Forum towarzyskie »

kącik porad prawnych

Gillian stricte stroną nie jest, ale trzyma czyjąś stronę. Życie. Moja siostra też taka czasem jest, a najlepsze w tym, że jej facet, czyli tatuś - strona, siedzi cichutko jak myszka, czasem tylko coś bąknie w tej sprawie 😉 Ach te baby 😉
A co mam mieć w dupie jak on jest traktowany?  Widzę jak bardzo się stara a za każdym razem jest wyśmiewany w twarz bo przecież ona choć by nie wiem co się działo jest górą. W każdej sytuacji ona musi pokazać że jej zdanie się liczy i ma być tak jak ona chce. On nie ma prawa wypowiedzieć się w jakimkolwiek temacie,nic z nim nie uzgadnia,tak jak by dziecko było tylko jej własnością a tatuś niech tylko płaci alimenty na czas ,bo jak chodzi o pieniądze to potrafi po 3 razy za dnia zadzwonić że jakieś papiery od niego potrzebuje bo może jakieś następne dopomogi dostanie. Jak D.pojechał do MOPSU zawieźć papiery jakie tam potrzebowała,to się go Panie zapytały czy ta Pani ma równo pod sufitem bo jak coś tam załatwia to po 3 razy dziennie tam idzie bo nie rozumie że pisma przyjdą do domu i trzeba czasu. Bo ona tylko pieniądze by liczyła ile może wyciągnąć.  Ja nie mówię że ona powinna siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzić,przecież trzeba wyjść z domu do ludzi,rozerwać się. Ale zamiast dać znać ojcu że jej nie ma jak chce może zabrać dziecko to lepiej dać obcym osobą do opieki niż ojcu. No to jest paranoja jakaś.
Jak się mam nie napinać jak w tym wątku jest właśnie tak jak w polskim prawie,mamusia cacy a ojciec NA PEWNO jest zły no bo przecież każdy taki sam. A w świecie najczęściej słychać że matka swoje dzieci zabiła,porzuciła.itp.
to jaki macie problem? zakładajcie sprawę, zbierajcie dowody.
Ale jak chcesz sobie ulżyć z frustracji to raczej nie tu... 😉 Nikt nie napisał że ojciec NA PEWNO zły a mamusia cacy. Dziewczyny zwracają jedynie uwagę, że najczęściej obie strony są winne.

Problemy o jakich piszesz to książkowe przykłady po rozwodzie. Można mnożyć i mnożyć. Właściwie jakiej porady oczekujesz?
Już żadnej.
No tak, obraź się najlepiej 👀
A co mam dalej się z wami przegadywać jak i tak to nic nie da? Jak grochem o ścianę.
Jak bym nie była w tym i nie widziała tego na własne oczy jakie cierpienie można wyrządzić ojcu dziecka przez takie odgórne traktowanie to pewnie też upierała bym się tak ja wy że przesadzam,chce się ojciec wybielić,a dziecko ma w dupie. 
Nie dziwie się że ostatnio ojcowie robili strajk pod sądem,bo jest to strasznie przykre jak są traktowani. I mówię tu tylko o ojcach którzy na prawdę zrobili by wszystko dla swojego dziecka.
Wichurkowa, mam nieodparte wrażenie, że nie czytasz moich postów no ale trudno.
Skąd wiesz, że matka jest taka jak opisujesz? masz dowody na to, że wychodzi na imprezy a dziecko "sprzedaje" komuś? masz dowody na to, że manipuluje dzieckiem? czy to tylko bicie piany? JEŚLI macie dowody - nagrania, zdjęcia, świadków, można wystąpić do sądu o przekazanie opieki ojcu. Spróbować zawsze można. Nic innego nie pozostaje.
Oczywiście że są dowody,a sama nie raz byłam przy oddawaniu/odbieraniu dziecka. 5 min przed przyjazdem D.zabierała dziecko na plac zabaw tylko po to żeby dziecko nie chciało iść ,a wiadomo dziecko chce się bawić z innymi,więc albo wracał bez dziecka albo zostawał na placu z nią a ona w towarzystwie swoich tak samo wrednych koleżanek stały i patrzyły D.na ręce i co chwilę posyłały docinki. Albo akurat jak D.podjeżdżał pod blok,dzwonił na domofon że jest to akurat w tedy dziecko zasnęło i niestety nie zobaczy jej. Zasnęło ok,ale wie dokł.o której godz.przyjeżdża po nią to te 2 razy w tyg.mogła by przetrzymać małą żeby akurat w tedy nie zasnęła,zabrał by ją to w tedy by sobie zasnęła w aucie. Na fcb przed rozprawa nagle znikły wszystkie zdjęcia z imprez,różnych wypadów a po rozwodzie z powrotem są..Była strasznie zdziwiona jak ją przechytrzyłam i dużo wcześniej wszystkie zdjęcia zapisałam. W dniu rozwodu D.miał akurat widzenie z dzieckiem i z tej wściekłości że jej się nie udało na zwrócenie przez D.uwagi żeby chwyciła jej główkę bo zasnęła jak ją przekazywał razem z matką potraktowały nas fakersami...
Już na rozwodzie chciał podjąć opiekę nad dzieckiem,no ale dopóki matka się nie stoczy to nic się nie wywalczy.
To nadal nie są dowody przekonujące. Dokumentujcie, zbierajcie nagrania, zdjęcia, wszystko.

