ktoś ostatnio wystawiał naturalne futerka w ogłoszeniach za 130zł
czytałaś ostatni numer koni i rumaków? był tam pomysł forumowej lovely na naturalne futerko. Kupujesz na allegro 'relugan' i wycinasz odpowiedni kształt, możesz też doszyć rzepy.
właśnie miałam to pisać 🙂 a futro jest bardzo fajne, dość gęste, lepsze od mojego pierwszego mattesa, który po miesiącu wyglądał jak placek i musiałam reklamować..
A ja dziś rozdziewiczyłam mattesa, koń jak dla mnie chodził zupełnie inaczej tzn lepiej. Nie czułam się za wysoko dostrzegłam same plusy. Mam tylko nadzieję że mi długo posłuży 😉
Kotbury "Ja też jeżdze na cottonach między innymi... Reasumując - każdy tyłek, siodło i grzbiet inny i inne potrzeby. Ale sceptycznie podchodzę do takiego super piania na temat mattesów bo wile osób kupuje nie z potrzeby ale z chęci i wciskając kolejna grubą wasrtwę pod siodło robi sobie krzywdę (i koniowi)"
Osobiście wydaje mi się to stwierdzenie nie prawdziwe, bo po pierwsze do mattesów i żeli trzeba mieć siodło szersze o jeden rozmiar ( minimum), w związku z takim dopasowaniem nie widzę powodu z jakiego miałaby się dziać koniowi krzywda. Po drugie futrzany potnik kładziony bezpośrednio na konia, pod siodło daje mięśniom więcej "luzu" w płaszczyźnie umownie nazwijmy to "pionowej", co ułatwia moim zdaniem koniowi rozbudowę mięśni, oczywiście mam na myśli konia odpowiednio "pracowanego". Po trzecie moim zdaniem chroni grzbiet konia, przed naszym nie koniecznie komfortowym dla niego dosiadem, niestety nie każdy z nas siedzi z równowagą baleriny, że o klepaniu pupą i sztywnym kręgosłupie nie wspomnę. Po czwarte kiju ów ma dwa końce jeśli mamy np. konia o jeleniowatej budowie, czyli niechętnego do pracy grzbietem, chowającego grzbiet, natychmiast utrudnia to pracę jeźdźcowi, co powoduje usztywnienie i wzajemne niekorzystne oddziaływanie na siebie obydwu stron; w tym wypadku wszystko co amortyzuje wstrząsy, działa bardzo korzystnie. Po piąte nie bardzo rozumiem jak mattes miałby mi robić krzywdę - jestem po złamaniu kręgosłupa i o wiele bardziej komfortowo jeździ mi się z podkładką, a najlepiej w futrzanym potniku, ponieważ w moim odczuciu najbardziej absorbuje wstrząsy i inne nieprzyjemne doznania, skutkiem czego szybciej się rozluźniam i koniowi łatwiej "wywalić grzbiecik" i "wciągnąć pupę". Co do tego jak czujemy konia, czy siedzimy wysoko od konia, czy blisko to kwestia indywidualnych preferencji i odczuwania. Dla mnie nie ma to większego znaczenia, może jeszcze nie ten etap, z tego co widzę wielu rodzimym dobrym jeźdźcom, zagranicznym również tak bardzo to nie przeszkadza więc może problem jest po prostu przerysowany lub bardzo zindywidualizowany🙂
popieram przedmócę w 100%. Ja tez jestem po cięzkiej operacji kręgosłupa.Dopoki nie kupiłam podkładki to choc wełniany koc podkładałam. Zdecydowanie tak jest lepiej i dla konia i napewno dla mnie.
Używa jeszcze ktoś z was tych podkładek Bay Jacobsen? Był taki bum na nie swego czasu, na volcie też 😉. Została mi z rudego, była ok, ale nie używałam jej długo, warto trzymać dla młodej do zajeżdżania?
EDIT: Nikt już z tą podkładką nie jeździ? 🙁 Czyli to była taka chwilowa moda?