Jas super, przytula, mizia, pomaga, ale tylko tyle ile sam chce i kiedy chce. Do przedszkola chodzi chetnie, placz dzieci nie budzi go w nocy. Przynosi mi witaminki z ogrosu- czyli zrywa owocki. Nie ma problemu z tym, ze karmie dzieci, zajmuje sie nimi, a on np bawi sie na dworze z babcia czy robi z nia jedzenie. Mam fajne fotki, ale nie umiem zmniejszac na telefonie.
szafirowa, Jesteś Królową Matką! 👍 Jak szanowny małżonek ogarnia temat i jak babcia? Bo to, że Ty ogarniasz dziwne dla mnie nie jest. Wiedziałam, że dasz radę! 😉
szafirowa, jak ja Ci wstecznie zazdroszczę! U nas o jakimkolwiek porządku dnia nie było mowy, drzemki o tej samej porze lub karmienie? pffff... totalny chaos! jestem głodna Twoich opowieści, napisz coś więcej! jak kp? jak noce? są zsynchronizowane ?
Teosia czeka operacja niestety🙁((
Gienia-Pigwa, to straszne, naprawdę, ogromnie mnie ruszają takie historie🙁(
maleństwo, na randkę marsz!!
a ja sie czuję ok, drugi trymestr zapowiada się łaskawiej🙂 z tym, że ostatnio znowu zostaję z nimi sama na całe dnie i to jest orka, do ich drzemki czyli do ok 13 cały czas robię jedzenie, karmię, sprzątam po jedzeniu przewijam , krótki spacer, znowu robię jedzenie, znowu karmie, znowu sprzątam itd - o 13 idą spać i potem cała jazda od początku, oszaleć można
Jutro sekcja córeczki mojej przyjaciółki. Mamy nadzieje ze sie dowiemy co sie stało. Trzy dni mam wyjęte z życiorysu...a co dopiero oni. Moja przyjaciółka to heroska, jeszcze urodziła SN. Ja bym nie dała rady chyba...
Kurczak, czy cc czy sn w przypadku martwego płodu zależy od wielu czynników... Gienia-Pigwa, nawet sobie nie chcę wyobrazić jak może czuć się ta dziewczyna🙁 daj znać co wykazała sekcja. a były jakieś zwiastuny poronienia?
Córeczka sie w czwartek mocno ruszała, w piatek ucichła ( delikatne ruchy były), w sobotę nie żyła. Ciąża prawidłowa, wszystko super. Urodziła sie z owinięta pępowina na nóżce. Ale lekarze mówili ze raczej to nie była przyczyna.
Wiecie co? Jakos w sekcje nie wierze... No ze kolega koledze nie podłoży nic gdyby to by była jakas wada która np na połówkowych nie została wykryta... Mam nadziej, ze to tylko moje głupie mysli.
My po mojej imprezie 30stkowej wczoraj i po szczepieniu dzisiaj. Ojezuu, potrzebuję spokoju chyba tylko! Przez bite 3,5h w knajpie Sara płakała, z przerwą 15-minutową na spanie w chuście i może po parę minut na rękach u mnie czy Witka. Nikt nie mógł do niej podejść, nawet na nią spojrzeć! Bo darła się od razu wniebogłosy. Już jej zapowiedziałam, że ja w takim razie zrujnuję jej roczek i zobaczy jak to jest 😉 😉 Dzisiaj u lekarza to samo - na sam widok lekarki wpadła w ryk. Co ciekawa, po ukłuciu tylko pisnęła i koniec :> No ale ważymy już 6400 i podobno rozwija się ponad normę szybko. Też te ryki na widok obcych to podobno domena 8-9 miesiąca, ale jakoś mnie to nie pociesza :> Dr zatwierdziła mój plan rozszerzania diety po 6 m-cu i wcale nie kazała glutenu przed tym czasem podawać, a propos niedawnej dyskusji.
Dzionka, my mielismy ryki na widok obcych od ukonczenia 3 miesiecy. Jak podczytywalas wtedy watek to zapewne wiesz jak bardzo 'ulatwialo' mi to zycie.
