Mazia, u Wki ząbkowanie trwało ponad miesiąc 😉 była masakra. Budziła się noc w noc około 1-3 i nie spała po 2-3 godziny. W dzień też marudziła i najlepiej działało wychodzenie na dwór. Stosowaliśmy bobodent, dentinox (który moim zdaniem działa lepiej), paracetamol (też u Nas działał najlepiej, dawałam w przypadku mega marudzenia chociaż i tak często), nurofen (chociaż teraz się okazało, że można go podawać dopiero od roku) i viburcol (też się całkiem dobrze sprawdzał). Oczywiście wszystko naprzemiennie, jak najmniej, ale nie zawsze się dało bez niczego obyć. Wszystko się skończyło dopiero jak zęby prawie całkowicie wyszły, a nie jak się przebiły leosky, Wiktoria też się otrzepuje jak robi siku (sprawdzałam) żadnej infekcji nie ma
ja tak jednym okiem i z doskoku, ale gratuluje wszystkim dołączającym do wątku i świeżo rozpakowanym, a tym co tuż tuż przed by..."spoko się rodziło" :kwiatek:
Czekałam na to by mój syn zaczął chodzić, ale chwilowo mnie to przerasta 😵 on chodzi wyłącznie, od drzwi na taras do drzwi wyjściowych. Ja za nim, bo przewraca się jeszcze wrednie. Chodzi oczywiście w milion miejsc "zakazanych". Do tego budzi się kolo 3-4 z wrzaskiem. Jestem wrakiem, nie wyobrażam sobie jak się funkcjonuje jeśli trafi się dzieciak co wyje po nocach ciągle od urodzenia 😤 jakaś już chyba stara jestem...
Diakonka, podziwiam Cię 👍 naprawdę, jesteś wielka przy dwójce Maluszków 😎
maleństwo, Linka jak zwykle rozkoszna i rośnie 💃
Jestem dumna z mojego Męża, wczoraj rozebrał Misia do kąpania i chce się nauczyć przewijać 😀 nosi, leży z Misiem, "gadają" sobie, fajne te moje Chłopaki 😍
Dorzucam Misia z wczoraj 🙂 A dzisiaj planujemy pierwszą wyprawę wózkiem na wieś do koni 🙂
Kasia Konikowa, nie ma co podziwiać, każda dałaby radę jakby musiała 😉
Ktoś mi dzieci zaczarował. Wczoraj ostatnie karmienie na spiocha o 23. Jadły z piersi, potem troche z butelki i nie płakały. Całą noc spały, ze mną w łózku, o 5 je wybudziłam na karmienie. Jadły z piersi, potem troche z butelki i NIE PŁAKAŁY. O 8 trochę pokwękały, wzięłam po kolei, jadły z piersii, potem troche z butelki i NIE PŁAKAŁY. Teraz śpią znowu i NIE PŁACZĄ.
Znaczy się popołudnie i wieczór będzie hardcore 😂 I już zapowiedziałam ich Tatusiowi, żeby cieszyl sie cisza i szykował się na ogień jak wrócimy 🤣
Diakonka, powtórzę pytanie, bo mnie to intryguje: jak technicznie wygląda spanie z dwójką? Jak leżycie? No i może już będzie szło ku lepszemu powoli, może właśnie potrzebują takiego kokoszenia się całym stadem razem? Zgaduję...
Diakonka, pewnie też już macie błędne koło..ty fiksujesz, bo one fiksują, a one fiksują, bo ty jesteś kłębkiem nerwów. Tak pewnie jako bonus do tego co je fizycznie dręczy- problemy z napięciem mięśniowym, problemy układu pokarmowego. Ja jestem pewna, że nakręcałam Michała, wpadaliśmy właśnie w taki ogólny szał, on wył, ja dostawałam już kota ze zmęczenia, żalu, strachu i on wył jeszcze bardziej, wystarczało by ktoś inny, spokojny nim się zajął i jak ręką odjął, albo żebym ja miała chwilę odsapki i zrobiła coś dla siebie. Nawet pierdołę- wysikała się na luzie.
