Witajcie Kochani 🙂
Piszę w dwóch sprawach ...
Po pierwsze przedstawiam Wam nowego, wielkanocnego Gniadego podczas wyjątkowo rekreacyjnego "łażenia" pod siodłem. Już jeździmy i to kilka razy w tygodniu, ale fotograf przyłapał nas akurat na błogim lenistwie 😉

Niezły pączuś, prawda?
A po drugie zwracam się do Was (a przede wszystkim do osób, które podawały swoim pociechom ivermektynę), jakie dawki były podawane i w jaki sposób (podskórnie, czy domięśniowo?). Gniademu podajemy pierwszą dawkę w sobotę i pewnie będę dzwoniła w tej sprawie jeszcze do kliniki, bo pamiętam jedynie, że ma być to 12 ml w szyję (po 6 ml na stronę), ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć, czy podskórnie, czy domięśniowo 🤔, dlatego może ktoś z Was mógłby mi to jeszcze przybliżyć?
Pytam, bo moja wet, jak kiedyś podawała ivermektynę Gniademu, to właśnie podobno źle (dlatego miał duży odczyn i paskudnie zareagował) i chciałabym być na to przygotowana, żeby zabłysnąć też swoją wiedzą 😉
Byłabym wdzięczna ...
Krótko podsumowując stan zdrowia Gniadego:Piękna sierść, super grzywa i ogon (jak na razie w ogóle się nie trze, co w poprzednich latach o tej porze zaczynało mieć już miejsce), rozpiera go energia, jest bardzo żywy, niczym głupawy odsadek ... no taki 14 - letni odsadek 😉 Wygląd i energia to na pewno duża zasługa musli Eggersmanna, które Gniady dostaje cały czas odkąd wrócił z kliniki. Blizny znacznie się zmniejszyły po Cepanie i Effolu Skin Repair, ale całkowicie nie zarosły.
Wczoraj na koniec jazdy (po 40 min) zaczął mi trochę pokasływać i nie wiem, czy to kwestia wysiłku (choć raczej nie przeginamy z tym bieganiem), czy może coś innego. W sobotę na pewno powiem o tym mojej wetce, a jeśli Wy macie jakieś pomysły, skąd ten kaszel, to piszcie proszę. Każda wskazówka jest cenna.
I to chyba tyle.
Jak zrobi się już ładna pogoda, to zatrudnię stajennego fotografa do pocykania ładnych fot i powklejam co nieco.
Tym czasem pozdrawiamy wszystkich z Grotnik :kwiatek:
I czekamy na odpowiedzi, podpowiedzi i sugestie.
Buziakujemy!
Marta i Gniady