No i chciałam się też wyżalić trochę... Nie mogę wysiedzieć w domu 🙁 Julka ma już 5,5 miesiąca, kocham ją nad życie, ale dopada mnie jakiś beznadziejny syndrom Matki Polki Niespełnionej... nie mogę sobie znaleźć zajęcia, chciałabym już wrócić do aktywności sprzed ciąży, próbuję pracować, kiedy ona nie śpi ale nie mogę bo nie mam aż tak podzielnej uwagi. A jak śpi w dzień - jakieś 3 godziny w dwóch setach - to pracuję ale to za mało (tzn. nie zdążę niczym na poważnie się zająć). A wieczorem chciałabym mieć czas dla męża, a później już jestem tak zmęczona, że za nic się nie mogę wziąć. I dodam, że w zasadzie nie gotuję i nie sprzątam 🙁 więc czas powinnam umieć znaleźć...
Czy Wy też tak macie/miałyście? I podziwiam te z Was, które potrafią zająć się dzieckiem, uprać, ugotować, posprzątać, itp. i się w tym dobrze odnajdują. Ja chyba nie mam takiego programu wgranego, a przydałby się 🙁
O ja tak mam dokładnie. Nawet wydaje mi się, że przed ciażą nie chciałam robić tyle rzeczy co teraz. I ciągle mi łazi po głowie myśl, że mogłam się na dzeicko nie decydować, bo teraz tak dużo nie mogę, a tak wiele bym chciała. I też próbuję cokolwiek robić między zajmowaniem się dzieckiem a zajmowaniem się dzieckiem i średnio mi wychodzi. A jak już zostawiam Oskara mamie miojej pod opieką i wracam, a ona w tym czasie zdążyła posprżatać, poprasować i własnie obiad gotuje, a dziecko szczęśliwe i zadowolone, to sięzastanawiam co ja tutaj robię....
[quote author=Euforia_80 link=topic=74.msg793854#msg793854 date=1291307512] Wiecie co, chyba zaczynam być zmęczona tą swoją bezradnością i uzależnieniem od innych. Tęskni mi się za sprzątaniem boksów, za przewalaniem siana, siodłaniem koni i całą resztą, której teraz nie mogę robić 🙁. Nawet śniegu nie mogę odwalać 😤 . Chciałabym już wrócić do normalności. 🙄 [/quote]
A ja w ostatnim dniu 37 tygodnia wyrzucałam własnorecznie obornik, karmiłam, zamiatałam itp. A następnego dnia do szpitala, gdzie myślałam, że umrę z nudów.
A jak to jest z zajeciami dla niemowlakow na basenie, od kiedy mozna uczeszczac, zna moze ktos jak to wyglada z wlasnych doswiadczen.
Z tego co się orientowałam to od 3 miesiąca są zajęcia dla niemowlaków. We Wrocławiu to koszt 300-400zł za 12 zajęć, raz w tygodniu po 30 minut.
Dzisiaj się własnie dozwiedziałam, że u nas poraz kolejny woda jest zatruta bakteriami Coli. Wiecie moze jakie zagrożenie niesie to dla niemowlaka, bo w końcu jest kąpany w tej wodzie, buteli i smoczki myte w tej wodzie. Nie da się uniknąć zupełnie kontaktu z bakterią. I tak się zaczęłam martwić, bo ostanie kilka dni mały robi mi kupki 3x dziennie, co uważam za troche zbyt częste. Czy to aby nie od bakterii????
Tak przy okazji to czytając o tej bakterii - to zagnieźdżona w gardle, moze powodować takasytuację jak ma Zairka ze swoim Piotrusiem.
