oo tak 🙂 to zdecydowanie największy plus ! ale mój mąż najbardziej wspomina robale w rozmiarze xxl 😁
kurczak a Żelazna jest aż tak oblegana ?? pytam bo kompletnie nie wiem - bo nie brałam tego szpitala pod uwagę :kwiatek:
a tak btw. to wczoraj w wyborczej był bardzo ciekawy dodatek dotyczący porodów i cc "życzenie" - czytałyście ?? mój mąż jak to przeczytał to skomentował to tylko krótko - kochanie podjęliśmy najlepszą decyzję dotyczącą przyjścia na świat naszego syna 🙂 .. szkoda tylko, że trzeba za to płacić - gdzie to powinno być w standardzie 😉 dla chętnych mogę pstryknąć i wstawić na forum 😉
Diakon'ka :kwiatek: wszystko będzie dobrze, zobaczysz!! Jestem pewna, że Nelka jest zdrowa, a wyniki testów mimo wszystko nadal są z małym prawdopodobieństwem.
Co do Mikołaja, to zatuczony na pewno nie jest 😁, jedynie buzia pucołowata, ale poza tym to nawet żebra widać. Dawno go nie ważyłam, ale może do 9kg dobił.
On jest z tych totalnie ruchliwych!! Moja Mama nawet mówi, że ma ADHD 😁 Czworakuje jak głupi- robi chyba kilometry dziennie- teraz nawet piasek na plaży nie jest mu straszny- odwiedza większość kocy z innymi dziećmi. Staje już na stópkach i kombinuje jak może. Nie ma tylko czasu usiąść 😵 Nawet nasza fizjoterapeutka mówi, że rzeczywiście nie ma czasu. Usiąść potrafi, ale nie chce siedzieć, od razu idzie.
W takim razie nie przejmuję się już jego jedzeniem i niech je jak chce 🙂
w sensie, że wybraliśmy prywatną klinikę aby mieć komfort rodzenia a później odpowiednią opiekę . A to czy mam cc czy sn nie ma w tej kwestii znaczenia, ja oczywiście wybrałam cc bo mam opory co do porodu siłami natury i nikt tutaj nie próbował wmawiać mi co lepsze dla dziecka a co nie ( z resztą okazało się, że i tak mam wskazanie medyczne .... ale już nie chce mi się tematu wałkować i walczyć o swoje 😉 ) chciałam tylko powiedzieć , że warto przeczytać te kilka artykułów w gazecie :kwiatek:
kkk to widzę, że syn dba i o Twoją odpowiednią kondycję i w sumie się nie nudzisz 🤣 ash zaraz pstryknę i wstawię
edit. wrzucam linki do artykułów 1. Dlaczego Polki lubią cc cz.1 cz.2
CzarownicaSa, ja nie mieszkam już w Warszawie. Mieszkam za Nasielskiem, do Piaseczna mam prawie 80 km, więc odpada. Warszawa jest trochę bliżej 😉 zduśka, z tego co wiem, to tak, jest oblegana. To szpital ze świetnym sprzętem, lekarzami, po konkretnym remoncie, z tego co wiem z dobrą opieką, więc się rodzące pchają 😉 Mają tam też dom narodzin i tam zdecydowanie łatwiej jest o miejsce, ale to chyba nie dla mnie. A artykuł wstawiaj 😀
Zauważyłam, że każdy szpital ma inne wymagania co do badań, które musi mieć ze sobą rodząca. Czy jeśli jakiegoś się nie ma, to nie przyjmą do szpitala? Czym są te badania: posiew GBS/ESBL, VDRL, Hbs?
zduśka oj tak... nalatam się za nim 😵 w domu jeszcze to jakoś ogarniam bo wiem co może zrobić, ale tutaj muszę go ciągle kontrolować bo nie wiem czy czegoś na siebie nie ściągnie 🙂 W domu uwielbia chodzić po schodach, robi to w tempie torpedy. Nie mogę go tylko nauczyć że schodzi się dupką do dołu, bo on chce rączkami, tak jak wchodzi.
