Ja byłam wczoraj na szkole rodzenia, na spotkaniu organizacyjnym. Na razie nic ciekawego, mąż już usiłuje się wykręcić, na szczęście niewiele ma do gadania. No i myślałam, że będę mocno zawyżać średnią, ale nie...
Anetaw - gratulacje, przystojniacha z niego i śliczne imię wybraliście 🙂 Zairka - sto lat dla Piotrusia 🏇 galop - super! Ja również mam zamiar niedługo wyczekiwać dwóch kreseczek 😉
P.S. W przyszłym tyg. będę w IKEA, więc jak ktoś jeszcze by chciał te zestawy jedzeniowe to pisać na PW
Boguś nie płacze, wygląda na zadowolonego- dzisiaj zjadł tylko budyń- wszystko inne jest beeeee
Skąd ja to znam.. 🙄
U nas jeszcze chyba promują zdrowe odżywianie - bo jest b. dużo obiadów typu różne kasze, chude mięsko, surówki, zapiekanki warzywne,a mało mącznych. To dobrze, tyle że moje dziecko je tylko kotlety, ryby, naleśniki, a najbardziej pierogi (ruskich potrafi zjeść 8-10) 🤔
Dziękuję Wam wszystkim. Do lekarza idę dopiero w czwartek, więc będę wiedziała czy na pewno. Chciałabym powiedzieć Mamie i Tacie, ale nie wiem czy przed lekarzem mówić. Jak myślicie?
W ogóle nie mogę w to uwierzyć, kilka dni temu swa testy wyszły negatywnie, a wczoraj taki CUD !!! Moja Agusia będzie miała Rodzeństwo!!!! Mąż jest bardzo szczęśliwy! Ja też !!!! Tylko, żeby było wszystko dobrze.
AnetaW no nareszcie bo tu prawie list gonczy byl za toba wyslany! Gratuluje, Dawidek jest piekny. Zairka spoznione 100 lat dla brzdaca 🙂 Galop ja bym pewnie robila testy codziennie az do wizyty u lekarza 😀 trzymam kciuki!
Galop , wielkie ale to wielkie gratulacje. Baardzo się ciesze, bo wiem jak czekałaś na tę druga kreskę 🙂 Tylko teraz nie wiem czy zyczyć Ci różowej kreski czy niebieskiej kreski.
galop, Wielkie gratulacje i trzymam kciuki żeby wszystko było super 🙂 Dziewczyny jak myślicie jak od tygodnia jestem na diecie bez białka krowiego a wysypka na buźce Zuzy nie zeszła czy to za wcześnie czy może lekarka nie trafiła z diagnoza? w środę czeka nas wizyta u chirurga jestem ciekawa co powie i wogóle co będzie badał w sprawie zaparć. No i krwi z wczorajszego pobierania nie starczyło na wszystkie zlecone badania a ja nie mam zamiaru pozwolic znowu kuć Małej zobaczymy co pwoie lekarka.
aszka - z własnego, skromnego doświadczenia - co dokładnie jesz? Myślę, że po tyg. wysypka powinna zniknąć, nam tak przynajmniej powiedziano. Co do badań, to możesz dać próbkę kału i zbadać PH i substancje redukujące. Takie badanie pozwala wykryć nietolerancję laktozy, która też może dawać objawy w postaci wysypki. U nas to badanie kosztowało 4 zł a sporo wyjaśniło. Warto też skonsultować u innego lekarza, bo niestety z trafnością diagnoz różnie bywa. Zdrówka dla Was :kwiatek:
Gwash- a dzisiaj nic nie zjadł i podobno miał łzy w oczach jak pani chciała go zabrać na śniadanko 🙄
Boguś chodzi własnymi ścieżkami, w większości bawi się sam po swojemu. Kiedy jest w domu- ze zmęczenia marudzi, krzyczy, nie może sobie znaleźć miejsca i pada o 18.30. Wczoraj usnął przytulony do Krisa- tylko go przebrałam i do łożka.
Dziękuję jeszcze raz za gratulacje. Dwa kolejne testy pokazały znów dwie kreseczki, więc raczej to nie przypadek 🙂
Sama nie mogę jeszcze w to uwierzyć. Staralismy się od lipca, więc szybko nam poszło, ale to dobrze. wszystkim starającym się tego zyczę i trzeba wyluzować, wtedy samo sie dzieje.
