Forum towarzyskie »

kącik porad prawnych

Tylko że ostatni własciciel w paszporcie sprzedał konia do handlarza i zapewne nie da nam zadnej umowy. Po drodze nikt nie pisal umow ze soba. My mamy umowe z ostatnim posiadaczem konia ale nikt nie jest wpisany do paszportu.
Czy ktoś znający na prawie, mógłby się do mnie odezwać? Sprawa jest dość drażliwa i nie chcę jej wszędzie opisywać, a chciałabym wiedzieć, jak ta sytuacja wygląda od strony prawnej.
Pytanie odnośnie reklamacji butów, ręce mi już opadają i nie wiem czego mam oczekiwać. Czy zaznaczenie na formularzu żądania wymiany obuwia jet wiążące dla sprzedającego i czy po ponad miesiącu czekania powinnam zgodzić się na naprawę butów czy jednak zażądać wymiany na nowe obuwie?

Sytuacja:

Od jakiegoś czasu nie mogę poradzić sobie z reklamacją obuwia zakupionego na początku kwietnia tego roku (trampki firmy converse, kupione przez allegro jako aukcja "kup teraz" od sklepu stacjonarnego zajmującego się sprzedażą odzieży i obuwia sportowego różnych marek, buty były normalnym pełnowartościowym towarem, nie na przecenie, bez wad itp...). Pod koniec sierpnia tego roku (dokładniej 26 sierpnia) zauważyłam odklejającą się w jednym bucie podeszwę, tu zaznaczę że buty nie były wykorzystywane do granic możliwości, nosiłam je na zmianę, stan wizualny reszty butów mogę określić jako bardzo dobry. Zdecydowałam się wysłać buty na gwarancję po krótkiej korespondencji ze sklepem przez e-mail. W wypełnionym formularzu zaznaczyłam, że oczekuję wymiany obuwia, ale nie wiem na ile jest to wiążące dla sprzedającego. Buty do firmy trafiły w piątek 4 września i od tej pory ich nie widziałam. W piątek 18 września pan zapewniał mnie, że w poniedziałek 21 września skontaktuje się ze mną w sprawie butów. Pan się nie skontaktował, kolejnego maila wysłałam 23 września z informacją, że 14 dni minęło i uznaję, że reklamacja została uwzględniona. W odpowiedzi otrzymałam maila iż buty są naprawione i rzekomo dostałam wiadomość sms o tym fakcie już półtora tygodnia temu (niczego takiego nie otrzymałam, a 5 dni wcześniej w mailu utrzymywał, że jeszcze nie wie nic w tej sprawie). Z racji wyjazdu poprosiłam o wysyłkę butów na inny adres, ale butów dalej nie było. 1 października napisałam kolejnego maila z pytaniem o buty, dostałam informację iż zostaną wysłane. Kurier z butami przyjechał 5 października. Buty jak się okazało dostałam nowe, nie naprawione jak zostałam poinformowana w mailu. Po chwili radości okazało się, że buty zostały wysłane w innym rozmiarze. Zadzwoniłam do sklepu, pani przeprosiła i powiedziała, że moje buty są naprawione i wyśle kuriera w celu zamiany paczek. Także miałam wymienić nowe buty na stare naprawione. Dziś mamy już 16 października, kurier w celu wymiany paczek nadal nie przyjechał. Co mogę dalej w tej sprawie zrobić? Czy żądanie wymiany obuwia na nowe jest wiążące i w tej sprawie powinnam oczekiwać wymiany obuwia na nowe w moim rozmiarze, czy przyjąć moje dawne buty naprawione?

