Widze, że Ambroży ma już sporo ciotek. Z serii "wszystkie dzieci nasze są". Ja też go kocham miłością szczerą i chyba będzie miał rodzeństwo, bo w jaśku zostało jeszcze trochę wypełnienia, a ja lubię takie robótki ręczne.
Dziś skończyłam też lawendowe mitenki którkie. Kolorem bardziej przypominają pierwsze zdjęcie. Przepraszam za ostrość, ale dałam aparat mamie i same wiecie...
