Forum towarzyskie »

kącik porad prawnych

rtk, nie dyskutuj z nimi tylko wyjślij pismo z roszczeniem, do którego muszą się pisemnie odnieść. To będzie podstawa do skierowania potem się do sądu.
znalazłam w sklepie internetowym piekarnik za np. 1499zł ale niedaleko mnie jest sklep stacjonarny gdzie ten sam piekarnik jest dostępny ale za 1560zł. Czy to jest zgodne z prawem, czy nie jest to wprowadzanie klienta w błąd?
Euforia_80, jest to zgodne z prawem.
No to jak zwykle nasze prawo jest bezsensu  😫 . Szukam, znajduję w cenie jaka mi odpowiada, sprawdzam na stronie dostępność w sklepie stacjonarnym, jadę kupić no i wielkie zdziwienie bo cena inna  niż podana na stronie 👀  😤
Euforia_80, wystarczy powiedzieć o tym sprzedawcy, że na ich sklepie netowym jest cena, z której chciałaś skorzystać. na 99% kupisz za taką. Po to robi się takie zabiegi, żeby cena w necie była równa konkurencyjnym. Jak klient przyjdzie na miejscu i targuje się to właśnie do takiej ceny się schodzi. Przez net nikt się o rabaty nie wychyla 😉
Euforia_80, w sklepach internetowych czesto jest taniej niż w sklepie stacjonarnym (patrz: "RTV EURO AGD"😉, ale tylko wtedy, jeśli przez neta zamówisz.

Oczywiście zdarzaja sie i niescisłości i niespójności, ale to inna para kaloszy.
Euforia_80, jeśli sklep internetowy ma możliwość odbioru osobistego, to najprościej zamówić w sklepie internetowym i umówić się na odbiór osobisty. ja tak często robiłam i nie było żadnego problemu.

ja mam dość skomplikowaną sytuacje z moim byłym pracodawcą.
zostałam zatrudniona na umowę zlecenie na okres 3 miesięcy z możliwością wypowiedzenia obu stron z dwutygodniowym wyprzedzeniem.
po miesiącu czasu dostałam wypowiedzenie bo firma ma trudną sytuację finansową, przepracowałam 1,5 miesiąca.
nie dostałam żadnego wynagrodzenia, nawet za miesiąc pracy.
firma ogłosiła upadłość większość osób zwolniła, a te co zostały siedzą na L4.

czy są jakieś realne szanse żebym dostała wypłatę za te 1,5 miesiąca?
właścicielka firmy dobrowolnie nie wypłaci mi tych pieniędzy, mimo kilku maili w tej sprawie nie odpisuje, telefonów nie odbiera.
firma nie płaciła od ponad roku składki do ZUS osobą zatrudnionym na ubezpieczenie ani też do funduszu gwarancyjnego który w razie kłopotów firmy miałby wypłacić zaległe wypłaty.