CzarownicaSa- a macie już plan na wyjazd do Irlandii? W sensie jak to będzie wyglądało, co będziecie robili, gdzie będziecie mieszkali, pracowali etc. Nie to, że się czepiam i super, że masz tam rodzinę, ale życie za granicą wcale nie jest takie łatwiejsze. Jasne nie ma tyle biurokracji ale koszty utrzymania są bardzo wysokie. Np. samo przedszkole dziecka (myślałaś o tym) to jest koszt min. 1000 funtów miesięcznie jeśli chcecie mieć 2 dzieci wydatki wzrastają dwukrotnie. Może rodzina mogłaby się zająć dzieckiem/dziećmi. Czy zamierzasz pracować? Kwestie ubezpieczenia, możliwości etc. Czy myślicie by brać zasiłki? Nie chcę się czepiać ale to naprawdę dużo kwestji do zastanowienia się przed wyjazdem i sprawdzenia, abyście potem nie mieli problemów etc. Co do Australii wyjazd i pracę tam bardzo ciężko dostać. Prostym sposobem (wcale nie takim prostym) jest studiowanie ale tu zaczynają się schody bo przed załatwieniem szkoły etc trzba też wykazać, że ma się pieniądze na oplacenie studiów czyli oszczędności na koncie i to bardzo duże. Student może pracować tylko kilka godzin tygodniowo więc liczyć na to, że się tam utrzyma to mało prawdopodobne. Jeszcze ciężej jest jeśli chcesz wyjechać tylko by pracować i tu przyznawane są określone punkty, za ukonczone studia, wykonywany zawód. I są zawody bardzo chętnie poszukiwane i dostają dużo pukntów co za tym idzie procedura załatwienia pracy/znalezienia pracodawcy jest ławiejsza. Niestety kwestia wyjadu rodziny jest bardzo mało prawdopodobna. Dlatego zanim zacznie się zastanawiać nad robalami, których fakt jest strasznie dużo i to nie tak jak w pl, że idziesz sobie do parku rozkładasz kocyk i masz piknik, należy zastanowić się czy wyjazd i legalna praca jest możliwa.
Slojma no przecież w ciemno do Irlandii nie jedziemy 😉 Pracę Konrad będzie miał załatwioną, przez pierwsze kilka tygodni mieszkamy u siostry, jak Konrad będzie pracował to wynajmiemy małe mieszkanko(z tego co widziałam to koszt wynajęcia ok. 350-400F miesięcznie) a po 3 miesiącach postaramy się o dom. W momencie gdybym ja pracowała 16h tygodniowo przysługiwałby nam dodatek na dziecko, a to też zawsze parę funtów. Przedszkole nie będzie potrzebne, bo z młodą będzie siedzieć moja babcia albo siostra. A i do szkoły pójdzie szybciej niż tu. Myślimy o tym z Konradem już od roku. Przemyśleliśmy wszystko, porozmawiałam z siostrą, wypytałam ją jak to wszystko wygląda, co trzeba załatwić. Ona pracuje te 16h tygodniowo, ma 4 dzieci i męża, który raz jej się dołoży do rachunków a raz nie, w zależności od jego kaprysu- i daje sobie spokojnie radę. Tutaj by zginęła 😉 Mamy alternatywę zostać tu w rozsypującym się domu, z kosmicznymi rachunkami i pracującym tylko Konradem(bo ja dopóki mała nie pójdzie do szkoły jestem uziemiona- któreś z nas z dzieckiem siedzieć musi. Żłobek odpadł, na prywatny nas nie stać, matka Konrada też z nią nie posiedzi bo ma swoje sprawy) lub po prostu zaryzykować i wyjechać. Jeszcze Szkocję bierzemy pod uwagę, bo ponoć potrzebują tam bardzo ludzi do pracy. Ale wolimy wystartować z Irlandii, a dopiero potem kombinować dalej. Odnośnie Australii- ja wiem, jak ciężko jest się tam dostać, ale Konrad jest marzycielem i twierdzi, że da radę 😎 Więc Australia to takie marzenie utopijne, wątpię żeby się kiedyś zrealizowało 😉
Diakon'ka, trzymam kciuki cały czas, żeby Nelka była zdrowa :kwiatek: A co do takich lekarzy i ich podejścia to nie mam słów 😲 Jak byłam w poniedziałek na prenatalnych to trafiłam na fajnego pana doktora, sympatyczny, kompenentny, wesoły, tacy powinni być wszyscy lekarze. I mam nadzieję, że na następnych badaniach też będę u niego. Człowiek się denerwuje,martwi, to jeszcze lekarz dołoży, masakra 🙄
CzarownicaSa- z wynajęciem mieszkania też nie jest tak łatwo jeśli chodzi o całe mieszkanie a nie jakiś pokój w mieszkaniu. Praktycznie cały rynek to rynek gdzie trzeba wynajmować przez agencje a one dokładnie sprawdzają możliwości finansowe i wynajęcie na 3-4 miesiące bardzo rzadko jest możliwe. Z tego co piszesz chcesz liczyć na benefity i ewentualne mieszkanie socjalne które mogłibyście dostać od rządu. Tu też nie jest tak łatwo zwłaszcza, że często by dostać takie mieszkanie/dom musisz również spełniać szereg warunków np. czasemi mieszkać w określonym miejscu więcej niż dwa lata by otrzymać mieszkanie społeczne. Trochę przykre to co piszesz i powiem szczerze, że nie dziwię się frustracji mieszkańców Wysp, że uperają się by zmienić prawo i by o benefity ubiegać się dopiero po kilku latach mieszkania tu, płacenia podatków etc.
