bazylka, nie pocieszasz :p Też mam nadzieję, ze chwilowe... Zęby póki co wyszły (szalone 4 sztuki ma...), chyba dolne dwójki się szykują, ale nie jestem pewna. Raczej to nie to. Wczoraj miałyśmy ostatnią wizytę w poradni rehabilitacyjnej, ryczała jak obdzierana ze skóry ledwo weszłyśmy do gabinetu (a lekarka super miła, fajna i z podejściem, nawet nie dotknęła Linki, a ta już wyła wczepiona pazurami w moją szyję), myślę, ze to też wprawiło ją w taki lewy nastrój. Padła o 20.00 i spała bez zakłóceń do 7.20.
Ania L., powodzenia. Super mieć komfort i wiedzieć kiedy. Tak patrzę na Twój suwaczek i się uśmiecham - moja Kalinaurodziła się właśnie 11dni przed terminem 🙂
suwaczek suwaczkiem - dzidziuś-niespodzianka i nikt dokładnie nie wie kiedy się zrobił 😉
faktycznie jest spora szansa, że tym razem poród - jeśli można tak w ogóle powiedzieć - będę wspominać z radością 🙂 ale puki co pssyt... żeby nie zapeszyć, dam znać jak już będzie po wszystkim 😀
Ania L. alez zazdroszcze! Zarowno konca podrozy nak i tej pewnosci, ze to JUZ i ze bedzie wszystko dobrze... Mnoe strasznie stresuje ta ostatnia prosta i niewiadoma-kiedy rozpocznie sie akcja i jak przebiegnie... 🙁
dziewczyny przed porodem lub te które mają niemowlaki młodsze zmodyfikowałam ogłoszeni na bazarku bo dorzuciłam do paki ubranek jeszcze wiele sztuk ubranek. Razem jest tego dobrze ponad 100sztuk w tym kilka kurtek, śpiworki, kilka kombinezoników, kilkadziesiąt pajacy i body itd. Rozmiary 62-68, może się zaplątać jakaś większa czy mniejsza sztuka. Bardzo polecam bo rzeczy naprawdę fajne. A mnie zalegają.
Dziewczyny trzymajcie kciuki jedziemy na 14 z Mili na rehabilitację po przerwie. Będę tym razem wyrodną matką i zostawię Mili z tatą na zajęciach a sama ucieknę do sklepu.
leosky, kojec jest świetny! Myślę tylko co zrobić, żeby się tak nie rozjeżdżał. Hania staje w nim cały czas tak jak na zdjęciu i niestety kojec się przesuwa. Myślę nad przyklejeniem go do podłogi.
Ja tylko zamelduję, ze tatuś wrócił do łask, wtedy chyba się Kalinie po prostu już przelało po tej histerii w szpitalu i resztę dnia miała do bani. Teraz wróciło do normy, nadal ma okres dużej wrażliwości na wszystko...
Z nowości, to nauczyła się ustawiać klocki (2 lub 3) na sobie i ćwiczy jak szalona, łazi przy łaziku (a ja dostaję zawału, bo wbrew słowom producenta, nie jest stabilny)
A dziś pierwszy raz podróżowała na plecach (zdjęcie fatalne, ale druga połowa lustra jest jeszcze bardziej usmarowana, muszę się wziąć za szorowanie...)
maleństwo niestety 30minut ryku 🙁 Tylko położyli ją na materacu. Pani stwierdziła, że następnym razem spróbujemy bez nas w pokoju. Że niby ona chce w nas wzbudzić współczucie. Ale ja się na to nigdy nie zgodzę. Dziecko wpadnie w lęk i konsekwencje mogą rzutować na jej dalszy rozwój emocjonalny. Nigdy nie zostawię dziecka, zwłaszcza w sytuacji jak pokazuje że jest mu źle.Najgorsze że mamy z mężem nieco inny sposób patrzenia na wszelkiego rodzaju ryki Mileny. Ja czuje wewnętrznie że mojemu dziecko jest źle, że coś je męczy (akurat nie mówię konkretnie o rehabilitacji) i nie mam zamiaru jej dokładać. Biorę i tulę. Ponoszę. Czymś zainteresuje. Maż twierdzi że jej za bardzo popuszczam. Tłumaczę że to jest za małe dziecko na jakiś rygor, przetrzymanie bo wpadnie w jeszcze większą emocjonalną masakrę. Sam nie jestem za rozpuszczaniem dzieci i popuszczaniem we wszystkim. Ale to jest jeszcze niemowlę i przede wszystkim potrzebuje miłości, zrozumienia i wsparcia. Oczywiście sama potrafię rozpoznać co jest fanaberią mojej córeczki a co jest wynikiem dyskomfortu związanego np. z ząbkowaniem, z nerwami związanymi z tym że ona jest już świadoma świata i tego że można go "zwiedzać" ale nie jest jeszcze mobilna, że boli ją brzuszek itp. Natomiast w sytuacjach kiedy na przykład wpada w histerię bo nie pozwalam ruszać kabla, bo nie pozwolę dorwać czegoś czego dorwać nie może jestem konsekwentna, nie i koniec. I próbuje jej odwrócić uwagę zabierając ją do innego pokoju i pokazując coś ciekawego.
