Zairka -w temacie "Co mnie wkurza.." napisałaś "wkurza mnie, że moje dziecko ciągle choruje...". Mnie to by raczej bardzo martwiło, a nie wkurzało. Ciut dalej, w tym samym wątku była dyskusja o priorytetach, może czas je zweryfikować? Może posiadanie konia w obecnej sytuacji to zbyt duży koszt? Może gdyby nie koń, praca zawodowa, a tym samym pobyt Pietruszki w żłobku nie byłby konieczny ?Łzy mi stanęły w oczach kiedy pisałaś o napadach autoagresji, no i te jego ciągłe infekcje. Ja na Twoim miejscu (wiem, że to głupio brzmi :icon_rolleyes🙂zastanowiłabym się nad wydzierżawieniem na jakiś czas Groty.Jasne, że nie znam tak na prawdę Twojej sytuacji życiowej, ale czytając Twoje posty właśnie taka myśli mi się nasunęła. Strasznie mi szkoda Piotrka po prostu. Uściskaj Go od nieznanej cioci 🙂.
kochana, Grota nie jest moim koniem! Nie dzierzawie jej, ani nie daje grosza na jej utrzymanie 😡 Jak moge to sie dorzucam do kowala, kupuje jedynie pasze i witaminy, daje swoj sprzet. Koleżanka ma konia ktorego nie jezdzi, na ktorego nie ma czasu wiec ja sie nią zajełam. Wiedziałam że nie podołam finansowo z koniem i dzieckiem, dlatego byłam zmuszona do sprzedaży swojego ukochanego Zaira 😕 Ale dziekuje za dobre rady 😉 Na tyle jestem odpowiedzialną, realistką że nie trzymała bym konia kosztem własnego dziecka... 🙁
aszhar całe szczescie ze to nie skorupiak chodzący do tyły :kwiatek:
A widzisz, czyli tak jak mówiłam, nie jestem do końca w temacie(teraz dopiero sobie przypomniałam Twoje dylematy co do sprzedaży Zaira). Przepraszam zatem za te mądrości na wyrost 😡 :kwiatek:. A jeśli chodzi o dobrego pediatrę dla Piotrka - nie próbowałaś szukać opinii w necie(np.znany lekarz.pl)? My w ten sposób znaleźliśmy wspaniałą panią dr dla naszego Jasia.
Zairka, powiem tak- ja bym z dzieckiem ze słabą/znikomą odpornością, nie wyszła od razu na dwór, zwyczajnie zaczęłabym tak, jak się przyzwyczaja niemowlaka- wietrzenie, 'werandowanie' etc. Jesteś pewna, że w domu nie masz żródła pleśni? Macie zwierzęta? Czasem przez naskórek zwierząt uaktywniają się dolegliwości GDO (sama tak mam niestety). Druga sprawa- wietrzenie pomieszczeń- teraz jest idealna wręcz pora. Trzecia- telewizor, komputer- z dala od miejsca, gdzie przebywa dziecko, po oglądaniu tv wietrzenie. Czwarta- ubranie- pilnuj, żeby się nie przegrzewał ani nie marzł- newralgiczne są nerki, stopy- mój biega w krótkim rękawku, po przedszkolu również, ku zgrozie opiekunek 😉 Piąta to temperatura w domu- około 20-21 stopni jest w sam raz, do spania nawet mniej (możesz zakładać młodemu skarpetki na noc jak się rozkopuje). Wietrzenie materaca, częsta zmiana pościeli, ręczników to też ważna sprawa. Podobnie jak częste pranie ubranek i generalnie mycie dziecka (tutaj akurat piszę w kontekście dziecka, u którego są podejrzenia alergii). Plus żywienie. To tak naprawdę kwestia o której się zapomina, rodzice pakują w dziecko odpornościowe suplementy, a dziecko np. je byle co i byle jak.. Tylko proszę, nie odbieraj tego personalnie, po prostu tak piszę wszystko, co może ci się jakoś przyda. Ja nie wiedziałam ile tak naprawdę błędów żywieniowych popełniałam. Teraz u nas jest prawie codziennie zupa domowa, z warzywami, na mięsie, solidnie gotowana, bez żadnych weget, ziarenek smaku czy kostek smakowych. Sporo kasz, produktów pełnoziarnistych, rozgrzewających organizm.
