Forum towarzyskie »

Rozmowy pogonionych przez moderację i na każdy dowolny temat - OT nie istnieje

Arwillo,
Jak grochem o ścianę.
Udowodniłem Twoje kłamstwa i oszczerstwa, podałem linka a Ty dalej idziesz w zaparte i usiłujesz wmawiać wszystkim swoją chorą  🤔wirek: i nienawistną wizję świata.
Im dłużej się Ciebie czyta tym większym homofobem można zostać.

Skrzywdziłaś nie tylko Panią Izabelę ale przede wszystkim jej zwierzęta oraz wszystkich ludzi, którzy dali się wciągnać w te chore 🤔wirek:  intrygi.
Do tego ukradłaś całą masę czasu wielu ludziom, którzy mogli ten czas przeznaczyć dla swoich bliskich albo zwierzaków.

Muszę Cię rozczarować, zwierzęta nie zabijają dla przyjemności.
Instynkt nie jest przyjemnością tylko wewnętrznym imperatywem a zabijanie i niszczenie innych sprawia przyjemność tylko najbardziej zwyrodniałym jednostkom.

Nie ma również zwierząt rozdzielnopłciowych tworzących związki homoseksualne a jeśli kiedykolwiek takie były to już dawno wymarły.
Co i nas pewnie czeka jeśli uznamy takowe za normę.
,,Trusia taka niby mądra jesteś, a taka niedomyślna... Wystarczy, że czytam ten wątek i wiem o Indiance 'wszystko'. Natomiast o szczegółach dotyczących zwierząt dowiaduje się na priv bo wiele cennych informacji jest tu przykryte gruzem hejtu albo w ogóle nie wspomniane "

O.K Falletta .   Ja też czytam jej bloga , mało tego miałem okazje pogadać z nią przez telefon , wysłuchać jej wersji wydarzeń  z pierwszej ręki  i to co wiem i co usłyszałem od niej  , plus moja wiedza i doświadczenie na temat różnych sposobów hodowli , od tabunowego po alkierzowy  mówi mi jedno . Ta baba niema zielonego pojęcia o tym czym niby się zajmuję , jej odpowiedzialność nie pozwala nawet na hodowanie królików . Wypuszczenia kilku przypadkowych sztuk koni czy innego bydła na  nieogrodzony teren  ,może  skutkować dorobieniem się jakiegoś potomstwa  , może nawet cześć tego potomstwa przeżyję i nawet rozmnoży się dalej  , ale to nie jest hodowla . Na to co się urodzi , co przeżyję, a co zdechnie Kreatywna nie ma żadnego wpływu . W całej tej układance nazywanej górnolotnie hodowlą Indianka jest zbędna , wszytko co tam się dzieje ze zwierzętami , dzieje się bez wpływu Indianki. Chyba , że uważasz  wytoczenie kilku zgniłych balotów sianokiszonki  na łąkę  za celową pracę hodowlaną  😵

Dziki Ogierze twoja dama serca  piękna i nieskalana Izabel jest podmywającą się raz na miesiąc i srającą do wiadra  starą wariatką , ale o gustach i orientacjach seksualnych , się nie dyskutuje . Oczywiście masz prawo do fantazji erotycznych z starszą  ,intensywnie pachnącą  kobietą . Jednak rozczaruję cię to nie jest norma , to jest mniejszość seksualna tzw fiksacja  .  Więc niestety nie jesteś normalsem, jesteś chłopcem snującym fantazję o starszych paniach i ich nie pranych majtkach . Nie przejmuj się  nie jesteś jedyny , to się zdarza .każdy ma swoje ukryte upodobania  😀iabeł:
http://www.focus.pl/artykul/homoseksualne-z-natury-po-co-zwierzeta-kochaja-quotinaczejquot

Pierwsze z brzegu.
Resztę bądź łaskaw sam sobie odszukać.

Tak się zastanawiam...
Nie próbowałeś czasem swoich sił w polityce?
Zastanów się poważnie... szczególnie w prawicy miałbyś duże szanse.