Magdalena, jeszcze daj sobie czasu, naprawdę 'zaskoczysz'. Twój stan jest jak najbardziej normalny dla kobiety, która przed dzieckiem miała sporo obowiązkówii starała się je sumiennie wykonywac. Tak naprawdę, przynajmniej ja, oswajałam sytuację z dzieckiem dobrze koło roku. Jeśli praca goni, to może rozważ kogoś do opieki na kilka godzin dziennie? Może pani do sprzątania raz w tygodniu, przynajmniej na początek? Zobaczysz, że później to się wszystko 'samo' robi. Po prostu w końcu człowiek dobrze 'obmaca' swoje położenie i potrafi sobie już wszystko metodą prób i błędów poukładać. Będzie dobrze :kwiatek:
Magdalena nie chodziłam na taką gimnastykę, ale widziałam u nas w takim klubiku dla dzieci i rodziców. Fajne to było, maluchom też się podobało (maluchy były takie do wieku ok. roku). A potem można jakąś kawkę strzelić, pogadać czy coś..
Na basenie byłam ze dwa razy (na zajęciach dla niemowląt od 0,5 do roku)- ale tu IMO to był przerost formy nad treścią, całe to przebieranie, suszenie, po to by dziecia zwodować przez 20-30 minut. Jedne się darły, drugim to zwisało.
Jak Kaziut miał 8-9 miesięcy to pojechaliśmy do Tatralandii i tam był wypas 🙂 Za to z kolei na Węgrzech, jak byliśmy z 1,5-2 latkami to nie pozwalali wchodzić do wód termalnych - były za bardzo mineralne i takim maluchom może się coś podziać nawet z serduchem.
Niezłe tempo pisania macie 🙂 Przez weekend nie miałam neta a potem ciągle coś i czasu na pisanie brak 🤔
Pokemon - śliczna córeczka 😜 Atea - pięknie wyglądałaś na ślubie. Wszystkiego najlepszego 🙂
My już po wizycie u dermatologa. Chyba nie jest tak źle jak myślałam. Za uszkami mamy łojotokowe zapalenie skóry, które powinno przejść po zastosowaniu przepisanej maści, a krosteczki na brzuchu są wynikiem niedojrzałego jeszcze układu pokarmowego. Nie wiadomo co je powoduje, ale mamy obserwować po czym są intensywniejsze i ten produkt wyłączyć z diety na jakiś czas. Dostaliśmy też jakiś olejek do kąpieli. Zobaczymy co będzie dalej.
Wstawiam jeszcze foty mojego saneczkowego chłopaka 🙂
I jeszcze pytanko - czy Wasze dzieciaki też się tak przywiązują do noszonej akurat np. czapki, butów albo kurtki? Z innymi ubraniami nie ma problemu, chyba przez to, że je codziennie zmienia. Założenie mu innej czapki graniczy z cudem i np. ostatnio pozwolił założyć sobie grubszą tylko dlatego, że powiedzieliśmy, że to czapka saneczkowa i na sanki musi być ta 😵
Horciakowa potem im przechodzi trochę i akceptują różne tłumaczenia, za to pytając ciągle "czemu?". "Czemu ta?" " Bo jest zimniej "czemu zimniej? "bo jest większy mróz" "czemu większy mróz?" itd.. Ja się zawsze dziwiłam ludziom którzy tracili cierpliwość przy pytaniach dzieci, już się nie dziwię ;].
Kazio ma suchy brzuch i czasami czerwone szorstkie plamki jak zje za dużo miodu, czekolady albo orzechów, ale troszkę może, chodzi o to żeby np nie zjadł 3 gofrów z miodem 😉 i nie poprawił czekoladą. Generalnie często ma uczulenie po świętach, urodzinach itp, gdzie wiadomo co się dzieje 😉
Pytania przechodziłam już kilka razy - mam 2 bratanice i 3 bratanków 😀 Miałam wrażenie, że nie miały końca 😀
Suchy brzuch i krosteczki ma już dosyć długo, ale raczej w niezmienionej formie. Raz mu się zrobiły znacznie intensywniejsze i była to chyba reakcja na ogórki małosolne. Orzechów nie je jeszcze, miodu też, czekoladę bardzo rzadko i w małych ilościach. Możliwe, że to reakcja na pomidory, bo bardzo je lubi i je dość dużo, ale z drugiej strony nie zauważyłam, żeby po zjedzeniu większej ilości coś się zmieniało. Nie mam pojęcia od czego to. W sumie to za bardzo mu to nie przeszkadza - nie swędzi go. Ponoć układ pokarmowy rozwija się do 4 roku życia, potem powinny zniknąć 😀
gwash, dzięki za info o basenie. Właśnie też mnie przeraża całe to wszystko wokół, suszenie, ubieranie - tym bardziej, że zima taka raczej mroźna. Poza tym boję się trochę zarazków pływających w wodzie. A na gimnastykę faktycznie powinnam się zapisać, i zaraz zacznę dzwonić - znalazłam 2 miejsca 😅 Trzymajcie kciuki, żebym poderwała pupcię i tam jednak dotarła. vill, repka, zen - wielkie dzięki za wsparcie :kwiatek: Już mi lepiej, myślałam, że tylko ja jestem jakaś "lewa". Uff. Repka, do mnie też jak mama przychodzi jest podobnie - wszystko lśni, nawet pieluchy poprasowane (!!!), Julka uchachana, obiad też jest. Nie wiem, jak Ona to robi...