Spać mi się chce okropnie. Za chwilę ide do domku to się położę na chwilkę.
Ten pierwszy okres ciąży jest taki ... nie wiem jak to nazwać, nic nie widać, w sumie nic się nie zmieniło, a zmienił się cały świat. Najbardziej cieszę się, że Agatka będzie miała Rodzeństwo, że nie będzie sama na tym świecie.
Chociaż chwilami się boję. Ogólnie to jeszcze to do mnie nie dochodzi 🏇 😅 😍
Bogdan, ja pamietam do tej pory jak we mnie w przedszkolu pani probowala obiadek wmusic. Wszystkie dzieci sie juz bawily a ja siedzialam z pelna buzia jedzenia a ona chciala mi wpychac jeszcze i jeszcze... nie wiem ile to trwalo ale potwornie dlugo, przy tym stoliku siedzaca zastala mnie mama. Juz NIGDY nie zjadlam nic w przedszkolu (oprocz lazanek i kaszki na sniadanie, bo to uwielbialam), taka mialam traume. Nosilam kanapki z domu. Nie wspominajac juz o tym ze ten problem z jedzeniem trwal przez glupia babe o wiele dluzej, na wszystkich obozach, koloniach czy w nowych miejscach w ktorych bylam, przez pierwsze 2 dni nie moglam nic przelknac. Wiec ja jestem zdania ze jak ktos czegos nie chce, to niech nie je. Zglodnieje albo dostanie cos co lubi, i zacznie szamac...
Sienka- ja nie byłam aż takim niejadkiem, ale pamiętam koszmarną wątróbkę i próbę wmuszenia jej we mnie 👿 Wychowawczyni całe szczęście nic nie wmuszała w Bogusia. Martwi mnie tylko,że przez tyle godzin młody nic nie je. Nie wiem, może to z wrażenia, wszystko inne, pełno ludzi, hałas...nie wiem. W sumie to w domu też mało je- ma wybrane rzeczy typu- chlebek z samym masełkiem (okazjonalnie), mleko- to owszem co wieczór, płatki z mlekiem lub jogurtem, czasem kotlecik, suche ziemniaki, ogórki i marchewka na surowo, jabłko, czekolada- zawsze i wszedzie- oczywiście tego je bardzo mało, ale gdyby mógł 🙄, biały ser, zółty, jajka- okropność dla niego. Ja też nie zmuszam go do jedzenia- to jest bez sensu, ale wiesz do prawidłowego zdrowego rozwoju wszystko jest potrzebne.
no wlasnie ja nie dopisalam najwazniejszego - nigdy nie bylam i nie jestem niejadkiem. Po prostu zeby cos zjesc, musze sie czuc komfortowo w danej sytuacji. Na poczatku przedszkola bylam tak zaaferowana tym ze jest tyle dzieci, jakies obce panie, a ja jestem tu sama przez pol dnia, ze na sama mysl o jedzeniu sciskalo mi sie gardlo i po prostu fizycznie nie bylam w stanie nic przez nie przepchnac. Takze ja bym jeszcze poczekala na dalszy rozwoj sytuacji, zobaczysz jak bedzie jak chodzenie do przedszkola stanie sie codziennoscia 😉
Anaśka też zmęczona wrażeniami żłobka tak, że mimo, że ją odbieram o 12.00, to po prostu o 18.00 dzisiaj ośiwadczyla mi, ze ona chce spac iść. 😲 No czegoś takiego to jak żyję nei widziałam, zeby dwulatek powiedział sam, że chce iść spać!!!
Całe szczęście dzisiaj juz nei jest tak, jak kiedys. Ja też byłam zmuszana do jedzenie. TO jest moim zdaniem najgorsza tortura - wmuszac jedzenie! Nigdy na to nei pozwoliłam i nie pozwolę, choć w żłobkach u nas już nei zmuszają. Ale moja rodizna niestety nie jest w stanie się opanowąc i jak wszyscy jedzą to Anaśka też MUSI. Więc czasem bywały sytuacje, zę posiłek kończyl sie awanturą, bo ciotki i babki latały wokół niej i z lyzkami obstawiały wszystkei kierunki, w które mogłaby zwrócić główkę. Ponieważ ja ciągle powtarzałam, zeby jej nie zmuszały, ona bardzo szybko się nauczyła "Nie zmusaj mnie!". I całe szczeście nie da sobie wciskać nic na siłę.