Isabelle, spokojnie, do maja się nie zamierzam rozdwajać 😉. A dziecku chyba lepiej serwować zarazki stopniowo. Na dzień dobry ma szpitalne, potem domowe. Jak będzie ok to dokładać. Kot i psy są w domu, więc siłą rzeczy też nie odseparuję.
Wg mojej mam najlepszy letni zestaw to pielucha i kaftanik lekki, taki na napki. Body przez głowę trzeba zakładać i rączki wpychać. Dla kogoś kto ma przy dzieciach sztywne jak kołki ręce to już wyższa szkoła jazdy.
Chociaż zwierzaki postanowiły mi zrobić szkołę i mam w domu małą owcę do wychowania. Mam nadzieję, że dziecko nie będzie mi robić pobudki co 2h.
A wracając jeszcze do rozmowy o płci dziecka... Wczoraj byłam w lumpeksie. Z miłą panią sobie pogadałam, zeszło na rozmowę o dzieciach. I ona gdy dowiedziała się ze mam dwóch chłopców, powiedziała z żalem "jaka szkoda że nie ma pani córeczki, jednak dla kobiety córka to co innego" Noż kuźwa!
gwash, Lew już dawno nie pije MM je dużo nabiału, pije zwykłe mleko ja uważam ze to wydumka koncernów by dzieci piły je do 3 r.ż. My niekapek pożegnaliśmy w zasadzie, sporadycznie w nim coś pije, generalnie pije z normalnych kubków, je z normalnych naczyń, jak duży facet
Co do odpieluchowania - na dzień na drzemkę zakładałam jeszcze pieluchę ale od kilku dni jest sucha po spaniu wiec w ogóle cud miód
Sznurka a jak odstawiliście butlę? Raja cały czas traktuje ją jak uspokajacz, zasypia też przy niej, w nocy ma ją w łóżeczku żeby sobie piła jak chce. Nie wyobrażam sobie na tym etapie jej odstawić, bo w sumie nawet nie wiem jak 🤔 W dzień jak najczęściej podaję picie z kubka, ale traktuje to jak zabawę i najczęściej pół rozlewa, choć to dla niej nie nowość i od długiego czasu ma podawane picie w kubku.
CzarownicaSa, Lew pewnego dnia sam nie chciał z niej jeść jedynego posiłku - przed snem ale to bardzo dawno było temu. Do tego momentu tylko kaszę na noc dostawał, odkąd zatrybił niekapek to przestał nawet picie w butli dostawać (jak miał rok to na pewno pił z doidy i niekapka inne picia). Ale on nie był uzależniony od butli, nie łaził z nią, nie zasypiał z nią - karmiłam i zabierałam. Więc jakby i mniejsze wyzwanie było jak nie utrudniłam sobie zycia wczesniej.
bera7, nie styknie, 3 to mozesz zuzyc w ciagu kilku godzin, jesli zdarzy sie dziecko-ulewacz. Niestety, przesikanie czy przekupanie pieluchy tez sie zdarza. Ja akurat mialam dziecko absolutnie nie ulewajace, ale zapytaj np Isabelle ile razy malutka Nike zdarzalo jej sie przebierac. A zobaczysz, ze bodziaki to jednak podstawa- dlaczego? Bo sie nie podciagaja, zawsze sa w jednym miejscu i wbrew pozorom zakladanie/zdejmowanie to 3 sekundy sa. Na poczatek te kopertowe moze najlatwiejsze- potem dla mnie no duzo wygodniej rach ciach przez glowe i bez pierdyliarda guziczkow 😉
Ja w 56 to mam dosłownie kilka ciuszków. Cała reszta na 62 bo nawet jeśli będą za duże to się podwinie rękawki. Zebrałam 11 bodziaków długi rękaw, 9 bodziaków krótki rękaw, 6 półśpiochów, 3 śpiochy i z 10 pajacyków do spania na noc. Położna utwierdziła mnie w kupionej ilości, że najoptymalniej po 10 sztuk każdego bo właśnie zdarza się przebieranie 3 razy dziennie.