Julie jak znajdzie chwile to wrzuce fotki. Tymczasem, okazuje sie, ze nieszczepienie moich dzieci w 1 dobie zycia spotkalo sie z wieksza doza zrozumienia niz sadzilam. Powiedzialam ze zanim na cokolwiek zaszczepie musze miec mozliwie pelny obraz stanu zdrowia dzieci, wyniki badania sluchu (u Rozy przesiewowe wyszly 'do kontroli' i musza osiagnac sile i wage chocby przecietnego noworodka. Przyjeto do wiadomosci, nie naciskano, tylko zdziwienie bylo wielkie jak powiedzialam ze zadnych 6w1 i pneumokokow na dokladke szxzepic nie bede. Pojedynczo, z duzymi odstepami. Ale prosze pani,one to beda mialy ZA DARMO. Jednak pokutuje mentalnosc Polaka, ze jak za darmo, to biore wszystko 😉
Jas wlasnie wozi jablka z sadu do stajni prezentem od dzidziusiow- traktorem na akumulatory, z przyczepa. Jest szal.
Ja dziś przeżyłam najgorsze minuty mojego życia. Bo zaginął Teoś. Oboje byli z moją mamą na podwórku. Mamy niewielki plac wokół domu. Furtka jest popsuta, tzn wystarczy ją tylko pchnąć. Nagle słyszę, że mama go woła, coraz bardziej rozpaczliwie. Wybiegłam na dwór, mama biega po podwórku, potem wybiega na ulicę (mieszkamy przy niezbyt ruchliwej, nieasfaltowej ulicy), ja też obleciałam podwórko, wybiegłam na ulicę, szlochając i krzycząc gdzie jest moje dziecko, moje dziecko. Miałam w głowie najczarniejsze scenariusze, że sobie tą furtkę otworzył, że koś go porwał... Umierałam wewnętrznie. Nagle patrzę - a on stoi zdziwiony przed domem. W wielkich szlochach do dopadłam i zaczęłam tulić, nawet przez moment nie próbował się wyrwać. Potem podeszła do mnie zszokowana Nela i tuliliśmy się razem. Musiał się schować za samochód, sprawdzałyśmy za nim, ale on musiał wejść miedzy niego i płot, gdzie było bardzo ciasno i tam nie podejrzewałyśmy, że może być, zresztą człowiek w szoku nie myśli racjonalnie. Nie mogę się do tej pory pozbierać🙁
Szafirowa, Ty to wszystko opisujesz z takim luzem, jakbyś miała co najwyżej nowego szczeniaczka, a nie dwie kruszynki 🤣 😀 Fotki!!!
A, i na co w PL szczepi się dzieci w pierwszej dobie? ❓
Dzionka, a jaki plan macie na rozszerzenie? Bo ja trochę błądzę we mgle. A co do rozwoju Sary, niedawno widziałam filmik z czytającym 9-miesięczniakiem, więc wiesz 🏇 😉
Diakonka-Mój tak kiedyś był ze mną w sklepie. ZAWSZE był grzeczny, nigdzie nie odchodził. zajęłam się ciuchem na chwilę, patrzę a go nie ma. Oblatałam cały sklep, wyleciałam na zewnątrz, pytałam ludzi, taksówkarzy pod sklepem. ROZUMIEM twoje uczucie. jest OKROPNE, kiedy nagle zdajesz sobie sprawę, że NAPRAWDĘ dziecka nie ma i nie wiesz gdzie i jak szukać !! A jego po prostu NIE MA! A to środek miasta. Okazało się, że w sklepie wszedł pod jakieś wiszące ubranie, w zasadzie tuż obok miejsca gdzie stałam i nie było go widać i się nie odzywał. Wiem co czułaś!
Diakonka, o matko, strasznie współczuję... Czasem mam takie chore myśli jak puszczam wózek żeby coś zrobić obiema rękami w sklepie np. - że się odwrócę i jej w tym wózku nie będzie, brr. Dobrze, że na strachu się skończyło.