Już na rozwodzie chciał podjąć opiekę nad dzieckiem,no ale dopóki matka się nie stoczy to nic się nie wywalczy.


A co dokładnie zrobił w tym celu ? Chciał, pomyślał, to za mało. Wyżej opisałam sytuację gdy to ojciec został wskazany jako rodzic z którym zamieszka dziecko, bez ograniczania władzy rodzicielskiej którejś ze stron (matka normalna osoba, pracująca, bez nałogów).
Cierpienia rodziców, w tym przypadku piszesz o uczuciach ojca nie są tak ważne, jak uczucia dziecko, bo to o nie tu chodzi najbardziej. Może zwyczajnie bądźcie ponadto. Dziecko gdy dorośnie oceni sytuację i miłoby było gdyby wyszło z rozwodu rodziców bez szranku.

Skladali  z adwokatem pisma o przyznanie jemu opieki i na rozprawie tez o tym mówił takze chciał, pomyślał i sie o to  staral w sadzie.
[quote author=E. link=topic=7527.msg2394668#msg2394668 date=1437458381]
Wichurkowa, prawo prawme, ale dajcie sobie spokoj, bo sąd i tak przyzna rację matce, choćby dziecko biła, głodzila i przypalała żelazkiem


Nie zgodzę się.

Teraz zapanowała moda w polskim sądownictwie na - że zacytuję internety - dajmy dziecko temu rodzicowi, z którym nie ma więzi.
[/quote]
o, to ciekawa obserwacja  😉 ja mam inne,ale jak każdy możemy się różnic i mieć inne zdanie  :kwiatek:
Wichurkowa, zupełnie nie rozumiesz. "Czyje na wierzchu" MUSI być nieważne. MUSI. Cierpienie ojca? Nie jest dorosły?
jego powinno interesować, żeby dziecko nie cierpiało. Nie masz pojęcia, jak czas szybko leci. Dla córki zawsze ojciec będzie ważny i warto skupiać się nad tym, jak być wartościowym ojcem. Jeśli ojciec wycofa się z przepychanek, matka też będzie musiała - nie da się skutecznie tłuc w gąbkę. Opisujesz kompletne bzdury. Kostium kąpielowy - też coś! gdy ważny jest "pływacki" pampers. Opisujesz zapiekłość, nie sprawy istotne. W windzie na 9 piętro to się nie można miło pożegnać? I na pewno zawsze, ale to zawsze idzie sms, że praca, że spotkanie nie będzie  - idzie rano, by dziecko nie czekało?
Rozumiem, że ciebie interesuje twój facet, i jego "dobro" ale jego powinno interesować dobro jego córki, a użeranie się rodziców nie jest tym dobrem na pewno. Twój facet będzie szczęśliwy, gdy jego córka będzie szczęśliwa, a będzie najszczęśliwsza, gdy rodzice będą sprawy między sobą układali w miarę zgodnie, harmonijnie, przewidywalnie. Jak dorośli. Jak RODZICE. Nie jak przedszkolaki. Jak nadal bliscy sobie ludzie. Bo nadal SĄ sobie bliscy, i bliscy będą - bo są rodzicami. Przestań szczuć - bo niestety brzmisz, jakbyś szczuła. Takie: "No pomyśl, jak ONA ciebie traktuje?!" To jest NIEISTOTNE. Istotne jest, żeby malej było jak najlepiej w zaistniałej sytuacji. Też mi powód do konfliktu - drugi wózek.
Tak, twój facet powinien swoją ex traktować uprzedzająco dobrze, jakby sam chciałby być traktowany. To daje zdumiewające efekty. Ktoś w układzie musi być dorosły, czemu nie on?
Fajnie się mówi jak sie w tym nie siedzi. Niby blache a czasami i nie blache sprawy które są co tydzień daja na prawde popalić.  I raczej zawsze D.odpuszcza bo jakie kolwiek prośby nic nie dają, i stara się być wyrozumiały i nie robić problemów ale ile można?  Za chwilę powie że ma sie z dzieckiem nie widywac i co ma powiedziec ''ok ,skoro tak mówisz to tak będzie''? Za każdym razem stara się normalmie pogadać, to nie da się od razu cwaniacka gadka bo i tak będzie po jej. Ona nawet ma problem mu odo na sms jak sie ma jego corka a co dopiero się dogadać 😵
Wichurkowa napisałas tutaj, kilka osób odpowiedziało na Twój post, a Ty nadal nie czytasz uważnie tego co Tobie piszemy. Nikt nie mówi, że ma ojciec dzieciaka nie widywać, jego prawa są niepodważalne i matka musi je respektować. W razie problemów jest sąd od tego, trudno. Konsekwencją można wiele osiagnąć, granice muszą byc jasno ustalone. Ktoś musi skończyć tą jatkę, a nie doprowadzać do eskalacji konfliktu. Bądź mądrzejsza i odpuść dolewanie oliwy do ognia, nie musisz jej kochać, ale to matka tego dziecka, a Twój facet to jej ojciec. To są dorosli ludzie i muszą sobie poradzić. Ty jeśli chcesz, czujesz taką potrzebę żeby w tym uczestniczyć to bądź Szwajcarią. Przeciez wiążąc sie z tym człowiekiem wiedziałas, że jest dziecko i różnie może być, teraz musisz jakoś w tej sytuacji się odnaleźć.
