Pegasuska, a mąż nie wpadnie do Warszawy raz na jakiś czas? Ja swojego porzuciłam na początku, z mamy miałam większy pożytek, poza tym bałam się, że jak coś będzie nie do końca jak trzeba, to wolałam być w Warszawie. Mąż wpadał a jak nie wpadał to się wreszcie zmobilizował do remontu... Nie wiem, jak daleko będzie miał Twój mąż.
Pegasuska - pomysł z pobytem w Warszawie jest dobry. dla mnie pomoc mamy też była nieoceniona. Szczególnie jak Maja była chora i spała tylko 2h na dobę.
Magda - myślałam, że Ty już urodziłaś 🤣
olcia - podgrzałam obiadek - to działa, dzięki :kwiatek:
Drogie mamuś i drodzy tatusiowie - jakimi zabawkami lubiły się bawić Wasze dzieciaki w wieku 7-8 m-cy?
A ja mam dylemat, bo tak tu gdzie mieszkam mam ogrzewanie z kominka w ktorym pali sie drewnem, narazie rozpalam okolo 17 i mam ciepelko, rano temperatura tez jest znosna ale nie za wysoka, no ale oki bo narazie mi to nie przeszkadza ale zastanawiam sie jak rozwiazac sprawe jak sie maly urodzi...caly dzien palic to bedzie jak w piekle, chyba ze rozpalac rano a na wieczor palic mniej bo w nocy lepiej jak jest czym oddychac, druga sprawa tu moge sobie mame przywiezc na jakis tydzien no a pozniej bedzie musiala wracac do siebie., Innym rozwiazaniem jest wrocic do Wawy i tam urodzic i przemieszkac nie wiem pierwszy miesiac czy dwa w domu z centralnym i miec mame 24 h pod reka no ale wtedy porzucam znowu ojca dziecka na te 2 miechy... no dylemat mam straszny...
Mam IDENTYCZNY problem. I z piecem, i z mężem 😉 Tylko z kominkiem mi sie troche upiecze 😁 , bo rodzę w maju, więc ewentualnie przepalimy wieczorem tylko. Gorzej z wyjazdem, poważnie rozważam właśnie wyjad z mojej wiochy do mojej mamy do Katowic, tam mam mase znajomych, względnie sprawdzony szpital, mame pod ręką. Tylko mąż ze na nie pojedzie, bo dom i konie pod domem...
A tak swoją drogą to wkurzył mnie dziś małż niesamowicie, dziś w jakimś dziwnym nastroju jest (a ja w bojowym) i stwierdził coś na kształt tego, że kobiety kiedyś tez rodziły i nikt sie nad nimi nie użalał, więc to aż tak straszne byc nie może. Chyba jednak go zmusze, żeby przy porodzie był 🤔
my karen kiedy miałaś OM? Tak z ciekawości pytam, bo ja 4.08 Ty chyba podobnie, z tym, że mi na usg wychodzi ciąża młodsza niż z OM. A widać u Ciebie już cokolwiek z brzuszka?
Galantova - mój w tym wieku zaczynał się interesować Lego Primo i to była zabawka nr 1 długo. Ale też różne miseczki do układania, wkładania jedna w drugą, no i sprzęty i przybory domowe 😀
galop, ja kilka dni wcześniej, 1.08. Kiedy szłam na pierwsza wizyte, z wszelkich kalkulatorów ciążowych internetowych wychodziło, że byłam w 7 tygodniu, lekarz uznał, że to 5ty dopiero, w pn powiedział, że wygląda już na 10 tydzień. Na suwaczku wypośrodkowałam sobie ta pierwszą date podaną przez lekarza. Miałam juz robione usg przez-brzuszne, wszystko było super widać, a mi powoli zaczyna się tłuszczyk odkładać (oczywiście tam, gdzie bym go wcale nie chciała) 🍴 pewnie niedługo gołym okiem będzie można brzuszek zauważyć 🙂
No coz mial by do mnie cos okolo 130km z tym, ze wlasnie problem stanowia konie bo powiedzmy raz na dwa tygodnie przez dwa dni moze i mial by sie kto nimi zajac. Z drugiej strony tak mysle czy wyjazdem nie pozbawie go tych najlepszych chwil z synem z kolejnej wiem ze nie bardzo bedzie mi w stanie pomoc bo nie bedzie wiedzial jak i swojej roboty ma mnostwo przy 20 koniach...A tak sie zastanawialam czy np. podrroz z 2 czy 3 tygodniowym dzieckiem w razie jak by co jest wogole mozliwa na taka odleglosc. Tu sie czuje na tyle bezpiecznie, ze jak by co to wsiadamy w samochod i jedziemy w wawie bede musiala liczyc ze jak zaczne rodzic to uda mi sie dojechac komunikacja albo zabierze mnie karetka bo jazda moim samochodem w sniegi odpada...
