadu organicznego. No i Indiana nie musi się martwić, że jej konie do ubojni wywiozą i zeżrą 😉
zielona_stajnia ludzie ich nie zeżrą ale inne istoty mogą  🤣
kokosnuss jak to oddała na rzeź? toć napisała, że oddała dobremu człowiekowi do towarzystwa. Kobyłę z jakimś paraliżem tylnych kończyn, który będzie ją leczył bo ma pieniądze  🤔wirek:
i ktoś w to uwierzył?
Gillian skoro jest tak liczne grono doradców i żałujących biednej ranczerki, to myślę, że ktoś jednak mógł w to uwierzyć.
BTW dzisiaj napisała łzawy post z prośbą o prawnika. Kilka dni temu pisał jej w komciach jakiś prawnik, to znaczy, że współpraca im jednak nie wyszła? 😀
no bo przydałby się jednak ten psychiatra... odpędzi zmyślonych przyjaciół prawników, hodowców...
Biczowa, tylko jedna kobyla ma pochodzenie, Dunia mlp zwana Indiana. Co do reszty... Indianka miala wczesniej taka stara kobyle, Hosse wlkp. I na poczatku kryla ja na legalu i sprzedawala zrebaki (sa w bazie pzhk), potem kryla na nielegalu i z takiego krycia cholera wie czym byl ten ogier, ktory jest ojcem reszty klaczy i innych koni, ktore w miedzyczasie urodzily sie na ranczu. Ogier padl, stara kobyla poszla do ubojni jak zakulala, a Indianka nie miala kasy na weta, przez jakis czas byly same kobyly a potem pojawil sie ten ogierek NN i sobie kryje tabunowo. Takze takie rasowe konie 😉
                                Dane można sprawdzić w bazie rodowodwej PZHK.                                                                                                                                                           
                  HOSSA K 29 G Bł 616009510059294 1994 sp kara HINDUS ARATA Potomstwo      Nazwa Płeć Nr wpisu  Nazwa Płeć Nr wpisu
do księgi Nr paszportu Rok ur. Rasa Maść Nazwa ojca Nazwa matki Potomstwo
HAŃCZAN-HAAN O
616009510131002 2002 sp siwa PIBER HOSSA Potomstwo
HEKSA K 101 G Bł 616009510031599 1999 sp kara PERLIK HOSSA Potomstwo
HOSTESSA K 78/03 G Bł 616009511033398 1998 sp siwa FEZ HOSSA Potomstwo
HENIX DE RED O
616009600134707 2007 sp sk.gn. FEZ HOSSA Potomstwo
WSTECZ
Włości kupiła latem 2002 roku, Hossę kupiła  później. U niej urodził się tylko Henix de Red, o którym pisze, że PZHK sfałszował jego imie i nie mogła wyrobić paszportu. Napisała to po tym jak Niesobia zamieścił na re-volcie dane i sobie zobaczyła w bazie rodowodowej  (Hańczan de Red- no kto by wymyślił to imię jak nie sama właścicielka Rancha de Red.  Nazywany przez nią Hannibalem "rzekomo" padł po podaniu preparatu odrobaczająceg)  Przedtem nie miała pojęcia  o istnieniu bazy i nic nie pisała o tym. Hossę sprzedała. Na antyblogu rrds są screeny ogłoszeń jak i screeny jej opowieści jak to szlachetnie dała ją za symboliczne 1 zł.  Dane można sprawdzić w bazie rodowodwej PZHK.                                                                                                                                                                                                                                                                  Klacz Dunia, zwana Indianą-     

  DUNIA K
616006510198404 2004 m gn.sr. CENZUS DARA.  POTOMSTWA BRAK              Jedyna, która ma paszport wyrobiony przez poprzedniego właściciela na okoliczność sprzedaży Indiance i transportu na włości.  Kryta synem Hossy, Hańczanem de Red (Hannibalem)  Po zejściu, albo sprzedaży ogiera skończyła się hodowla do czasu przybycia "pensjonariusza czystej krwi" zwanego arabiątkiem, którego "przygarnęła" w wieku źrebięcym pod koniec maja  2016 r i który w lutym, marcu 2017 "już dosięgnął" i pokrył dwie klacze, a może trzy. Ona nadal oczekuje na trzecie źrebię.

vanille, przecież komentowane jest to, co sama pisze na publicznym blogu, nikt prywatnych rozmów nie wywleka. Blog dostepny dla każdego to przestrzeń publiczna. Tak sama bym mogla napisać, że ławka w parku jest obsrana przez ptaki. Też słabe?

A jak tak mocno was to razi, nie czytajecie, przymusu nie ma. 