Póki co nie rezygnujemy bo jednak reha przynosi efekty. Kurczak też myślę o jakim przyczepie do kojca. Takim nie na stałe. Bo chciałabym na pole wynosić też kojec.
leosky, też chciałam tak robić, ale zrezygnowałam. Kojec jest ogromny i wnoszenie go i wynoszenie jest trudniejsze niż myślałam. Tyle, że mamy piętrowy dom i część mieszkalna jest na górze. maleństwo, myślisz, że wszystkie te pchacze takie są, czy tylko tego konkretnego nie polecasz? Nie miałam okazji widzieć żadnego na żywo.
Podobno najlepszy pchacz to odwrócona skrzyka po piwie, sama nie próbowałam bo moja zanim sie zdążyłam ogarnąć juz latała sama na dwoch nogach. Młodsza póki co, popycha drewniana kostkę edukacyjna 😉
maleństwo, no właśnie drewniany najbardziej chciałam kupić, ale z tego co piszecie, to naprawdę nie ma sensu. bobek, od razu mam wizję jak mała wali zębami w dość ostrą krawędź skrzynki, pod tym względem jestem panikara 😉
Kurczak, powiem tak - generalnie ten nasz drewniany jest fajny, Linka kocha klocki i pewnie fajny będzie do chodzenia... jak już będzie chodziła. Do nauki, to wątpię, by któryś się naprawdę nadawał. Przecież dziecko pchając opiera ciężar na rączkach, a te pchacze są lekkie, rączki mają z jednego końca - no nie ma opcji, aby się to nie wywróciło... Rehabilitant mówił, że najlepiej, kiedy dziecko samo sobie znajdzie coś do pchania. U nas akurat za małe mieszkanie i za mało sprzętów 😉 Krzesło trochę pcha, a trochę ciąga :p
o tak! u nas już połowa mebli do w przedpokoju, bo Młody pcha zawzięcie mimo, że już chodzi pewnie....najfajniejsze są krzesła. Doprowadza mnie tym do szału 😁
fajna dziś sytuacja była, karmimy ryby w Muszynie ( Muszyna jest super!!!) i Michał traktuje to jako czynność czysto praktyczną- nakarmienie rybek, natomiast przyjemność sprawiają mu zwierzęta do głaskania🙂 Wrzucił beznamiętnie pokarm dla rybek, za którym matka biegała po Muszynie jak dzika, a następnie pomachał, oznajmił "papa" i zaordynował zwierze do głaskania (konia) 😜 😍
leosky, pchacze sa chyba naturalne, moja nie posiada zadnego, a popitala na czym popadnie, na krzeselkach, na takiej drewnianej kostce edukacyjnej, a nawet jak znajdzie cos niskiego to wtedy pac na kolanka i jedzie.
Kurczak, u nas niema juz problemu z wywracaniem wiec nie balabym sie ze dziabnie w ta skrzynke glowa.
bobek, u nas w zasadzie też nie, ale histeryzuję 😉 Szukam właśnie jakiegoś zamiennika dla pchacza i chyba stanie za radą maleństwa na pufie, tylko teraz nie mogę się zdecydować, który kolor wybrać 😀
Kurczak a mówisz o takich tych miękkich pufach? Czy raczej to musi być taka twardsza pufa kostka. Masz link do konkretnej? No w sumie chyba musi bo musi być podparcie.
Ja chyba zawału dostanę ja Milena już zacznie łazić. Teraz jak się lekko stuknie w głowę w łóżeczku to panikuję.