http://www.infor.pl/prawo/reklamacje/terminy/686796,W-jakim-terminie-sprzedawca-powinien-odpowiedziec-na-reklamacje.html
drobny artykulik do poczytania
w skrócie, według powyższego, jeżeli przez 14 dni od dostarczenia reklamacji do sklepu, nie otrzymasz odpowiedzi, twoja reklamacja jest uznana za zasadnączyli sklep się na nią zgadza
To, ze po 14 dni reklamacja jest uznana to wiem 😉  Raczej chodzi mi o to, czy określenie wymiana/naprawa obuwia wpisane do formularza jako oczekiwania klienta jest wiążące dla sklepu. Pani przez telefon powiedziała, że moje buty są naprawione i przyśle kuriera żeby wymienić paczki, czyli ja oddam nowe buty, które mi wysłali w ramach reklamacji przez przypadek w złym rozmiarze na moje stare buty tylko naprawione... W takiej sytuacji szczerze mówiąc wolałabym już odsprzedać komuś te nowe buty lub oddać je mamie i kupić sobie drugie nowe. Czy oczekiwać już po takim czasie wymiany butów na nowe skoro w formularzu zaznaczyłam, że chcę nowe?
To, że Ty oczekujesz nowyc butów to jest jedno i zapewne dostałabyś je gdyby wada, z którą je zareklamowałaś nie była do naprawy. Skoro skleili podeszwę to naturalne, że zwrócili Ci naprawione obuwie.
No właśnie problem w tym, że zwrócili mi buty NOWE w złym rozmiarze 😉  I teraz nie wiem czego mam oczekiwać, czy wymiany butów na nowe w moim rozmiarze czy moich naprawionych (jak wyżej napisałam, pani przez telefon miała wysłać kuriera w celu wymiany nowe buty na stare naprawione - kurier miał być u mnie dwa tygodnie temu). Butów nie mam już ponad półtora miesiąca... Jednak wolałabym je do wiosny dostać.
jara, agnesix,
nie była bym taka do końca pewna, czy nie należy jej się ta nowa para. wydaje mi sie, że przepisy uznają, że jeśli do 14 dni klient nie dostanie odpowiedzi w formie pisemnej, to sklep uznaje reklamajce w takiej formie jaką podał klient. czyli agnesix chciała nowe buty, sklep nie odpisal jej, czyli zgodził się na jej warunki. dlatego przesłali jej nową parę, bo uznali jej żadania. gdyby chcieli naprawiać, to od razu by odpisali, że buty będą naprawiane, nie wymieniane.
także agnesix, na pytanie czy dla sklepu to jest wiążące, że ty chciałaś nowe, jak dla mnie tak, skoro tego nie zanegowali, nbie odpisali, czyli de facto powinno być wiążące i nie bardzo wiem, dlaczego teraz upierają się przy odsyłaniu starych (może nie mają już twojego rozmiaru na stanie, dlatego odsyłają stare naprawione 🙄 )
Szczerze mówiąc na razie nie upierają się przy niczym niestety... Od ponad dwóch tygodni nie mam kontaktu ze sklepem, sama się nie dobijałam bo trochę czasu nie miałam. W tym tygodniu chcę się zająć tą sprawą i właśnie nie wiem czego mogę od nich żądać. Wiadomo, jeśli da się z tej sytuacji wyjść z nowymi butami to nie pogardzę. Moje "stare" w sumie też bym przyjęła bo były w super stanie oprócz tej podeszwy nieszczęsnej.