Jasne, że można. Ale w moim odczuciu to, że ktoś rozsypuje swoje śmieci przed domem nie znaczy, że trzeba w nich grzebać i omawiać szeroko zawartość cudzego śmietnika. 😉
Rozumiem ludzkie odruchy i dość naturalną i powszechną potrzebę zaspokajania ciekawości i podglądania innych, ale po prostu trochę nie na miejscu uważam dyskutowanie na ten temat publicznie przez dorosłych ludzi. Bo jest tu nas duża grupa, a ta pani jest jakby nie patrzeć sama. Więc w grupie zawsze łatwo kogoś obśmiać, zaatakować czy poniżyć. I może nawet jak ktoś sobie solidnie zapracował na cudzą niechęć i sam podaje na tacy smaczki, które można z łatwością przeciwko niemu użyć to pytanie, czy naprawdę warto coś takiego robić. Bo w sumie nie wiem czemu to by miało służyć.
Ale może faktycznie to ja jestem dziwna i mam z czymś problem i prostsze będzie niewchodzenie do tego wątku :-)
Dokładnie Van . Nie rejestrowanie koni i w ogóle zwierząt przez Indiankę   ma na celu ukrycia stanu faktycznego hodowli  ,ilości narodzin oraz padnięć  i wie o tym każdy , kto ma minimum wiedzy  na temat  hodowli  , a nie jest tylko głupim trollem powielającym bzdury .  Dla  każdego hodowcy , który posiada minimum wiedzy jak poruszać się w bazie danych ksiąg stadnych pochodzenie koni Indianki  nie jest żadną tajemnicą , a wręcz dowodem na ignorowanie podstawowych obowiązków hodowcy .  Więc nie aktualna kondycja zwierząt jest powodem zagrożenia dla  ich zdrowia  i życia , tylko zagrożeniem tym jest całkowity brak opieki ludzkiej nad stadem .  Nie o to chodzi czy konie są zachudzone  czy nie  , tylko że rozmnażają  się   bez kontroli , poruszają się poza terenem gospodarstwa  bez kontroli , pozostają bez kontroli w stadzie którego konfiguracja  za kilka miesięcy grozi poważnymi problemami . A to  że Indianka od lat sra ,utylizuję  padlinę  ,piję , gotuję  , pierze   w jednym cieku wodnym ,  było by tylko jej  sprawą  ,jak by ten ciek  zaczynał  się  u niej  i u niej
wyparowywał  , ale tak nie jest  ,więc oprócz zagrożenia dla własnych zwierząt   i siebie . Działalność tej  pindy niedomytej  sprowadza zagrożenie epidemiologiczne  , dla całej okolicy .  Jest jeszcze może jakiś obrońca tej gangreny  , któremu muszę coś łopatologicznie wytłumaczyć , czy wszytko już jest jasne w temacie  tej zarazy  .  🍴
 
vanille, no i super.  Dla ciebie słabe, dla innych nie, więc po prostu nie wchodź i nie narzucaj swego punktu widzenia.

Ale zanim przestaniesz wchodzić, specjalnie dla ciebie (i dla Atei):
Taki artykuł dziś przeczytałam.

https://wiadomosci.wp.pl/89-latka-trafila-do-wiezienia-uwazala-ze-holokaust-nie-istnial-6249369753826945a 89-latka trafiła do więzienia. Uważała, że Holokaust nie istniał.

Co to ma wspólnego z Izką? Otóż nasza Izka uważa, że Żydzi sami zamknęli się w getcie, bo tak im było wygodnie (był taki post).  Za te jej posty na temat Żydów już dawno powinna siedzieć w pierdlu. I nie, nie mam żadnych skrupułów, żeby o tym napisać, nawet jeśli nazwiesz to „grzebaniem się i omawianiem szeroko zawartość cudzego śmietnika”.

Jak dla mnie maksymalnie słabe jest występowanie w obronie takiego kogoś, słów mi brakuje na jej określenie. Ale widocznie mamy inny sposób oceny tej biednej pani, która jest sama przeciw wszystkim.   

Nie wiem, z czym masz problem, ale wg mnie bronienie takiego kogoś świadczy, że jakiś masz.

Dalej nie czytaj, bo następuje grzebanie w śmietniku.



BTW dzisiaj napisała łzawy post z prośbą o prawnika. Kilka dni temu pisał jej w komciach jakiś prawnik, to znaczy, że współpraca im jednak nie wyszła? 😀

Nie wyszła, bo pewnie zaśpiewał sobie jakąś kwotę, za darmo prawnicy nie pracują, nawet jeśli jest to usługa typu no win no fee.   

