Fantazja, u nas bieda. niby coś jeździmy. raz lepiej. raz gorzej. ale ogólnie nie bardzo wiem co mam z nim robić 🤔 tzn. chciałabym po prostu ruszyć z robotą do przodu, a to koń gdzie łatwo popsuć, więc póki co ograniczam się do bezpiecznych elementów: łopatki, ustępowania, rzucia, kontrgalopy, lotne... generalnie brakuje mi treningów, ale finansowo chwilowo tak sobie. może mama mnie trochę wspomoże jak ładnie poproszę. zobaczymy 😉
no i nadal okazyjnie, raz w tygodniu mniej więcej odrywamy się od ziemi. idzie nam gorzej niż kiedykolwiek. on nieogarnięty zupełnie. heja bana byleby skakac. najlepiej tylko z galopu, byle więcej, byle szybciej. a ja nie mogę się za bardzo na nim odnaleźć. niby nie jest tragicznie. ale to nie jest to (proszę zawsze tatę, żeby komórką mi chociaż kilka skoków nakręcił).