Forum konie »

Stajnie w Lublinie

kelpie aż żal czytać o tym wszystkim... Ja tylko z opowieści koleżanki, która kiedyś tam jeździła wiem, że koniki rekreacyjne stoją w czymś ala obora, ciemne to, jeść dostają marnie, a są przepracowane. Nie wiem ile w tym prawdy, nie chcę głupot wygadywać, piszę tylko tyle, co obiło mi się o uszy. Z resztą bliższa koleżanka, która jakiś czas temu była tam na jeździe (jeździła na wspomnianej już Trufli), również mówiła, że instruktorka stanęła na środku i tylko wydawała komendy: stęp, kłus, galop i tyle było z prowadzenia jazdy. Sama kiedyś chciałam się tam wybrać, ale co kogo nie zapytam, to opinie nie są zbyt pochlebne...
kelpie   to co napisałaś jest straszne wręcz przerażające  🤔  To z tego co widzę u nas nie ma chyba ani jednej stajni, w której jest zdrowa atmosfera i zdrowi na umyśle ludzie  🤔 (przynajmniej ja takiej nie znam )
z drugiej strony nie przesadzajmy. Odnośnie postu breakawayy- kuce stoją w normalnej stajence, może nie takiej ładnej jak ta dla koni pensjonatowych, ale z pewnością wielka krzywda im się nie dzieje, nie wiem jak z jedzeniem. Ja za tą stajnią też nie przepadam- pamiętam, że jako 6 czy 7 letnia dziewczynka musiałam przed jazdą czekać aż konikowi zęby wyrwą  🤔 naprawdę, mama pomagała mi osiodłać konia i zauważyła że coś z pyskiem jest nie tak, zawołała właściciela, na co on "nic dziwnego, to trzylatek, zęby mu się ruszają, wyrwiemy i po sprawie". Oczywiście jazda nie należała do przyjemnych ani bezpiecznych, ale co ja mogłam wtedy o tym wiedzieć..
No staralam sie zebrać wszystkie co makabryczniejsze obrazki z pamięci odnośnie tej stajni, bo muszę przyznać że z chęcią puściłabym właściciela w skarpetkach za cały ten bajzel na kolkach.
Ale tak, to jest typowo lubelska specyfika. Jedna Makocha porządna, ale daleko. P.Pietrzak też w sumie w porzadku, wiernie podążałam za nim do Pszczelej Woli, ale potem już przestałam jeździć w lubelskiem. Jakoś mi sie nie uśmiechają tutejsze zwyczaje, choć one pewnie dla całej Polski podobne. Szkoda, bo w sumie te stajnie w naszym województwie mogłyby być całkiem fajne. Ja mam osobisty sentyment do Elizowki, no ale tam bez własnego konia(chyba) teraz ani rusz.
Pan Niewiadomski to facet z klasą, koniki ma świetne, ale też ewentualnie z własnym koniem trzeba do niego startować. Dawał mi kiedyś okazyjnie kilka lekcji, muszę przyznać ze nie miałam nigdy lepszego instruktora i lepiej ujeżdżonego konia. Ale to co dobre szybko sie kończy, a szkoda, choć na pewno jeśli już kupiłabym konia, wstawiłabym go właśnie do niego, o ile miałby miejsca.
breakawayy ależ oczywiście że stoją. Z tym że części stoi w tej dużej, murowanej stajni. Ale Trufla stała właśnie w takiej oborze 😤
Z instruktorką też prawda, jeżeli już ktoś jest na jeździe to dużo sie w Kaprioli tak czy inaczej nie nauczysz 🙁(No chyba że teraz są treningi skokowe, jak już Ascaia napisala.W  Bonanzie super instruktorka była (i z tego co widziałam nadal sie tam pokazuje 🙂 ), p.Iwona bodajże. Generalnie jeśli uczyć się jeździć to raczej Klinówka, Makoszka, może p.Pietrzak, chociaż on akurat chyba nie lubi uczyć rekreantow, moją mamę wsadził na sp.Moderna jeszcze w Elizowce i zostawił, a ona spadła w stępie  🤣. LKJ raczej średnio, chyba że lubisz jak hordy "specjalistek" obsiadają ci ogrodzenie i wespół z instruktorką rzucają pod twoim adresem złośliwe uwagi(choć tu akurat mogę sie mylić, bo poza doświadczeniem "specjalistek" to zachowanie instruktorek znam akurat z plotki, także nie chce tutaj do końca LKJu osądzać bo to nie leży w mojej mocy)  😉 Generalnie w LKJcie jeździłam chwileczkę, kiedy właściciel Pateny, syn znajomej był niedysponowany, i ja miałam sie nią opiekować. Z opieki nic nie wyszło bo dzieciuch był ze mnie i podjęto decyzje oddania konika jakiejś studentce, co było doskonałym wyborem bo dziewczyna podobno była świetna  🙂. No i nie zapomnijmy o shiny elicie, czapeczki z daszkiem i te sprawy  🤣 Chociaż np. słyszałam zże ujeżdżenie stoi na wysokim poziomie, tak więc jak kto lubi z LKJem xd
A w ogóle, czy ktoś sie orientuje co z tą stajnia w Elizowce, Aleksandrem? Tam chyba jazd nie prowadzą ne? Bo jak nas sp.A na konie zaprosił to na drugi dzień nam powiedziano że to stajnia tylko dla właścicieli koni prywatnych, oczywiście właściciela ośrodka nie było na terenie. Aleksander, stary oszust  🤣

