Gratulacje Mamuśki! Julie, u nas było dokładnje jak piszesz, też mówił "nie bój się", z tym, że szczególnego strachu poza tym nie wykazywał. Bardzo szybko przeszło. Ja mam od kilku tygodni problem z moim Adaśkiem. Mianowicie strasznie mnie szarpie za włosy. Przychodzi nad ranem do nas do łóżka i dosypia, wtedy bierze moje włosy i ciągnie. Powyrywał mi kłaków trochę, chodzę spać już w związanych włosach, ale i tak od spodu zawsze coś dorwie i skubie. To wygląda na takie typowo uspokajające zachowanie, jakby sprawdzał czy jestem, przez sen, ale drażni mnie mocno. Chyba zacznę wiadro na głowę zakładać do spania. Żadne tłumaczenia nie trafiają, pewnie dlatego, że w większości przypadków to działanie przez sen.
Kurczak, Tłumacz sobie, że to dla dobra i bezpieczeństwa Hanusi, trzymaj się. Dasz radę! Powtarzaj sobie "TO TYLKO HORMONY" (wariują we mnie)! 😉 😉 😉 Mi to bardzo pomagało. Zmuszałam się do odpychania stresu i negatywnych emocji, dla dobra Gabrysia.
Kasia Konikowa, Mnie też na badaniu glukozy nic nie zemdliło i nie było w tym dla mnie nic niefajnego.
Julie, u nas było dokładnje jak piszesz, też mówił "nie bój się", z tym, że szczególnego strachu poza tym nie wykazywał. Bardzo szybko przeszło. No właśnie, on niespecjalnie przestraszoną minę ma przy tym. Zdaje mi się, że on po prostu nie umie jeszcze nazwać swoich uczuć i wszystko niefajne nazywa "nie bój się". 😉
Wyobraziłam sobie jak śpisz z wiadrem na głowie. :wysmiewacz22:
Niestety nadal zostajemy w szpitalu. Poziom bilibruliny (na pewno zle to napisalam) dzisiaj wynosi 14 . Jezeli jutro bedzie wynosil do 15 to mozemy wyjsc, jezeli 16 to mala bedzie naswietlana. Mam naprawde dosc. Leze i wyje bo inaczej mialo to wygladac :-( Ciesze sie, ze jak na wczesniaka, to i tak jest super, ale chce zebysmy juz byly bezpieczne w domu. Mam wrazenie, ze moje hormony wariuja i nie umiem nad tym panowac :-(
Kurczak ściskam Cię mocno. Wiem co czujesz bo jak mi powiedzieli w środę że niestety musimy zostać bo CRP jest podwyższone, do tego te szmery, to buczałam strasznie. Tomek nie mógł mnie uspokoić. Babka od noworodkowego też. Aż mi było głupio. Ten ogromny strach o maleństwo, niepewnosć, pytanie dlaczego właśnie my, cholerny ból po szyciu, niemożność poruszania a konieczność opieki nad dzidziusiem 24h. Nie spałam prawie 5dni. W ostatni dzień wzięli mi ją już tam gdzie są inkubatory na chwilę w nocy bym mogła się zdrzemnąć. Pokimałam 2-3h i poleciałam po małą bo nie mogłam znieść jej nieobecności. Kurcze piszę i ryczę.
Ja też jak czytam posty Julie nigdy nie odnoszę wrażenia że komuś coś narzuca czy wygarnia. Tylko radzi. Bo to prawda że wiele zależy od psychiki.Gdyby to było słowo mówione a nie pisane z pewnością zobaczyć można by było że Julie tylko doradza bo chce dobrze. Ja wciąż walczę. Już 2gi dzień bez mm. I mam nadzieję ze się uda.
po 4godz nareszcie mała na chwilę zasnęła. Włączyłam jej muzyczkę którą puszczałam jak byłam w ciąży. Może pomogło.
Przystawiałyście do cyca na żądanie ? Moja ciągle się domaga. I teraz nie wiem czy nie za często i czy zdąży przetrawić. o prawda po 5min ssania przysypia.
