Dziewczyny jak tam Fidelius? Podobno nie ma dojazdu przez wodę i jest zalane (mówię tylko to co usłyszałam dziś od pracownika z gminy). Mieszkam niby jakieś 700metrów od stajni ale z powodu powodzi jaka u nas panuje nawet nie mam czasu podjechać i zobaczyć co się tam dzieje.
lock - nie wiem, ale nie zdziwiłabym się... budowanie stajni na terenach zalewowych bez jakiejkolwiek melioracji... ;/ samo przez się się rozumie, że ciężko jest to utrzymać w jako-takim porządku podczas roztopów, ale z drugiej strony... właściciel kupując ziemię -z tego co mi wiadomo- nie był świadomy tego, że przy odwilży i jakimś większym deszczu jest tam tak źle, a ktoś "mądry" pozwolenie na budowę wydał...
Kornelia ja też nie wiedziałam budując się tam, że jest to teren zalewowy. Przez ostatnie 4 lata nie było zalane. Dopiero od wiosny 2010 do chwili obecnej u mnie utrzymuje się woda przy posesji. Melioracja miała być, lecz uwaga, uwaga nie zgodzili się na to mieszkańcy.;/ Dopiero za 2 lata będzie robiona. Ciekawe czy ludzie się już wynieśli ze stajni. Ja sobie nie wyobrażam pontonem do konia dopływać.
U mnie o wyprowadzce z Pólka zadecydowało kilka czynników, nad którymi nie będę się rozwodzić na forum, bo każdy ma inne "preferencje stajenne", ale głównymi był długi czas dojazdu z LSMów i właśnie ta woda... od rozpoczęcia odwilży do czerwca w zasadzie były tylko "momenty" trwające ok 1-2 tyg, że dało się normalnie jeździć czy wypuścić konia na wybieg...
Kornelia, a można wiedziec jakie? przez pewien czas rozważałam możliwośc przeniesienia tam konia, stąd też bardzo zależy mi na opinii na temat pensjoniatu.
głupie pytanie, ale czy LZJ nadal jest tam gdzie był, tzn w tym niedokończonym budynku teatru? 😉 muszę się wybrać, a wieki już tam nie byłam i nie wiem czy coś się zmieniło 😉
okwiat Ja trzymam konia w Pólku u p.Profesora : ) lockmittel Mamy zalaną halę, niby nie jest aż tak źle, po prostu błoto się zrobiło, ujeżdżalnia - staw, duży padok - jezioro ; x do stajni się nie wlewa. Tak było w niedzielę. Teraz nie wiem, bo p.Profesor coś z tą wodą robił + ostatnio została wykopana studnia chłonna. Faktem jest, iż na samym początku drogi dojazdowej jest gigantyczna kałuża.
A tak na marginesie, jest jeszcze jedna sprawa, o której raczej nie powinnam tutaj pisać - i oczywiście nie będę, ale na pw bądź gg mogę podzielić się moimi informacjami na temat Pólkowego jeziora. Jakby ktoś chciał zdjęcia, zapraszam na pw : )
Jakoś dawno tu nie zaglądałam:p Mam już na oku kilka stajni, ale najbardziej odpowiada mi Arizona albo Piker. Do Pikera mam bliżej ale jedna jazda tam kosztuje 30 zł. Do Arizony z kolei dalej ale jazdy w karnecie wychodzą po 22zł. Nie wiem co wybrać... do żadnej w sumie nie dojadę sama (jakimś busem czy coś) bo chyba żadne tamtędy(albo w pobliżu) nie jeżdżą, jak o jakichś wiecie to piszcie. Mama niby może mnie wozić raz czy dwa w tygodniu. Kurcze najgorszym moim ograniczeniem jest kasa bo jakby nie to, wybrałabym Pikera. A nie wiecie czy w jakiejś stajni dadzą się " przekupić" pomocą. Wiecie , ja coś zrobię w stajni a oni mi zejdą trochę z ceną?
