Muffinka- moja mala tez sobie uszka odgniata, ale nic z tym nie robie. A czy ma odstajace? Nie zauwazylam 😉 W ogole jestem z Pijanki dumna! Wczraj polozylam ja sama do lozecza- bez mamy!Dziewczynka byla dzielna bardzo i spala jak aniolek. Za to ja- katastrofa! Krecilam sie z boku na bok, zasnac nie moglam, co chwile wstawalam- chociaz lozeczko jest na wyciagniecie reki 🤔wirek: Teraz tylko z gorki 😀 Swiezynki wstawiam 🙂
Pokemon na moj chłopski rozum to nie przewidzisz ile mleka musisz ściągnąć. Poza tym jakoś nie przekonuje mnie trzymanie pokarmu trzy miesiące w zamrazalniku. Jak zaczniesz ściągac duzo przed wyjazdem nie wiadomo czy dostarczysz wszystkich składników odzywczych ( mleko matki dostosowuje się do potrzeb dziecka prawie z dnia na dzien i np. w nocy produkujesz bardzo " tłuste " mleko żeby dziecku dostarczyć jak najwięcej kalorii ) poza tym musisz wziąc pod uwagę jeżeli karmisz tylko piersią że pomiedzy karmieniami jest jeszcze przepajanie. Może się zdarzyć że z jakiegoś powodu rozmrożone mleko nie będzie sie nadawać albo po prostu nadzwyczajniej w świecie się rozleje ( po rozmrożeniu oczywiście ) albo wysiądzie prąd i lodówka przestanie działać. Więc dla mnie najlepszą alternatywą na taki wyjazd było by stopniowe przyzwyczajanie do mieszanki i w razie co jak coś będzie nie tak z Twoim mlekiem danie po prostu sztucznego. To na pewno jest jakieś " zabezpieczenie " a przecież spokojnie jak wrócisz możesz nie karmić mieszanką tylko przejść znowu na samego cyca. Ale to tylko takie moje skromne zdanie
O tym mleku w sprawie pokemon , moja znajoma miala wyjazd słuzbowy 2 miesieczny, musiala wyjechac. Co tydzien wysyłała swoje mleko do domu, dla dziecka , nic sie nie psuło bo wysyłane bylo w zamrazarce turystycznej, i takie dawki tygodniowe co tydzien siup, i bajtel nie narzekał.
Dzieki bardzo. Mam pytanie, czy któraś z Was brała w czasie ciąży leki hormonalne, bo mnie właśnie po wczorajszej wizycie zapisał, ale tak średnio się po nich czuje...
Nord, nie wiem jakie leki bierzesz, moja przyjaciołka pierwszy trymestr brała duphaston - była po jednym poronieniu już i pamiętam ze czuła się po nim fatalnie
lalena cieszę sie ze się cieszysz, generalnie widzę w necie ze metoda wzbudza kontrowersje, ciekawa jestem sama ksiażki
dziewczyny, mam pytanie odnosnie opieki poloznych nad kobietami i noworodkami w polskich szpitalach, jak to wyglada, jak bardzo one pomagaja, jak wiele wyjasniaja itd. czy wynika to z ich obowiazkow czy bardziej z dobrej woli (lub jej braku)? szczerze mowiac pytam bo nieco zaskoczyl mnie fakt, ze jak tu ktoras z Was napisala, nasza Pegasuske moga wypisac ze szpitala juz po 2 dniach... mam chyba dosc sceptyczne podejscie do tego ile wiedzy moze nabyc kobieta w sensie obslugi takiego malego czlowieka w ciagu 2 dni, zwlaszcza w przypadku pierwszego dziecka.
ja wyladowalam w szpitalu w nocy z niedzieli na poniedzialek, urodzilam w poniedzialek po poludniu, wypuscili mnie w piatek w poludnie i to tylko dlatego, ze wszystko ze mna i malym bylo naprawde ok i ze specjalnie prosilam o to moja ginke, ktora wie, ze w razie czego jestem pod opieka moich tesciow- lekarzy rodzinnych... nie wyobrazam sobie calej wiedzy jaka przekazywaly mi polozne kazdego dnia zmiescic w zaledwie dwoch dniach, nie wyobrazam sobie tez bez tej wiedzy po 2 dniach wyladowac z malym glutem w domu, zdana sama na siebie...