Czy ktoś może mi pomóc od strony prawnej?

Nie stać mnie na prawnika. Lokalni prawnicy z urzędu niewiele robią by mi pomóc. Właściwie nic. Nawet jak próbują, to sprawy z mojego zawiadomienia nie są dopuszczane na wokandę przez olecką policję, olecką prokuraturę i sąd olecki.


Ale po co jej ta pomoc, o którą łzawo prosi? Przecież Ziobro zarzuca ją korespondencją w takich ilościach, że ze skrzynki się wysypuje i na białym koniu przybędzie, żeby Indiankę z opresji ratować.

[quote]5 MAJA 2018
Prokuratura krajowa zareagowała
Prokuratura krajowa wreszcie się zainteresowała tym co tu się w gminie dzieje.
Otworzyłam skrzynkę pocztową, a tam cała sterta korespondencji się wysypała, głównie z Prokuratury Generalnej, od Pana Ziobry.
Jest wsparcie prawne! ☺ Odzyskam owce i kozy!
vanille, no i super.  Dla ciebie słabe, dla innych nie, więc po prostu nie wchodź i nie narzucaj swego punktu widzenia.

Ale zanim przestaniesz wchodzić, specjalnie dla ciebie (i dla Atei):
Taki artykuł dziś przeczytałam.

https://wiadomosci.wp.pl/89-latka-trafila-do-wiezienia-uwazala-ze-holokaust-nie-istnial-6249369753826945a 89-latka trafiła do więzienia. Uważała, że Holokaust nie istniał.

Co to ma wspólnego z Izką? Otóż nasza Izka uważa, że Żydzi sami zamknęli się w getcie, bo tak im było wygodnie (był taki post).  Za te jej posty na temat Żydów już dawno powinna siedzieć w pierdlu. I nie, nie mam żadnych skrupułów, żeby o tym napisać, nawet jeśli nazwiesz to „grzebaniem się i omawianiem szeroko zawartość cudzego śmietnika”.

Jak dla mnie maksymalnie słabe jest występowanie w obronie takiego kogoś, słów mi brakuje na jej określenie. Ale widocznie mamy inny sposób oceny tej biednej pani, która jest sama przeciw wszystkim.   

Nie wiem, z czym masz problem, ale wg mnie bronienie takiego kogoś świadczy, że jakiś masz.


trusia, nie wydaje mi się, żebym gdziekolwiek narzucała swój punkt widzenia. Po prostu wyraziłam swoje zdanie i nic poza tym.
W żadnym wypadku nie bronię też tej osoby. Nie podzielam jej światopoglądu, w kwestii orientacji politycznej jestem zupełnie na przeciwległym biegunie, o wulgarności, nacjonalizmie i antysemityzmie nawet nie będę się wypowiadać. Ani o zaniedbaniach w kwestii zwierząt. Moja ocena zachowania tej osoby jest jednoznacznie negatywna. Ale to nie zmienia faktu, że nie rozumiem tego typu rozrywek, zniżania się do poziomu kogoś, kogo się przecież potępia, wygrzebywania kolejnych brudów dla podgrzania atmosfery. Bo temat zaczął jednak odbiegać od głównego wątku, którym była ochrona zwierząt.
Nie wiem, po prostu nawet jeśli ktoś jest okropny i niestrawny, a w dodatku robi coś złego to tak jak sama wspomniałaś od tego są organy ścigania. Mimo wszystko - nawet jeśli zły - to jest to człowiek i takie publiczne gadanie w grupie na jej temat mi trochę zgrzyta. Bo nawet jeśli wobec nas ktoś jest chamski, wulgarny i niefajny i sprawia nam przykrość to nie znaczy, że my też musimy tacy być. Siła w tym, żeby takim się nie stać.
Ale ok, zrozumiałam, że jestem w niszy więc zamykam buzię na kłódkę
vanille,
w tej niszy to jest nas więcej.
Tylko wiesz, no ... nie ma sensu :/.
vanille   :kwiatek: Ładnie napisałaś, bo mi się gorsze słowa cisną na usta.

Trochę jestem zdziwiona, ot co.
[...] mi się gorsze słowa cisną na usta.