Pegasuska najlepiej jak przedyskutujecie wszystkie za i przeciw ze swoim na spokojnie. Przede wszystkim Ty musisz czuć się bezpiecznie z maleństwem i teraz pytanie gdzie bezpieczniej będziesz się czuła czy u mamy czy tutaj gdzie mieszkasz teraz. Poza Tym nie jest powiedziane ze musisz być u mamy przez np 2 miesiące po porodzie może wystarczy miesiąc ( a na prawdę pomoc babci jest nieoceniona w pierwszych tygodniach po porodzie ). Z reszta co ja się tu będe rozpisywać sama będziesz czuła co dla Ciebie i dziecka będzie najlepsze słuchaj po prostu swojego instynktu który jak nikt inny podpowie Ci to lepsze rozwiązanie.
A tak sie zastanawialam czy np. podrroz z 2 czy 3 tygodniowym dzieckiem w razie jak by co jest wogole mozliwa na taka odleglosc. przecież to max.2,5h jazdy,a takie maluchy i tak większość czasu - tym bardziej wiezione w aucie,w foteliku - śpią...jeżeli ci to pomoze,to ja od samego początku podróżowałam z Marysią...do moich rodziców mamy jakieś 50-60 km i te trasę przebywaliśy już w pierwszym tygodniu życia...jak miała 3 czy 4 tygodnie pojechalismy na cały dzien do BB a to prawie 3 godziny jazdy w jedną stronę...Mania przespała całą podróż,większość pobytu w BIałym Borze i całą podróż powrotną 😉
nie ma co demonizowac,postaw na swój komfort i bezpieczeństwo
Pegasuska pomysł z pojechaniem do mamy jest dobry, też dużo korzystam z pomocy rodziców. Wczoraj też do nich przyjechałam, sama z małym bo mąż wyjechał na dwa dni. Tylko zastanawiam się czy jednak w takiej sytuacji jak Twoja zdecydowałabym się na wyjazd bez męża. Dla niego przecież to też bedą bardzo ważne chwile z waszym dzieckiem. Ja od początku zaangazowałam męża do wszystkich spraw związanych z Filipem. I mój mąż też nie wiedział jak zająć się niemowlakiem. Pierwsze dziecko jakie kiedykolwiek trzymał na ręku to nasz syn. I sie nauczył. Więc i Twój szybko wszystkiego się nauczy i będzie Ci pomagał 😉 Ale dziewczyny dobrze piszą - przemyślcie sprawę razem na spokojnie.
Dla mnie pomysł z wyjazdem pod kątem CO jest średni. Przecież w końcu wrócisz z dzieckiem do 'waszych' warunków. Chyba lepiej, żeby maluch się od razu przyzwyczajał? Ale oczywiście, że pomoc mamy jest nieoceniona i ja sobie nie wyobrażam pierwszych chwil z dzieckiem (pierwszym) bez wsparcia mamy 😉 Natomiast jak od początku męzowi 'odpuścisz' to pewnie nie będzie łatwo go przestawić na inny tryb 😉
Bogdan, ekipa nie dej sie 😉 Na drugim zdjeciu to, co biedne dzieci z tylko jedna hustawka na podworku lubia robic najbardziej, czyli hustac sie na uwiazie-normalna hustawka jest dla mieczakow 😉
Muffinka duzy facet ci rosnie 🙂 Bogdan ale wesola ferajna!!!
