Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

my kąpaliśmy od samego początku Mikołaja w emolientach i po kąpieli był nimi smarowany i nie uchroniło go to przed AZS 🙁

Dziś kupiłam dwa preparaty zalecone przez dermatologa, jeden na rano do smarowania, drugi na noc. Poszła 100  😵 a jeszcze nie wykupiłam leków...
Julie Ignac skórę miał przezroczystą, po kąpieli w płynach do kąpieli szorstką, więc dla mnie to była wygoda.
Julie specjalnie przynioslam ten krem do anlizy na zajecia laboratoryjne. Jest tani i go kupuje, ale podejrzany mi sie wydal  😉
A propo bliźniaków - ubawiłam się  http://www.netmama.pl/magazyn/aktualnosci/community-news/misja-smoczek-jak-go-odzyskac/#.Uz2WQ_l_t49  😂
Dziewczyny, a nie wystarczy zwykłe naturalne, bezzapachowe mydełko?? i potem ewentualnie w razie potrzeby oliwka?

Dziewczyny odnośnie staników: nie miałam żadnego  specjalnego teraz i przeżyłam.  Tylko sportowe albo push upy na wyjscie i gites.
Smarowanie pupy tylko jak sie coś działo czyli rzadko próbka sudokremu dopiero teraz po 8 mcach mi się kończy.
"Dzien dobry, nazywam sie Goliat (jeszcze😉) i w sobotę jadę do nowych właścicieli"  😍
kkk dzieki jeszcze raz :kwiatek:
Diakon'ka super!!!!! Strasznie się cieszę!!  😅 Myślę, że będziecie z niego zadowoleni!!
daję wieści z frontu: dziś mieliśmy cudny dzień. wyszłam z domu o 11 a wróciłam o 18. obskoczyliśmy muzeum ewolucji w pałacu kultury, odwiedziliśmy moją mamę w pracy, zjedliśmy coś w knajpce a potem jeszcze pobawiliśmy się na placu zabaw w parku saskim  😍. Piotrek jak zwykle marudził, ale zrobił dziś tyle kilometrów na swoich małych nogach, że jestem w szoku. Stach jak zwykle bezproblemowy. jeśli chodzi o muzeum ewolucji, to polecam gdy ktoś lubi dinozaury (ja uwielbiam  :icon_redface🙂, choć ogólnie pozostawia wiele do życzenia: w pałacu młodzieży ni ma przewijaka w kiblu, ażeby dostać się do muzeum ewolucji trzeba pokonać sporo schodów, wypchane zwierzaki są mocno nadgryzione zębem czasu (i moli) ale dziecko tego nie zauważa a opiekun ma chociaż jakiś ubaw  😁. na celowniku do obejrzenia, póki Piotrek ma rękę w gipsie, mamy jeszcze muzeum techniki, muzeum kolejnictwa, centrum nauki kopernik, zoo, łazienki, powsin... myślę, że nie grozi nam nuda.

edit. aha dodam jeszcze, że Stach robi się coraz bardziej dzieckiem, a coraz mniej bobasem -charakterny jest, jak Piotrek coś je to on koniecznie chce też (próbował ostatnio obrabiać surową marchewkę, a jaki był ryk żeby mu dać!), gdy zajmuję się Piotrkiem to przypełza z rykiem zazdrości, domaga się cycka bardzo dobitnie. a od Piotrusia ostatnio 500 razy dziennie słyszę w złości "nie lubię cię, lubię tylko tatę!" 🙁. i jak tu mieć dobre samopoczucie...
Ja też miałam fajowy dzień z Gabrysiem. 😀
Byliśmy w centrum handlowym, posiedzieliśmy godzinkę w sali zabaw, wytarzaliśmy się piłkach, potem połaziliśmy w nosidle. Uwielbiam moją Manducę, Gabryś też.
A w domu też jakoś tak fajnie nam wyszły zabawy. Straszny przytulas się z Gabrysia zrobił, tuli mnie i całuje co 5 minut. 😍
Tylko za będącym ostatnio cały dzień w pracy tatą tęski Słodzio. Jak wchodzimy do domu po spacerze, to szuka i woła "tata tata tata tata tata...", w sklepie jak za coś płacę i zobaczy zdjęcie w moim portfelu to też woła "tata tata tata tata tata..." i całuje zdjęcie.  😁


Ogólnie czytanie składów kosmetyków ze zrozumieniem to jest nie lada wyczyn, ja się czuje w tym temacie jak w puszczy amazońskiej ...