No mi się już ulało, ale nie ma sensu  😉
Niektórzy znaleźli sobie świetne ujście jadu. Tak to jest jak się długo szuka kogoś gorszego od siebie i w, końcu znajdzie  🤣
No ale, "dla dobra zwierząt" żeby nie było!  😜

Zdecydowanie nie warto.
I zdecydowanie nisza jest większa niż można by sie spodziewać.
vanille, Atea,, jestem z wami

Przerażona jestem, z jaką zaciekłością i satysfakcją ludzie patrzą, jak ta kobieta robi coś źle. Ile czasu potrafią spędzić na na pisaniu postów pełnych jadu i toksyn. Jeszcze jak są osoby, które są bezpośrednio związane z sytuacją, które bezpośrednio pomagają tym zwierzętom - to mają mój szacunek i wsparcie, a reszta? Co was tak wściekło w realnym życiu, że aż szukacie ujścia frustracji tutaj? I jeszcze ten tajny wątek... Żeby on był na zasadzie "jak pomóc fundacji, co zrobić ze zwierzętami". A on jest na zasadzie "widzieliście, co napisała izka? Haha" To forum naprawdę spadło, nie było mnie tu sporo czasu i widać różnicę.

Acha, nie daj boże miej inną opinię - bo ty nie wiesz, bo dla dobra zwierząt, bo ty jesteś takim fanem izki i tak ci jej szkoda...

A idźcie z tym...
Mnie tam wcale to nie dziwi. Indi jest chora i wymaga pomocy. Czy jej chce czy nie. O ile uda się zainteresować więcej osób jej sprawą, pomoc może w końcu nadejdzie. Bez nacisku z zewnątrz gmina i opieka będą stosować spychologię ile się da. Cywilizacja to nie tylko tableciki, taksóweczki i spa. Ale przede wszystkim pomoc jednostkom niesamodzielnym. Jasne że da się zrobić zrzutkę i postawić tam rezydencję. Ale to nie pomoże. Ona sobie robi taką samą krzywdę jak zwierzętom. Jak pewna dzierlatka oświadczyła że będzie skakać na kalekim koniu to była drama na forum. Tutaj mamy kilkanaście lat robienia krzywdy i zwierzętom i sobie. Możemy też poczekać aż ta ruina jej się na kołtun zawali, by okazać dobroć i tolerancję dla cudzych przywar. I spokojni po dobrym uczynku świętować ocalenie owiec.
NormaH, prawdę mówiąc nie zauważyłam tutaj żadnej propozycji pomocy. Chyba, że nazywanie kogoś bezmózgiem, wyśmiewanie, wytykanie warunków bytowania ma być próbą zwrócenia uwagi na problem 😉 Muszę przyznać, że to dość niestandardowy sposób na okazywanie komuś dobrej woli. Pani ponoć zresztą była badana psychiatrycznie i nic u niej nie wykryto. A nawet jeśli byłaby chora to nikt jej w naszym kraju nie zmusi do leczenia póki nie zagraża w sposób bezpośredni życiu swojemu albo innych ludzi. A nie zauważyłam, żeby chciała się targnąć na życie swoje lub kogoś ze swojego otoczenia. Zwierzęta zostały/zostaną odebrane więc ich byt jest zabezpieczony, a ta osoba może żyć w sposób, jaki jej się podoba. I w gruncie rzeczy nic nam do tego. To, że odstaje od przeciętnej nie znaczy, że możemy ją uznać za chorą, siłą wysłać na leczenie i nawrócić na nasz światopogląd.
Wracając do sprawy koni. Jeśli dany koń nieposiadający paszportu padnie i chce się go zutylizować to jak? Z tego co wiem potrzebny jest paszport?
Tak.  Na dokumencie jest wypisywany nr paszportu. Chyba że się oblewa benzyną i podpala albo zostawia na łące.
to można sobie tak zrobić z małym zwierzęciem, ale z koniem? :o
Wracając do sprawy koni. Jeśli dany koń nieposiadający paszportu padnie i chce się go zutylizować to jak? Z tego co wiem potrzebny jest paszport?