W ogóle to jest chwila żeby dziecko zginęło, szczególnie w jakimś miejscu publicznym. Ja zginęłam nad morzem jak miałam 2 lata - szukała mnie policja, straż i wszyscy święci a ja siedziałam 2 parawany dalej i coś robiłam w piasku :>
Lotnaa, nie mam za bardzo koncepcji... Myślę, że polecę BLW, ale z drugiej strony nie wiem czy nie zacznę od słoiczków gotowych, bo akurat Sara kończy 6 miesięcy w dzień kiedy będziemy ruszać na 2-tygodniowe wakacje. No i jednak wygodniej z tymi papkami na początku, a jak będzie miała koło 9-10 miesięcy to może się przerzucę całościowo na BLW. Tak szczerze mówiąc to nie wiem! No i zacznę od warzyw, bez kaszek i kleików. A Ty jakiś plan, chociaż glisty?
kot, ja od samego początku jem wszytko, włącznie z ogromnymi ilościami czekolady (bo mnie ciągnie bardzo), truskawkami hurtowo, cytrusami, mlekiem, jajkami i "wzdymaczami". Oczywiście gdyby Sarę wysypało to był wyeliminowała co trzeba, ale nigdy na nic nie zareagowała (bo umówmy się, pojedyncze bóle brzuszka u maluszków to żadna alergia tylko naturalne zjawisko). Zresztą dawno obalono coś, co się nazywa dietą matki karmiącej, bo nie ma żadnych dowodów na wpływ np. kapusty na skład mleka - powinno się jeść wszystko, byle zdrowo i dobrze zbilansowane.
Dzionka dzieki , do mnie tez przemawia brak zależności miedzy mlekiem a jedzeniem matki , ale wiecie moje pierwsze dziecko duzo babć wokoło cioć i każdy ma zdanie na ten temat.
A ze ostatnio Hanusia cos mi sie pręży zaraz po przebudzeniu to dostaje zawału ze przez pokarm, przy badaniach lekarze zawsze zadowoleni ze słyszalności pracy jelitek.
kot, wiesz ile ja się nasłuchałam? Dżizas, już miałam ochotę naprawdę solidnie pocisnąć co poniektórym, no ale przestali się czepiać, bo Sara nie miała ani napadów płaczu (które zapewne by na dietę moją zwalili) ani wysypek. Tak więc nie daj się zastraszyć 😉 Ale śliczny kurczak 😍
A propos diety, mogłaby któraś mam karmiących piersią napisać jak to u niej przebiegało? Chciałabym kp koło roku, więc taka wersja dla średniodystansowców najchętniej 🙂
kot, 😍 Ja unikam co najwyżej surowej cebuli i cokolwiek, co mnie wzdyma - ale to raczej jako default na całe życie, nie z powodu karmienia. No i miałam wstręt przed papryką, ale już mi przeszło.
Dzionka, no ja też zakładałam BLW, ale szczerze - 6-cio miesięcznego dziecka to nawet normalnie nie posadzisz, więc jak ma to robić, z własnych kolan zbierać? Dla mnie to taka fikcja trochę. Myślę, że do tego dojdziemy, ale póki co jemy Hippa. Planu, nawet "glistego" 😉 nie mam. Tak czytam i czytam - każdy produkt powinno się podawać sam przez 3-5 dni, i patrzeć czy nie uczula. Czyli tym sposobem dziecko przez miesiąc/dwa jadło by raptem kilka produktów. I tak sobie myślę, że oleję, będę obserwować i bardziej celować w 2-3 dni niż 5. Póki co dawałam pasterniak przez 3 dni, teraz do 2 dni marchewka. Celuję w słoiczki od 4. miesiąca i staram się nie dawać nic słodkiego. Następna będzie dynia, a później, nie wiem, co tam się w sklepie upoluje. Muszę doczytać, kiedy wchodzi w gre jakieś mięsko, niedługo pewnie też spróbuję trochę żółtka. Jakbyś trafiłą na jakieś mądre źródło wiedzy w sieci, to daj znać.
Dzionkaja się z Tobą nie zgodzę. Widziałam u Emilki rekacje na to co jadłam. Po wzdymaczach i ona miała gazy, po czekoladzie zatwardzenie. Przez 4 miesiące jadłam gotowanego kurczaka, indyka i warzywa , owoce i wtedy dziecko nie miało problemów brzuszkowych.