Wichurkowa, jeśli kontakty są uregulowane sądownie, to nie matka nie może powiedzieć tego, co napisałaś. Tzn powiedzieć sobie może, ale dziecko na widzenie udostępnić powinna. W razie czego wzywa się policję, która spisuje notatkę o łamaniu nakazu sądowego. Kilka takich notatek i można powalczyć.
Jestem w podobnej sytuacji, tylko dużo bardziej parszywej, jeśli to coś zmienia.
Wcale sie nie dziwie , ze Wichurkowa sie zagotowala. Prosi o porade prawna a zostala wyspowiadana czy jej chlopak placi alimenty na czas. Widzisz i nie grzmisz  😵
Wichurkowa, przepraszam że tak ni z gruchy, ale jesteś cudzoziemką? W sensie że język polski to nie twój język ojczysty?
rosek0, zakładasz z góry, że wersja wichurkowej jest jedyna słuszna - dlaczego?
rosek0, najlepsza możliwa porada prawna: żeby strony dogadały się między sobą.
trusia z Albanii jestem.. 🤔
Gillian chetnie bym wstawila wam jej wszystkie pisma i zeznania z sadu ,może w końcu by do was to doszło. .. ale to osobiste pisma i D.by mnie zabił za ujawniwnie ich, choc może jakies najfajniejsze urywki wstawie..
Wichurkowa, ale wyluzuj, mam wrażenie że aż ci para uszami wychodzi 🙂
Skup się na konkretach, a nie własnych emocjach. I zbierajcie dowody (to o czym Gillian mówiła)
Jeśli matka nie ogranicza się tylko do zatruwania życia tylko narusza zasady, może zgłoście się do fundacji?
http://strefaojca.pl/tam-szukaj-pomocy/
Nie wiem jak do działa, ale trzeba spróbować wszystkich
Mi żadne pisma niepotrzebne. Mam przed nosem pismo mojego chłopa, które zawiera 99% kłamstw i bredni. W pismach można zawrzeć wszystko byle tylko się wybielić. Potem takie pismo idzie do sądu, czyta je osoba, która nie zna sytuacji ani ludzi, wydaje wyrok na podstawie tego co czyta. Więc sorki, ale to nie jest tak, że facet przegrywa bo jest facetem. Przegrywa ten, kto ma gorszego adwokata i mniejszą wyobraźnię.
Gilian ja nie zakladam , ze wersja Wichurkowej jest sluszna i jedyna. Ale ona nie prosila o ocene sytuacji, tylko co prawnie mozna zrobic gdy jedno z rodzicow nie wywiazuje sie z nakazow sadow. Po co dociekanie czy D.jest dobrym ojcem czy nie. Ma prawo miec weekend z corka i finito.
halo tak, oczywiscie , najlpiej sie jest dogadac ale gdy dogadac sie nie mozna ,prosi sie o porade jak "dogadanie sie"mozna wyregulowac prawnie.
rosek0, zakładasz, że D. jest dobrym ojcem i ma prawo się widywać. Co jeśli nie wiemy o nim ważnych rzeczy a matka ma rację utrudniając spotkania? tak może być TEORETYCZNIE, zaraz mnie Wichurkowa pożre 🙂 Po co dociekanie? bo jest tu najazd na kobietę, która tego nie przeczyta, nie obroni się. Swoją drogą czy nie przeczyta to też nie do końca pewne - w internecie nikt nie jest anonimowy. A jak się grzebie w poszukiwaniu haków, to na różne pomysły się wpada. Tak tylko mówię.
Ja nic nie zakladam 😉 moze byc i zlym ojcem. Ale widzenia naleza mu sie jak psu buda i to chyba nie podlega dyskusji? Tu widzenia sa utrudnione, anulowane przez matke, wiec jest lamane postanowienie sadu.
Jeśli matka uniemożliwia widzenia w wyznaczonych przez sąd dniach, godzinach to po policje się dzwoni. O takiej konsekwencji pisałam. Jeśli ona przekona się, że za każdym razem gdy nie dopełni obowiązku będzie miała kłopoty i nieprzyjemności to nabierze rozumu i respektu do postanowień sądu. Działa to oczywiście w obie strony, bo każda z nich musi przestrzegać kalendarza wizyt i nie ma, że się niechce, itp. Tzw. przestrzeganie do bólu 😉
Dobrze rosek0 zauwarzyla poprosiłam o poradę do danej sprawy a dostalam rozliczenie chłopa czy płaci, widzi dziecko i robi z igły widły. 
Nikt by jej nie zabronił wyjechać na wakacje tylko o to że decyzje sądu i ojca ma w dupie.
I zły ojciec właśnie dzwonił do córki i zamierza regularnie dzwonić :-) Puki co matka odbiera telefon.