Muffinka mam taka nadzieje. Naprawde dostaje tu korby. Tym bardziej, ze co chwila wychodza dziewczyny, ktore rodzily po mnie, a ja jak tu bylam tak jestem. Wczoraj przywiezli dziewczyne po cesarce w 35 tyg. Jej dzidzius lezy oddzielnie. To pewnie jedyna, ktora wyjdzie po mnie i patrzac na nia ciesze síe, ze u nas jest w zasadzie dobrze, ale tak naprawde takie myslenie i tak niewiele daje. gwash, no wlasnie rosnie :-( niby niewiele ale jednak. Wczoraj miala 12.5. Podobno u wczesniakow wlasnie ta doba jest najgorsza, wiec znowu mam nadzieje ze jutro juz to sie skonczy, ale tak naprawde, to nawet nadzieje boje sie juz miec. Pytalam czy nie mozemy po prostu przyjechac na kontrole i owszem moglybysmy i byloby to najlepsze rozwiazanie, ale akurat teraz chwilowo poradnia jest nieczynna z powodu brakow kadrowych :-(
Julie staram sie ale codziennie kiedy slysze, ze nic z tego, to emocje wygrywaja :-(
Leosky u nas mija 5 dzien odkad przyjechalam do szpitala :-( w dodatku wszedzie w okolo sa tatusiowie, a K.
Kurczaku, trzymaj się i nie daj się! Każda by dostała korby, zmęczenie, emocje, hormony, ból, strach - mieszanka wybuchowa. Dziewczyna z mojej sali miała córcię z żółtaczką, urodziła w poniedziałek, ja w piątek, ja wyszłam w poniedziałek o 15, a ona po 18 miała... Też już ryczała, że nie wytrzymuje w szpitalu i też wciąż jej odwlekali wyjście. Postaraj się nie nastawiać na nic i żyć chwilą - może będzie lżej. A w domu trochę odetchniecie - wprawdzie nie ma pomocy położnych i idziesz na żywioł, ale co dom, to dom 😉
Nienawidze pisac z telefonu. Mialo byc, ze K. ze wzgledow logistycznych nie jest w stanie siedziec z nami od rana do wieczora, a ja mam takie wrazenie, ze tracimy bardzo wazny okres, ktory mial byc tylko nasz.
Kurczak bardzo wazny okres , jesli nie rownie wazny jest także przed Wami.... wspieram Cie bardzo, bardzo! trzymam kciuki za Hanie, zeby poziom bilirubiny spadl szybciutko.
moj Maciek cały znow duzo spi a ja nie mam serca go budzic na karmienie, przewijanie. W nocy wstajemy tylko raz i w sumie tez to my go budzimy- czy to normalne? Ze 4- 5 dniowe dziecko spi od 23, obudzony na karmienie i przewijanie kolo 3 i potem spi dalej, dzis do po 9?? bardzo mnie to zadziwia, poniewaz kazdy mowil, ze przede mna nieprzespane noce... i faktycznie nie spie, ale dlatego, ze mam nadzieje, ze sie obudzi. A on po prostu spokojnie spi. Moze ma za cieplo??
14 to nie jest jakaś bardzo wysoka, mam nadzieję że jutro będzie tendencja spadkowa i wyjdziecie :kwiatek: Z tą bilirubiną też jest dziwnie, jak rodziłam Kazia to się strasznie nią przejmowali, absolutnie ze szpitala nie wypuścili poniżej 13, jak urodziłam Nelę to jakoś tak były już tendencje że to "fizjologiczne".
Kurczak Tomek na szczęście był z nami od 9rano do 20. Inaczej bym nie wyszła z dołka nigdy. Byliśmy 6dni w szpitalu.Zaraz po wyjściu jechaliśmy do szpitala pediatrycznego ze skierowaniem do kardiologa.
Trzymam kciuki aby było dobrze i byście byli już razem w domu.
Kurczak, GRATULAXJE!! :kwiatek: :kwiatek: ale niespodzianka! Ja tez na chwile wpadam, nie dam rady poczytać, o Kurczaku napisała mi deksterowa.
Ogolnie zaczynam ogarniać rzeczywistość, choc jest naprawdę cieżko, dzieci jadlabym łyżeczka, gdybym mogła, sa po prostu NIEZIEMSKIE 😍 😍 , moje samopoczucie psychiczne duzo lepsze, dzieki wyspaniu sie głownie, ale tez nie spinam sie juz tak na karmienie. Dzis cała noc przespałam, mąż zajmował sie dziećmi, do do 4 nad ranem nie spał, bo bal sie, ze nie usłyszy płaczu, ktory mnie obudzi🙂 mąż jest cudowny 😍
Pytanie szybkie- czy to normalne,ze po 3 dobrach ja mam w piersiach nadal siare a nie mleko? Piersi obrzmiale, Teo ssie jak zawodowiec, Nela gorzej, ale jak sobie wyciskam to jest to siara,chyba,ze mleko moze byc żółte?