Wprowadzaj stopniowo spacery, nawet na chwilę- chociaż z dzieckiem, które ma zapalenie gardła bym w życiu nie poszła, bo dziecku nie wytłumaczysz, żeby nie 'łykało' mroźnego powietrza. Generalnie w czasie infekcji nie chodzę z dzieckiem na dwór, ale wietrzę po prostu nałogowo- teraz siedzimy w jednym pokoju- a drugi jest zamknięty i się wietrzy. To już taki odruch u mnie 😡
Nie wiem natomiast co ci poradzić w kwestii żłobka, bo bardzo dużo masz sygnałów świadczących, że to zły wybór..może inna placówka?
A widzisz, czyli tak jak mówiłam, nie jestem do końca w temacie. Przepraszam zatem za te mądrości na wyrost 😡. A jeśli chodzi o dobrego pediatrę dla Piotrka - nie próbowałaś szukać opinii w necie(np.znany lekarz.pl)? My w ten sposób znaleźliśmy wspaniałą panią dr dla naszego Jasia.
tez tam szukałam, tak która była chwalona pod niebo i polecona w aptece przez niezalezna Pania farmaceutke po leczeniu 2 msc Piotrusia rozłozyła ręce, a kazała przychodzic co tydzień na wizyte kontrolną (oczywiscie odpłatnie), podczas tej wizyty osłuchiwała go zaglądała mu w uszy bo była tez laryngologiem. I mówiła dowidzenia wyciagajc reke po pienizki i umawiajac go na za tydzien.... Co wizyte slyszlalam ze kiedys były gamaglobuliny? czy cos takiego i wyciagnela by go w 2 tygodnie z etgo stanu a teraz nic nie moze zrobic.... na ostatniej wuzycie tak sie wkurzyłam że nawet ubrałam dziecko i powiedziałam jej że medycyna idzie do przodu a nie cofa sie i wypadałoby za nią nadążyć (babka miała ok. 70lat), ona wystawiła rękę ja jej reke podałam i poprostu wyszłam 😡
teraz uważam że mamy dobra pediatre jak narazie jest lepiej, zmienione leki ziecko juz nie ma ciagle kataru czy kaszlu, to ze zarazilo sie jelitowka w zlobku nie ma sie co dziwic 5 dzici tylko sie nie zaraziła... a potem moja mam dobiła go zapaleniem oskrzeli i juz poszlo przez brak odpornosci. Ja teraz chce dać szanse i lekarce i Piotrkowi i sobie🙂 zobaczymy...
zen Piotruś ma gotowane osobne obiadki, wydaje mi sie że dość zdrowo- u niego trzeba uwazac na gluten. Niestety tu tez jest problem, bo to dziecko praktycznie nic niemoze jesc. Jezeli chodzi o temperature w domu to mamy okolo 19 stopni, ale ja mam manie tego ze jemu jest zimno, wiec chodzi w body z dlugim rekawem na to bluzka z dlugim rekawem, rajstopki+ dres no i wiadomo kapcie.. ale to moze przez to ze mi samej wiecznie jest zimno. Wietrzenie nałogowe mamy widać obie bo ja tez ciagle wietrze. Jeżeli chodzi o zwierzęta mamy psa ale Pani alergolog wstepnie wykluczyła że na niego jest ta alergia. Pies był tez na wygnaniu u kolezanki przez jakis czas, wszytsko bylo dokladnie posprzatane, poprane, pomyte ale ponoc same alergeny utrzymuja sie 2 lata jezcze;/ wiec to chyba nie było miarodajne, poprawy żadnej tez nie było. Nie miałam natomiast pojecia o tym co piszesz z komputerem i TV 😲 A jezeli chodzi o źródła plesni. Nic takiego nie odkrylismy, ale wszystko wzmocnilo sie po przeprowadzce do nowego mieszkania, ktore odswierzane było przez poprzednich wlascicieli- my przyszlismy na gotowe. Możliwe że uzyli nie takich farb, nie takich klejów i teraz zbieramy zniwa.. Niestety wszytsko pokryło sie w czasie: żłobek, nowe mieszkanie wiec nie wiadomo skad to wszystko. Na wiosne planujemy generalny remont, chyba ze naprawde strace prace wtedy nie bedzie za co🙁 Z Małym mamy warunki wrecz sterylne, wszytsko scierane 2 razy dziennie na mokro, żeby kurzu bylo jak najmniej. Dywany wszytskie z domu wyleciały firanki, zasłony prane co 2 tygodnie,pluszaki itp tez. Posciel wymieniam raz na 2 tyg., chyba ze cos sie przydazy to w miare potrzeb... ale naprawde dałaś mi do myslenia w kilku kwestiach :kwiatek: bardzo łatwo cos pominąc i przeoczyc przy tak wymagającym szkrabie 😕