Mam koleżankę w Leeds, panią lekarz weterynarz, pracującą w zawodzie + mąż pracujący, dobrze zarabiający i uważają, że na dziecko ich nie stać bo są tam sami i żłobek w tym wypadku obowiązkowy, a to koszta. Także wcale nie tak łatwo. Fakt, że oni kupili dom na kredyt więc spłacają raty, ale wynajmując mieszkanie też się płaci więc... Ja byłam w Londynie 12 lat temu. Pracowałam, wynajmowałam mieszkanie z kilkoma osobami (znajomymi) i wcale dużo nie zarobiłam, nie odłożyłam mimo, że nie szalałam z wydatkami. A na dwa etaty pracowałam. Jak sobie pomyślę, ile wtedy pracowałam i ile spałam to zastanawiam się jak ja to wytrzymałam.
Slojma nie bardzo rozumiem do czego pijesz. Nie mam 5 lat, to nie jest mój kaprys tylko decyzja, której przemyślanie trwało rok(!) czasu. I nie, nie jadę żerować na państwie, leżeć nogami do góry, mieć w d**ie wszystko i tylko czekać na pieniądze, tylko zarówno ja jak i Konrad będziemy normalnie i LEGALNIE pracować. Płacić podatki, składki, zachowywać się jak normalny obywatel UK, a nie pijawka. Jeśli uda się uzyskać wsparcie na dziecko i dom to fajnie, jak się nie uda to trudno. Nie mogę oczekiwać więcej? Mam siedzieć i gnić tutaj, gdzie nawet dziecka do żłobka posłać nie mogę? Gdzie pracując 8h dziennie po 5-6 dni w tygodniu nie stać mnie, żeby dziecku głupią zjeżdżalnię kupić? Gdzie tak naprawdę nie mam za dobrych perspektyw? Jadę do małego miasteczka. Mieszkanie wbrew temu co o tym sądzisz łatwo wynająć. Nie jest to problem. I tak, wiem co piszę, bo zainteresowałam się tą sprawą. Jeśli chcę pracować, płacić podatki i składki to czemu nie mogę oczekiwać mieszkania socjalnego po odpowiednim czasie? Mieszkanie też będzie wynajmowane od rządu. Więc na jedno wyjdzie czy wynajmę je od prywatnej osoby czy od socjalu- dalej będę normalnie za nie płacić.
CzarownicaSa - nie wyjdzie na to samo bo wynajmując u landlorda płacisz nie tylko za czynsz jak przy socjalu. Piszę o tym, że właśnie przeraża mnie fakt takiego myślenia i podejścia. I popieram zdecydowanie wyspiarzy którzy protestują i chcą zmiany prawa. Pracować legalnie co innego i po kilku latach w złej sytuacji ubiegać się o pomoc Państwa, a co inneo przyjechać pracować legalnie i ubiegać się o pomoc bo mi się należy bo przecież płacę składki etc. Dla mnie masakra i mówię to bo jestem osobą legalnie pracującą, płacącą skłądki w uk i irytuje mnie podejście wielu ludzi. agulaj79 - ja mam też dużo znajomych którzy zarabiają bardzo odbrze, a jednak na dzieci się jeszcze nie decydują bo niestety koszta tak jak sama piszesz. Niestety wielu ludzi nie zdaje sobie z tego zupełnie sprawy i myślą, że wyspy to raj na ziemi.
Czarownica, ja trzymam kciuki za Was 🙂 Z pracą u nas ciężko, za granicą też ciężko, facetowi prościej, pójdzie na budowę i zarobi. A kobieta? Bez znajomości języka nawet dziecka nie przypilnuje 😉 Mimo wszystko uważam, że dacie radę. Dla otwartych, wierzących w siebie ludzi, zawsze jest perspektywa.