Ja też, mimo że niegdyś skończyłam studium kosmetyczne i miałam przez dwa lata zajęcia z dermatologii. 😉 Ale na szczęście jest ktoś taki jak Sroka, która za darmo dzieli się swoją wiedzą i analizami. 😀

W Polsce jest tendencja do stosowania nadmiaru wszystkiego co możliwe, zupełnie bez sensu, np. emolientów przeznaczonych dla skóry z poważniejszymi problemami. Nie powinno się stosować niczego "na wszelki wypadek".
Anka nie raz pisała, że dla odmiany w Niemczech jest zalecane przez pediatrów i położne, oraz stosowane, kąpanie dziecka w całości 1-2 w tygodniu, a poza tym przemywanie gąbeczką i ciepłą wodą, bez żadnych dodatków.
Taki kontrast.

Generalnie, jeśli dziecko ma zdrową skórę, to używanie wszystkich możliwych kosmetyków "na wszelki wypadek", może to zepsuć.
My kąpiemy Gabika codziennie, ale kosmetyki i płyny do kąpieli stosujemy symbolicznie. Jedno naciśnięcie pompki (3w1 Babydream) na całą kąpiel. Mydlę mu tym łepek i powstałą pianą myję całą jego osobę.
Jak miał chyba 2 czy 3 tygodnie strasznie mu wyschła i zeszła skóra na nadgarstkach i nad stópkami (w miejscach gdzie się kończą rękawki i nogawki), miał to kilka razy posmarowane kremem Oliatum i przeszło.
Przez kilka pierwszych tygodni jego żywota miał smarowaną dupkę Linomagiem, potem długo długo zupełnie niczym, a dopiero jak zaczął siadać (5-6 miesięcy) zaczęły mu się czasami robić lekkie zaczerwienienia i od tego czasu używamy maści pośladkowej Ziajka. Jedno posmarowanie likwiduje zaczerwienienie, bardzo polecam.
Dziewczyny, co do kosmetykow to dziecko do 3 miesiaca zycia ma skore, ktora nie jest szczelna jak u doroslego, tzn ze o wiele wiecej substancji moze przez nia przeniknac do organizmu niz u dziecka straszego czy doroslych. Mialam o tym swietny artykul napisany przez dermatologa z C. Zdrowia Dziecka ale mi wcielo. Dalej, najbardziej wrazliwy uklad czyli uklad nerwowy nie jest tak chroniony jak u doroslego bo do konca  3-go miesiaca nie ma bariery krew-mozg, czyli chemikalia moga przenikac do mozgu o wiele latwiej niz u doroslych. Dodac do tego trzeba, ze nie wolno robic badan na dzieciach czyli tak naprawde do konca nie wiadomo jak substancje w kremach itp dzialaja na dziecko, no i to co napisala Liliana, ze do konca nie mozemy byc pewni szczerosci producentow...