bera7, wbrew pozorom wiekszosc dzieci te 56 'nosi' jakis czas- moj Jasiek do wiekszosci 56-tek dorosl dopiero majac jakis miesiac i wiecej, wczesniej nosil 'early baby' i 'tiny baby' 😉 No i patrz na te 62- mamy takie, w ktorych Jas nadal chodzi 😁 z wiekszosci 68 bodziakow wyrasta dopiero 😉
Potwierdzam - Gabryś 62 zaczął nosić jak miał około 3 miesiące. Najpierw musiałam dokupić kilka mniejszych 56, lub wręcz 50. A urodził się standardowy - 53 cm, 3,5 kg.
CzarownicaSa, Super fotki Raisy! 😀 Ona ma urodę elfa. Tylko szpiczastych uszu brakuje. 😉 (A co jest takiego strasznego w całowaniu w usta? Gabryś całuje gdzie popadnie, w usta czasem też. Jakoś mnie to nie martwi.)
Julie to taki mój wewnętrzny problem, po prostu mi się to nie podoba 😉 W usta całować może się para/małżeństwo, ale jednak nie dziecko z rodzicem czy innym dorosłym. Po prostu mi to nie pasuje 😉
Bera a znacie plec? Bo chyba mi umknelo. Ja co prawda te najmniejsze ciuszki oddalam dalej, ale troche mi zostalo, moge ci podarowac 😉 . A takich od 68 w gore to mam tyle ze by trojke obdzielic mozna, moja kuzynka jest w ciazy, ale dla wszystkich wystarczy 😉
gwash, mam nadzieję, że poznamy 7-go. Ja na 62 mam najwięcej. tzn wydawało mi się, że 6-7szt to dużo, ale z tego co czytam to wcale nie bogato. Na 68 mam 2 czy 3 rzeczy.
ale 68 to całkiem spory rozmiar. Janek ma 7 miesięcy i właśnie mi z tego wyrósł. A dodam, że mały to on nie jest, urodził się z wagą 4.2kg.
Julie, Jankowi Twój sposób bardzo się podoba. Chichra! Ja tak zawsze czytam o Gabrysiu i czuję kosmos (jak to jest jak dziecko mówi? 😲 ) a potem mój dorasta i sobie myślę, aaaa to o tym pisała 😉 😉 😉 to taki feeling jest
CzarownicaSa jakiego mieliście xlandera ? Ja mam też na razie mało małych ciuszków, ale wyciągnęłam wnioski z Waszych wpisów i na razie takie zaczne kupować, zwłaszcza, że nie spodziewam się dużego dziecka, ja i tata niscy. Chociaż ja się urodziłam mając 61 🙂
lol żartujecie z tymi rozmiarami? Stasiek nosi 74, myślę, że za miesiąc się przesiądzie w 80. a nie jest jakiś mega duży moim zdaniem (tylko tułów ma trochę długawy). 62 zaczął nosić jak miał miesiąc, półtora. no o Piotrku to już w ogóle nie wspomnę, bo on się urodził za duży na 56 😁. ale ja generalnie wolę dzieciaka ubrać w przyduże niż przymałe ubranko.