Tak sobie myślałam od wczoraj - przepraszam za OT, ale jak wczoraj się wyżaliłam, to mi dziś lepiej - więc może znów sobie pomogę... przed ciążą dość mocno pracowałam, często wyjeżdżałam. Pamiętam, że raz miałam wylot około 13, leciałam daleko i na półtora miecha. A że dzień wcześniej miałam kocioł, to nie zdążyłam się spakować... pakowałam się rano, zajęło mi to niewiele ponad godzinę. Szybka akcja - i jakoś na mnie to wtedy nie robiło wrażenia. Przypomniałam sobie też, jak będąc tam na miejscu podjęłam błyskawiczną decyzję, że muszę się przemieścić o kilka tys. km, żeby obejrzeć jakąś tam fabrykę - i następnego dnia już siedziałam w samolocie... I jak sobie tak myślałam o tym wczoraj, to przypomniało mi się, jak Michał kończył w poniedziałek jakiś projekt, oddanie było w Olsztynie, i jak bardzo bardzo chciałam jechać zamiast niego i ten projekt zawieźć. I kurczę, trzy dni żyłam myślą, że może w poniedziałek machnę sobie fajną traskę. JAK KIEDYŚ...
Dobra, wypociłam. Teraz czas zebrać się do kupy i podziałać jakoś. repka - bakteriami się chyba lokalny Sanepid zajmuje - może zadzwoń i zapytaj ich, jak taka kąpiel wpływa na dziecko?
Zen, dzięki za podpowiedź co do sprzątania - dam sobie jeszcze tydzień, jak nie zaskoczy to zrobię, jak napisałaś. A - i przeczytałam jak zgarnęłaś pani śnieg z dachu do auta - 👍
Zmieniliśmy pediatre z polecenia Pani aptekarki-opisala mi przypadek dziecka podobnego do Piotrusia+ astma, którego Pani doktor wyprowadziła i teraz biega do żlobka i jest zdrowe.. oby i nam sie udało. 1 wizyta, mega dokładny wywiad naprawde o szczegóły, dodatkowo Pani dotor jest laryngologiem 💃. Kazała odrazu odstawić antybiotyk (mały dostał bo niby zapalenie uszu)... jak sie okazało zaczerwienione uszy sa bo jest duzo woskowiny (dostalismy specjalny srodek do czyszczenia), a zapalenie ma owszem ale krtani stad ten straszny kaszel, ale antybiotyk nie potrzebny.
Zmieniła mu praktycznie wszytskie leki, kazala odstawic inhalacje i poprawa byla niemal natychmiastowa, maly przespal cala noc
A mój ma katar charczy chrapie kaszle ale nie ma goraczki mroz taki ze na dwor go nie chce wystawiac a lekarz mi mowi ze do Kuby nie przyjdzie bo nie goraczkuje no normalnie slozba zdrowia do juz nie powiem czego nie podobna
mamy same kaleki w domu ja poparzylam sobie twarz olejem( oczy, usta) i pogotowie mnie zabierala 😡, Piotrus rozwalil dziaslo swirujac na bujaczku a moj maz wywinal orla na lodzie 😵
airka napewno wszystko sie uspokoi bidulko. Wspolczuje bardzo :kwiatek:
A ja poprzestawialam meble, wyrzucilam wszystko z szafy i nie mam sily tego spowrotem poustawiac 🙁 tenoraj ten lekarz wczoraj tak mnie nastraszyl, ze dzisiaj od rana szaleje zeby wszystko zrobic.