o wietrzenie jest super podpisuje sie. dzisiaj u nas super pogoda. z rana otworzylam okno u dziecka i teraz po poludniu poszedl na drzemke to tak super wywietrzone mial, ze ho ho
a my dzisiaj kupilismy sobie zwierzaczka, ot co. rybke, a co !😀
no właśnie nas też już niebawem czeka operacja... czekamy na wizyte u chirurga i skierownie na operacje 🙁 Ciekawe jak mały przejdzie kolejny pobyt w szpitalu 😵
Nie wiem co zen masz do chorob w zlobku. Jacol chodzil pol roku i ani razu nie zachorowal. Na nic. Dopiero w przedszkolu zaczal chorowac, ale tez w sumie niewiele. 😉
Zairka, dla mnie 19 st w domu to malo... A dziecko bardziej przy ziemi jest, wiec moze odczuwac mniej jeszcze. Moze zmiana srodowiska? Wyjazd?
Zen bardzo wam wspolczuje i trzymam kciuki :kwiatek: :kwiatek: ashar uspokoilas mnie 😀 nam kolki przeszly mam nadzieje ze na zawsze...pomogl chyba koper i anyz, infacol i butla antykolkowa.
Wracajac do ubranek,ja uzywam body, na noc klade body i pajaca, a na dzien najczesciej body, bluzeczke i rajstopki bo najwygodniej mi dobrac sie do pieluchy.
Pisałam w tym watku czasami ale teraz już tak oficialnie się witam 🙂 panterka - Iwona mama Majki 7 lat, Szymona 2,2 lata, 3 aniołków, aktualnie w 20 tyg ciąży. Mam konia od 4 lat a od listopada kobyła ze mną na "swoim" pomieszkuje z kumpelą po przejściach której nie jestem wł ale się nią zajmuję. Pies dwa koty aaaaaaaaa no i Pan mąż 🙂 To tak w skrócie abyście wiedziały kto ja
Przeczytałam pare ostatnich stron i widzę, że walczycie z kolkami 🙁 Niestety też przerabiałam je 2 razy. Moje uwagi zgromadzone przez ten czas - ograniczyć na maxa nabiał a najlepjej wykluczyć całkowicie z diety - nie szaleć z koperkami (moje dzieci po herbatkach koperkowych miały jeszcze gorsze wzdęcia) - dużo kłaść na brzuszku i masować plecy odwrotnie do wskazówek zegara - nosić nosić nosić - uciekać z domu samenu jak się tylko da po całym dniu choć na 15- 30 min 🙂 - jeżeli kolki są o stałych porach to brać no spe 1 tabletke dziennie (z 30 min przed atakiem kolki tak na ostatnie karmienie przed kolką) - jezeli dziecko jest butelkowe spróbować dawać mleko np NAN HA przez pare dni - moim dzieciom pomagał espumisan ale tylko wtedy jak dawałam przez paredni i bardzo regularnie Rozpisałam się sorki
zairka, bardzo mi szkoda Twojego Piotrusia... Wiem, że próbujesz jak najlepiej potrafisz - a wychodzi wcale - i wiem, jakie to jest uczucie (chyba najgorsze, jakie można sobie wyobrazić). Chciałam Ci zasugerować troszkę inny kierunek, obok lekarzowego. W zeszłym roku musiałam przygotować dość skomplikowany i radykalny plan, służbowo. Bardzo tego nie chciałam robić, każda opcja była zła (zwolnienie pracowników, ew. sprzedaż firmy). Nawet pisałam w tym wątku wtedy. Miałam zacząć w piątek, ale się rozchorowałam. Leżałam w łóżku przez tydzień, z gorączką, po 3 dniach zabrałam ze sobą laptopa i zaczęłam rzeźbić. Czwartego dnia wieczorem skończyłam (nadal z gorączką 38-39), a piątego dnia wstałam zdrowa.
