Isabelle - Hmn śpiworek mam specjalny z dziurą na pas do fotelika (bo to w spadku od siostry), no i ma rękawki i kapturek więc to chyba nie śpiworek tylko kombinezon ale z jedną dziurą na nogi 😁 Te wszystkie bluzy i kurteczki z kapturami to z góry odrzucam przeglądając internet bo właśnie wydaje mi się to zupełnie bez sensu dla takich maluchów. Czyli co wystarczy mi ten kombinezon + kocyk, dobrze bo już ledwo ciułam złotówki na ostatnie wydatki 😵
Kasiulka - zmieniłaś avatar i zastanawiałam się, co to za nowa osoba w wątku :P
Kurczak -przesyłam pozytywne fluidy.
Zdrówka dla wszystkich chorowitków. U nas niestety też ciężko. Jula chora, Michaś już mocno przeziębiony, więc możliwe, że niedługo czeka nas lekarz. Do tego w nocy przebiły mu się dwie górne 4, więc możecie sobie mnie dziś wyobrazić jak wyglądam. Do tego od 3 nocy śpi ze mną Jula, która okropnie kaszle i się rzuca po łóżku. Dziś np od godz 23😲0 do 1😲0 miałam 6 pobudek 😵 Przez to wszystko jak wstaję rano, to już marzę o wieczorze, kiedy położę się spać, taka jestem zmęczona. Przez to też bardzo dużo jem i nie mam chwili na ćwiczenia. Michaś to taki głodomor teraz, że znowu karmię po kilka razy dziennie. Plus normalne posiłki. Do tego wymuszacz się robi niedobry i nauczył się buczeć, jak mu się nie pozwoli, a upatrzył sobie same zakazane rzeczy - bawienie się w zmywarce, gryzienie gumy od pralki (co się drzwiczki zatrzaskują), dotykanie ognia, kiedy coś się gotuje 🤔, wyciąganie z szafki płyt, potem te płyty wyciąga z opakowania i szura płytami po ziemi... oczywiście wiadomo którą stroną. Tym sposobem straciłam film ze swojego ślubu i wesela 😵 Oszaleć idzie.
carmina, kami - jak tam? coś się już zaczyna dziać powoli?
dzięki za pamięć 🙂 u nas cc zaplanowane na 17-tego kwietnia, bo ustawienie pośladkowe, ale możliwe, że coś wcześniej się zacznie... we wtorek kontrola, bo coś mój organizm sie szybciej przygotowuje do porodu niż planowano 😉 od jutra już wchodzę w 37 tydz, wiec ciąża donoszona jakby co 😅
carmina - o widzę, że u nas równiutko tydzień różnicy 🙂 no to trzymam kciuki za bezproblemową cc i szybkie dojście do siebie :kwiatek:
bera - super, że udało się małą przekonać do zostania w brzuchu jeszcze!
Ja to mam właśnie teraz taki czas, że chciałabym leżeć a nie mogę... jakoś tak mi się brzuszek i cały ciężar układa gdy leżę na lewym boku, że odczuwam spory dyskomfort i mały też. Na plecach odrazu drętwieją mi kończyny no a prawy bok nie zalecany a poza tym i tak mi mały nie daje bo ma tam ułożoną główkę 😉 I tak każda moja noc czy polegiwanie w dzień to ciągłe przewalanie się i nawet poduszki i super rogal ciążowy nie pomagają. Eh marzę o spaniu na brzuchu już 🙂
a my po wizycie u dermatologa, wyszliśmy ze stertą recept na leki robione, drugą na kosmetyki i z diagnozą AZS 😤 zmiany podobno za 5 dni mają zejść a potem dobra pielęgnacja, kąpiel co 3 dni i powinno być ok.
Lekarz mówiła, że i tak nam się późno zaczęło bo powinno zimą jak jest najbardziej sucho.