E. dziękuję  :kwiatek: może jeszcze spróbuję gdzieś podpytać żeby w ciemno nie walczyć
Zawsze przy składaniu reklamacji zaznacza się czy klient chce zwrotu pieniędzy czy nowych butów. Problem polega na tym, że chodzi o to, że w razie niemożności naprawy obuwia chce kasy czy nowych butów.
JARA Ale mi nie o to chodzi 😉  Butów nie widziałam na oczy od ponad półtora miesiąca, czekałam na moje naprawione i nie miałabym z tym żadnego problemu ponieważ nadal są w świetnym stanie wizualnym (wiedziałam, że zostaną naprawione bo dostałam taką informację od sklepu po kilkukrotnym upomnieniu się o nie...). W końcu po długim czasie czekania przyjechał kurier. Otwieram paczkę a w niej buty NOWE, nie moje naprawione. Radość duża, ale zaraz okazało się że są w rozmiarze 39, a nie 39,5 co zostało zaznaczone na formularzu wcześniej. Akurat te pół rozmiaru robi ogromną różnicę i nie nadają się dla mnie. Zadzwoniłam do sklepu, a pani mi powiedziała, że wyśle kuriera z moimi starymi butami żeby zrobić zmianę paczek. Na kuriera czekam już ponad dwa tygodnie i w tym czasie zastanawiam się czy to nie jest już trochę nie fair... skoro wysłali mi nowe buty, to nie powinna im sprawić problemu wymiana ich na dobry rozmiar, zwłaszcza po takim czasie oczekiwania. Niestety nie wysłali mi paragonu do nowego obuwia, więc nie wiem czy prawnie buty są moje i mogę zrobić z nimi co chcę czy mam je trzymać i czekać na łaskę sklepu.
Witam,
mam pytanie, być może komuś się wyda głupie ale chciałabym rozwiać wątpliwości. Jeśli chciałabym kupić działkę pod budowę domu to powinnam się udać do urzędu, żeby uzyskać wszelkie informacje na jej temat (np. czy sprzedawca nie kłamie, że jest budowlana) czy wszystkie prawdziwe informacje będą podane podczas spisywania umowy u notariusza? Czy w urzędzie mogę się dowiedzieć wszystkiego na jej temat czy muszę w inny sposób się dowiedzieć (np. że działka nie należy do osoby, która chce mi ją sprzedać - bo została przepisana na innego członka rodziny itp.)?
przede wszystkim sprawdź co jest wpisane w księdze wieczystej nieruchomości - zwłaszcza w dziele III i IV
Witam,
mam pytanie, być może komuś się wyda głupie ale chciałabym rozwiać wątpliwości. Jeśli chciałabym kupić działkę pod budowę domu to powinnam się udać do urzędu, żeby uzyskać wszelkie informacje na jej temat (np. czy sprzedawca nie kłamie, że jest budowlana) czy wszystkie prawdziwe informacje będą podane podczas spisywania umowy u notariusza? Czy w urzędzie mogę się dowiedzieć wszystkiego na jej temat czy muszę w inny sposób się dowiedzieć (np. że działka nie należy do osoby, która chce mi ją sprzedać - bo została przepisana na innego członka rodziny itp.)?
ja bym sprawdziła w księgach wieczystych (można online) tylko musisz mieć numer księgi i też bezwzględnie sprawdziła w urzędzie miejskim/gminy/starostwie.
Znalazłam info o księgach wieczystych dostępnych online. To nie jest tak że w urzędzie w księdze znajdę to samo? Wg Wikipedii księgi wirtualne maja być aktualne. Czy coś poza księga wieczystą?
Abeba, poza tym odwiedzasz urzad gminy i geodezje. Prosisz o miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, warunki zabudowy i ew. sprawdzasz np czy dana dzialka nie lezy przypoadkiem na terenach zalewowych.

poza tymi formalnosciami zwiedzasz dzialke kilka razy we wlasnym zakresie- najlepoiej po kilkudniowych opadach, dluzszej suszy itp i patrzysz, czy przypadkiem nie utoniesz w blocie. Dokladnie przygladasz sie tez okolicy w poszukiwaniu potencjalnych utrudniaczy zycia- uciazliwych dzialalnosci gosp. np. Mozna tez podpytac sasiadow jak sie mieszka, gdzie najlepiej do sklepu, czy cos im uprzyksza zycie. W miare mozliewosci, jesli dzialka graniczy z terenami zabudowanymi, warto sie zorientowac kto mieszka 'za plotem'- bo moze sie okazac, ze np sasiad ma 5 dzieci, 4 psy i warsztat samochodowy, a Tobie sie marzy bloga cisza i spokoj.
Albo zorganizowali sobie wysypisko starych opon i zgniłych liści kapusty kilka metrów od Twojego domu. Ale ciągle u siebie...
Dziękuję za rady  :kwiatek:
Abeba, pamietaj o mysleniu 'na zimno'- o tym, ze to ma byc miejsce do zycia, do mieszkania, potencjalnie 'na zawsze', wiec nie daj sie porwac emocjom. Lepiej obejrzec 15 dzialek i wiedziec, ze o tu wlasnie masz najwieksze szanse na spelnienie swoich oczekiwan.
Działka jest dla moich rodziców, którym przyszło na starość szukać czegos dla siebie, skąd nikt ich nie wyprosi. Takie dziwne sytuacje rodzinne chodzą po ludziach.. Czasami szkoda gadać. Chcą postawić malutki domek i wreszcie poczuć sie naprawdę jak u siebie.
Abeba, no to tym bardziej! Wszystko ci napisalam x2 😉 Bo mlodzi, jak to mlodzi, najwyzej za pare lat sprzedadza, zamienia, cos innego sie podzieje. A jesli ludzie chca gdzies osiasc na starsze lata i miec swoj kawalek podlogi i trawnika, to miejsce powinno byc bardzo komfortowe (przy czym dochodza dodatkowe warunki- bliskosc sklepu, przychodni, kosciola-jesli potrzebuja itp.). Bo z wiekiem to jest tak, ze niestety nie jest coraz latwiej.
tylko w tej sytuacji niestety ale główny problem to finanse. nie planowali tego, na szczęście mieli jakieś oszczędności na czas emerytury, a do niej jeszcze parę lat.. na pewno sprawdzimy, czy działka nie będzie zalewowa itp. na szczęście w tej cenie jest jako taki wybór. całe szczęście, że w tej ciężkiej sytuacji okazało się, że kilkoro znajomych to dobrzy przyjaciele i pomogą w biedzie - bo większość będzie swoimi siłami. budowa domu to niemały koszt. cieszymy się, że nie będzie to daleko i rodzice nie będą musieli rzucić pracy.
Znajomi szukają doświadczonego prawnika do napisania umowy dzierżawy obiektu, który będzie przeznaczony na stajnie. Możecie kogoś polecić najchętniej w Warszawie lub okolicach ? Wiadomo najchętniej za rozsądne wynagrodzenie.
Sprawa dosyć pilna.
Abeba, bliskosc sklepu, przychodni, kosciola-jesli potrzebuja itp.). Bo z wiekiem to jest tak, ze niestety nie jest coraz latwiej.


