Zairka, to się cieszę że mój Cię nie zabolał. Chciałam tylko zwrócić Twoją uwagę na pewne "dziwne" i "odległe" kwestie. Wzięcie takich przyczyn pod uwagę przecież nie kosztuje dużo (ok - wizyta u psychologa czy książka - możesz też poszukać w necie, jest masa informacji) - a jeśli się akurat okaże, że to Wam pomoże - to chyba warto zaryzykować?
Jeszcze chciałam odpisać:
Magdalena nie przypominam sobie żebym czytała Twoja wcześniejsza wypowiedź skierowaną do mnie, pewnie to jest przyczyną tego że nie zareagowałam.
np. tu pisałam
http://www.re-volta.pl/forum/index.php/topic,74.23190.htmlprawdopodobnie zabrzmi dla Ciebie jak mega pomieszanie religii z psychologią, czy jeszcze innymi gorszymi rzeczami.
Zairka a ja jako jedna z niewielu powiem że nie ma się czym martwić jeżeli chodzi o autoagresywne zachowanie Twojego syna. oczywiście aszhar. Jak większe dziecko przejawia autoagresję (np. tnie się, albo ćpa nałogowo) to też oczywiście się nie ma czym martwić - przecież rozładowuje tak nadmiar energii.
Koń który musi stać w boksie np z powodu rekonwalescencji nawet ten najspokojniejszy po pewnym czasie może rozwalić boks nie zważając na swoje okaleczenia bo gdzieś tą energię musi w końcu spalić.
Twój syn z powodu ciągłych przewlekłych i nawracających chorób duzo siedzi w domu i najzwyczajniej w świecie ewidentnie mu sie nudzi bo przecież ile można oglądać te same ściany bawić się non stop zabawkami. Autoagresja to nic więcej jak zwrócenie na siebie uwagiA koń, który stoi w boksie i tka, też rozładowuje tak nadmiar energii? Bez złośliwości pytam.
Zgadzam się że autoagresja to próba zwrócenia uwagi. Może warto się zastanowić, dlaczego koń/dziecko tak bardzo (tzn. tak drastycznie) próbuje tę uwagę zwrócić? Może dlatego, że jest małym terrorystą i wymuszaczem (ktoś napisał), a może dlatego, że mu uwagi brakuje, i potrzebuje więcej?
Żeby już nie nudzić: Zairka - ja nie wiem, dlaczego Ty chorowałaś w dzieciństwie (ani co to ma wspólnego z Twoją mamą), w każdym razie musiało Cię to bardzo wymęczyć. Współczuję 🙁. To, ze inne dzieci nie chorują w żłobku (a przecież też chcą być z mamą) nie znaczy, że nie ma takich dzieci, które z tego powodu chorują. Człowiek to nie maszyna i każdy reaguje w sytuacji stresowej inaczej - i dla każdego co innego jest sytuacją stresową. (ale Jeśli Piotrek biega za Tobą do kibla - bo nie chce być sam przez 5 minut - to wydaje mi się, ze brak Twojej obecności raczej jest dla niego stresujący).
W każdym razie - cokolwiek zdecydujesz życzę, aby był to dla Was trafny i mądry wybór :kwiatek:. Życzę dużo zdrowia.
A osobom, które nie widzą problemu gratuluję empatii i dobrego humoru.