smarcik bardzo możliwe, mówię, że tylko tyle co słyszałam 😉
kelpie w Aleksandrze teraz jest pensjonat, jazd jako takich raczej nie prowadzą, tylko prywaciarze stoją. O dziewczynkach z LKJtu się lepiej nie wypowiem, z jedną miałam 'przyjemność' rozmawiać na gadu i ekhem... Dziewczyna w moim wieku, a zachowaniem nie przewyższała 10latki także...
edit: na 80% pojawię się w LKJcie jutro 😉 jak będę, to w białej kurtce i czarnych spodniach, mam brązowe włosy i okulary, możliwe że będę mieć aparat 😉 więc jak coś to podchodzić, bo ja ślepa generalnie jestem 😉
ja będę na 100% jutro w LKJ 🙂 będę w ciemnych spodniach i bluzie w pomarańczowe napisy/wzorki [ewentualnie beżowym płaszczu, bo zapowiada się być zimno...] 🙂 też krzyczeć proszę 😀
Zygzak jak poznam to będę krzyczeć 😉 nie wiesz może czy sklep będzie jutro otwarty?
nie mam pojęcia... ale myślę, że może być otwarty 🙂 toż to sobota no i dzień nie zwyczajny, bo zawody w końcu - dużo ludzi z końskiego światka - może ktoś coś zechce kupić? 🤣
Np ja  😁, no nic idę spać, bo nie wstanę 😉. Mam nadzieję do zobaczenia jutro 😉. ( no w sumie już dziś  :hihi🙂
no na przykład 😁 no dobry pomysł 🙂 to ja też się zmywam 🙂 do zobaczenia 🙂
kelpie nic dodac nic ując;] Mi to się nawet pisac nie chce na ten temat, ale kontrole faktycznie warto tam przeprowadzic, tylko jaką i co to da;]
I fakt, w Bonanzie jest p. Iwonka, i rzeczywiscie szkołkowicze bardzo sobie cenią jej nauke.
Poproszę o relację z zawodów.

Jednak nie dojadę, bo pogoda mocno taka-sobie, a bardziej mi zależy na całkowitym wyzdrowieniu i odwiedzaniu swoich koniszczy, niż pooglądanie jak jeżdżą inni i zmarźnięciu.

Co do stajni - gdy ktoś pyta mnie o miejsce gdzie mógłby siebie lub swoje dziecko nauczyć jeździć zawsze mówię o Bonanzie. Przeważa pewnie sentyment, który mam do tego miejsca - w końcu tam wychowywała się Tajem, tam uczyłam się jeździć. Ale szczerze mówiąc słysząc różne "zakulisowe" wypowiedzi, czytając blogi, itd, mam zastrzeżenia i do Bonanzy.