firma wniosła wniosek do sadu o ogłoszenie upadłości na początku grudnia, w chwili obecnej nie wiem jak sprawa się ma.
wiem że mogłabym wnieść sprawę do sadu o nie wypłacenie wynagrodzenia zgodnie z umową zlecenie, ale czy jak ja poniosę koszty sadowe i adwokata ( sprawę mam na 100% wygraną) to czy kiedykolwiek odzyskam włożone pieniądze i moją wypłatę bo teoretycznie firma już nie istnieje, a nie mam zielonego pojęcia czy bezpośrednio mogę sadzić właścicielkę która jednocześnie jest dyrektorką i członkiem zarządu? czy jednak mam poczekać do ogłoszenia upadłości przez sąd i czekać aż syndyk będzie rozdzielał majątek firmy? i czy są jakiekolwiek szanse na to żeby wypłacił cokolwiek jeśli firma ma kupę długów w skarbówce i ZUSie ( wiem że w pierwszej kolejności wypłaca tym instytucjom) no i dodatkowo firma jest podwójnie zadłużona niż jej kapitał zakładowy.
i czy są jakiekolwiek nadzieje że mimo nie płacenia składek na fundusz gwarancyjny oni cokolwiek wypłaca mi i innym pracownikom którym nie wypłaciła wypłat?
Potrzebuję fachowej porady w kwestii umowy użyczenia sprzętu. Nie jest precyzyjna, zawiera punkty IMO niekorzystne dla mnie, nie zawiera zaś np. tak kluczowej sprawy, jak wartość sprzętu. Nie chcę jej podpisać, nie chcę sprzętu, nie chcę też iść na udry. Potrzebna mi jest klarowna i merytoryczna opinia. Heeelp!
paa, podeślij. Umowa w myśl kodeksu musi być symetryczna.
jeżeli mój były pracodawca sądzi się z obecnym pracodawcą, to czy ja mam obowiązek być świadkiem? mogę odmówić?
_kate, jak Cię podadzą na świadka to nie możesz chyba odmówić.
miałam nadzieję, że mogę. Bo wiem, że są takie sytuacje, że można odmówić, tylko nie do końca wiem jakie. Wydawało mi się, że jeśli to nie jest sprawa z Kodeksu Karnego, to że mogę odmówić. Jeśli nikt nie został zgwałcony ani zabity, ani nie ma uszczerbku na zdrowiu  🤔wirek:
_kate, dostałam kiedyś wezwanie na sprawę cywilną jako świadek. W pouczeniu było napisane, że nieobecność bez L4 wiąże się z grzywną.
Może się wiązać, ale nie musi. Ja byłam na sprawie karnej kiedyś i byłam sama- nie było ani sprawcy, ani poszkodowanego, ani innego świadka - mojej koleżanki, która nie została pouczona po fakcie nawet.

A zawsze chyba można odmówić zeznań?
marysia550, wywaliłam już tamto wezwanie, bo bym przytoczyła regułkę. Jeśli dostaniesz powiadomienie o sprawie, możesz na niej nie być. Jeśli dostajesz wezwanie do sądu, to może być zasądzona kara. W "naszej" sprawie nie stawił się pozwany ani pełnomocnik. Kara wyniosła 5000zł.
Obmówić zeznań można w sprawie karnej gdy jest spokrewnienie z oskarżonym.
_kate musisz się stawić. Możesz mówić, że nie pamiętasz, ale przyjść musisz
kurczę, szkoda. Miałam nadzieję się z tego wyplątać  🙁
a wszystko przez nadgorliwą babę, której mówiłam, że nie zamierzam brać w tym udziału na co ona ochoczo podała moje dane przy pierwszej okazji  👿
Mam umowe najmu mieszkania podpisana przez malzonke. Rachunki rowniez na nia wystawiam.
Obecnie nie mam z nia zadnego kontaktu, nie mam rozliczonego mieszkania i nie mam jak ogarnac kwestie wypowiedzenia.
W zamian, w mieszkaniu pozostal malzonek (podobno rzucony przez owa malzonke). Kontaktuje sie ze mna a i owszem. Jednak odbieram jego kontakt jako przeciaganie sprawy.
Wczoraj mieszkanie zamknelam, poinformowalam oboje sms'em i zostawilam w drzwiach kartke. Oczywiscie telefony obojga wlaczone. Przy okazji sprawdzilam, w mieszkaniu nikogo nie bylo, wiekszosc rzeczy zabrali.
Czy obecna sytuacje moge podciagnac  pod znamiona nielegalnego podnajmu ? Poniewaz osoba, ktora podpisala ze mna umowe tam nie mieszka. W zamian mieszka ktos inny (nie bylam w stanie stwierdzic czy maz, czy ktos inny) ?

Moze ktos mial podobna sytuacje i bylby w stanie cos doradzic ?
baba_jaga, wypowiedzenie prześlij małżonce na adres podany w umowie, koniecznie poleconym. Załącz wezwanie do zapłaty za zaległości. Czekaj na odzew lub brak odzewu.