Czy u Was tez jest tak, ze jak ojca dluzej nie ma (nie, ze wyjechal, tylko tak pacuje, ze dziecko go tylko chwilke w ciagu dnia widzi) to przestaje byc taki wazny? Jest radosc jak wraca, dziec biegnie sie przywitac i... w zasadzie wraca do mamy i na niej wisi. Ojciec musi na uszach stanac, zeby go odkleic i zainteresowac swoja osoba. i jeszcze sie cieszy 'o jaki mamisynek'. No a czyjo-synek ma byc, jak w kolko tylko mama i mama.
pani myk, wielkie kciuki za super zniesienie cesarki!
kkk gdzie i jakie objawy AZS? Dziś moja córeczka skończyła 1 miesiąc i widzę dużą różnicę w niej, w sobie i w naszych relacjach. Chyba najgorsze już za nami, Asia robi się coraz bardziej kumata, zaczyna coś tam widzieć, trzyma główkę, zaczyna sobie jakby gaworzyć - mruczyć....ja coraz lepiej ją rozumiem, o co jej chodzi, co ją boli, czego chce w danej chwili 🤣
Dziewczyny potrzebuje porady.Za jakies 5 miesięcy przeprowadzamy sie do domu, za 6 na świat przyjdą dzieci, chcemy mieć zatem psa. Ma byc duży i chcemy go adoptować, przygarnąć, najchętniej szczeniaka lub młodego. I teraz mam dylemat-co najpierw -pies czy dzieci? Skłaniam sie ku opcji najpierw pies, bo mam teraz dużo czasu,zeby sie nim zając, pochodzić na jakies zajęcia, ponoć jak dzieci chowają sie od początku z psem to rzadziej maja alergie. Ale z drugiej strony boje sie, ze jak pojawia sie dzieci to pies moze ich nie zaakceptować. No i nie wiem na ile bede mobilna w III trymestrze...
Diakon'ka nie wiem czy w ogóle pies to dobry pomysł, biorąc pod uwagę że to ciąża bliźniacza to od III trymestru ciąży do bardzo długo po porodzie przy dwójce maluchów nie będziesz miała czasu na psa niestety....
szafirowa jedyne co nam nakazała to do 3 roku unikać czekolady, pomidorów, cytrusów, truskawek. (z tym że pozwala w sezonie zjeść 2-3szt dzienni i 1 małą kostkę czekolady) ja mogę jeść wszystko (z tym że w rozsądnych ilościach powyższe produkty)
mazia zaczęło się ok kilku szorstkich, lekko różowych plamek na ciałku. Pediatra dała nam robioną maść ale nie było spektakularnych efektów. Po jakimś czasie było ich więcej i więcej, aż mnie zaczęło denerwować jak Mikołaj wygląda i postanowiłam iść do dermatologa.
Diakon'ka my 2 psa wzięliśmy właśnie w 3 trymestrze, uważam, że to był bardzo dobry pomysł. Kwestia akceptacji dzieci przez psa to tylko wypadkowa Waszych działań, jeśli go dobrze poprowadzicie i ustalicie hierarchię to będzie wszystko dobrze. Tylko od początku konsekwentnie i będzie dobrze. Mikołaj uwielbia nasze psy a one go pilnują jak najważniejszego skarbu.
Szafirowa, to i tak dobrze, że idzie się przywitać. Mój to tylko uśmiechem rzuci i dalej na mamę.