Trudno jest znaleźć stajnię idealną. Najwyżej śmiechem-żartem mogę mówić "Jak już wybuduję własny ośrodek to u mnie będzie inaczej, u mnie będzie najlepiej". Ale nawet gdyby te marzenia się spełniły to i tak prawdopodobnie znalazła by się niejedna osoba, które mniej lub bardziej słusznie krytykowałaby moje działania.

Ośrodek to urok miejsca w którym jest położony, to konie, które się tam znajdują, to właściciel, to instruktor, to ludzie, którzy tam stale przebywają. Bardzo dużo czynników, więc trudno, żeby taki zestaw pasował wielu ludziom. Jako jeźdźcy czy jako właściciele koni zwracamy uwagę na różne sprawy, rządzą nami różne priorytety. Stąd i różne opinie.
Ascaia- ja jezdzac w Bonanzie juz ponad 9 lat mam do niej zastrzeżenia😉 nie ma miejsca idealnego i nie ebdzie bo zawsze bedziemy chcieli wiecej i lepiej🙂
No ja tez sie uczylam właśnie w Bonanzie dziecięciem będąc(bo w Elizowce nie dało sie dużo nauczyć xd) i nadal uważam ze mimo ze nie jakaś idealna, to wciąż jest to najlepsza stajnia w Lublinie. Co prawda w tej "drugiej" Bonanzie byłam tylko kilka razy i nie wszystkie osoby zrobiły na mnie dobre wrażenie, to konie i instruktorzy juz jak najbardziej tak 🙂
pony czyli jednak nadal jest? Hehe, uczyła mnie jak zaczynalam jeździć. Ostra i konsekwentna babka ale dala mi bardzo solidne podstawy. Żałuje tylko ze przestałam tam jeździć, bo potem wszystko mi sie z ta moja jazda porozlazilo  😡
Ja kiedys sie zastanawialam nad naslaniem tam kontroli z jakiejś organizacji ochrony zwierząt, ale oni cwani są. Takie widoczki to trzeba sie trochę pokręcić ażeby uświadczyć. Ale wciąż marze ze kiedyś im sie noga powinie, jak generalnie każda stajnia w Lublinie ma jakieś plusy, to tej spokojnie mogłoby nie być 🙂
klimat dawnej bonanzy oczywiscie się rozni od tego, ktory panuje teraz, dla mnie to jednak ciagle drugi dom. Kelpie- może odwiedzisz bonanze?😉
O z chęcią bym odwiedziła 🙂. Ja tam nawet kilka razy u was byłam, ale zawalilam sprawę i przestałam przyjeżdżać. Dawno juz nie jeździłam na porządnym poziomie, przydaloby sie solidne szkolenie od podstaw, może nawet jakaś lonża  🤣
Nawet myślałam czy by was nie odwiedzić niedługo, 15 moja rodzina z Japonii wraca to może sie wybiorę. Tylko na jazdy trzeba sie umówić telefonicznie czy wystarczy przyjechać osobiście i tam sie dogadać?
koniecznie wpadnij, może sie nawet okaże, że sie znamy 😉 Umawiac się trzeba telefonicznie, ja akurat nie posiadam numerow instruktorow, ale mysle,ze ktos z forumowiczow ma, a jak nie to ja dzis wieczorem po powrocie ze stajni napisze🙂
Brrr ja że tak powiem, pierdziu zawody w taka pogode :P. Wpadlam tylko do Rafalskiego, kupiłam co miałam kupić i cały czas siedziałam w stajni, bo wyjść się na dwór nie dało, tak lało... Spotkałam 2 koleżanki z wakacji, a nawet zdjęć nie porobiłam, szybciutko uciekłam bo przemarzłam jak nie wiem...
No to wpadnę 🙂 Naprawdę mam ochotę wrócić do jeździectwa. To ja bardzo bym prosiła o te telefony, umowie sie na jazdę i od przyszłego tygodnia może mogłabym zacząć regularnie jeździć  😉
dla mnie ta dawna Bonanza była właśnie takim ideałem, ale mała byłam to niewiele pamiętam  😉 na pewno później zrobiło się tam strasznie, większość ludzi pouciekała, no a niektórzy jak pony doczekali tych lepszych, obecnych czasów  😉 teraz słychać w większości pozytywne opinie o Bonanzie, chociaż ja bym tam konia nie wstawiła ze względu na duży ruch, ale to już zależy od osobistych upodobań  😉