Kaucję masz?
Yegua
Kaucje oczywiscie mam. Ale i miesiac styczne nieoplacony, takze ponad polowa kaucji juz "poszla".
Jesli nie dostane zwrotu kluczy, czeka mnie wymiana wkladki - dodatkowe koszty.
Mam tylko nadzieje, ze mieszkanie (3 miesiace temu odmalowane) nie wymaga kolejnego odswiezenia ...
Wypowiedzenie wysylam, natomiast adres jest spoza woj. mazowieckiego i problem bedzie jesli nikt tam tego nie odbierze (np. rodzice).
Mam na szczescie w umowie zapis, ze na ich koszt moge wywiezc ich rzeczy, takze skorzystam pewnie z uslugi jakiegos city storage, co oczywiscie bedzie musialo - ponownie - isc z kaucji.
W sierpniu zapisałam się na kurs prawa jazdy. Zaliczyłam 2x zajęcia teoretyczne i zostałam wsadzona za kierownicę. Pominę brak wewnętrznego. Nie dostałam podręczników, nie miałam lekarza (a wszystko to w cenie). Instruktor na jazdach gadał przez telefon, robił zakupy, kazał się podwozić do domu. Nie zrobiłam w trakcie tych jazd nic poza jeżdżeniem po mieście (światła, parkowanie, przygotowanie do jazdy- nic nie przerobione). Potem mnie olał, a potem okazało się że ma tyle nowych osób że nie ma mnie gdzie wpisać. Poprosiłam o innego instruktora, dostałam, jednak instruktorowi przestano płacić i odszedł. Musiałabym wrócić do poprzedniego (a jednocześnie właściciela szkoły). Mam wyjeżdżone +/- 10 godz, nie mam wciąż ani teorii ani lekarza ani podręczników. Drugi instruktor- ten co odszedł mówi, że mam prawo ubiegać się o zwrot kosztów i że mam iść do vipu( cokolwiek by to nie było?) natomiast właściciel szkoły nie ma zamiaru nic zwracać... Dodam że umowa była podpisywana zanim dostałam dowód więc numeru dowodu w niej nie ma  😵 I co dalej...?
Zu, Złóż do tej "szkoły" pismo z prośbą o zwrot kosztów. Uzasadnij, tak jak to tutaj opisałaś, czyli niewywiązaniem się z umowy.

Z tego co wiem, to nadzór nad ośrodkami doskonalenia techniki jazdy sprawuje starosta [s]wojewoda.[/s]. W przypadku miasta na prawach powiatu funkcję starosty pełni prezydent miasta.
Jak szanowny właściciel nie odda Ci kasy, to daj znać. Poszukam wtedy jednostki do której możesz się zwrócić o pomoc.

P.S. Z jakiego jesteś miasta, województwa? Może być na priv.
Warszawa. Baaardzo dziękuję  :kwiatek:
Nie ma za co  :kwiatek:
Jak będziesz składała pismo, to weź kopię na której poproś o podpis, że zostało przyjęte. Z datą!
A i jeszcze radziłabym Ci pójść z kimś. Tatą, kolegą, bratem. Czasem świadek działa mobilizująco.
Czy sądownictwo to mafia? Nawet na poziomie niewielkich spraw, nie grubych przekrętów?

Pierwszy raz w rodzinie mamy kontakt z sądem. Mama miała latem bardzo poważny wypadek -  omal nie zabił jej pijany idiota. W niedzielę o 12 w południe wjechał jej na czołowe, w wyniku czego dachowała i cudem, zupełnym cudem wyciągnięto ją z auta bez poważnych obrażeń. Auto do kasacji. Sprawca pijany uciekł w pole.
Wszystko doskonale udokumentowane przez policję - badania krwi, wszystkie szczegóły, rysunki, zdjęcia, tom dokumentacji dostarczone do sądu. Do tego policjant w cywilu przypadkiem przejeżdżał obok wypadku, zatrzymał się i osobiście dogonił uciekającego sprawcę. Facet miał 3 promile i był bez prawa jazdy, odebrano mu już wcześniej za jazdę po pijaku.

Jak myślicie, jaki był wyrok sądu na wczorajszej trwającej 5 minut rozprawie? Uniewinnienie. Ofiara wypadku spędziła w szpitalu mniej niż 7 dni, zatem dla sądu zdarzenie nie miało znamion przestępstwa, miało niską szkodliwość społeczną.
Sąd przychylił się do wniosku oskarżonego, który poprosił by go na nic nie skazywać, bo... stara się właśnie o pracę kierowcy w sklepie spożywczym!!!!!!
Szkoda że nie gimbusa!!!!  😀iabeł: 😀iabeł: 😀iabeł: 😵
Typ nie ma żadnych pleców w sądzie. Jest zwykłym menelem przepijającym rentę rodziców.

