Pokemon, ale tak szczerze i z ręką na sercu- uważasz, że stymulacja wzrokowa takich maluszków (1-3 msc.) jest bardzo potrzebna? Tycjan nie miał ani karuzeli ani żadnych pałączków z dyndałkami. W samochodzie wisiał jeden potworek na przyssawkę, zresztą młody i tak zasypiał prawie od razu jak poczuł majestatyczne bujanie i słyszał dumny klekot voyagerowego diesla 😁 Miał matę, ale kładłam go na niej jak już był bardziej kumaty- oglądał sobie, ciągnął. Ale dosyć szybko widziałam, że dużo aktywniej idzie mu 'oglądanie' książeczek materiałowych 😁
Na początku jak urodziłam Tycjana to dałam się wkręcić w kupowanie prawie wszystkiego, co można było kupić. Po kilku tygodniach doszłam do wniosku, że to jakiś bezsens, że tak naprawdę fajna jest ta mata, fajny jest leżaczek i fajny jest kojec, który mogę teraz używać jako namiot (można było dokupić do zestawu) i fajne było krzesełko do karmienia. Kolejno fajny był chodzik pchacz. Później fajna była ciuchcia z chicco, taka na której się siedzi i odpycha nogami. Z większych udogodnień to by było na tyle, co chciałabym mieć przy drugim dziecku.
Ale żeby nie było- miałam po prostu pełno różnych zabaweczek i naprawdę jak dzisiaj na to patrzę, to myślę, że zdrowo byłam pogięta 😁 Teraz u rodziców mam mały kącik w piwnicy na swoje klamoty- i większość to po prostu zabawki Tycjana- pełno tych przywieszek misiakowych Tiny Love do maty, chyba ze 30 😲
Jakbyście kiedyś szukały naprawdę fajnego nocnika, to
babybjorn jest naprawdę świetny!
Zairka, bardzo współczuję sytuacji 🙁 Również rozważyłabym po prostu zabranie dziecka ze żłobka- dużo choruje, a teraz jeszcze takie zaburzenia 🙁 Ewidentnie dziecko sobie nie radzi z emocjami i szuka ujścia dla nich, nie wie jak ma inaczej się komunikować. Może lepsza opiekunka w domu niż żłobek..?
Moi znajomi mają teraz problem- synek poszedł do szkoły i zupełnie nie umie się skupić. Zupełnie..rzuca zeszytami jak mu coś nie wychodzi, siedzi kilka minut przy biurku, po czym wstaje i dostaje jakiegoś odpierd*lu.. Tak, tak, pierwsze co przychodzi na myśl to ADHD, ale nie.. są pod opieką psychologa, ale okazało się, że to nie z dzieckiem jest problem, a z nimi. Zupełnie nieświadomie rodzice np. wymieniali argumenty a kto zostanie z młodym, a kto go odbierze, a kto zaprowadzi, a ja nie mam czasu, a ja też nie, a moja praca jest ważna, a moja wazniejsza. Dziecko dorasta w takim domu, gdzie od początku był problem kto ma z nim zostać, kto go odebrać..i tak chłonęło, chłonęło i w końcu wybuchło. Czuje się odtrącony, jak przeszkoda w domu. Nie potrafi powiedzieć tego wprost, ale jest nerwowy. Bo w domu bywa nerwowo. Nie trzeba patologii żeby stworzyć dziecku dysfunkcyjny dom..mi to dało dużo do myślenia, zwłaszcza jak jakiś czas temu był okres, kiedy Tycjan z dnia na dzień w sumie zaczął być dziwny..coś mu nie wyszło- zaraz ryk, wrzask, że to głupie. Trochę byłam zaniepokojna skąd taka zmiana. I cóż..złożyło się akurat na to wiele czynników, a głównie ostre starcia między mną a ojcem Tycjana. Mam spory żal do siebie, że jednak nie do końca udało mi się uchronić młodego przed taką dysfunkcją..
Niektóre dzieci na trudne sytuacje w domu zamykają się w sobie i stają się z kolei bardzo spokojne, bardzo grzeczne, wyciszone.
Miał ktoś z was do czynienia ze zgłaszaniem nieprawidłowości w rodzinie policji? Moi sąsiedzi notorycznie zostawiają 10 letnie dziecko z niespełna 3 letnim dzieckiem 😲 Potrafią tak zostawić na CAŁY dzień. Bez telefonu oczywiście, bo po co.. Kurczę, a jak się coś stanie..? Klilka razy różni sąsiedzi zwracali tej rodzinie uwagę, że tak nie powinno być, bo jak dojdzie do nieszczęścia..? Odpowiedź jest ta sama- oni nie mają wyjścia, najmłodsza latorośl często choruje i więcej nie chodzi do przedszkola niż chodzi, więc co oni mają zrobić.. 😲 😲