Kiedy sytuacja nas przerasta i słowa nic nie dają, albo nie wystarczają, trzeba problem "zasygnalizować inaczej" - mój organizm się wtedy sypie zdrowotnie. Myślę ze tak działa to u większości ludzi.
Wydaje mi się że Twój syn - nie dysponując słowami - próbuje Ci coś powiedzieć swoim zachowaniem. Bardzo rozpaczliwie próbuje, skoro zachowuje się w sposób autoagresywny. Pisałam już wcześniej o chorobach psychosomatycznych - a na takie Piotruś cierpi.
Piotrek jest z Tobą, kiedy jest chory (teraz szpital) - więc dla niego choroba to sposób na bycie z Mamą. Myślę też, że skoro w Twoim życiu wiele jest rzeczy niepoukładanych (tak sama napisałaś) - czujesz się z tego powodu okropnie, bezradna, cokolwiek zrobisz i tak będzie źle, itp. Ale jesteś silna, zaciskasz zęby i robisz swoje. Twój syn jest w takiej samej sytuacji - tzn. jego życie też jest niepoukładane. Nie ma poczucia bezpieczeństwa. Próbuje go szukać u Mamy, ale Mama jest niedostępna i go odrzuca (oddaje do żłobka). Postaw się na jego miejscu - on się czuje tak samo jak Ty, ale jest malutkim człowiekiem bez Twojej "odporności życiowej", jest bezbronny, nie umie zacisnąć zębów. Prosi o pomoc Mamę ale Mama jest niedostępna.
Spróbuj postawić się w jego sytuacji.
Ja już raz napisałam w podobnym tonie, ale Ty tego nie skomentowałaś. Nie wiem, czy dlatego, ze masz to głęboko, czy Ci się wydaje bez sensu, czy jest jeszcze inny powód. Dam sobie spokój, jeśli tak uznasz. Tylko chciałam jeszcze raz napisać, ze nieświadomie robisz swojemu synowi bardzo dużą krzywdę. Na psychice, a taka rana nie zagoi się nigdy.
Wydaje mi się też, że chcesz coś zmienić, jak jest fatalnie (jak po powrocie ze szpitala) - później, jak będzie tylko trochę lepiej, to zaczniesz sobie znów tłumaczyć, że dasz radę. I znów wrócisz do starych schematów. Jeśli obawiasz się, ze tak może być, to zadaj sobie pytanie - co Twój syn musiałby jeszcze zrobić, żeby Ci pokazać, jak bardzo jest zrozpaczony. Kiedy będzie ten graniczny moment, ze dostrzeżesz, jak jemu jest źle - i czy wtedy będzie jeszcze co ratować.
Życzę Wam jak najlepiej, naprawdę. Ale też podpisuję się pod postem Eurydyki.
panterka-23 witaj i gratuluję 😅 Lalena nigdzie jeszcze nie byłam, wczoraj Hania źle sie czuła, a dzisiaj było mrozisko okropne. Czekam aż się troszkę ociepli. W każdym razie przedłużacz do pasa mam już w domu 💃
edit:
aszhar całe szczęście, że sytuacja sie wyjaśniła i nie jest to tak poważne jak sie obawiałaś. Na pocieszenie Hania też dzisiaj wieczorem męczyła sie z gazami i niewiele pomaga. Mam nadzieję, że to przejściowe i jutro się nie powtórzy. Trzymam też kciuki żeby i u was kolki ustąpiły. Szkoda bobasków jak sie tak strasznie męczą 🙁 .