Ktoś wspominał o jakiejś stajni w Rudce? Ja tam nigdy nie słyszałam. Fakt ze blisko lasu są zagrody i kilka koni tam biega ale to chyba ktoś prywatnie. Jak się czegoś dowiecie to piszcie.
xxjusti15 jeśli chodzi o Arizonę, to wiem , że kilka osób tam pomaga przy koniach od czasu do czasu i mają za to albo ceny zniżone albo jazdy gratis [ nie wiem dokładnie, nie wnikałam ]. Nie chcę tu obrażać Arizony ani nic, bo to naprawdę fajna stajnia ale jeśli chciałabyś bardziej sportowo się ukierunkować itp to więcej się nauczysz w Pikerze, takie jest moje zdanie 😉
lockmittel chodzi o jazdy pod kątem bardziej skakanie czegoś itp, bo w arizonie jeszcze nie widziałam żeby szkółka skakała, jeśli już to od czasu do czasu przechodzi przez drągi, ale to też bardzo rzadko 😉 zresztą, tam ujeżdżeniowe jazdy też nie są bardzo dobrze prowadzone, bardziej, dla wożenia się, niż jeżdżenia ;]
Do Pikera mam bliżej ale jedna jazda tam kosztuje 30 zł. Do Arizony z kolei dalej ale jazdy w karnecie wychodzą po 22zł. bardziej, dla wożenia się, niż jeżdżenia ;]
Skoro masz bliżej do Pikera to dołóż 8 zł i jedź coś poćwiczyć, a nie tylko dupsko wyklepać przez godzinę jazdy w Arizonie chyba że to ma być zwykła jazda dla przyjemności na zasadzie posiedzenia sobie na koniu w zastępie kilka razy w tygodniu. A do Arizony dojazd jakimś autobusem jest z tego co słyszałam.
Dziewczyny oczywiście, że i do Pikera jest dojazd.😉 Tylko ona musi jechać do Lublina a potem wsiadać w inny autobus bo mieszka od strony Niemiec, więc dla niej żadnego bezpośredniego połączenia nie ma. Jakby to mnie sytuacja dotyczyła to jeździłabym w Pikerze, IMO to co zaoszczędzi na jeździe wyda na paliwo.😉
No w przyszłości chciałabym skakać. Ale do tego bardzo długa droga, narazie muszę opanować technike, bo z końmi to mam kontakt od dziecka ( podobno jak miałam ponad dwa latka to mnie tata na przejażdżki brał), mój koń był wychowywany na dziko i ja na nim też na dziko jeździłam ( na oklep, bez ogłowia) więc z utrzymaniem się na koniu czy pielęgnacją nie ma problemu. A ktoś z was jeździ w Pikerze?
do pikera busami na Kamionke bodajże (?) można dojechać, albo dogadać się z ludźmi co tam jeżdżą. Czasem z forumową Eni jeździmy a jak Bóg da to nie długo swoim ten raz w tyg się dojedzie... a justi skąd dokładnie jesteś, ile km masz do pikera tak mniej wiecej? ja tam osobiście polecam piker.
Ja mieszkam w Rudce Kozłowieckiej i mam gdzieś tak 7,5 km do Pikera. W lecie to bym bez problemu rowerem pojechała, nawet lepiej bo kondycja się wyrabia 😉 no ale teraz to nie bardzo.
W Arizonie ludzie jeżdżą dla przyjemności i nie ważne czy obijają sobie tyłki w zastępie czy nie bo to ma sprawiać im przyjemność.
W Pikerze ludzie mają aspiracje ale z jazdy wychodzi takie same obijanie tyłka.
Jak planujesz rozwijać się sportowo ukierunkowując na skoki to poszukaj prawdziwego trenera, który nauczy Cię też podstaw ujeżdżenia i będziesz wiedziała za co płacisz.