Decyzja sądu jest dla mnie niepojęta. Dopóki nie znajdę racjonalnego wyjaśnienia, będę tkwić w przekonaniu że sądy to wielka bezkarna mafia.  Ale w zasadzie to mi tez nie pasuje - bo jaką korzyść owa mafia miałaby w wypuszczaniu tego idioty? Chyba że im więcej apelacji tym więcej kasy dla nich.

Za jazdę po pijaku na rowerze zamykają do pierdla  natychmiast. A za takie coś wypuszczają.
Niech mi to ktoś wyjaśni  😵
dempsey, trudno udzielić wiążącej odpowiedzi tylko na podstawie Twojego wpisu (za mało danych), ale być może prokurator wnioskował o skazanie za spowodowanie wypadku w ruchu, bez żadnych dodatkowych czy alternatywnych wniosków, a Sąd jest tym zawsze związany. I prokuratorowi nie udało się akurat tego udowodnić, bo faktycznie do znamion należy spowodowanie rozstroju zdrowia na ponad 7 dni. Takie są przepisy, prokurator być może popełnił błąd w akcie oskarżenia, a Sąd nie mógł już tego naprawić. Twoja Mama zgłosiła wniosek o status oskarżyciela posiłkowego albo powoda cywilnego? Sądownictwo to nie mafia, tylko jeśli prokurator dał ciała w akcie, to Sąd wiele nie może. Na procedurze można niestety lub stety ogromnie dużo ugrać dlatego naprawdę najrozsądniej skonsultować się z adwokatem czy radcą.

Sąd cywilny nie jest związany wyrokiem karnego (poza jedną sytuacją, tzn. uznania za winnego - czyli w opisanym przypadku nie będzie wcale związany), więc możecie na drodze cywilnej dochodzić odszkodowania/zadośćuczynienia. Jednak rozumiem, że chodziło raczej o ukaranie. Jeśli Twoja Mama ma status strony, to może wnieść apelację. Tylko jeśli Wam zależy, to serio serio idźcie do fachowca. Jeśli ma tylko status pokrzywdzonego, to jest 444kpk - ale tu nie było warunkowego umorzenia poza rozprawą, więc nie macie prawa wnieść apelacji.

Odpowiadając na Twoje pytanie - sądownictwo to NIE mafia, tylko bardzo precyzyjna maszyneria, jak ktoś nie bardzo wie, jak się w tym poruszać (czyli 99,9% "normalnych" obywateli) + jeżeli trafi się na prokuratora czy pełnomocnika przeciwnika, który zrobi gdzieś błąd - to du** i faktycznie można odnieść wrażenie, że to mafia  😉. Dlatego trzeba korzystać z profesjonalnych zastępców. Niestety. Lub stety (dla zastępców stety).

Sędziowie są (wbrew wrażeniu, jakie "zwykły" obywatel może odnieść) zwykle bardzo mocno profesjonalni i zwykle rzadko ulegają wpływom, bardzo trudno dostać etat sędziego. To wrażenie "mafijności" powoduje chyba najczęściej nieznajomość procedury właśnie.
dempsey, nie chcę Cię martwić, ale znam gorszą sprawę z własnego podwórka. Kierowca cementowozu nie zatrzymał się na znaku STOP i wjechał na drogę krajową taranując auto osobowe jadące prawidłowo. 2 osoby poniosły śmierć na miejscu, 3-cia została kaleką. Kierowca TIR rok wcześniej w identyczny sposób posłał na kilka miesięcy 4 osoby do szpitala. Wyrok: na rok zabrano mu prawo jazdy, zero kosztów sądowych (zwolniony), zero kary finansowej. Wdowa po kierowcy otrzymała rentę na 2 dzieci po 150zł/miesiąc i 20 tyś złotych odszkodowania z polisy sprawcy za śmierć męża oraz matki.