Tam też są ludzie widujacy rzeczy, zjawiska i wypowiedzi które nie miały miejsca.
DzikiOgier,  poczytaj sobie może trochę o świecie zwierząt, bo twoja wiedza na ten temat ma dużo do życzenia, na marginesie, słyszałeś może pisk myszy, którą bawi się kot zanim zamorduje? gdy lamie jej kości, uszkadza narządy wewnętrzne? Ja słyszałam i uwierz, nigdy nie chciałabym więcej tego słyszeć. Poczytaj sobie ile gatunków zwierząt, zabija nie dla pokarmu, czy terytorium, a słyszałeś może że niektóre grupy ssaków wybijają mioty żeby wymusić posłuszeństwo. Świat zwierząt nie jest taki różowy.
Ręce i cycki opadają. Dziki, ty serio uważasz że jak powtórzysz bzdury kilka razy to staną się prawdą? Tak, istnieje homoseksualizm wśród zwierząt, szczególnie tam gdzie dochodzi do przegęszczenia gatunkowego. Tak, są zwierzęta zabijające dla przyjemności. Odliczając problemy psychiczne które i zwierzęta mają, pozostają gatunki takie jak kot domowy. Ile zwierząt dziennie jest w stanie zabić, pobawić się nimi i porzucić? I gdyby to był taki nieprzezwyciężony instynkt to nie byłoby zwierząt które go przezwyciężyły. Zanim coś powiesz tonem specjalisty poucz się, poczytaj i nie rób sobie wstydu. Chyba że przyszedłeś nas ubawić przemyślaną rolą trefnisia.  😵
A stada orek bawiące się foką?
I nawet jej potem nie zjadają...

Kot też potrafi bardzo długo bawić się myszką.
Delfin potrafi zgwałcić samicę.

Można tak długo tylko po co... i tak nie zrozumie  🤣

Dobra... 😎
To się robi nudne...
Do rozmowy potrzeba odpowiedniego przeciwnika.
Obawiam się że takiego tutaj nie ma... 😉
Dziękuję Ci za wątpliwie miłą wymianę zdań, ale odpuszczam. Nie będę się więcej kompromitować zniżając do tego poziomu  :kwiatek:

Nawzajem.
Właśnie takiej odpowiedzi się spodziewałam.  Dobrze, że więcej nie będziesz się kompromitować, bo juz wystarczająco się skompromitowałaś wyzywając innych.

Pozdrawiam -  ja osoba masturbująca się Indianką.    :kwiatek:


a w temacie  "zamordowanej klaczy Denwer"  wygłaskane posty, pozbawione już miodu, radzę szybko czytać, bo zmienia, moderuje, dostosowuje do aktualnej sytuacji, np. tu- było i nie ma 
http://kreatywnaromantyczka.blogspot.com/2016/10/kolejna-francuzka-i-nawalony-kamil.html 
http://kreatywnaromantyczka.blogspot.com/2016/10/napasc-na-klacz-denver.html     

Faktycznie, o miodzie i wyprawie Kamyka po ten cudowny lek zniknęło! Niedlugo caly blog zniknie.

18 pażdziernika napaść na klacz, a 27 pażdziernika karzące ramię Kamyka spadło na winnego. Wygląda na to, że klacz jakiegoś zakażenia z powodu nieleczonej rany dostała i padła.

Teraz kolejny wsiowy łachmyta napadł na tę samą klacz i ją głęboko zranił nożem (a może ten sam?). Klacz ma wielką, głęboką ranę wymagającą szycia.
To kogo Kamyk pobił, skoro nie wiadomo, który łachmyta to zrobił? Może pobił to, o co klacz się skaleczyła? (skoro wciąż chodził narąbany, różne pomysły mogły mu przyjść do głowy).  Rana do szycia, ale weta nie wezwała, tylko wysłała Kamyka po miód, który zresztą potem zjadła, bo zdrowy. 


czwartek, 27 października 2016
Kamyk dopadł mordercę Denver!

Zuch chłopak! Indianka jest dumna z Przyjaciela  Kamyk dorwał mordercę klaczy Denver i wymierzył mu sprawiedliwość. Klaczuś pomszczona.
Okrutnego sadystę oddał w ręce policji i wezwał do niego karetkę.
Częściowo zrehabilitował się w jej oczach po ostatnich swoich wybrykach.

Słowniczek:
Wymierzył sprawiedliwość - spuścił łomot :P

Indianka dumna

Mało że są homoseksualne zwierzęta, niektóre zmieniają płeć to jest dopiero perwersja  😜

Faktycznie, o miodzie i wyprawie Kamyka po ten cudowny lek zniknęło! Niedlugo caly blog zniknie.