Oj, tak. Jak już nijak nie mogę Kaliny uśpić, to wystarczy, że mąż mnie zmieni - okazuje sie, że mi się tylko zdawało, że jestem wyluzowana 😉 Czasem już się styki przepalają po całym dniu z dzieckiem...
maleństwo, w domu jeszcze razem nie spaliśmy, mamy za małe łóżko trochę. Spię z nimi u rodzicow, ja po jednej stronie łóżka, one po drugiej. Ale myślę, ze w domu też trzeba bedzie sie odwazyc, moze nie na cala noc, ale np po nocnym karmieniu.
nika77, pewnie masz racje z tym błędnym kołem, ale weź tu nie fiksuj, jak 2,5 miesiąca mam ryk x2.
edit: Co z tego, że raz na pare dni mam "wychodne" i prawie zawsze ktoś jest do pomocy, bo serio - nie idzie ogarnąć na dłuższą metę moich bliźniaków w pojedynkę bez szkody dla nich. Bo to nie chodzi o mnie, tylko o nich, przecież nie może drugie dziecko płakać czy być głodne, a nie zawsze da się wziąć na ręce oboje na raz. Tak czy siak - wieczny płacz dzieci jest totalnie wykańczający psychicznie i fizycznie. Ale się trzymam, nie mam wyjścia 🏇
CzarownicaSa, to nasze dzieciaki podobne wagowo w tym samym czasie ciąży. Ja tam wolę, żeby nie był za duży, żebym dała radę sama urodzić 🙂
Jeszcze mam pytanie, chyba do Cyckowej Al - Kaidy 😉 - bardzo chciałabym karmić od początku tylko i wyłącznie piersią, bez żadnego dokarmiania, zamierzam zawrzeć to w planie porodu i dodatkowo przypomnieć po porodzie. Czyli cokolwiek by się nie działo, to przy namawianiu na dokarmianie mm w szpitalu przez położne nie zgadzać się na to? Czy jakiś znaczący spadek wagi dziecka wymaga podania butli? Obawiam się swojej niepewności, która na pewno się pojawi i żeby nikt mi niczego nie wmówił niepotrzebnie.
wiem, że łatwo się mówi, ale postaraj się mieć codziennie chwilę dla siebie. Idź z psem na spacer, cokolwiek. Wiem do jakiego stanu można się doprowadzić "dam radę". Ja doszłam do wniosków, a czyny cudem powstrzymywałam, że dzieciobójczynie to nie koniecznie są złe kobiety, być może są to kobiety zostawione samym sobie....Jak miałam takie ciągi wielodniowe kiedy z dorosłymi rozmawiałam TYLKO przez telefon w czasie spaceru z dzieciakiem, jak ktoś miał czas i ochotę, a młody dawał czadu i tak bardzo, bardzo ulgowo i to był koszmar mojego życia, to koszmarne zmęczenie, a wystarczało że przyszedł ktokolwiek, listonosz nawet i świat wydawał sie boski
Alqualoth, gdybym ja rodziła drugi raz to nie podałabym butli,ewentualnie dokarmilabym sonda/kubeczkiem/łyżeczka swoim odciagnietym mlekiem,ewentualnie mm jesli moje mleko by sie nadal nie pojawiało.No bo trudno zeby dziecko było bez jedzenia w sytuacji,gdy np po cc nie ma 3-4doby pokarmu.Nie mniej jednak uwazalabym na to,aby piersi jak najcześciej stymulować,albo przez jak najczęstsze dostawianie dzieci albo laktatorem. Mysle,ze zagrożeniem jest nie rodzaj mleka a o SPOSÓB PODANIA-aby nie "popsuć" kp.
nika77, staram sie wychodzić i raz na kilka dni sie udaje,spacery z psem codziennie prawie.Ludzi wokół to mam az przesyt,ciagle ktoś jest,ale z drugiej strony nie da sie inaczej...