[quote author=equi.dream link=topic=74.msg2019710#msg2019710 date=1393071910] Jednak się zdarzają, ale tendencja się mocno zmieniła 😉 Położne po zajrzeniu w pesel uznały, że bardzo młodziutka mama. Jednak te 25 zaraz będzie, to nie taki całkiem szczyl, ale faktycznie wiek rozrodczy się przesunął. Wychodzi, że teraz 20 lat to niemal nastolatka w ciąży 😉
Hmm, a ja myślę, że są dwie grupy: przemyślane wczesne ciąże (od 22 do 25) i przemyślane późniejsze ciąże (po 33). Przedział po środku to wiek " w sam raz" 🙂 [/quote]
I jest masa osób nie kwalifikująca się do żadnej grupy, tak wiekiem, jak "motywacją". Ja w tym roku kończę 30 lat - stare krówsko! ale wcześniej a) kompletnie nie byłam gotowa, b) nie było z kim. W wieku 25 lat to ja dopiero zaczęłam swój pierwszy poważny związek. Myślałam, że zaraz po ślubie się zabierzemy do dzieła, a tu życie podstawiło nogę i musiałam zaczynać od nowa. I tak oto. Choć nie powiem, mentalnie nadal czuję się trochę za młoda 😉
deksterowa, chuchać mi tam na siebie i dmuchać! Antybiotyk to nie pikuś. Ja też zaczęłam ciążę przeziębieniem, gin zabronił brać cokolwiek, myślałam, że zdechnę... Za to z przewinień, jakieś dwa tygodnie przed zrobieniem testu, cały weekend opijałam się miodem pitnym. Alkoholem, znaczy się. W piątym tygodniu. Bo nie wiedziałam. Brawo ja 🙂
Idrilla jeszcze co do chust, popatrz na stronie http://klubkangura.com.pl/, oni o ile się nie mylę prowadzą bezpłatne konsultacje co jakiś czas. Ale chodzi się na nie z dzieckiem z tego co zrozumiałam:] My byliśmy na tygodniu bliskości na 1 spotkaniu i tam babka nauczyła nas wiązania kieszonki. No i mówiła, żeby potem w razie wątpliwości jak dziecko się już pojawi przyjść z dzieckiem do klubu na zwykłe spotkanie albo warsztat.
Co do chusty, ja szukałam używek ale jakoś nie mogłam znaleźć - ceny były zbliżone do nówek, kupa ludzi się o nie biła i jakoś się zniechęciłam. wiem, że w sumie złamana używka lepsza, ale niecierpliwość zwyciężyła. Kupiliśmy tkaną lenny lamb z outletu na ich stronie (ceny mają fajne). no i i ja nie widzę żadnej skazy w niej. Teraz tylko muszę ją wyprać kilka razy i wsadzić pod prześcieradło co by zmiękła. Chociaż nie jest taka bardzo sztywna bo ma domieszkę bambusa, nie wiem jak się sprawdzi przez to bo trochę śliska się wydaje:/
A chwilę potem jak kupiłam dziewczyny sprzedawały te swoje cuda. szkoda, że się nie wstrzymałam 🙄
Idrilla kup sobie w aptece Prenalen. To jest syrop na przeziębienie dla kobiet w ciąży i matek karmiących. Ja właśnie na nim jadę. Choć podobno późno go włączyłam i tak naprawdę już mam oskrzela zawalone i dostałam antybiotyk. Na szczęście mogę karmić Alicję nadal. Ja nie wiem co za paskudztwo Małgosia z przedszkola przyniosła. Ona 2 tyg z kaszlem chodziła i na szczęście tylko na syropach i inhalacjach się skończyło. Zaraz od niej złapała Alicja i dostała antybiotyk bo szybko poszło na oskrzela, potem mój mąż, a teraz mnie złapało. No koszmar jakiś! Już nie wspomnę o moich zatokach przez które ani nie czuję smaku, ani nie mam węchu. Dlatego Alicji nawet pupsko trochę odparzyłam bo nie czułam, że jest kupa (a robi teraz 3-4 dziennie takie rzadkie i ostre przez ten antybiotyk). Na szczęście byłyśmy dziś na kontroli i jeszcze te 2 dni ma dokończyć antybiotyk i będzie dobrze. Jedyny plus mojej choroby to fakt, że od 5 dni nie ugotowałam żadnego obiadu i odpoczywam od kuchni. Gotuje mąż, lub jego dziadkowie coś przywiozą, a jutro jedziemy do teściowej na obiad.
A mi Prenalen nic a nic nie pomógł, a do tego jak dla mnie jest paskudny. Lubię owoce, lubię czosnek, ale jednak malinowy ulepek z nutą czosnku pod spodem dla mnie był rzygawiczny... Brrr.