Ponadto sprawdzić jaki będzie koszt doprowadzenia wody, kanalizacji, prądu bo może być tak, że działka kosztuje 40 tys. a sama kanaliza wyjdzie 30 tys. (sytuacja z życia wzięta).
Poradźcie jeszcze w jednej kwestii: przeglądam księgi wieczyste i jest tam zapis Sposób korzystania: R - grunty orne.  Pośrednik zapewnia, że działka jest budowlana ale nie mogę znaleźć takiego zapisu w księdze. Czy ten zapis, o którym wspomniałam znaczy tyle, że dotychczas działka była tylko traktowana w sposób orny czy jednak jest nie przekształcona w budowlaną?
Abeba, sprawdź w gminie w planie zagospodarowania terenu. Takich poprawek nie nanoszą w księgach jeśli nie ma innych zmian.
A no tak, plany widzialam i wg nich budowlana 🙂 wielkie dzięki za wszystkie rady! :kwiatek:
Abeba Możesz jeszcze sprawdzić czy zjazd na działkę jest wybudowany legalnie (zwłaszcza jak to droga powiatowa lub wyższej "kategorii"😉. Sprawdzić to można a nawet trzeba u zarządcy drogi - oni prowadzą ewidencję. Jeśli zjazd jest zrobiony "na dziko" to trzeba się liczyć z tym, że przyjadą drogowcy i rozkopią. Należy więc doliczyć koszt budowy zjazdu czyli projekt, opłatę za zajęcie pasa, wykonanie (jeśli zlecamy komuś wykonanie zjazdu to zanim zapłacimy za robotę należy zażądać protokołu odbioru zjazdu).
Dziś wracam do pracy po urlopie macierzyńskim i już wiem, że w czwartek szykuje się około 2godzinne zebranie poza godzinami pracy, zawsze były "ku chwale Ojczyzny", czyli nie było za nie płacone, ani nie były do odbioru.

Czy jest jakaś podstawa prawna mówiąca o tym, że ten czas powinien być zapłacony, lub- do odbioru?

w umowie o pracę nie ma zawartej klauzuli, ze np. na 6 takich spotkań w roku pracownik ma przyjść bezpłatnie.

A wypadają średnio co 2 miesiące, i trwają co najmniej 2 godziny.

Takie sprawy i spotkania powinny byc bezwzględnie określone w regulaminie zakładu pracy lub umowie o pracę, własnie po to żeby uniknąć niepotrzebnych problemów i dyskusji  😉  Jeżeli w umowie o pracę nie jest to jednoznacznie określone, to za stawienie się w pracy poza godzinami pracy i ponad dobową normę przysługuje Ci wynagrodzanei lub też czas wolny. Niemniej szef zawsze może powiedzieć, że było to spotkanie organizacyjne, w ramach ktorego przydzielał pracę i dysponował obowiązkami, a takie spotkania płatne już być nie muszą. Nie ma też podstaw do dyscyplinarnego zwolnbienia pracownika, który się nie stawił na takim spotkaniu. Tylko licz się z tym, że jak szef menda, to potem juz znajdzie sposób na niezdyscyplinowanych, którzy się na takim spotkaniu nie stawili.
O ile się nie mylę, czas pracy i wynagrodzenie z tytułu nadmiarowego czasu pracy określa art. 151 kodeksu pracy i dobrze było by sie z nim zaznajomić i poszukać w nim jakiegoś ratunku.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się