Moi przyjaciele wyjechali lata temu do Brukseli i też jakoś kokosów nie trzepią, więcej zarabiają, ale więcej wydają. Proza życia 😉
Slojma dalej nie rozumiem, o co Ci chodzi. Zarówno wynajmując mieszkanie socjalne, jak i od landlorda płacę i czynsz i rachunki. Różnica tylko w osobie/instytucji, od której mieszkanie wynajmuję. I nie, nie dlatego, że "mi się należy", tylko jeśli mam taką możliwość to chętnie z niej skorzystam. Jeśli możliwości nie będzie to nie. Z resztą nie ważne. Opinię już sobie o mnie wyrobiłaś, a mi nie chce się kolejny raz bawić w tłumaczenie, bo nie mam się z czego tłumaczyć.
Zen wszędzie jest ciężko. Tam też łatwo nie będzie. Ale siedząc tutaj nie osiągniemy nic. Tam mam rodzinę, w razie potrzeby pomogą mi bezinteresownie, w przeciwieństwie do rodziców Konrada... którzy do teraz wypominają mu, że gdyby nie oni to nic byśmy nie mieli. Konrad na szczęście zna język, ja też cały czas się uczę, mam jeszcze problem ze zrozumieniem wymowy ale jak poproszę o wolniejsze powtórzenie to załapuję.
CzarownicaS- jeszcze jedna kwestja, szybko przekonasz się, że nie jest jak w bajce i zmienisz zdanie jak dotknie cię proza życia i wszystko co tak fajnie brzmiało okazało się mylne. Edit. Z mieszkaniem socjalnym placisz tylko czynsz i rachunki i landlorda czynsz, rachunki i wynajem tak jak w pl gdy wynajmujesz mieszkanie/dom od kogoś. Nie wiem czego tu można nie rozumieć. Czyli mieszkanie socjalne tłumacząc = mniej opłat, mieszknaie od landlorda = większe opłaty.
Tak, przecież nic o życiu nie wiem, nigdy nie musiałam się utrzymywać, nigdy nie było mi ciężko, nigdy nie doświadczyłam sytuacji gdy nie mam co do garnka włożyć, nigdy mnie życie w d**ę nie kopnęło. No nic nie wiem, zginę niechybnie, owce mnie w tej Irlandii zjedzą. Nie wiem skąd sobie wzięłaś przekonanie, że uważam iż tam będzie miód, cud i bajka. Nie, nie będzie. Będzie ciężko, ale dopóki JEST SZANSA, że będzie choć odrobinę lepiej niż tu- wolę jechać. Skoro jest tak ciężko i strasznie jak piszesz to czemu nie zostałaś w naszym pięknym kraju? 😎 Moja siostra ma mieszkanie socjalne. Płaci tak samo jak płaciła wynajmując od landlorda.
Ja też trzymam kciuki. Myślę, że ustawienie się jako tako to tylko i wyłącznie kwestia mobilizacji. A co nas zmobilizuje to już różnie jest. Jednych wyjazd za granicę, innych tragedia a jeszcze innych po prostu ambicja i miejsce nie ma dla nich znaczenia. Jak się chce, to się da- dacie radę 🙂
CzarownicaSa- nie muszę się przed tobą tłumaczyć czemu wyjechałam, ale oczywiście jeśli chesz spytać chętnie odpowiem. Miałam bardzo dobrą pracę w pl i nie jedna osoba może to potwierdzić. Wiele osób mi się dziwiło czemu wszystko porzucam i jadę gdzieś gdzie nie wiem co będzie. Czemu bo miałam za sobą bardzo zle przeżycia...śmierć narzeczonego i wiele innych spraw, które skłoniły mnie do wyjazdu i oczyszczenia i odnalezienia samej siebie, bo gdzieś to wszystko straciłam. Tylko, że ja nie ciągnełam rodziny i nie liczyłam na pomoc państwa i tu się różnimy. edit. literówka
CzarownicaSa, ja też trzymam za Was kciuki, za pomyślność wyjazdu i aby Wam się udało :kwiatek: I podziwiam odwagę 😀 Nam tej odwagi zabrakło, w zeszłym roku miałam dojechać do mojego prawieMęża do Norwegii, po przemyśleniu wszystkiego jeszcze raz, ja zostałam tutaj, teraz już z Dzieciem w drodze, z psem i dwoma naszymi rumakami, prawie Mąż jest w Norwegii i tam pracuje i póki co pracować będzie. Teraz się cieszę, że zostałam, raczej już bym nie chciała wyjechać, za ciężko by nam tam było, pomimo że razem. Każdy ma prawo do podejmowania własnych decyzji i wyborów i życia po swojemu i nikt nie ma prawa tego krytykować czy oceniać. CzarownicaSa, próbujcie jeżeli macie szansę na wyjazd, wrócić zawsze możecie, trzymam kciuki 😀
Czarownica co by nie mówić, jak macie wsparcie rodziny to warto pokusić się o takie decyzje. Zresztą zawsze możecie wrócić. Macie gdzie. Ten tylko się nie sparzył kto nie spróbował. Życzę, żeby wam się udało i tyle.