Ja dokładnie 7 miesięcy temu o 12:40 urodziłam Julkę 😀
Muffinka - też się bałam o uszka, kombinowałam co zrobić i wybrałam przyklejanie. Pochodź dzień w opasce i dzień z przyklejonymi uszami - zobaczysz, że w opasce nie jest wygodnie. Nie wiem, na ile skuteczne - pediatra powiedziała, że chrząstka twardnieje w 5-6 miesiącu, więc przez tyle stosowałam plasterki. I nic nie mówiła o "skutkach ubocznych", więc metoda chyba OK.
edit: Lalena - hahaha, przekazywać wiedzę... w standardowym szpitalu... Po porodzie naturalnym trzymają 3 dni, po cesarce 4 - jeżeli oczywiście wszystko jest OK. Raczej żadnych "szkoleń" nie robią, raczej pokażą, jak się kąpie czy przewija, dba o pępek, itd. Pomagają przystawiać do piersi. Chociaż zdarza się, że dziewczyna słyszy, że karmienie jest tak naturalne, że sama powinna czuć co i jak, a jak jej nie wychodzi, to pewnie za mało się stara. Ja rodziłam w takim dość specyficznym szpitalu, zawsze, jak o coś pytałam, to położna przychodziła i tłumaczyła/pokazywała, ale wydaje mi się że standard jest trochę inny. Dlatego fajnie pójść na szkołę rodzenia - ja początkową wiedzę wyniosłam stamtąd.
Lalena w szpitalu gdzie ja lezalam, sama poszlam sobie po Hanie, sama ja pierwszy raz przewijalam bardzo przestraszona, sama pierwszy raz przystawialam do piersi i nikt nie pofatygowal sie zeby cos pokazac, a jak poszlam zapytac czy moge popatrzec jak sie koapie takie malenstwa to powiedzialy ze one tutaj tak nie kapia jak w domu wiec zawrocilam na piecie i sama uczylam sie w domu przy pomocy mamy i meza. Jedyny komfort to taki, ze gdybym sobie nie radzila z czyms w czasie pobytu w szpitalu moglam poprosic ktoras z pan o pomoc ale zeby tak same od siebie wyszly z jakas inicjatywa to mozna zapomniec.
a duphaston to chyba co druga babeczka dostaje albo i wiecej.
Lalena, specjalnie połozne się nie interesują tobą po porodzie. Nawet nie zapytają czy dziecko jadło cokolwiek czy nie. Moim zdaniem to lekkie zaniedbanie, bo o ile większość matek chce karmić, to nie każdej wychodzi i dziecko bedzie głodne. poza tym może się zdarzyć matka z deprsją poprodową i wtedy wogóle nie będzie karmiła. Jak się pójdzie do położnej i porpso o pomoc, to jak znajdą czas to pomogą. Wyjątkiem są połozne pacujące na oddziale noworodków, one chętniej pomagają, przeszkolą jak trzeba, ale pewnie też jak poprosisz. Najlepiej, jak pisze Magdalena, iść do szkoły rodzenia.
Dzieki bardzo. Mam pytanie, czy któraś z Was brała w czasie ciąży leki hormonalne, bo mnie właśnie po wczorajszej wizycie zapisał, ale tak średnio się po nich czuje...
Lalena mnie położne nic nie pokazały, sama pierwszy raz przewijałam, przebierałam itd. gdybym poprosiła, może by i pomogły, ale przeważnie były naburmuszone więc wstydziłam się 😡. jedyną pomoc otrzymałam w zakresie karmienia piersią od doradcy laktacyjnej. poza tym codziennie rano obchód lekarski (oglądanie krocza) i pediatryczny (ważenie noworodka) i tyle. ja wyszłam w drugiej dobie i cieszyłam się, bo chciałam jak najszybciej wrócić do domu. pierwsze przewijanie, kąpanie itd, jakoś w miarę sprawnie mi poszło mimo braku pomocy, nie chodziłam też na szkołę rodzenia(choć teraz trochę żałuję ale tylko dlatego, że nie mam żadnych dzieciatych znajomych)
Lalena ja jak już dostalam do rąk swoje zawiniątko przyszła do mnie pielęgniarka laktacyjna i pokazała co i jak jeżeli chodzi o przystawiania do cyca. Poza tym położna przy pierwszym moim przebieraniu i przewijaniu Kuby była i poprawiała w razie co moje błedy w sesie mówiła że nie tak i pokazywała prawidłową obslugę.