Mamy drugiego zęba. Aby było śmieszniej mamy teraz górnego prawego i dolnego lewego. 🤣 Poszliśmy dziś na zajęcia z BLW i dla Jaśka zdecydowanie wygrało koryto (serio serio koryto) z makaronem. Ewentualnie batony, resztę czyli warzywa miał w zadzie. W ogóle ja swojemu zabierałam te słodycze, bo strasznie glupi pomysł, żeby je tam w ogóle dać. Ale ja to w ogóle odstawałam, bo mój dzieciak był najstarszy a najmłodsze dzieci miały 4 miesiące 🤔 a babka powiedziała, że można maluchom dawać ser pełnotłusty, a ja tak się zastanawiam, jak ser skoro dzieci do roku nie trawią mleka krowiego? 🤔wirek:
Diakonka a jak Ty to wszystko ogarniesz potem? dwoje dzieci i psa? ja mam jedno i mojego starego niesamowicie posłusznego psa plus dom z ogrodem, gdzie w razie w może załatwić potrzeby i czasami nie ogarniam. Ciężko mi znaleźć chwilę dla psa a co dopiero wychowywać nowego. Plus Mazia ma rację, ciąża bliźniacza to nie jest to tamto. Wiele kobiet pod koniec ledwo dycha i się nie rusza, a kto wtedy zajmie się psem? jeszcze młodym? nie daj Boże szczeniakiem. Ja bym mocno przemyślała. 😉
kkk, jak należy prowadzić i wprowadzić hierarchię? serio pytam, bo nie wiem czy dobrze działam
Weźcie mi nic nie mówcie o sprzątaniu 😎 mój możnaby pokazać z podkładem muzycznym z jakiegoś horroru. Sprzątam po kawałku, ale jak w jednym końcu jest zrobione, to w drugim już jest tak jak było. Nie daje rady na raz, fizycznie wysiadam. A szczerze to nigdy nie byłam tytanem porządków 😉
U mnie jest to samo. Czasem mam wrazenie, ze ktos za mna lazi i specjalnie znowu balagan robi. Fynn testuje w tej chwili swoje granice, ostatnie trzy dni wieczorami byly masakra... to dziecko ma charakterek!! Jak mamusia. Nie mogl wiecej od taty dostac? 😵
bera7, tak trzymajcie z małą (a mała ma już imię?)
Kurczę, a nasza mała to złośliwiec jednak jest. Rusza się już całkiem ostro, czasem mam wrażenie, ze robi kopniaki z półobrotu. Czasem widać gołym okiem. Ale zawsze, jak chcę to dać poczuć tatusiowi, ruchy z miejsca ustają. To możliwe, że taki płodzik "wie", że to inna ręka dotyka?
Poza tym, dopadło mnie zmęczenie. I w sumie cieszę się, że mi się pomału kursy kończą...
Diakonka a miałaś wcześniej psa? Jak dawno wychowywałaś szczeniaka? Ja bym chyba odradzała, przy bliźniakach, bo nie ogarniesz. Poczekałabym az staną na nogi i zaczną łazić. Takie moje zdanie.
_kate trudno mi opisać, nie jestem też ekspertem- pewnie w psim wątku by lepiej pomogli 😉
nasze potwory były przygotowywane na przyjście Mikołaja od momentu jak trafiłam do szpitala. Mąż przywiózł im ubranka juniora- nowy zapach. Jak tylko wróciłam ze szpitala to odstawiłam Mikołaja a sama poszłam się z nimi witać. Potem dopiero dostały juniora do wąchania i poznawania.
Generalnie nie izolujemy psów od małego. Jak byłam w ciąży to pracowaliśmy nad psami- my dyktowaliśmy zasady- nawet tak błahe jak kiedy i co jeść, kto pierwszy przechodzi przez drzwi, furtkę. Grzeczne czekanie na miskę, na zapięcie smyczy etc etc. Pierdoły, ale moim zdaniem wpływające na całokształt.
Nie martwię się o ich kontakty, ale oczywiście ich wzajemne relacje mamy na oku 🙂 nie zostawiam ich samych, chyba że Mikołaj jest w wózku a one pilnują.