tajnaa, no właśnie ta sprawa jest dość dziwna, bo ja mam takiego konia (rocznik 1990) dla którego mam świadectwo urodzenia, kartę identyfikacyjną i umowę zakupu ale nie mam paszportu bo jak weszły paszporty to nie miałam głowy, żeby wyrobić a konia mam grubo ponad 20 lat. Byłam ostatnio w OZHK, żeby się wpisać do paszportu innego mojego konia i pytałam czy nie wyrobić dziadkowi paszportu (mam wszystkie potrzebne dokumenty a koń ma bardzo wyraźne palenia bo chipa nie ma oczywiście) bo gdyby mu się zdarzyło kopytka wyciągnąć to może być problem z utylizacją a nie oszukujmy się, jemu już „bliżej niż dalej”. Pani powiedziała, że nie ma sensu, że to tylko będzie koszt dla mnie. Nawet tu kiedyś dyskutowałem z SzalonąBibi na ten temat i cały czas się biję z myślami w tej sprawie...
Nie rozumiem, jak można być obojętnym i dawać przyzwolenie na to, co ta Pani wyprawia, w imie czego? Bo jest sama?
Nie była sama przez długi czas, ludzie pomagali, remontowali, płacili zaliczki na wczasy, które nie nastąpiły.. W zamian zostali obsmarowani na blogu.
Oszukała mase osób, miała gdzieś 100 stron i ogłoszeń zapraszających wszasowiczów i na wolontariat - wkleić?
Dodatkowo płatne strony, do których daje dostęp, to na to jest, a dla zwierząt nie ma?
Gdyby coś takiego wypłynęłoby w jakiejś fundacji, gdyby kogoś z Was zaczęłaby szkalować na blogu z imienia i nazwiska nie zostawilibyście suchej nitki, hipokryci.
Dodam jeszcze, że Indi na swoim blogu napisała, że nie opłaca prądu i wody, bo to ma być dla niej za darmo (jest też świadek na to), nie zależy jej na zwierzętach, a na pieniądzach za te, które zabrano...

tajnaa, a no jest potrzebny, ale wrzucę Ci tu cytat pewnych osób, które tam były jakiś czas temu i "odkryły" co nieco:

I tu nastąpiło niespodziewane odkrycie: wcześniej znajdowałyśmy na ziemi podczas wycinania różne kości, które nieszczególnie zwracały naszą uwagę, a tym razem znalazłyśmy leżące na ziemi końskie kopyto. I nie było to nawet samo w sobie tak niepokojące, jak reakcja Indianki na ten widok; kiedy przyszła sprawdzić, jak idzie nam praca, i dostrzegła kopyto, zaczęła nagle tłumaczyć, że układanie ściętych gałęzi w stosy, nie jest korzystne, ponieważ w stosach mogą zalęgnąć się zające, dlatego od tej pory mamy „ściółkować”, czyli przykrywać ziemię równomiernie ściętymi gałęziami. To było niepokojące, i zaczęłyśmy się zastanawiać. Czy Indianka próbuje ukryć fakt, że kiedyś padł któryś z jej koni? Dlaczego szczątki znalazły się aż tutaj? Co z przepisami weterynaryjnymi?
(...)
Kiedy skończyłyśmy, wróciłyśmy w stronę domu, i postanowiłyśmy wypróbować pustą stajnię jako potencjalne miejsce noclegu. Otworzyłyśmy drzwi, i pierwszą rzeczą, która rzuciła się nam w oczy (poza wielką dziurą w podłodze zaraz przy wejściu) – był dół wykopany w ziemi, w siedzący w nim pies, który zaczął skomleć na nasz widok. Naturalnie pomyślałyśmy, że najwyraźniej Saba wpadła do dołu i potrzebuje pomocy, aby się wydostać. Jednak kiedy podeszłyśmy bliżej, okazało się, że nie jest to Saba, ale zupełnie inna suka, którą widziałyśmy pierwszy raz. Była ona przypięta łańcuchem do zewnętrznej ściany stajni po przeciwnej stronie do wejścia, w miejscu, gdzie ulokowany był mały ogródek warzywny, i po prostu podkopała się pod ścianą do środka, ale nie mogła całkowicie wejść do stajni, ponieważ przytrzymywał ją łańcuch. Nawet nie próbowała na nas szczekać, wyglądała na raczej złamane zwierzę. Jesteśmy świadome tego, że na wsi psy traktuje się raczej szorstko, ale ten widok był naprawdę odrażający. Indianka nie wspominała nic na temat drugiego psa – a kiedy zapytałyśmy ją później, odpowiedziała lekko podniesionym głosem: tak, ten pies pilnuje mi ogródka warzywnego.

Zapraszam do poczytania: http://indianka-rancho-czukty.blogspot.com/2013/03/trzeci-dzien.html
Masakra, za grzebowisko są ogromne kary! A pisała, że tam jeden z koni padł.. jak nie dwa.
tajnaa, z tego, co wiem to padł ogier (o czym Indianka sama wspominała) i w 2015 roku klacz - te 2 na pewno.
Odbierają też bez paszportów - płatność gotóweczką w pełnej kwocie, nawet dla rolnika. Taki cielak co przy porodzie zejdzie też nie ma kwitów, a nikt nie będzie czekał na kwity z utylizacją, bo jeszcze cielak sam wylezie z gospodarstwa.
edit. Formalnie na dzień dzisiejszy psy i koty też powinno się zgłaszać do utylizacji, a Pimpek z Mruczkiem w większości o paszportach nie myśleli za żywota.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się