Cierp1enie, augumentin jest bardzo lagodny z tego co mi mowila dok, od niego zawsze zaczyna, no ale jak nie dziala tydzien, to i kolejne nie zadziala 🙁. Fajnie, ze ktos Ci polecil sprawdzonego lekarza. Trzymam kciuki.
panterka-23, welcome 🙂.
Zairka, mam nadzieje, ze sie u Was poprostuje, Nic Ci nie pomoge, ale chcialam tylko napisac, ze rozumiem Twoje wkurzenie, zniecierpliwienie-matka tez czlowiek. Na pewno bedzie lepiej, a dol przejdzie. Z wychodzeniem na dwor mam na mysli bardziej zmiane w tym wzgledzie, kiedy Piotrus wyzdrowieje-wiecej- i potem kontynuowanie delikatnego wietrzenia w razie tfu tfu infekcji. Wiadomo, na pelnoprawne wietrzenie to ja moge laski wystawiac, bo choruja rzadko i sa zahartowane, Pietruszce trzeba wydzielac jak napisala zen jak noworodowi pewnie.
Basznia - dziękujemy, kciuki nam się przydadzą. Szkoda, że tak wyszło, bo od początku chodziliśmy do tej pediatry. Jula znała wszystko i lubiła przebywać w poczekalni 🙂 No, ale taka zmiana może wyjść nam tylko na dobre.
Magdalena nie przypominam sobie żebym czytała Twoja wcześniejsza wypowiedź skierowaną do mnie, pewnie to jest przyczyną tego że nie zareagowałam. To co przeczytałam teraz wprawiło mnie w osłupienie, brzmi jak poplątanie jakiejś religi z psychologią jak dla mnie. Może masz racje ale ciężko mi uwierzyc w to ze moje dziecko choruje bo chce być z mamą 😲 Czemu inne dzieci które chodzą do żłobka nie chorują (pewnie tez chca byc z mamą), czemu on choruje nawet kiedy jesteśmy w domu razem, wkońcu do żłobka chodzi od września, przy czym 2 msc udało mi sie go przetrzymac bez wysyłania go do tam. Za dużo pytań i niedopowiedzeń, naprawde dla mnie o co mówisz chodź że logiczne jest zwyczajnie dziwne. Powiem Ci ze ja chorowałam podobnie jak Piotruś i też latałam po szpitalach do 6 roku życia. Pamietam swoja najpoważniejsza chorobe bo miałam juz 6 lat pamietam pol roczny pobyt w szpitalu, nawet pamietam twarze lekarzy i pielegniarek. MIałam powikłania po wiatrówce bardzo mocne łącznie z zapaleniem mózgu, zapaleniem wsierdzia, zapaleniem mieśnia sercowego, gorączką reumatoidalną i naprawde wszytsko na raz. Pamietam każda igle wbijana w mój kręgosłup podczas punkcj, pamietam jak dzieci w szkole śmiały sie ze mnie że nie potrafie zapamietać tabliczki mnożenia, alfabetu, zasad gramatyki i ortografii a tata co tydzień cierpliwie mnie tego uczył a ja jednego dnia umiałam a w ciagu tygodnia zapominałam wszytsko... mimo że teraz mam 24 lata to ta choroba ciagnie sie za mna całe życie, i dużo skutków ubocznych jej wychodzi do dzisiaj. Opisywałam chyba nawet w tym wątku że po urodzeniu Piotrusia miałam nagłe omdlenia, robili mi znowu miliard badań, rezonansy itp. Wyszło paskudstwo które niby poważne nie jest, a jednak bedzie ciagneło sie za mna juz do konca zycia. Nigdy nie pomyślałam że te wszystkie choroby w dziecinstwie, wszystkie pobyty w szpitalach ( a ja leżałam zawsze sama, jako niemowlak również), mogą byc odpowiedzia mojego organizmu na brak matki przy moim boku.