jak na razie to nie słyszałam żadnych negatywnych opinii o Tarce, szkoda tylko, że to tak daleko  😉
O z chęcią bym odwiedziła 🙂. Ja tam nawet kilka razy u was byłam, ale zawalilam sprawę i przestałam przyjeżdżać. Dawno juz nie jeździłam na porządnym poziomie, przydaloby sie solidne szkolenie od podstaw, może nawet jakaś lonża  🤣
Nawet myślałam czy by was nie odwiedzić niedługo, 15 moja rodzina z Japonii wraca to może sie wybiorę. Tylko na jazdy trzeba sie umówić telefonicznie czy wystarczy przyjechać osobiście i tam sie dogadać?


Mi się dokładnie to samo przyda po roku niejeżdżenia i też muszę sobie wszystko powtórzyć od postaw 😉 Tez bym bardzo prosiła o numer telefonu do jakiejś instruktorki najlepszej waszym zdaniem.


Co do Kaprioli to po waszych opisach już mi się odechciało tam zagladać  🤔 Wrócę chyba na stare śmieci do Bonanzy którą jeszcze pamiętam za czasów gdy była tylko mała drewniana stajenka  😉
Enii a Ty przypadkiem nie masz swojego rumaka?  😉
Tarce? Ho, nie slyszalam. Ja w sumie zapóźniona. Ja jeździłam dosyć intensywnie kiedy zaczynalam, tj.kolo 1999-2001, wtedy w sumie objeżdżałam dużo tych stajni i jakoś sie krecilam, potem zagrzałam miejsce w Makoszce, a ze len jestem to bardziej sie obijalam i dopiero teraz mam plany na serio wrócić do jeździectwa, w sumie studia to czas na takie rozwijanie sie, a ja od tego roku szkolnego zaczynam 🙂
smarcik a w jakich latach jeździłaś? Bo dla mnie tez Bonanza to takie wspomnienie z dzieciństwa cudowne 🙂 A byłaś może na ich obozie w Wojciechowie?Ja na temat nowej Bonanzy dluugo nie slyszalam nic, przestałam jeździć jeszcze za dobrych czasów, potem tylko dowiedziałam sie ze był pożar i bodajże moja ulubiona Minerwa splonela  😕
(o właśnie, tu mam takie pytanie - czy ktoras ze starych klubowiczek Bonanzy wie co sie stelo z klaczami Heroina, Apaszka i Wazka, taka ze śmiesznym powykręcanym pyszczkiem? Bo te ostatnia widziałam raz w Kaprioli bodajże, ale nie stała tam chyba na stale...)
No jeśli chodzi o wstawianie konia do Bonanzy to jak dla mnie jedynym czynnikiem dyskwalifikującym jest to, ze konie prywatne nie wychodzą. Ja bym raczej wolała żeby mój koń w miarę możliwości wychodzil.
Ha mam nawet 5 tylko w tym jeden w Szczecinie, dwa to mini 80cm w kłębie w dodatku 2 latki oraz 4 latka (kuc 130cm)  ze źrebakiem dopiero przygotowywana do zajeżdżenia. 🙄
I na tym kończy się moje rumakowanie   🏇.   Najwyraźniej mieć konia nie zawsze oznacza że ma się na czym jeździć.  😉 Wiem wiem dziwna jestem  🤔wirek: (ten typ tak ma  :hihi🙂
kelpie zaczynałam coś koło 98 jako mały bachorek  😉 byłam w Bonanzie do wiosny 2004, kiedy już nic mnie tam nie trzymało a atmosfera stała się odpychająca. Na kilka lat przeniosłam się do Kentera  😉