Co do tego wyjazdu to rzeczywiscie chyba najbardziej przerazily mnie prognozy na zime i to ze maja byc podobno straszne mrozy...ale chyba rzeczywiscie lepiej jak maly bedzie przyzwyczajal sie od razu do takich warunkow, mieszkanie jakos bedziemy ogrzewac, kuchnia nie jest ogrzewana ale jest na dole w stajni wiec temperatura tez na plusie a z kotlownia niestety w tym roku nie ma na co liczyc...Pomyslalam, ze moze rzeczywiscie urodze tu przywioze mame na poczatek i jezeli po tygodniu czy dwoch wspolnie wszyscy stwierdzimy, ze lepiej bedzie byc w Wawie to na najgorsze mrozy sie przeniesiemy, ale pomimo wszystko postaramy sie powalczyc o to zeby od poczatku byc u siebie🙂
Muffin, dlaczego niestety? Nie martw się, ja mając na uwadze własne wygodnictwo, możliwość zaangażowania męża w karmienie dziecka plus przesypiane całe noce od 3 miesiąca życia Tycjana- nie chciałabym karmić cycem 😉 Niech sobie będzie to naturalne najzdrowsze, najlepsze, najwygodniejsze- ja psychicznie odżyłam po męczarni cyckowej. No chyba, że by mi leciało jak z kranika, dziecko by się najadało a nie wyło non stop kolor- wtedy cycek mógłby być ok. Nawet gdyby wył, ale się najadał, normalnie przybierał- to też bym to zniosła. Sztuczne dla mnie było całkiem ok- 19 godzina, butla, tatuś na dyżur a ja do konia bez zamartwiania się co będzie jak się mały obudzi głodny 🏇
No dla mnie karmienie piersia też było koszmarem z powodu bólu jaki od poczatku odczuwałam, ale chciałam karmić choć przez parę miesięcy bo wydawało mi się to zdrowsze i wygodniejsze - szczególnie w nocy. Ale wyszło jak wyszło i teraz staram sie dostrzegać plusy karmienia butlą 😉 I jeśli rzeczywiście Filip za jakiś czas zacznie przesypiać noce to na pewno stanę sie zwolenniczką karmienia sztucznym mlekiem - bo przyznam że nocne wstawianie mnie meczy. Starość nie radośc 😎
Muffinka pierwszy miesiąc to jest chyba najtrudniejszy, niezależnie czy karmisz piersią czy cyckiem. Ja karmiłam i tym i tym, ale ogólnie to byłam wykończona całym tym zajmowaniem się maluchem, do tego w nocy pobudka ze 2 razy. Potem chyba przywykłam do takiego trybu i już jest lżej 🙂
Muffinka pierwszy miesiąc to jest chyba najtrudniejszy, niezależnie czy karmisz piersią czy cyckiem. Ja karmiłam i tym i tym, ale ogólnie to byłam wykończona całym tym zajmowaniem się maluchem, do tego w nocy pobudka ze 2 razy. Potem chyba przywykłam do takiego trybu i już jest lżej 🙂
repka przejęzyczyłaś się. Uśmiałam się co nie miara 😂 😁
Muffinkanie przejmuj się. Ja tez próbowałam karmić, ale moje małe przy piersi od razu zasypiało a po pół godzinie wyło bo było głodne.Nie przybierał na wadze i non stop był głodny. Też dostałam zapalenie i straciłam pokarm. Przeszłam na sztuczne mleko i dziecko zrobiło się odmienione. Teraz jest największy w klasie i zdrowo się trzyma. Jeśli teraz po urodzeniu znowu zaczną sie problemy to bez wyrzutów przejdę na mleko modyfikowane.
repka spoko się przejęzyczyłaś z tym cycem, też się uśmiałam 😉 . Ja tak naprawdę to nie chcę karmić piersią ale ze względu na dobro dziecka będę próbować pomimo moich psychicznych oporów. Jeżeli się uda będę szczęśliwa, jeżeli nie to też będę szczęśliwa (ciekawe czy mi się myślenie nie zmieni po porodzie 😁 ).
Mam jeszcze pytanie co do samego przyjazdu do szpitala jak się akcja zacznie. Trzeba się udać na izbę przyjęć czy pędzić od razu na porodówkę?