Pegasuska a ja dzisiaj mam nadmiar energii i też zrobiłam porządek w kilku szufladach i z chęcią poszłabym poprzewalać śnieg ale się boję bo męża mam w trasie, potwornie sypie, drogi nieprzejezdne więc nie chcę wywoływać "wilka z lasu " 😁
Zairka ale jak się poparzyłaś? Mocno? Dobrze że z Piotrusiem wychodzicie na prostą. Trzymajcie się cieplutko.
Czytam o waszych pragnieniach powrotu do pracy i zastanawiam sie co ze mną jest nie tak - marzę o tym aby stał sie cud i żebym nie musiała pracować. Chyba jestem typową kurą domowa. Aczkolwiek ostatnio zaczynam sie też zastanawiać czy nadaję sie do macierzyństwa...powoli wymiękam z tym nie spaniem Filipa w ciagu dnia w domu. To jakaś porażka jest. Dziś spał...uwaga...po jakieś 6-7 minut i pobudka! Myslałam że wyjdę z siebie. Nie jestem w stanie sobie nawet zaplanować obiadu, bo nie wiem czy uda mi się go zrobić. Chyba jestem zmęczona. Ufff, wyżaliłam się.
nie mam doświadczenia ale Muffinka może przetrzymaj Filipka ze spaniem tak, żeby był bardziej zmęczony, to jedyne co przychodzi mi do głowy. Tak wogóle to te śnieżyce wprawiają nas w jakieś dziwne nastroje i wcale nie radosne i pogodne, a przecież święta przed nami . Dziewczyny nie dajcie się złym nastrojom 🤣 .
Muffinka a masz jakis bujacz, albo cus ? Nie pomaga ?
tet, ja swoje wymeczalam i od trzech miesiecy mial zakaz chodzenia spac na drzemke po 18 dzieki temu wydluzal mu sie sen w nocy. Wiec ja nigdy nie moge zrozumiec jak przychodzi do mnie kolezanka i narzeka , ze dziecko jej nie spi w nocy jak kladzie sie na drzemke o 18/19 :P Ja swojego masakrycznie wybudzam o tej porze nie ma spania :P
Zairka, najpierw się strasznie ucieszyłam, a później ten post poparzeniowy... mocno? Znów więc trzymam kciuki. Po prostu pewnie ten rok jest da Was do du*y - jeszcze miesiąc, będzie nowy rok i będzie lepiej 🙂
Muffinka - jak Jula była w wieku Filipa, to też marzyłam o tym, żeby nie wracać do pracy. Serio serio, nawet miałam plany jak to wszystko poorganizuję. Ale mi się zmieniło. Poczekaj, Tobie też pewnie siedzenie w domu da w kość. A jeśli chodzi o usypianie, to mam taką książkę, która zawiera odpowiedzi na ważne pytania, kiedyś wstawiłam tutaj fotki tych stron, które mówiły o usypianiu. Kilka stron wcześniej, odpowiadałam wtedy na posta vill - może Ci się przyda.
oczy na szczescie nie mocno, gorzej z ustami bo mialam bomble, spuchniete i nie moglam mowic teraz juz prawie sladu nie ma tylko musze co chwile kroplic oczy antybiotykiem i smarowac palmy czerwone- szybko schodza
wstyd jak nic 😡 robiłam obiad i olej prysnal mi w twarz
Muffinka ja tam doświadczenia jakiegoś super nie mam ale Borys właśnie super mi w dzień śpi jak go troszkę w bujaczku lulam a potem przenoszę do jego łóżeczka. Co do nocy to ja Ptysia do kąpieli zabawiam żeby mi nie zasnął o 20 kąpiel i tak zasypia o 20:40 śpi do północy albo 1 wstaje dosłonie na pare łyków mleka i śpi do 3 lub 4 i wstaje o 6 lub 7.