Spieszmy się robić screeny... posty tak szybko znikają 😉

Tam padły co najmniej trzy konie.
O.K Falletta .    Ja też czytam jej bloga , mało tego miałem okazje pogadać z nią przez telefon , wysłuchać jej wersji wydarzeń  z pierwszej ręki  i to co wiem i co usłyszałem od niej  , plus moja wiedza i doświadczenie na temat różnych sposobów hodowli , od tabunowego po alkierzowy  mówi mi jedno . Ta baba niema zielonego pojęcia o tym czym niby się zajmuję , jej odpowiedzialność nie pozwala nawet na hodowanie królików . Wypuszczenia kilku przypadkowych sztuk koni czy innego bydła na  nieogrodzony teren  ,może  skutkować dorobieniem się jakiegoś potomstwa  , może nawet cześć tego potomstwa przeżyję i nawet rozmnoży się dalej  , ale to nie jest hodowla . Na to co się urodzi , co przeżyję, a co zdechnie Kreatywna nie ma żadnego wpływu . W całej tej układance nazywanej górnolotnie hodowlą Indianka jest zbędna , wszytko co tam się dzieje ze zwierzętami , dzieje się bez wpływu Indianki. Chyba , że uważasz  wytoczenie kilku zgniłych balotów sianokiszonki  na łąkę  za celową pracę hodowlaną  😵

Niesiobia ja się z Tobą jak najbardziej zgadzam! Z, którego mojego zdania wywnioskowałeś inaczej? Ta kobieta nie radzi sobie z opieką nad swoimi zwierzętami i lepiej dla nich wszystkich byłoby, gdyby zostały jej odebrane. Moja uwaga, którą się Trusia podnieca, dotyczyła innej kwestii
Podejrzewam, że te osoby, które prowadzą antyfanpejdż na fb mają screeny wszystkiego.
[quote author=trusia link=topic=80308.msg2779225#msg2779225 date=1525091156]

Faktycznie, o miodzie i wyprawie Kamyka po ten cudowny lek zniknęło! Niedlugo caly blog zniknie.


Spieszmy się robić screeny... posty tak szybko znikają 😉

Tam padły co najmniej trzy konie.

[/quote]
Jak może znikać coś, co nigdy nie istniało?
Wyobraźnia płata figle czy za mała dawka leków?

Podejrzewam, że te osoby, które prowadzą antyfanpejdż na fb mają screeny wszystkiego.


Ja podejrzewam że wszystkiego, z wyjątkiem tego co tu nawymyślały i tego co nabzdurzyły na antyblogu.
DzikiOgier moderuje i kasuje zamiast ogrodować     "Jak może znikać coś, co nigdy nie istniało?"  np. post z 15 września 2015 był i nie ma,  gdyby ten czas poświecił na pracę  ....o, i miedzy 3 a 8 września 2015
😜 A co ci tak zależy by udowodnić ludziom, którzy to na własne oczy widzieli, że nie istniało? Historię z leczeniem rany na szyi klaczy miodem, który nie dojechał bo pogromca morderców klaczy zapił. I pomszczeniu śmierci konia przez pobicie rzekomego winnego. Rzekomego mordercy klaczy który to miał na celu łazić po gospodarstwach i przecinać tętnice koniom. Pomysł równie absurdalny co twój z naszym zmyślaniem wpisów. I są z tego screeny bo rozniosło się jak katar w autobusie. Więc może to ty weź coś na uspokojenie.
Pamiętam zdjęcie z kobyłą i ta raną, a potem Indiana pisała ze Kamyka wysyła po miód , bo miodem ją wyleczy. Miód może i pomóc, ale na skaleczenie, a nie na  taką ranę, gdzie trzeba szyć.
Podejrzewam, że te osoby, które prowadzą antyfanpejdż na fb mają screeny wszystkiego.


Screeny już się tam pojawiły 😉
O fak... Rozwalił mnie flułent inglisz na blogu. 😵
I jakie wymagania...
I "noble SPORT horses"... 😵

Mój poziom zdegustowania osiągnął apogeum i niniejszym przysięgąm nigdy więcej nie brać udziału w publicznym komentowaniu tej tragifarsy.
Ajm ałt.
To ja jeszcze dodam tylko jedno.

Od samego początku, gdy trafiłam na facebookowy anytyfanpage, byłam zniesmaczona jego poziomem.
W zasadzie nadal jestem, jednak lepiej rozumiem jego autorów.

Bo tutaj można tak w nieskończoność ignorować Izabelę R.... Jej złośliwości, insynuacje, zarzuty, podteksty itd.itp...
Trzyma się w ryzach, bo wie, czym się kończą bluzgi.
A już nawet w necie nie ma z kim pogadać...

Jednak życie obok takiej osoby, musi być naprawdę ciężkie.
Mieszkańcy tej wsi mają to niestety na codzień.
Ileż można znosić oskarżenia i obelgi rzucane stricte personalnie.
Przecież ona na tym swoim blogu bez żadnych konsekwencji (na razie) używa wobec tych ludzi słów, za które od niejednego dostałaby po po prostu gębie.