Mój P rozmawiał wczoraj z biegłym lekarzem sądowym, który stwierdził, że wytyczne co do oceny zdrowia pacjentów są teraz takie, że nawet gdyby przyszedł na komisję kadłubek bez rąk i nóg to powinien orzec 50% uszczerbku na zdrowiu i zdolność do pracy- wszak głowa zdrowa.
Ów lekarz zalecił basen 3 x w tygodniu. Mój chłop mówi: to pan napisze. Niech płacą za basen i dojazdy 80km 3 x w tygodniu. Nie, bo nie można.
To, że ktoś ma uszkodzony kręgosłup i nie może wykonywać pracy siedzącej ani stojącej, wg logicznego rozumowania prawie nie ma szans na rentę. Ja rozumiem, że NFZ się broni, bo ma dziurę. Ale są polisy na życie, OC,NNW i nie sposób z tego wyegzekwować środków nawet na leczenie.

Magdalena nie zgodzę się z Tobą. Mamy sąsiadkę w 1 mieszkaniu, która celowo dewastuje nasze mienie. W tym zaryglowała nam 1 drzwi. Policja prowadziła już 3 sprawy w tym kierunku, a prokurator umorzył "mała szkodliwość społeczna". Rozgoryczeni mieliśmy pretensje do działań policji. Oni odpowiadają, że to norma. Wszystko idzie do umorzenia, bo są lepsze statystyki.

Po sprawie karnej mój P wystąpił na drogę cywilną o odszkodowanie. Sprawa ciągnie się ponad 4 lata. Byłam na tej sprawie jako świadek i wiesz co? Sędzina na wiadomość, że związaliśmy się ponad rok po jego wypadku próbowała udowodnić, że jest okazem zdrowia, skoro się za "d...mi " ugania. Przykre, że nawrzeszczała na mnie, kiedy próbowałam powiedzieć jak wygląda jego życie po wypadku.
Chciałabym zapytać taką sędzinę z czego człowiek ma żyć i leczyć się przez 4 lata toczących się spraw? Nawet oszczędności przy leczeniu bardzo szybko się kończą, rzeczy które można spieniężyć też. Skąd ma brać na leki? jedzenie? opłaty?
Magdalena, nie podyskutuję merytorycznie, bo należę do tego 99,9 % ludzi nie znających na wylot przepisów kc i kk.
Ale skoro istnieją procedury umożliwiające wypuszczenie na wolność takiego kretyna, i to w dodatku po to by zarabiał na swoje życie jako kierowca (sic!), to sędzia, o ile jest człowiekiem przyzwoitym, powinien jakoś owe procedury zablokować, a przynajmniej nie przychylać się do bezczelnej prośby ewidentnego przestępcy!

Co do pełnomocnictwa - wiesz co? Jak mama cudem uszła z życiem z koszmarnego wypadku, to ostatnią rzeczą o jakiej myśleliśmy były jakieś zawiłości prawne. Myśleliśmy o mamie i o tym jakie to niesamowite że przeżyła, i martwiliśmy się o nią.  A jak ochłonęliśmy, to zajęliśmy się psem, i sprawami technicznymi zw. z autem.
Nikt nie myślał o żadnym prawniku! Po co? Skąd? Jak? Policja była wszędzie od samego początku, po co miałby być nam prawnik??
Prawo powinno być tak skonstruowane, by nie działało na szkodę niewinnych ludzi dopóki ci niewinni ludzie nie wykupią sobie usługi prawniczej w celu udowodnienia winy sprawcy!!
A z tego co piszesz, wyciągam wniosek, że sąd sądem, ale jak nie wykupię usługi, to będę wydymana - i sory gregory, takie życie.
Na to się nie zgadzam.

Co do kary -  gdzieś mamy jego karę. W zasadzie mama za każdym razem się zastanawia czy w ogóle jechać do tego sądu. Wolałaby żeby to się wszystko skończyło, a tak to tylko ona się stresuje, czuje się coraz bardziej upokorzona i bezradna, i ogląda zadowolonego faceta, który w zasadzie omal jej nie zamordował. Sama żałuję że ją namawiałam do jechania.

FU!!!

edit: gwoli ścisłości - znajoma prawniczka pojechała z mamą na rozprawę jako (chyba) pełnomocnik, nie wiem, ale ona przejęła na siebie te prawnicze formalności na tym etapie, wcześniej nikogo takiego nie było. w każdym razie ta znajoma została potraktowana z góry, nic nie mogła tam zdziałać i ma dopiero przemyśleć ewentualną strategię i dać nam znać. Tylko już nie wiem po co to wszystko.