Panie z oddziału Neonatologii jak się do nich przyszło zawsze znalazly czas na wytłumaczenie nurtujących mnie pytan. Poza tym codziennie była rano i wieczorem toaletka dzieci wiec każda mama miała instuktaż jak sprawdzać fałdki pod pachami jak przemywać oczka uczulały na odpażenia za uszami i na szyi itp itd
Więc ja osobiście z obsługi szpitala jestem przeogromnie zadowolona i nawet z kąpielą za pierwszym razem nie miałam zbytnich problemów bo w szpitalu podpytałam i przećwiczyłam chwyt kąpielowy
Dzięki za życzenia :kwiatek: Właśnie doprowadzam chatę do ładu na jutrzejszą imprezę urodzinową. Będzie 26 osób w tym 11 dzieci 😵 Najmłodsze 3 tyg, a najstarsze 11lat.
Z powodu żółtaczki u Młodego byłam w szpitalu 5dni, w związku z tym "przeszłam" praktycznie cały personel oddziału noworodkowego. Były położne, które same przychodziły i pytały czy w czymś pomóc, czy pokazać jak przewinąć, pomagały przy pierwszym karmieniu piersią. Z całej ekipy tylko jedna wredna się trafiła - jedna z dziewczyn miała problemy z karmieniem to ją opieprzyła, że nie wyjdzie dopóki się nie nauczy, bo zagłodzi dziecko, czy coś w tym stylu 🤔
Wydaje mi się, że wszystko zależy od szpitala i samych położnych, pewnie też od ilości personelu w stosunku do matek i dzieci.
Horciakowa wszystkiego najlepszego dla Adaśka :kwiatek: 🏇 Teraz to już chyba pora by na konia zaczął wsiadać? 😁 Ciocia Kopyciak służy kucykiem :kwiatek:
[quote author=Nord link=topic=74.msg853540#msg853540 date=1295024096] Dzieki bardzo. Mam pytanie, czy któraś z Was brała w czasie ciąży leki hormonalne, bo mnie właśnie po wczorajszej wizycie zapisał, ale tak średnio się po nich czuje...
ja brałam tylko feminatal [/quote] Feminatal to witaminy, a nie hormony.
Czy któras z was miała taki problem jak ja? Tylko prosze sie nie smiac.. od urodzenia Piotrusia mineło prawie 1,5 roku, a ja dalej nie moge dojsc do siebie. Czuje sie tak fatalnie po ciązy ze soba i swoim ciałem że przestałam kompletnie o sibie dbac, fryzjer za jaka kare? malowac sie, musze? solarium, jestem za stara.. a najgorsze problemy mam z waga... miala okres kiedy pilnowalam juz diety, kupilam karnet na silownie, bylam taka ambitna ale ten czas minal i znowu nie mam sily i samo zaparcia pilnowac co jem i w jakich ilosciach. Ostatnio przerazam sama siebie tym ile jem 🙄 Codzinnie powtarzam sobie ze od jutra zaczynam..i tak codziennie 😵
Zairka - kochana, ja nie wiem co się ze mną dzieje. Julusia jest bezproblemowym dzieckiem, więc mam dużo czasu dla siebie, ale tak naprawdę nic mi się nie chce i w ogóle go nie wykorzystuję. Od kilku dni tylko ryczę i wpierdzielam czekoladę oraz oglądam swoje zdjęcia jak byłam fajną laską. Ciało miałam umięśnione, zawsze zadbana, opalona, pazurki zrobione, jakieś pasemka, stosowałam dietę itd itd. Teraz umalowanie graniczy z cudem. Grzywkę ściąć odkładam z dnia na dzień, tak samo ponowne odchudzanie. Najchętniej jak jeżdżę na kilka dni do stajni to przechodziłabym w bryczesach (nawet jak do sklepu jadę to się nie przebieram). Nie wiem co jest. Nie mam z kim o tym pogadać i dalej smutki zabijam w czekoladzie - efekt 2 kg więcej :/ i znowu przepadnie moja praca nad odchudzaniem, gdzie efekt już miałam ładny. Jutro jadę do koleżanki (z re-volty lovecrullove) i Skocza na cały dzień. Może tam odpocznę od tego wszystkiego, odreaguję i powrócę zmieniona.
Cierpienie chyba musimy sie spotkac i pogadac razem... mam dokladnie to samo, wogole od kad zostalam mama nie czuje sie kobieta! tak zazdroszcze tym sexi mamuskom..ale sama nie umiem sobie z tym poradzic.. P.S nie lubie czekolady, topie smutki w lasagne 😵