Nadrobie, tymczasem pozdrawiam Was, Nelka sie budzi, jeszcze raz dziekuje za wsparcie, za privy, jesteście kochane :kwiatek:
Jeszcze jedno-Nela zupełnie nie chce ssać piersi, pręży sie, denerwuje, krzywi, płacze. Jak dostanie butle jest ok. Nie dziwi-w piersi krople siary, trzeba sie napracować , butla jest fajniejsza. Na pewno pójdę do poradni laktacyjnej.
Kurczaku, gratulacje !!!! trzymam kciuki za bilirubine i rychle wyjscie ze szpitala. Jakby nie bylo w koncu Was wypisza i wtedy odrobicie "stracony" czas, do 18stki na pewno dacie rade 😀 Nowa era Twojego zycia dopiero sie zaczyna 🏇
No to ja jeszcze troche o cyckach, zeby nie bylo ze kapturki do karmienia to zbawienie ludzkosci. Kapturki moga zaburzac laktacje poniewaz piers mamy ssana przez nie moze nie byc wystarczajaco pobudzana i produkcja bedzie w konsekwencji za mala. Dziecko moze sie niewlasciwie przystawiac (co czesto sygnalizuje bol - mame boli wiec poprawia, w kapturkach moze nie wiedziec ze dziecko ma jakis problem). Niewlasciwe ssanie to nieefektywne ssanie ---> dziecko sie nie najada i piersi nie otrzymuja sygnalu do wiekszej produkcji. Kolko sie zamyka. Dlatego dobrze zwracac uwage na te rzeczy podczas wprowadzania kapturkow.
Co do siary, tak moze byc przez kilka dni, ze leci siara i dopiero stopniowo przechodzi w mleko, nawaly i sikanie mlekiem po ubraniach 😉 W pierwszych dobach dziecie i tak nie jest sie w stanie nazrec "pod korek".
deksterowa, zaleca sie budzic takie male dziecko co conajmniej 4 godziny w nocy na papu ale osobiscie gdybym widziala, ze przybiera normalnie to bym nie budzila. No ale ja juz swoje doswiadczenie mam, to mi latwiej podejmowac takie decyzje. Swoja na poczatku budzilam (co 2h, z jedna max przerwa do 4h) ale ja mialam z poczatku troche kolpotow z cycami wiec wolalam nie ryzykowac bo dla mnie to tez nie bylo zdrowo, dlugie przerwy robic. Fajnie, ze sie poprawilo. Czekamy na zdjecia Maciusia 😀
Muffinka, z Ciebie to naprawde madra kobita. Cwicze sie i kiedys tez bede taka wyluzowana jak ty 😉
Ogromne gratulacje dla wszystkich rozpakowanych, nie mam zbytnio czasu nadrabiać, zepsuł mi się komp więc wpadam na chwilę, jeszcze raz ogromne gratki, wytrwałości i dużo zdrówka! :kwiatek:
Gratulacje Dziewczyny! Rany, moja kolej się zbliża nieubłaganie... Współczuję bardzo kryzysów, ale one mijają (sama przerabiałam..) :kwiatek: Pochwalę się, jeśli mogę, co wyrosło z mojego maleństwa: 😉
bobek bardzo dziękuję, aż mi się miło zrobiło. Choć nie wiem skąd taki wniosek 😉 A co do wyluzowania...to muszę być, staram się bo inaczej przy moim drugim dziecku na pewno wylądowałabym w psychiatryku. Adaś jak nic postanowił mnie wykończyć. Drze się ostatnio przez cały praktycznie dzień. Gdyby nie moje tajemnicze i skuteczne pigułki to bym zdechła 😉
my karen przypomnij mi proszę co tam w brzuszku masz? tyle tu ostatnio nowych dzieci że już się pogubiłam 😉 Jak się czujesz?