Tak czy inaczej, niebawem się to skończy, bo po badaniach albo pójdzie do wariatkowa albo do więzienia.
Bo jeśli okaże się, że jednak jest poczytalna, odpowie za wszystko co powiedziała i co zrobiła.
I uciekanie w świat fantazji nic jej wtedy nie pomoże. Ani rżnięcie głupa i kasowanie postów...
DzikiOgier moderuje i kasuje zamiast ogrodować     "Jak może znikać coś, co nigdy nie istniało?"  np. post z 15 września 2015 był i nie ma,  gdyby ten czas poświecił na pracę  ....o, i miedzy 3 a 8 września 2015



Bo ich nie było,  🤔wirek:
tak samo, jak nie ma tego zamieszczonego w Ósmek, 33 Świrnika 2009  🤔wirek:

Z tego co ja widzę na zdjęciu, 2 lata temu klacz prawdopodobnie została ciachnięta kosą, gdyby zaplątała się w ogrodzenie rana byłaby poszarpana i nie tak głęboka. Widocznie za ufna była do ludzi i niepłochliwa.
Co więcej pisze jak wół, że dezynfekowała ją wodą utlenioną i rivanolem.

Miód wspomniano dodatkowo jako francuską ciekawostkę, co nie jest wcale takim absurdem, tylko mało kogo stać na apioterapię.

Nie dziwię się natomiast, że wet nie chciał przyjechać.
Szycie wierzgającego konia bez uśpienia (czyli w znieczuleniu miejscowym) to masakra i duża odpowiedzialność a operacja chirurgiczna bez anestozjologa w warunkach stajennych dość ryzykowna.
Trzeba było wziąć klacz na plecy i jechać rowerem do chirurga albo wzywać końską karetkę pogotowia i wieźć do końskiego szpitala albo wezwać helikopter obrończyń praw zwierząt kosztem praw człowieka  🤬.

Co tam jeszcze się komuś nie spodobało?
brudna wełna?
nie wszyscy wiedzą,że owce są różnej maści, gdyby kobiecina chowała kędzierzawe to byście wrzeszczały, że owieczki pokrwawione.


Co ty pierdzielisz za farmazony Dziki Ogierze  ? Dla przeciętnego weta  szycie tej rany to popierdółka  ,żeby ją zszyć nie trzeba być wetem , ani nie trzeba konia usypiać ,  a nawet jak by było trzeba to też żaden problem ,  w godzinę lekarz na łące położy ogiera , wykastruję , zabezpieczy ranę , poda antybiotyk i koń się wybudzi  dostanie kopa w dupę i pójdzie się dalej paść na łące . Twoja wiedza na temat jakiejkolwiek hodowli jest sięgająca dna , jak byś chociaż jakiś film przyrodniczy widział to byś takich banialuków nie plótł  😵  Do Indianki żaden wet z okolicy nie przyjedzie  z prostej przyczyn.  Weterynarze to nie doktor Judym , oni pracują za pieniądze bo z tego żyją i żaden z nich nie pojedzie do niewpłacanej roszczeniowej żebraczki .  Zszycie tej rany z dojazdem i lekami to kosz około 5 stów i tu był pies pogrzebany  🤔wirek:
Dziki ty już większych głupot to nie mogłeś wymyślić? Tak jak napisał niesobia, problem to zaplata za weta, a kobyle na łące wystarczałoby podać głupiego jasia i zszycie rany byłoby bezproblemowe, nie trzeba targać na plecach, helikoptera wzywać, ani statku kosmicznego. Przestań już wypisywać te farmazony, bo posty były, tak jak jej pomysły o leczeniu miodem.
Podziwiam Was, że jeszcze Wam się chce gadać z tym indiańskim ogierem. Toż to groch o ścianę. Wy o zupie, on o dupie...
lossuperktos, masz rację, ale to taki odruch, gdyby głupota, ignorancja i tępota miały skrzydła, to on by latał niczym orzeł.
Tak dla porównania...

Maść owcy rasy wrzosówka.
Pierwsze lepsze lepsze zdjecie z netu...



"Maść" owcy rasy "tona błota i gówna"
Zdjęcie z blogu Izabeli R.




Cytuję z bloga:
"Widać pogryziony zad zagryzionej owcy. Owca była najedzona.
Miała pełny brzuch w momencie śmierci.
W żołądku było mnóstwo niestrawionej treści,
jak wykazała sekcja zwłok przeorowadzona przez Brunhildę."