żaden wstyd, moja mama prysnęła sobie w oko musem jabłkowym niedawno. Pomyśl, że jakie to szczęście, że Piotrusia nie było w pobliżu... A jak usta bolą, to będziesz mniej jeść - zawsze są jakieś plusy.
Wiecie, co mi się dziś śniło? Kąpałam Jukę (w pajacyku), było dość dużo wody w wanience, a ja bardzo chciałam umyć jej stopę - a było ciężko przez ten pajacyk. I strasznie się szarpała, wyrywała tę stopę, a potem nagle znieruchomiała - i mogłam spokojnie myć. Potem ją chciałam wyjąć i zobaczyłam, że cała była pod wodą - a nie zauważyłam, bo zajmowałam się stopą... Utopiłam własne dziecko... Aż się obudziłam i sprawdziłam, no i miała buziakowy poranek później (musiałam ją naprzytulać). Chyba poczucie winy, że nie chcę siedzieć w domu, mi się włączyło 🙁
Na dworze Filip śpi po kilka godzin, w nocy też nie ma problemu - kąpie go koło 20, potem jedzonko i śpi do 5. Potem zjada i śpimy dalej do około 8. Ale w dzień przez te moje wystawianie go na balkon/taras/chodzenie na spacery tak sie skubany nauczył że nie chce spać w domu. A wcześniej spał po 2-3 godziny w swpim łóżeczku. Wymeczenie go przed snem nic nie da, bo jak jest zmęczony to zasnąć nie może i jest tylko płacz.
Dziś znów odpuściłam "walkę" i wywaliłam go na ten mróz i śnieg. Wymiękłam. Robie pierogi i potrzebowałam chwilki 😉 Ale martwie się co będzie dalej.
Zaraz Wam wstawie fotke jak wygląda wózek na tarasie 😉
Magdalena ja nigdy nie chciałam pracować, praca jest dla mnie karą, traumą wręcz. Przez ostatnia pracę musiałam brać leki uspokajajace wiec serio myślę że nie zachce mi sie iść do roboty. Mam dni że mnie nosi i czuję że jak nie wyjdę chociaż do Auchan na zakupy to zwariuję, ale za pracą jako taką nie tęsknię. Ale kasę muszę mieć.
o jaaaa Muffinka od 20 do 5 rano!!!! zazdroszczę, kiedy u mnie tak będzie?? Aha Mały marudzi jak robi kupę nawet zapłacze lekko co to? zaparcia?dodam że kupke robi często tzn od narodzin tak samo
Muffinka, ja też miałam ciężkie chwile - ale fakt, nie aż takie, żebym musiała brać leki. Może praca, którą wykonujesz ma się nijak do Twojego charakteru - i nienawidzisz tego, co robisz? Może dałoby się pomyśleć o zmianie, jakimś przekwalifikowaniu, albo chociaż o zmianie firmy - nie wiem, co robisz, ale może akurat miejsce, w którym pracujesz jest jakieś beznadziejne, a inne - podobne - bardziej "normalne"?
A jeszcze o spaniu: jakbyś wystawiła łóżeczko na balkon i tam go położyła - i później każdego dnia przesuwała z pół metra w stronę pokoju?
ja wsadzam trzymiesieczniaka w wozek i na werande, mam 4 godziny luzu. Nie ide spac, bo malego nie zostawie samego, ale posiedze przy kompie, poczytam gazety i w ogole psychicznie sie regeneruje. A mlody ma zaprogramowane, ze po przekroczeniu progu domu ma spac. I spi. Wszelkie rady sa dobre, ale kazdy ma inne dziecko, jedne sa regularne, chodza spac, wstaja i jedza o tych samych godzinach, inne nie. I duzo zalezy od wieku. Jak przetrzymac 4 miesieczne dziecko? Jak zasypia walic kolo uszu pokrywkami ? Starsze spoko sie zabawia, ale mlodsze wali w kimono i nic go nie obchodzi.
o matko, spanie od 20 do 5 -<cudna rzecz, masz genialne dziecko. A czemu martwi cie ze spi tylko na zewnatrz?