Ja osobiscie nie smarowalam dziecka oliwka, ani zadnymi nawilzaczami i mialo super skore. Mylam w zwyklym mydle dla dzieci, nie wiem czy to najlepsza z mozliwych opcji wiec nikogo nie namawiam ale robilam testy na sobie, a bylam swietnym krolikiem dosiwadczalnym. Mialam w ciazy mega uczulenie, skore zdarta do krwi i bardzo wrazliwa, leczylam to dlugo po porodzie i sprawdzalam kosmetyki na sobie, zanim zaaplikowalam dziecku i w ten sposob wyeliminowalam np "plyn do mycia naczyn marki nivea baby" 😉 Zreszta skora po nim rzeczywiscie byla dziwna w dotyku ale co za problem, przeciez firma oferuje oliwki, balsamiki i inne paskudztwa 😉 Miala kilka miejsc gdzie sie luszczyla na samym poczatku to smarowalam miejscowo parafina z apteki, moze to i tak nie byl najlepszy wybor ale przynajmniej nie bylo w tym perfumkow, parabenow itp tylko czysta parafina. Oczywiscie ja mowie o pielegnacji dziecka zdrowego, jakas problematyczna skora to inna bajka.

Mysle, ze trzeba brac pod uwage, ze to producenci nakrecaja mamy do kupowania tylu kosmetykow przeciez nie ma niczego bardziej miekkiego niz skora niemowlecia wiec po co ja jeszcze zmiekczac? Wiecie jak to dziala, nie ma zadnych regulacji dotyczacych promowania kosmetykow w szpitalach i osrodkach zdrowia, tak jak np szpital, ktory rozdaje probki mleka modyfikowanego nie dostanie jakiegos tam certyfikatu "przyjazny dziecku". I efekt taki, ze wyszlam obladowana probkami emolientow i kremow, w szpitalu od pierwszej doby myli mi dziecko w plynie do mycia naczyn "nivea baby" bo szpital pewnie jest zaopatrywany za darmo plus, prawdopodobnie ktos wladny dostaje specjalny profit od producenta, zeby szpital pokazal swiezej mamie "wlasciwa higiene". Tak to dziala np w mojej branzy budowlanej i nie widzie powodu, zeby nie dzialalo tak samo w szpitalach 🙁 Dla porownania, mam nadzieje, ze wypowie sie na ten temat Anka, o ile dobrze pamietam w Niemczech nie myje sie noworodkow codziennie, a juz zwlaszcza nie w pierwszej dobie (pisalysmy z Julie w tym samym momencie).

Jeszcze co do sudocremu, to jest krem na zakazenia bakteryjne tylko i wylacznie. Na pewno nie do codziennego smarowania.

I jeszcze w temacie cycnikow, na poczatku trzeba uwazac na fiszbiny. Sa zdradzieckie i nawet pozornie dobrze dopasowane moga stac sie przyczyna zapalenia piersi dlatego lepiej na poczatku nosic te bez. Ja nosilam te do karmienia i dla mnie byly super wygodne, niestety jest to wydatek wiec jak ktos daje rade ze zwyklymi to zazdraszczam 😀

kurczak, fajowo!
widocznie niektórzy mają wskazania do stosowania emolientów od wczesnych tygodni
Laski, oliwki inne to może i złe, ale oliwka bambino u mojego jest jedyna, która pomaga na odparzenia i zmiany, a od kiedy jest regularnie stosowana- w zasadzie chroni przed odparzeniami. Nie pomagały linomagi (chociaż ja go kocham miłością ogromną i stosuję leczniczo np. na obtarty nos przy katarze), kremy specjalistyczne, maści lecznicze, inne oliwki, a bambino- super.
I tak samo- nie wyobrażam sobie nie nasmarować po kąpieli. Ale- ja mam od zawsze suchą skórę i dla mnie to norma, Wojtek też po kąpieli się robi szorstki. Może są takie skóry, które smarowane być nie muszą, ja mam taki dyskomfort, jak się nie posmaruję, że spać nie mogę- wszystko mnie swędzi.