Heroina nadal stoi w Bonanzie, Apaszka z tego co pamiętam była sprzedana ale mogę się mylić.
kelpie- my ze Smarcikiem jezdzilysmy jeszcze sporo przed pożarem, a Minerwa była-jak pamiętam- ulubienicą wielu klubowiczów. Jeśli chodzi o Heroine to nadal jest(ja zaczynałam na niej swoje starty🙂, drepcze pod szkolką, dobrze sie trzyma🙂
mój kon, znaczy prywatny, wychodzi codziennie. To nie jest tak, że nie wychodzą, juz kiedys była o tym  wątku rozmowa. One nie sa wypuszczane przez stajennego-tzn. stajenny nie ma obowiazku tego robic. Ja osobiscie problemu w tym aspekcie nie widze, na chwilę obecną🙂 Zawsze, ale to zawsze znajdzie sie ktos ZAUFANY kto konia zwybieguje🙂
A, no jeśli tak, to nie widze juz problemu. Heh, co znaczy niedoinformowanie 🙂
Enii ja ja właśnie tak pamiętam, jako drewniana stajenkę z zawsze kręcącymi sie w pobliżu dwoma psami, w tym jednym bez łapy które z mama dokarmiałyśmy🙂 Z tym ze była tez druga stajnia, tam na lakach, w drodze na jeden z trawiastych padoków.
Cudownie słyszeć ze Heroina nadal stoi w Bonanzie, to jeden z koni na których uczylam sie jeździć kiedy przeniosłam sie z Elizowki.
No właśnie, czy na forum jest ktoś kto jeździł w stajni p.Pietrzaka w Elizowce? Bo technicznie rzecz biorąc była to moja pierwsza-pierwsza stajnia. Nie zmienia to faktu, ze naukę podstaw zaczęłam de facto w Bonanzie 🙂
I jeszcze jedno pytanie, z tymże do osób jeżdżących kiedyś w Pszczelej Woli, tez u p.Pietrzaka. On tam trzymał cudna srokaczke, Pisankę. Czy ktoś wiec co sie stało z ta klaczą?
Robi się nam wątek wspomnieniowy... dzięki któremu AsieK poczuł się stary hehe  🤣

W Bonanzie byłam od '95 do '98 roku. Właściwie bywałam tam już wcześniej kiedy pojawialy się tam pierwsze kuce, ale w '95 zamieszkała tam Traszka z maleńką Tajemnicą (kiedy obie były jeszcze naszą własnością). Później  wywędrowałyśmy z Tajem na Felin i tak już zostało. To było jakoś w czerwcu / lipcu  '98 - pamiętam załapałam się na pierwsze organizowane w Bonzie zawody, towarzyskie z udziałem głównie ludzi jeżdżących na miejscu, ale jacyś goście też chyba byli. I nawet mogę się pochwalić, że na 3-letniej Tajem pojechałam wtedy najprostsze ujeżdżenie i wywalczyłyśmy drugie miejsce ex-equo z kimś.  😎

Co do kucorów o których wspomniałyście to Apa była wypożyczana od Jachymków, a Ważka w tych czasach była własnością p. Stachurskiej.
A kiedy prof. SP stacjonował na Elizówce to pośrednio dzięki Niemu lub raczej przez Jego nieuwagę (z "krycia w krzaczkach", z "zabaw" roczniaków) Traszka z Wikingiem spłodzili Tajemnicę.
Tyle, że pamiętam też czasy Elizówki jeszcze sprzed rządów SP, kiedy była to stacji Akademii Rolniczej, taki Felin 2. I pamiętam jak Ważka przychodziła na świat, i nasz jej pierwszy spacer. 
Ważka stoi w przydomowej stajni w okolicach Łęcznej. Właściciel wspominał kiedyś coś o sprzedaży kobyły.
Ja siedziałam prawie całe wakacje w Tarce 😉. Daleko owszem jest, ode mnie 130 km, czyli z Lbn będzie niecałe 100. Jakieś 30 km od Zamościa - Wólka Wieprzecka. Jutro się tam wybieram 😉. Opinie są różne, dla mnie jak najbardziej na +, uwielbiam tą stajnię, gdyby nie była tak daleko, gwarantuję, że siedziałabym tam ile bym tylko mogła 🙂. Takiego klimatu jak w Tarce to na pewno nigdzie indziej nie ma 😉.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się