Nord a ty nie powinnaś już iść rodzić? Co ty tu jeszcze robisz?
Sama właśnie nie wiem🙂 Diakon'ka trzymam kciuki. Wszystko będzie ok, zawsze nastraszą na zapas a potem wychodzi na dobre. Mój lekarz mi zawsze powtarzał, że ZD jest wadą na tyle charakterystyczną i brzydko mówiąc prostą w diagnozie, że jest mała szansa na błędną diagnozę. A jak ktoś zaczyna bawić się w statystyki i pomiary to ponoć szuka dziury w całym i z tego co piszesz to ten lekarz tak Was właśnie potraktował... Ja się oczywiście nie znam, powtarzam tylko zasłyszane opinie, ale głowa do góry wszystko będzie jak należy i będziesz miała dwoje prześlicznych, zdrowych dzieci...
Kasia Konikowa- ja nie krytykuję i również życzę CzarownicSy powodzenia, jednak rzecz która mnie osobiście dotyka to to, że ktoś decyduje się jechać i liczy na pomoc Państwa i uważa, że skoro przyjechał i zaczął prace, zarabia słabo to ma prawo brać benefity. W tej kwestji uważam, że najpierw zapracuj na te benefity, wnieś coś do Państwa swoją osobą, a nie wychodź z założenia, że przecież coś robisz to Ci się należy.
Widocznie umknelo Ci moje stwierdzenie, ze postaram sie o benefit KIEDY BEDE MOGLA, czyli PO przepracowaniu wymaganego czasu..
Dzieki :kwiatek: Moja mama to sie zaplacze z radosci. Nic jej nie mowie, przyjade I zapukam do jej drzwi 😉 Jeszcze duzo pracy nas czeka, bedziemy musieli przed wyjazdem dach naprawic i uzbierac pieniadze. Ryzyko jest, bedzie nam bardzo ciezko na poczatku ale jak same pisalyscie- grunt to nastawienie 🙂
CzarownicaSa- tylko, że nie ma tego wymaganego czasu i tu jest problem i tu popieram wyspiarzy. Bo o wiele benefitów możesz starać się od tak z buta. Co innego z mieszkaniem, ale wszystko zależne jest od miejsca zamieszkania, councilu. Tu każdy council ma swoje regulacje w niektórych dostaniesz jak mają szybko, w innych musisz spełnić warunki i mimo to czekasz długo. I nie zrozum nie życzę Ci źle, mam nadzieję, ze Wam się ułoży jednak bardzo denerwuje mnie myśl, że ktoś jedzie i zakłada pomoc Pańśtwa bo będę pracowała 16 h tygodniowwo mąż będzie pracował, płacimy podatki więc mi się należy pomoc Państwa, jeśli jest ciężko.
No tak, ale jeśli dane państwo ma w "pakiecie" pomoc od początku, tzn dla mnie znaczy, że ktoś to przemyślał i zdecydował, że skoro dany osobnik pracuje i płaci podatki to może na taką pomoc liczyć. To też jest jaka forma zachęcenia ludzi do pracy tam. Taki mają system więc na to sami się godzą i jakoś to mają skalkulowane. Czarownica jak to mówią, nie grasz, nie masz🙂 do odważnych świat należy i TRZEBA próbować. Trzymam mocno kciuki🙂
Tylko potem jest stale głośno o niechęci do Polaków, którzy przyjeżdżają i chcą benefity bo im się należy bo pracują. Dlatego tak wiele jest agresji w stosunku do Polaków, dlatego też są deyskusje by zmienić prawo i mam nadzieję, że się zmieni jak najszybciej. I zanim dostaniesz benefity musisz coś wnieść do Państwa, pracować jakiś czas bo tak powinno być.