U nas- gorączka 39 stopni, kaszel i coś mi się podejrzanie za ucho trzyma. Jutro do lekarza, zobaczymy, niech zajrzy w to ucho, bo może antybiotykiem trzeba uderzyć. Ja osobiście ledwie zipię- dopiero co się skarżyłam, że z Wojtkiem się nie mogę dogadać i że mam poważne obniżenie nastroju. No i już się dogaduję, ale sypie mi się życie na innych płaszczyznach i jestem w tak pernamentnym stresie, że szok. Od poniedziałku mam zapalenie pochwy, już było lepiej, ale jak mi dziś niania powiedziała, że za 2 tygodnie odchodzi, to normalnie czułam, jak mi tam grzyby i bakterie (cholera wie co, bo ja oczywiście- lekarzu lecz się sam sama sobie zapodałam leki bez wcześniejszego wymazu, bo dotąd leki pomagały) imprezę urządziły. No masakra, co to się dzieje, zaczęło się od banku, który wypowiedział kredyt hipoteczny (na szczęście- się POMYLILI!!!!), poprzez szefa, który odmówił przedłużenia mi połowy etatu, przez dogranie logistyczne (z wielkim trudem!) pracy i opieki na linii: ja-mąż-niania-pracownica-wspólnik, aż do dzisiejszej kontroli w pracy i radosnej nowiny od niani. I gorączki Wojtusia, oczywiście! I imprezy  😉 No i tak- okazuje się, że ja, optymistka, pani "jakoś to będzie damy radę najważniejsze że jesteśmy zdrowi" w obliczu kłopotów, które przecież są tylko kłopotami, nie tragediami, po prostu sobie nie radzę. A miałam się za siłaczkę- i te odpadające klapki też bolą. A mój mąż- człowiek, który wiecznie marudzi, wiecznie ma pod górkę, jest pesymistą i któremu w życiu ciężko- no on mnie ciągnie za uszy do góry!!! Zbiera, pociesza, organizuje, pracuje, zajmuje się Wojtkiem (a cierpliwości nie ma za grosz), nadzoruje budowę... baaa, nawet sprząta! A to zawsze ja ciągnęłam nas do przodu, tyle tylko, że w czasach "prosperity". I to, że jestem tak beznadziejna w kryzysie, a miałam się za siłaczkę, też mnie dołuje.
I dołuje mnie, że dołuje mnie zwykłe ŻYCIE. Kurde, a co będzie ze mną, jak naprawdę spotkają mnie problemy??!!??

edit: Julie, mnie na przykład dołuje też to, że moje dziecko jest takie za tatą. Tzn. cieszę się, że mają taki dobry kontakt, ale po prostu mam wrażenie, że Wojtuś woli tatę nade mnie i to znaczy, że jestem beznadzieją matką.
a właśnie, bo sobie przypomniałam- szafirowa pisałaś, że Jaś jest przyzwyczajony do ciebie mocno z racji tego, że tata nie może dużo się udzielać- mam to samo ze Stachem. z niego taki maminsynek że aż strach! jak jesteśmy razem i próbuje się nim zająć tata to jest ryk, bo on chce do mamusi. na spacerze w chuście jak jest u taty, to też źle, bo u mnie by chciał. i marudzi. dla mnie to na chwilę obecną nie jest jakoś mega uciążliwe (choć trochę oczywiście jest szczególnie gdy chcę coś zrobić), bo Piotrek od małego jest synusiem tatusia (pierwsze jego słowo to tata). więc wpływy jak na razie rozłożone równomiernie 😁.
większość dzieci mówi najpierw tata - łatwiej 😉
Nie jestem Anka ale tak... w de dzieci myje sie raz na tydzień i to w wodzie bez dodatkow.
AleksandraAlicja, pocieszę, u nas też aktualnie faza taka. Lew bardzo ładnie mówi tatusiu i mamusiu. Przy czym pierwsze sto razy częściej. W ogole ostatnio tatoprzylep straszny.
Trochę przeżywam, ale to chyba normalna taka faza. Ale emocje są;]

Co do mycia - po kupalu zawsze w wannie myje pupę, czasami i 2 razy dziennie. Kąpie się czasami co drugi dzień, czasami co trzeci. Pediatra odradzała "wymaczanie" codzienne, zwłaszcza jak jest tendencja do suchej skóry.
Przy czym ostatnio hicior to prysznic z tatą.
Julie, bobek - dziękuje za wasze wpisy!  :kwiatek:

Wiem, że w szpitalu w którym rodzę położne są zaopatrzone w Nivea i zastanawiam się właśnie, czy da radę poprosić o wykąpanie w swoim płynie...
Przeglądając masę for internetowych szukając różnych opinii zauważyłam to o czym tu piszecie - tendencję do nadużywania przez ludzi produktów leczniczych jako kosmetyk codziennej pielęgnacji. Wiadomo są przypadki specjalne gdzie trzeba zastosować dodatkowe wsparcie ale jak czytam o smarowaniu pupy sudocremem co zmianę pieluchy to mi włosy dęba stają. Tak samo z chusteczkami nawilżanymi do przewijania. No ja wychodzę z założenia, że one są takie na "wyjścia", na szybko jak trzeba przewinąć gdzieś poza domem. A w domu to zwyczajnie wodą i płatkami bawełnianymi.
a propos chusteczek - ostatnio czytaliśmy o facecie, który wycierając dziecku pupsko, starł sobie całą warstwę lipidową z dłoni i dorobił się jakiejś infekcji 😉
maleństwo a może tatuś pomylił chusteczki  😉 i zastosował swoje "warsztatowe" nasączone jakimś świństwem haha 😁 .. w przypadku mojego męża jakoś bym się nie zdziwiła  🤣
Dlatego polecam analizy Sroki jako lekturę obowiązkową przed przyjściem dziecia na świat. 😉
(Do tego "Najszczęśliwsze niemowlę w okolicy" dr. Karpa, w ramach spojrzenia na świat z perspektywy noworoda.)
minerwa, dzięki. Dziwiłam się, że do tej pory omijałaś ten wątek.

gwash, bo Nelki są fajne 😉

Isabelle, u nas w szpitalu trzymają dzieci w pieluszkach i kaftanikach więc bodziaki dopiero w domu. Co szpital to obyczaje, najlepiej dowiadywać się bezpośrednio.

zduśka, ja na początek kupiłam 1 butelkę Tomme 125ml tak na wszelki wypadek. Liczę że dziecko będzie na cycu. Jak nie to butelek wybór jest w każdej aptece.
150 ml chyba...?

Wiem, że w szpitalu w którym rodzę położne są zaopatrzone w Nivea i zastanawiam się właśnie, czy da radę poprosić o wykąpanie w swoim płynie...
Świetny pomysł, ja bym na pewno tak zrobiła, gdybym wiedziała wtedy to co teraz. Na pewno nie mają prawa odmówić.
Idrilla ale w św zośce się nie myje noworodów. przynajmniej mi Stacha nikt absolutnie nie mył.
To ja się cieszę, że u mnie w szpitalu nie kąpali noworodków. Pierwsza kąpiel odbyła się dopiero w domu 🙂
Co do chusteczek to walczę z moim chłopem. Ja wolę wodą on twierdzi, że chusteczki lepsze. No, ale akurat ja częściej zmieniam jej pampersa 😉
Bera - nie zaglądałam, bo głupia byłam 😉. a tak serio, miałam milion rzeczy na głowie (ze mną rodziły moje kobyłki, przeprowadzka moja + przeprowadzenie koni do siebie). No działo się 😉. Ale bardzo się cieszę, że w końcu tu trafiłam 🙂

Moja mała ma długie włosy, lecą jej do oczek - co z tym zrobić jesli ścinać nie chcę. Są jakieś bezpieczne spineczki, których malec nie zdejmie i nie zje?
a my dzis po wizycie w stajni 🙂 Julek sie poznal z kucykiem 🙂



kurczak - Serio? no to byłoby super! wyszłam z założenia, że kąpią bo napisali w spisie rzeczy do zabrania dla dziecka do szpitala "ręcznik" no i położna mówiła, że na oddziale używają nivei. Oznacza zatem, że temat do dogadania z moja położną 🙂

Julie - pochłonęła mnie doszczętnie strona sroki!  :kwiatek:
daj link 🙂
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się