Ale ja nie bede sama ogarniać, mam przeciez męża, Rodziców, teściów, bedziemy mieć opiekunkę... I bedziemy mieszkać w domu, z ogrodem. Nie miałam nigdy psa własnego, kiedyś musi byc ten pierwszy raz🙂 Moj mąż miał, moi Rodzice.. Teraz miałabym dużo czasu, zeby pochodzic do jakiegoś psiego przedszkola, na jakas tresurę..
pani myk, trzymam kciuki 😅 popatrz jak to zleciało bera7 korzystaj i śpij ile możesz 😉 no i również trzymam kciuki żeby malutka jak najdłużej poczekała z przyjściem na świat Diakon'ka też odradzam psa. Ja mam maltańczyka, a w pierwszych dniach było mi ciężko ogarnąć nawet wyjście z nią na dwór. Na szczęście cierpliwie czekała na swoją kolej. Jednak pies i maluch (a co dopiero dwa!) to jest duży kłopot, chociaż moja sunia ma już 2 lata. Nie wyobrażam sobie mieć szczeniaka przy noworodku
Idrilla, te miesiące bywaja zdradliwe. bywa wiatr zimny. taki maluch musi mieć cieplej, bo wyszedł z cieplutkiego brzusia 😉 jak masz taki fajny kombinezonik to też zobacz grubość. ja bym w takim razie ubrała pajaca, na to może ciut grubszego pajaca np polarowego i ten kombinezon. opcjonalnie sam cieńszy pajac/sam grubszy pajac i kocyk. zależnie od wiatru/temperatury/odleglości do i od samochodu. i czapa. ale może być lekka.
Chyba Diakonka będzie miała dom, więc będzie mogła psa wypuszczać na ogród, albo będzie mieszkał w ogrodzie, więc nie robiłabym z tego draki. wzięłabym psa już ukształtowanego, np 4-5 letniego, który był w domu z dziećmi. zadanie ułatwione. nasz kot bardzo dobrze się dograł z Domiką, bawią się, on sam się nauczył nie wystawiać pazurów, pozwala się tarmosić i nie reaguje nawet jak go mała w ucho gryzie. jedynie przy bliźniakach mogłoby być średnio. Nasz pies był wzięty jak byłam w ciąży jako szczeniak. jak dziecko się pojawiło to miał około 7-8 miesiecy. dostawał ją do wąchania, nie był karcony za polizanie i teraz mamy psa bardzo pro dzieciecego, sam się nadstawia, żeby go Nika pacała po głowie 😉
Diakon'ka my mamy 2 malamuty- nie należą do łatwych ras. Potwory 40kg. Chodzę z nimi i z wózkiem sama na spacery, zostaję sama w domu. Suka miała 7 miesięcy jak pojawił się Mikołaj. Z perspektywy czasu uważam, że był to najlepszy moment na psa. Teraz już każdy byłby zły- a to Mikołaj mały, a to uczy się chodzić, a to czas na przedszkole, a to praca... a to może kolejne dziecko.
Fakt, że ja mam jedno dziecko, ale poza mężem nie mam innej pomocy. A on większość czasu w delegacji- ot np. od dziś w Szwajcarii. Ale widzę, że mój to jedyny głos za 😉
Diakonka jeśli nigdy nie miałaś psa to ja tym bardziej odradzam na chwilę obecną. Psie przedszkole to jedno, socjalizacja to drugie. A wyjące dzieci, sikający w domu pies i zmęczona mama to jest rzeczywistość potem. kkk, ale to nie były jak mniemam twoje pierwsze psy;] A to moim zdaniem wiele zmienia.
Isabelle chyba tak, moj mąż jest freelancerem, nie wiadomo jak będzie z jego projektami akurat na jesieni i na ile będzie ze mną w domu, Mama chętnie pomoże, ale moja siostra tez jest w ciazy, w tym samym terminie rodzi, wiec będzie musiała czas jakoś podzielić miedzy nas dwie, teściowa dużo nie pomoże, bo jest troche schorowana. Nie wyobrażam sobie zostać z dwójka niemowlakow sama na dłuższy czas.