Na zdjęciu widać owcę, która padła przy porodzie...
Leżała już jakiś czas a w brzuchu ma nie "niestrawiony pokarm", tylko gazy powstałe w wyniku rozkładu.
Nawet nogi sterczą jej w sposób charakterystyczny dla rozkładającego się truchła.
Hodowca na medal... dbający o zwierzęta... owieczka widać czysta, zadbana i "najedzona".
Że Ci nie wstyd...

Widziś Watrusia... dlatego nie mogę się powstrzymać, bo jak widzę takie zdjecia to mnie po prostu szlag trafia...
Niech ona sobie żyje w goownie i brudzie.
Niech pisze tą swoją bajkę o pięknym rancho... sportowych koniach... źrebakach oo...
Niech jej się ta rudera wali na ten pusty łeb.
Tylko zwierząt niech nie męczy.
Niech sobie hoduje kamienie!
Arwilla, wiem, jak widzisz sama, mam odruch żeby odpisać, bo to co on/ona pisze, to przechodzi ludzkie pojecie.
Co ty pierdzielisz za farmazony Dziki Ogierze  ? Dla przeciętnego weta  szycie tej rany to popierdółka  ,żeby ją zszyć nie trzeba być wetem , ani nie trzeba konia usypiać ,  a nawet jak by było trzeba to też żaden problem ,  w godzinę lekarz na łące położy ogiera , wykastruję , zabezpieczy ranę , poda antybiotyk i koń się wybudzi  dostanie kopa w dupę i pójdzie się dalej paść na łące . Twoja wiedza na temat jakiejkolwiek hodowli jest sięgająca dna , jak byś chociaż jakiś film przyrodniczy widział to byś takich banialuków nie plótł  😵   Do Indianki żaden wet z okolicy nie przyjedzie  z prostej przyczyn.  Weterynarze to nie doktor Judym , oni pracują za pieniądze bo z tego żyją i żaden z nich nie pojedzie do niewpłacanej roszczeniowej żebraczki .  Zszycie tej rany z dojazdem i lekami to kosz około 5 stów i tu był pies pogrzebany  🤔wirek:


Dokładnie!

Co za brednie o usypianiu do takiego szycia.
Przy mnie wet łatał kobyłę, która zdjęła sobie skórę z tylnej nogi od stawu skokowego po pęcinę.
Kości, ścięgna, wszystko na wierzchu.
Bez usypiania.
W znieczuleniu i na stojąco.


Nawet jak ta rana przytrafiła by się Indianom , Amiszom czy Mongołom ,którzy na co dzień hodują konie i nie korzystają z weta  , to i tak koń by żył . Ale kreatywna postanowiła  najpierw obdzwonić powiatowego weta ,[ szkoda że do Brukseli nie dzwoniła ] , potem  opisać ranę i swoje urojenia na blogu ,a na koniec wysmarować świeża ranę w upalne dni miodem ,żeby zwabić  wszelkiego rodzaju  muchy , gzy i inne owady , które siadały na gnoju i padlinie w jej obejściu . No to się kobyle padło na posocznice  😤 . ,ale wszytko dokładnie zostało opisane i udokumentowane na blogu   🏇  ,że to wina wetów i podstępnych sąsiadów żydów i pedałów .

  A Izabella  jest czysta i nieskalna jak obrus na ołtarzu w Zielone Swiątki . 😂
...,ale wszytko dokładnie zostało opisane i udokumentowane na blogu   🏇  ,że to wina wetów i podstępnych sąsiadów żydów i pedałów .



Zapomniałeś dodać lesby i oszołomki z re-volty...  🙄
Ja tam się nie znam na hodowli, owiec to już ani troche ale ta kobieta za zdjęcia tej owcy powinna mieć odebrane wszystkie te zwierzęta. Pare miejscowości ode mnie taki Pan ma sporo owiec, wszystkie czysciutkie i bez kołtunów. Przecież to nie jest zaniedbanie z tygodnia tylko chyba z miesięcy.
Ja tam rozumiem że każdy chce żyć po swojemu, sama chętnie bym uciekła na jakieś "zadupie" zdala od ludzi. Ale branie zwierząt pod opieke bez stałych środków finansowych, bez możliwości zapewnienia im leczenia i bezpiecznych wybiegów to moim zdaniem mega skrzywienie.
Swego czasu zaglądałam na ten blog, byłam pewna że jej się to znudzi, a ona brnie w to za wszelką cenę.
Ciekawe co tam sie musi dziać żeby jakies służby się tym zainteresowały.
pusty łeb.

Niech sobie hoduje kamienie!


Juz jeden Kamyk - msciciel lata po okolicy.

To ona w koncu posmarowala tym miodem czy Kamyk wypil? Bo juz sie zgubilam..
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się