Bera, trudno uwierzyć  🤔
dempsey, też bym nie uwierzyła, gdybym nie miała tego wyroku w domu i nie czytała go wielokrotnie.
Gdyby TFU, TFU, ktoś z Twoich znajomych miał wypadek tego typu daj szybko znać. My już trochę ścieżek przedeptaliśmy i kolega wg naszych wytycznych chociaż na sprawie karnej wywalczył 30tyś odszkodowania na rzecz ofiar wypadków od sprawcy wypadku.

Magdalena nie zgodzę się z Tobą. Mamy sąsiadkę w 1 mieszkaniu, która celowo dewastuje nasze mienie. W tym zaryglowała nam 1 drzwi. Policja prowadziła już 3 sprawy w tym kierunku, a prokurator umorzył "mała szkodliwość społeczna". Rozgoryczeni mieliśmy pretensje do działań policji. Oni odpowiadają, że to norma. Wszystko idzie do umorzenia, bo są lepsze statystyki.

Po sprawie karnej mój P wystąpił na drogę cywilną o odszkodowanie. Sprawa ciągnie się ponad 4 lata. Byłam na tej sprawie jako świadek i wiesz co? Sędzina na wiadomość, że związaliśmy się ponad rok po jego wypadku próbowała udowodnić, że jest okazem zdrowia, skoro się za "d...mi " ugania. Przykre, że nawrzeszczała na mnie, kiedy próbowałam powiedzieć jak wygląda jego życie po wypadku.
Chciałabym zapytać taką sędzinę z czego człowiek ma żyć i leczyć się przez 4 lata toczących się spraw? Nawet oszczędności przy leczeniu bardzo szybko się kończą, rzeczy które można spieniężyć też. Skąd ma brać na leki? jedzenie? opłaty?


bera, to wnieście zażalenie, a potem zawsze subsydiarny przecież zostaje. Do działań Policji i Prokuratury mam ogromnie dużo zastrzeżeń i zgadzam się z tym, co napisałaś. Natomiast mam niezmiennie dobrą opinię o większości sędziów. Nie wierzę, że sędzie powiedział "du**" na sali. Macie pełnomocnika w tej sprawie cywilnej, ew. masz praktykę prawniczą? (nie pytam o studia skończone, bo to niestety tylko teoria)


dempsey, ja się zgadzam, że nie powinno tak być, że jak nie wykupisz, to jest zwykle jak jest. Rozumiem to i też mam niesmak - tak zwyczajnie, jako człowiek. I współczuję Wam i Mamie - tylko co da moje współczucie? Jak napiszę merytorycznie - to a nuż pomoże Wam chociaż kasę wyciągnąć.

Ale z drugiej strony - idę do lekarza i ten mi stawia stempelek "do decyzji NFZ". Dostaję rachunek za komórkę i jest o 200% zawyżony, bo coś się operatorowi pomieszało. Żeby każdą z tych spraw wyjaśnić MUSZĘ mieć wiedzę, jak to zrobić. Z głupim rachunkiem zajęło mi ze 3 godziny, a to przecież tylko rachunek.
Prawo jest bardziej skomplikowane od rachunku, i teoretycznie, gdyby nikt (Sąd, prokurator, Policja, itp) nie popełniał błędu, to by działało i dawało ochronę słabszym. Ale ludzie są tylko ludźmi i błędy popełniają (albo Policja uwala, bo w statystykach lepiej wygląda) to niestety potrzebny jest ktoś, kto ma wiedzę, że powinno być inaczej - i użyje tej wiedzy dla naprawienia błędów Policji, prokuratora czy ew. Sądu.

Za moje 3h nad rachunkiem nikt mi kasy nie zwróci, poświęciłam dużo czasu i nieważne, że to nie moja wina, tylko błąd operatora. Jak idziesz do pełnomocnika i on prowadzi sprawę - jeśli wygracie (a o szansach on Cię informuje zanim zdecydujesz się działać) Sąd zasądzi zwrot kosztów postępowania (czyli też tego, co wydałaś na pełnomocnika) od strony przegranej. To jednak chyba lepiej, niż w innych sferach życia, w których dostajemy w tyłek z braku wiedzy - tam nikt kasy nie zwraca. A przecież nie można znać się na wszystkim...
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się