Dzieki za rady, choć tak rożne :kwiatek: Rozważam każde za i przeciw, chce podjąć najlepsza decyzje. Obawiam sie, ze potem długo długo byśmy sie nie zdecydowali-m.in z powodów o których kkk piszesz.
sznurka rozważamy tez młodego, ok rocznego-dwuletniego psa. No i ogród będzie!
Diakonka, ja byłam niemal cały czas sama z owczarkiem niemieckim i noworodkiem. Nie była to sytuacja idealna, mimo, że pies dorosły i MEGA karny. Jakbym miała wybierać, wolałabym nie mieć wtedy psa. Wakacje, wyjazdy, spacery, odżyłam, jak się wraz z eks wyprowadził pies.
kkk, ale to nie były jak mniemam twoje pierwsze psy;] A to moim zdaniem wiele zmienia.
jako dziecko miałam ogara polskiego... w sensie w ogródku mieszkał... Czarny był moim-naszym pierwszym psem, mojego męża zupełnie pierwszym w życiu, Mała Czarna była już 2 🙂
Co do wyjazdów, wakacji etc o czym pisze zen myślę, że to zależy jaki ma się stosunek do psa.. nasze są członkami rodziny i nie żałujemy żadnego dnia z nimi. Kwestię wyjazdów zawsze można jakoś rozwiązać, są hotele, przyjaciele chętni pomóc. teraz lecimy na 2tygodniowy urlop i psy nam w tym w żaden sposób nie przeszkadzają.
Diakon'ka odradzam psa... bo na psa tak naprawdę jest czas w każdej chwili. Przygarnąć/kupić można zawsze.... zdecydowanie trudniej jest coś z nim zrobić podczas problemów 🙄 Przy naszych bliźniakach nie było chwili wytchnienia (kolki - czego Wam nie życzę :kwiatek🙂, dwoje maleńkich dzieci to jednak dwoje - a nie jedno. Później dwójka maluchów raczkujących, wspinających się i chodzących, co dla psa domowego może być dokuczliwe. Chyba, że od razu założenie takie... że pies ma być podwórkowy, co też może przynieść problemy (zniszczony ogród), pies może uciekać (nie wiadomo na jakiego się trafi), nie wspominając, że może szarpać się na smyczy i być nieposłuszny a z brzuchem pod nosem ciężko pracować z psem 😉
Ja bym się wstrzymała... bo nam psy w domu jak nie przeszkadzały przez kilka lat, tak przy maluchach zaczęły. Bo plątały się pod nogami, bo chciały się bawić w trakcie naszego odpoczynku, bo (o zgrozo!) niejednokrotnie obudziły dzieciaczki... szczekaniem 🙄 Tyle, że psy to tylko psy... więc nic nie zmienialiśmy, mieszkały dalej w domu (york i kundelek). Z perspektywy czasu, dużo lepiej zajmować się psem jak dziecko jest chodzące i bardziej kumate. Jest więcej czasu i pies nie czuje się odrzucony - przeciwnie, często staje się kompanem do zabawy z dzieckiem/dziećmi.
Z dwojga złego już lepszy jest kot 😉 bo nie potrzebuje tyle uwagi co pies... i nie szczeka 🤣 sznurka kogucisko podłe niby na święta... ale chyba wyląduje wcześniej w zamrażarce 😤
widzę, że mam (mamy z mężem) inne podejście do psów. Nam one w niczym nie przeszkadzają, nie myślę, że plączą się pod nogami- fakt, ciężko się o nie potknąć 😉
Czy jeśli byłabym w bliźniaczej ciąży wzięłabym 2 psa?? tak, zrobiłabym dokładnie tak samo. Myślę, że z wzięciem psa jest dokładnie ten sam problem co z zajściem w ciąże i urodzeniem dziecka, nigdy może nie nadejść ten "odpowiedni" moment.
Ale to moja opinia. 🙂 Tak jak pisałam, psy są naszą rodziną, może stąd takie podejście.