Muffinka, magiczne pigulki i ja nic nie wiem? 😉 Podziel sie albo daj namiar na dilera, bo moja wiecznie znudzona maruda momentami testuje granice mojej cierpliwosci i wytrzymalosci. Jest i potrafi byc przekochanym, uroczym i rozesmianym stworzeniem. Pod warunkiem... ze caly czas cos sie dzieje i ze nie siedzimy w domu. W domu zamienia sie w potwora jeczybule i wisi na mnie i jeczy, drze sie i wisi i generalnie zly jest na caly swiat. Wystarczy z domu wyprowadzic- gdziekolwiek, byle nie za dlugo w wozku i zmienia sie nie do poznania.
Swoja droga- bralas pod uwage, ze marudnosc i darcie Adasia moze miec jakies podloze zywieniowe? Kotbury w ktoryms dziecio-watku opisywala zachowania swojego dziecka zw z nietolerancja niektorych pokarmow (i dodatkow do zywnosci). My ostatnio mielismy etap nocnego wycia. darcia i kilku/kilkunastu podudek. Do tego doszly zaczerwienione policzki i niewielkie zmiany pod kolankami (czyli wypisz wymaluj sytuacja z jesieni zeszlego roku). Odstawilam kaszki, ograniczylam gluten, wyeliminowalam wysoko przetworzona zywnosc zupelnie z diety. Noce mamy o niebo lepsze, policzki czasem czerwienieja ale nie sa juz trakie szorstkie wtedy. Wyglada to tak, jakby moje dziecko w okresie jesienno-zimowym potrzebowalo miec znacznie bardziej rygorystyczna diete niz w miesiacach wiosenno-letnich. Ja widze zwiazek z naslonecznieniem np. Ale jak to logicznie i medycznie wytlumaczyc?
Kotbury w ktoryms dziecio-watku opisywala zachowania swojego dziecka zw z nietolerancja niektorych pokarmow
... i dlatego udzielać mi się już nie chce. Bo, żeby śledzić losy moich ulubionych "pisarek" musiałabym być na bieżąco z 3 wątkami a na to nie mam czasu, a może i nawet weny. Dlatego nie chce mi się zaglądać do żadnego. Nawet jakbym się miała gdzies wpasować - wege nie jestem, przedszkolaka nie mam a tu głównie mamusie naleśników. tym podziałem strasznie mi zepsuto chęć czytania i szczerze mówiąc - zupełnie straciłam zainteresowanie. A wcześniej miałam i starsze mamy i cyckową alkaidę i nawet moje ulubione "kontrowersje" w jednym wątku.
szafirowa Nie umiem tego połączyć z żadnym czynnikiem żywieniowym. Adaś jest takim dzieckiem od urodzenia. Nie dużo było lepszych momentów 🙁 Też w domu jest inny niż poza nim. Ale był czas że na dworze/placu zabaw/u kogoś w domu ludzie się dziwili co ja od niego chce i mówili że chcieliby mieć takie spokojne dziecko....Teraz na ogół na placu leży na piachu i się wścieka. A ja olewam i zajmuje się czym innym 😉 Teraz jednak wiążę to z kolejną infekcją i antybiotykiem - nie dość że słabo śpi i nic nie je. Na antybiotyku zawsze jest gorszy. Czekam na moment że będzie lepiej. Bo wiem że będzie. On umie być super grzecznym dzieckiem, zadowolonym i uśmiechniętym. Poza tym jest bardzo mądry, nie wiem po kim 😉 Myślę że przez to że ciągle był chory, że miał kolki, źle ząbkował itd. - jest teraz rozpuszczony jak dziadowski bicz. Tylko nie mam kiedy i jak przykręcić mu śrubki bo ...znów łapie go choroba.
A pigułki...kochana po nie trzeba wybrać się do psychiatry🙂 Isabelle ano 🙁
Muffinka, będzie córa 😉 co do samopoczucia to fizycznie nieźle, psychicznie troche gorzej..
Też mi się nie podoba ten podział wątku, o ile jeszcze rozumiem wege-mamy bo to dosć specyficzne tematy i kto chce to czyta, to przedszkolaków mi brakuje, lubiłam mieć to wszystko razem, a teraz często w pośpiechu mi tamten wątek ucieka.
Deksterowa, Kurczak gratuluję! Ruch w wątku niezły, ciężko nadążyć.
W czwartek idę na usg 4d i pewnie poznam ktosia we mnie. Mam nadzieję, że wszystko będzie w porządku no i w końcu dowiemy się czy to chłopak jak wszyscy dookoła uważają czy babeczka 🙂