przykro mi może masz racje, dziekuje za troske ale dla mnie to co mówisz jest zbyt odległe :kwiatek: ale szczerze chetnie posłucham o tym, chetnie poczytam, moze sie czegos naucze a może przekonam :kwiatek:
Zairka, choroby może nie - może taki już smutny "urok" Piotrusia. Ale takie akty samookaleczania się? W tym coś już może być. Może nie tyle sama chęć bycia z Tobą (bo z powodu Jego chorób pewnie dużo czasu razem spędzacie), ale to jak te kontakty wyglądają? Z powodu wielu kłopotów jesteś chyba zwyczajnie ciągle poddenerwowana, pewnie nieszczególnie tryskasz radością (co zrozumiałe), Piotruś to wyczuwa, sam się denerwuje, do tego złe samopoczucie z powodu choroby i spirala się nakręca 🙁 Straszne to i nie potrafię nic Ci doradzić. Życzę jednak chwili spokoju, poukładania sobie wszystkiego i dużo zdrowia dla Piotrka. Trzymajcie się dzielnie!
Dworcika powiem Ci że może tak być, tzn ludzie którzy mnie znają wiedza że tryskam energią i jestem raczej pozytywnie postrzelona, mimo że mam problemy to jakoś rzadko wycoągam je na wierzch, przewaznie ciesze sie tym co jest dobrze🙂 Jednak przed dzieckiem cięzej ukryc pewne sprawy, emocje i uczucia. Stosunki chyba nie mam sobie nic do zarzucenia, duzo sie bawimy wspolnie, czytamy ksiazki, malujemy obrazki, uczymy sie nowych słów, budujemy z klockow, jezdzimy autkami, dużo sie przytulamy, tańczymy robimy pociag.. jednak nie daje sobie wejsc na głowe, potrafie na niego krzyknac jak nie rozumie jak mu tłumacze ze czegos nie wolno. Zamówiłam sobie książke o psychologii dzieci Pani w ksiegarnii powiedziala ze sciagnie mi jakas ponoc bardzo dobrą, zpbaczymy. Piotruś jest strasznie za mna i tylko za mną, nie wiem czy jestem za mało asertywna, bo jednak moje serce sie lamie kiedy zaczyna, płakać i nie chce przestać. Ale od kąd pamietam ten typ tak ma że on musi isć że mna nawet do toalety albo musze zostawic otwarte drzwi bo innaczej jest alarm na całe osiedle 🙄
Zairka wspolczuje.. I zgadzam sie z dziewczynami, ze cos bardzo niedobrego sie dzieje i trzeba to zmienic.. Poczytaj troche o mechanizmach chorob psychosomatycznych..
Zairka a ja jako jedna z niewielu powiem że nie ma się czym martwić jeżeli chodzi o autoagresywne zachowanie Twojego syna. W koncu w tym wieku dzieci to istny wulkan energii. Ponieważ my w świecie konskim dam Ci przykład typowo konski. Koń który musi stać w boksie np z powodu rekonwalescencji nawet ten najspokojniejszy po pewnym czasie może rozwalić boks nie zważając na swoje okaleczenia bo gdzieś tą energię musi w końcu spalić. Twój syn z powodu ciągłych przewlekłych i nawracających chorób duzo siedzi w domu i najzwyczajniej w świecie ewidentnie mu sie nudzi bo przecież ile można oglądać te same ściany bawić się non stop zabawkami. Autoagresja to nic więcej jak zwrócenie na siebie uwagi. Dziecko do 3 lat chłonie wszystko jak gąbka dla dziecka najwieksze bodźce poznawcze są na dworzu wtedy mózg pracuje na wysokich obrotach poza tym gdzieś energia takiego brzdąca który już chodzi musi mieć ujście. Jeżeli siedzicie w domu zabawy powinny byc jak najbardziej proste a zarazem kreatywne i takie gdzie mama tylko podrzuca pomysł a nie bawi się za dziecko ( nie mylic pojęcia że nie bawi się z dzieckiem to róznica ). I zobaczysz wszystko będzie dobrze staraj sie mysleć pozytywnie to wszystko minie wiem że trudno jest tak mówić ale to od Twojego podejścia dużo zależy a jeżeli zadajesz sobie non stop pytanie kiedy to wszystko minie to ja dam Ci prostą odpowiedź " kiedy przyjdzie na to czas " Pozdrawiam trzymam kciuki i uszy do góry
