Dzieki dziewczyny za mile slowa :kwiatek: Jestem juz po obchodzie, czekam sobie na badanie i kto wie, moze do domu mnie puszcza. Krew sie jeszcze pojawia, ale chyba nie jest tak najgorzej, skoro lekarze wspominaja cos o wyjsciu. Wkurzam sie troche, bo caly personel mowi takimi zwrotami medycznymi, ze nie zawsze wychwytuje o co im chodzi (moj niemiecki pozostawia jeszcze troche do zyczenia). W kazdym badz razie jestem dobrej mysli 🙂
Boże Gwash, to właśnie nasza kochana służba zdrowia. Aketter nie ma się co martwić 🙂 najwyżej urodzisz już teraz 🙂
Próbuję karmić piersią, ale żeby nie zakaszleć małej, karmię w maseczce...
Nie chcę, żeby to było odebrane personalnie, ale na tekst o maseczce zrobiłam tak: 😲 dempsey na szczęście wytłumaczyła, jak wielki absurd to jest. Ludzie myślcie czasem logicznie, nie jak skośnooki naród, który ubiera maseczki przy byle pierdnięciu.
majek nie ma za co 😉 Zamawiajac prze internet bałam się, że źle dobiorę rozmiary, ale ta tabelka z rozmiarami jest wiarygodna, więc nie ma co sie obawiać, że koleżanka źle dobierze 🙂
WITAM SERDECZNIE wszystkie ciężarówki, przyszłe ciężarówki, mamusie oraz tatusiów Jestem wierną "czytaczką" forum i bardzo rzadko się udzielam. Jednak stwierdziłam że czas się pochwalić 😀 Otóż jestem sobie w 29 tyg ciąży i już nie mogę się doczekać kiedy w listopadzie na świat przez cc przyjdzie mój upragniony synek Kuba. Wiem wiem chwalić się nie powinno ale przecież to wspaniały powód aby podzielić się nowiną całemu światu. Pozdrawiam serdecznie i pewnie będę częściej się udzielać
Heheh lepiej pózno niż wcale jak to mawiają😀 CC ponieważ kiedyś kiedyś miałam poważną operację i niestety poród siłami natury móglby się skonczyć źle dla mnie i dla maluszka
Euforia wiem coś na temat obżarstwa słodyczami. Dzień bez batonika dniem straconym 🤣 . Ale kiedy już wiem że przesadzam z ilością słodkiego w danym dniu a ochotę mam straszną przekąsić chociaż kawałek czekoladki sięgam po prostu po płatki czekoladowe z mlekiem albo względnie jogurtem. Czasami też po prostu przegryzam płatki na sucho. I właśnie zrobiłam rachunek sumienia i dziś były 2 wielkie pączki, Bounty i 2 Grześki, a to jeszcze nie koniec dnia przecież 😀 Ale w końcu ciężarówkom można wszystko
Dziewczyny, dziwnie się dziś czuję. Nie wiem czemu, a na dodatek brzuch mi żyje dziś własnym życiem 😉 Napina się, pręży, boli. A poza tym mam stresa, bo mój mąż rano jedzie do Gdańska i wraca w piątek - nie lubie jak teraz jest daleko 🙁
E tam, mnie mój wkurzył. Bo umawialiśmy sie że we wrześniu nie będzie jeździł w delegacje. Ale oczywiście nikt za niego jechać nie może...taaa... Jak się wkurze na maksa to urodzę dziś 😎 i nigdzie nie pojedzie i zobaczymy czy wtedy robota w Gdańsku się zawali 😉
A ja dziś na poprawę nastroju zażarłam pół bloku czekoladowego który zrobiłam 😎 i chrzanie kilogramy. A na wadze u lekarza przybyło mi 500 gramów przez 2 tygodnie - wmawiam sobie że to rośnie Junior, nie ja 😉
Muffinka nie ma ludzi nie zastąpionych i z pewnością gdybyś dzisiaj urodziła poradzili by sobie bez twojego męża, pytanie tylko na ile on chce być z tobą przy porodzie 🙄. Przecież na te kilka ostatnich dni mógłby się z kimś zamienić.
