A kiedy prof. SP stacjonował na Elizówce to pośrednio dzięki Niemu lub raczej przez Jego nieuwagę (z "krycia w krzaczkach", z "zabaw" roczniaków) Traszka z Wikingiem spłodzili Tajemnicę. Tyle, że pamiętam też czasy Elizówki jeszcze sprzed rządów SP, kiedy była to stacji Akademii Rolniczej, taki Felin 2. I pamiętam jak Ważka przychodziła na świat, i nasz jej pierwszy spacer.
Hehe Wiking ten srokaty, czyż nie? 🙂 Z tego co pamietam, mial bardzo interesujacy odcien plam na siwej siersci, pomaranczowawy o ile sie nie myle. Stary dziad, Pietrzak posadził na niego moja mamę (to były czasy kiedy jeszcze jeździła, potem dzięki przemyślności p.Guza z Kaniwoli 😤 spadla, zlamala nos i nigdy juz nie wsiadła) i spędziła na nim jakieś pół godziny na placyku przed stajnia bo nie chciał sie ruszyć. To byla najbardziej emocjonująca jazda jakiej byłam świadkiem 🤣
Najwięcej chyba było w 80, bo aż 28? Z zawodowych przygód: - 50cm jechał hucuł Karino, który najpierw nie chciał wjechać na parkur, ponosił na rozprężalnię (ha! nawet przez wał przebiegł galopem), gospodarz toru w końcu wział go w rękę i kłusem (nawet zagalopował, ale Karino nie😉) wpuścił na tor, ale i tak skończyło się glebą. A jeszcze komentatorka zaczęła opowiadać o Karino: "koń ten na co dzień jest hucułem" - jednej zawodniczce wypadło strzemię, a raczej chyba sie puślisko rozpięło i tak skoczyła bodajże dwie ostatnie przeszkody - bardzo ambitnie pan Robert (????) dopingował i poganiał konie jak za wolno na przeszkody szły 😉 Ale fajne nagrody były, siodło, ogłowie, cukierki dla koni. pogoda wszystko zniszczyła, bo się slisko zrobiło. :/
Ja o 13 się zmyłam do domku, więc za dużo nie widziałam, ale zdjęć trochę mam 🙂😉)
I jak jej poszło? Tajgunia to moje dziecię mojej hodowli, drugie w kolejności źrebię Tajemnicy. Jak już będziesz mogła to wrzuć proszę ich zdjęcie jeśli masz.