edit: kiedyś obserwując różne matki latające za swoimi dziećmi z jedzeniem, obiecałam sobie że nigdy tak robić nie będę i nie będę karmić Filipa na placu zabaw, podwórku czy biegając za nim z widelcem po całym domu....Jednak już to robię 😎 Moje dziecko znów nie je od kilku dni i powoli mam dość. Zaczynamy karmić się normalnie na rękach siedząc, później próbuję z nim chodzić po domu na rękach, potem idzie w ruch leżaczek i mata. Teraz od godziny jedliśmy bawiąc się na macie. Dramat 😵 Wywala butlę, mleko mam wszędzie tylko nie w jego brzuszku i nic nie pomaga. Jeden dzień go przetrzymałam, nie chciał jeść to nie, ale nie je od kilku dni i to już jest lekko niepokojące i wkurzające. Znów dostaje leki na refluks bo prócz tego że nie je to mocno ulewa i jest strasznie niespokojny podczas jedzenie.Zobaczymy, może pomogą. Już mieliśmy taki czas niejedzenia.
Piotruś Zairki ma się okaleczać żeby być z mamą? Dżizas przecież to jakieś teorie rodem z kosmosu.. znam 2 letnie dziecko które będąc non stop z mamą w łóżeczku uderza głowa o ścianę rytmicznie i regularnie.
rzuciłyście się jak sępy na Zairke. podziwiam ją że tak spokojnie to wszystko na klatę bierze
Muffinka a moze już czas wprowadzać powoli inne pokarmy? Moja siostra ma córkę cierpiąca na bardzo mocny refluks i dużo wczesniej lekarz kazał wprowadzać bardziej stałe pokarmy ( w wieku 5 miesięcy jadła już zupki w sensie papki warzywne )?? Co na to mówi lekarz?? Może warto o tym z nnim porozmawiać jak to widzi.
Dziekuje wam za ciepłe słowa i pozdrawiamy razem z Kubkiem
aszhar - właśnie doczytałam Twój post odnośnie wizyty w CZD - i od nas masz :kwiatek: i bardzoooo mocne :przytul: . Jeśli chodzi o napięcie mięśniowe - moja chrześniaczka miała takie probemy, nie chciała leżeć na brzuszku, nie raczkowała. Rodzina wdrożyła rehabilitację i wszystko miało swój szczęśliwy finał czego i Wam życzę.
Muffinka - jeśli chodzi o jedzenie - mam koleżankę, której dziecko też miało refluks i jeśli chodzi o jedzenie to ma identycznie jak Ty. A jak u Was jest z przyrostem wagi? Kazali kontrolować?
Filip je już zupki warzywne ale oczywiście też nie zawsze chce do mordki wziąć. Najlepiej wchodzi mu jabłuszko 😉 😉 Jest pod stałą kontrolą mojego taty oczywiście, na wadze przybiera więc nie jest źle. Już było dobrze z jedzeniem i teraz problem znów wrócił. Przez to że coś mu tam w brzuszku przeszkadza i treść pokarmowa mu się cofa to jest niespokojny i najchętniej siedziałby na rękach, bo w pionie mu dobrze. Czekam aż znów leki zadziałają bo troszkę to męczące. Karmienie trwa wieki a jak nie je i nie śpi to wisi mi na rękach.
co jest takiego fajnego w tych butelkach medeli? pytam bez zlosliwosci, mam wrazenie, ze cos przeoczylam 🙂 u nas bardzo dobrze sie sprawdzaja butelki tommee tippee Butelka Medela, to jest ta, która zmusza dziecko do ssania, samo nie leci. Ja poległam, medela nie, kubeczek dla niemowląt nie, inne butelki nie 🙁 co ja mam zrobić?