Ale czy to rzeczywiście jest tak, że po cc nie ma pokarmu? Czy po prostu czasami przez ból hamowane jest uwalnianie oksytocyny i słaby odruch wypływu mleka? W końcu w zasadzie produkcja powinna ruszyć po oddzieleniu łożyska. I jak to realnie sprawdzić, chyba się nie da?
Same wątpliwości 🙂 Chyba za bardzo się przejmuję...
Aqualoth miałam cc i karmiłam bez problemu od pierwszej chwili 😉 Tylko moje dziecko się przyssało jak pijawka, to może dlatego 😁 Moja siostra po 4cc i też za każdym razem karmiła(tylko pokarm jej po 2-3 miesiącach zanikał, ale karmiła od początku).
Alqualoth, ja po cc miałam pokarm w 3 dobie,ale nie ma reguły.Tak czy siak-przystawiaj przystawiaj i jeszcze raz przystawiaj.Dziecko na poczatku potrzebuje bardzo mała ilośc,ktoś kiedyś wklejal o obrazek jak duży jest żołądek,pierwsza doba - jak orzech laskowy,w trzeciej włoski czy jakos tak. Pytaj na bieżąco w wątku jak cos,napewno doradzimy🙂
ja raczej nie z bólu, bo nie cierpiałam po cc aż tak, tylko ze stresu miałam problem z kp. Nie miałam dostępu do dziecka ponad 6 godzin, a jak go dostałam był ( BO MUSIAŁ) nakarmiony więc polizał i tyle. Walczyłam laktatorem, przystawiałam. Sam się odstawił prawie całkiem jak miał 4 m-ce, zwyczajnie nie tykał mnie w dzień, jadł w nocy, a potem przestał i w nocy.
Alqualoth, Zrób tak: zadzwoń już teraz do Magdaleny Karpienia z LLL Polska, porozmawiaj o swoich wątpliwościach i umów się, że w razie czego będziesz dzwonić ze szpitala. 🙂
Jeszcze jedno kontrowersyjne wyjście z sytuacji, gdy z jakiegoś powodu nie można podać własnej piersi. Można skorzystać z pomocy innej kobiety, która od razu ma dużo pokarmu. 😉 Ponoć mój brat w szpitalu napił się kilka razy mleka od innej pani. Sama nie wiem czy bym z takiej opcji mogła/chciała skorzystać, ale... tak tylko mówię, jako ciekawostkę. Z dwojga złego chyba lepsze mleko z piersi (trudno, że innej) niż butelka, która zaburza odruch ssania piersi. Tak jak mówi Diakonka, ważny, jak nie najważniejszy, jest sposób podania.
Ja mialam siare z jakies 2 tyg przed cc. Z miesiac przed porodem w kapieli masowalam sobie cycki. Byl to jedyny sposob aby nie zwatpic z bolu. Cycki mialam jak glaz i nawalajace ze ojaniemoge.
Mlodego dostalam dopiero po 48 h od porodu. Na szczescie maly ssak doczepil sie od razu i pieknie jadl.
A bardzo ale to bardzo ubolewalam zze musialam od cycka dziecko szybko odstawic
[quote author=maleństwo link=topic=74.msg2248477#msg2248477 date=1419177556] Boszeeee, no co za ciul wymyślił ząbkowanie, już jedziemy dziś na przeciwbólowym i na noc znów pójdzie. Tak mi jej żal... [/quote]
zgadzam się, masakra!!!
Blue... dzięki za info :kwiatek:
U mnie po tygodniowej masakrze nagle przespana noc! Jedna pobudka, córka od 21 do 8 rano w swoim łóżeczku! Szok!!! W ciągu dnia też ok. Czyżby nagle to ząbkowanie zatrzymało się? Na razie nic nie wylazło...