Co do słodyczy to ty odliczasz dni albo nawet godziny i możesz pozwolić sobie na odrobinę słodkiego szaleństwa, a ja jeszcze miesiące 😵 , więc w takim tempie szybko przybywałoby mnie z każdej strony 😁
No chce podobno być przy porodzie - nie wiem czy do końca czy na finisz wyjdzie ale chce być ze mną. Tak mówi. Jestem troszkę niesprawiedliwa, bo to co teraz robią w Gdańsku to duży temat którym od początku on się zajmował, są sprawy które powinien załatwić sam. A ja jeszcze do terminu mam troszkę czasu.Ale zła mogę być, a co - kto mi zabroni. 😉 Euforia ale Ty laska jesteś, szczuplutka więc jak sobie troszkę pofolgujesz to nic się nie stanie 😉
Zła masz prawo być bo w takiej chwili jak poród w dodatku pierwszy każda z nas chce mieć obok siebie kogoś bliskiego na kogo może liczyć i komu ufa. Z drugiej jednak strony może twój mąż chce pozałatwiać jeszcze wszystkie najważniejsze sprawy żaby móc z tobą oczekiwać na tą chwilę bliżej terminu. W każdym razie nie ma się co martwić na zapas, na pewno zdąży wrócić w odpowiednim momencie, będę trzymać kciuki 🤣
edit: dziękuję za komplement ale laska to ja byłam w liceum, a później z wiekiem przybywało tu i ówdzie no i tak już zostało 🤔
wiecie co mojej teściowej chyba nie podoba sie imie Hania , jak powiedziałam w niedzielę to odpowiedziała, że ładniej jest Ania i w sumie nic już więcej na ten temat nie mówiła 🙄 , ale co tam mi i mężowi bardzo się podoba. Mam nadzieję, że nie będzie go buntować 😤
Oj tam, oj tam - ja w liceum też ważyłam 47 kg i byłam laseczką 😉 Potem przybyło i zostało. Ale i tak było lepiej niż teraz 😎 Ale być może dlatego że to już końcówka to przestałam się tym przejmować. Teraz marze już tylko o szczęśliwym i w miarę bezbolesnym finale 😉
dopisuję się. na razie tak z dystansem, ale już jest 11 tydzień więc powoli zaczynam się oswajać i dopuszczać myśl, że się udało. śliczne te wasze dzieciaki! 😍
Muffinka spokojnie maleństwo na pewno zaczeka do powrotu męża poza tym bez nerwów. Trzymam kciuki. A jeszcze apropo wagi ja do tej pory przytyłam już 9 kg a to i tak nieźle bo u mnie w rodzinie kobiety tyły w każdej ciąży ok 20 kg. Zuzia gratulacje
dziękuję bardzo wszystkim za życzenia zdrowia :kwiatek: aszhar - gratulacje 😅
Muffinka, będzie dobrze z porodem i mężem, mój miał sędziować ważny konkurs 15 czerwca i nie odwołał (nie chciałam, żeby odwoływał) - i udało się, urodziłam dzień wcześniej. Oby i Wam się udało, trzymam kciuki żebyście dotrwali do piątku.
[quote author=Magdalena link=topic=74.msg699313#msg699313 date=1283805953] Próbuję karmić piersią, ale żeby nie zakaszleć małej, karmię w maseczce...
Nie chcę, żeby to było odebrane personalnie, ale na tekst o maseczce zrobiłam tak: 😲 dempsey na szczęście wytłumaczyła, jak wielki absurd to jest. Ludzie myślcie czasem logicznie, nie jak skośnooki naród, który ubiera maseczki przy byle pierdnięciu.
[/quote]
e tam, od razu personalnie - akurat jakbym od Ciebie pokemon usłyszała, że durna baba jestem z maseczką to bym ją po prostu zdjęła, bo chyba o przenoszeniu zarazków jednak wiesz więcej niż ja. Ale jak człowiek chory to ma różne pomysły - akurat wydawało mi się że jak się przenosi drogą kropelkową, to jak Jula jest przy piersi to maseczka ją zabezpieczy. Na moją laicką logikę to jednak było logiczne (i w sumie nadal mi się wydaje logiczne :icon_redface🙂 - ale skoro piszecie, ze bez sensu, to zdjęłam.
Muffinka bedzie dobrze, przeprowadź rozmowę matki z synem, że ma wyjść dopiero jak tata bedzie przy mamie. Takie rozmowy działają cuda 😉
Tak mi sie przypomniała moja końcówka... M. siedział cały czas w domu, mało pracował, nie wychodził z kolegami, zero piwa. W nocy macał łóżko czy nie odeszły mi wody. Czasem coś mu się przyśniło i budził mnie z pytaniem czy mam skurcze. Za każdym razem jak do niego dzwoniłam odbierał z pytaniem '' skurcz?'' Ubaw po pachy miałam czasami z niego, chociaż nocne pobudki z pytaniem o skurcze były dość irytujące. Przejął się chłop 😀
Dzięki dziewczyny. Mały musi zaczekać i już. 😉 Choć wierzę w złośliwość losu - nie raz mówiłam że chciałabym urodzić trochę wcześniej niż termin...ale chyba faktycznie pogadam z Juniorem i nie będzie miał chłopak wyjścia jak poczekać. 😎 najlepiej do poniedziałku - wtedy urodziłby sie w urodziny swojego tatusia 😉