U D.nigdy nie było że mu sie nie chce jechać po córkę ,jeśli nie jechał to tylko z powodu że był jeszcze w pracy.
rosek0, prawnie to można uzyskać przestrzeganie postanowień sądu, kosztem będzie delikatnie mówiąc "sztywna atmosfera". Prawnie nie da się uzyskać "żeby ona się z nim liczyła". Prawnie będzie: Ja mam się ze wszystkiego rozliczać, żadnej elastyczności? To ty też! Np. nie ma, że "jesteś w pracy".
Czyli będzie tak (ze strony matki): Jak chcę wyjechać z dzieckiem nad morze, bo jej morze potrzebne, to ON nam nie daje, a jak trzeba w tygodniu zająć się dzieckiem to GO nie ma, a dziecko czeka (powód nieobecności nieistotny).
Bez odrobiny wzajemnej elastyczności to za wiele się nie zwojuje w zgodnej opiece nad dzieckiem.
Jasne, że gdy wszystko zawodzi a ojciec jest ewidentnie krzywdzony to trzeba walczyć. Ale znacznie lepiej byłoby możliwie naprawić układy z ex (w dziedzinie opieki). Bo teraz "sprawa" jest o to, że ONA Najpierw nie poprosiła, foch - jak ONA go traktuje?! Dorosły się nie focha. Dorosły jest asertywny i się komunikuje. Może np. powiedzieć: Daj mi córę do telefonu, albo o której mam zadzwonić (jeśli np. śpi) bo jak nie, to zakładam sprawę o utrudnianie kontaktów z dzieckiem.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się