Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

u nas względny spokój  🙂 cały czas chodzimy na rehabilitację, pani bardzo zadowolona z postępów Mikołaja- ja też  😍
Lada dzień powinien wszystko zacząć nadrabiać.

Co do spania to Mikołaj najczęściej śpi z nami, z mojego czystego lenistwa i z obawy o mój kręgosłup,  wyjmowanie i odkładanie 8kg jest już dla mnie dużym wyczynem. Ale junior nie ma też problemu ze spaniem w swojej kołysce. Łóżeczko to jeszcze u nas odległy temat, stoi w innym pokoju, w naszej sypialni raczej kiepsko z miejscem na nie, więc poczekam raczej do czasu jak będzie przesypiał całą noc. Z resztą uwielbiamy jak śpi z nami, dotyka delikatna rączką czy budzi promiennym uśmiechem  💘
Mazia, mam to samo...ostatnio jestem chodzącym kłębkiem nerwów, tyle że ja bym chciała żeby mnie wszyscy zostawili w spokoju, bo wszyscy działają mi na nerwy. Staram się tego nie okazywać, ale w środku aż kipię ze złości i płakać co chwilę też mi się chce :P z facetem kłócę się parę razy dziennie, bo muszę postawić na swoim 😉 frustruje mnie to ,że nie mogę wielu rzeczy robić, że jestem ograniczona przez brzuch (nawet umyć stopy już mi ciężko 😉 ), że nie mogę tego czy tamtego nosić i jestem bezradna ( w weekend się przeprowadzaliśmy 😉 ) mam nadzieje, że to szybko przejdzie 🙂
Ale myśląc logicznie- co im nauczycielka powie? Zróbcie sobie drugą bandę? Nie słuchajcie najfajniejszego chłopaka w klasie? Nikt nie chce być odtrącony, a zwłaszcza przez chłopca, którego wszyscy się słuchają. Dodatkowo teraz mają przykład- syn Dodofon się nie słuchał i już nie należy do grupy. Nie wyobrażam sobie jak to wyjaśnić 6 latkom... takie rzeczy zdarzają się w liceach i na studiach, a co dopiero w podstawówce. Też jedyne wyjście widziałabym w przeniesieniu.  Tylko trzeba porządnie z dzieckiem pogadać, że to nie jego wina i żeby nie czuł się z marszu uprzedzony w nowej szkole.
ale co mi da przeniesienie??
no sorry - trafi do szkoły, gdzie będzie 30-ści dzieci w klasie, i też na pewnie trafi się nie jeden "debil" czy "świr" albo i coś gorszego

jestem zdania, że nie ma co przenosić, problem jest - ale na chwilę obecną nie urósł do rangi mega-problemu
zresztą dlaczego JA mam przenosić moje grzeczne i myślące dziecko - a nie ktoś inny? za karę? zawsze będę z dzieckiem "uciekać"? w razie jakiegokolwiek zagrożenia?
Dodofon no skoro teraz nie ma nie wiadomo jakiego problemu też bym nic nie robiła. Może z czasem im się znudzi i wytworzy się inna grupka, do której Twój syn dołączy, albo dojdzie do klasy ktoś nowy. Tylko oby nie obróciło się to w drugą stronę i nie zaczęło się prześladowanie, bo jest "jeden nie należący do grupy".
Osobiście nie mam pojęcia, co bym zrobiła. No bo to jest takie... patowe. A interwencja rodziców/nauczycieli może jeszcze sprawę pogorszyć- nikt nie lubi, jak na siłę mu się wciska kogoś do grupy.
W idealnym świecie to pedagog/ nauczyciel/ psycholog szkolny powinien zająć się taką klasą, ale pod względem socjoterapeutycznym. Są dostosowane zajęcia nawet dla najmłodszych uczniów. Mądry prowadzący też wiele potrafi zdziałać. To powinno pomóc chociaż trochę. Żadne rozmowy wychowawcze tu nie pomogą, tylko pogorszą sytuację.
A mama to może tylko dziecko wspierać. Mi też przeniesienie nie wydaje się dobrym pomysłem.

Edit: ciężarówki już kiedyś pisałam, ale w ciąży to jestem "urocza". Oprócz wiecznych pretensji to jeszcze odkryłam u siebie inną ciążową przypadłość: brak poczucia humoru na swój temat. Słabo. Kiedys minie. A Ty się Mazia na deprevhę nie nastawiaj 😉
Dodofon no nie wiem..
Wg mnie normalna sytuacja to jest taka:
"Lider" robi bandę ale ma wymagania i "rozkazy" i wszyscy go muszą słuchać, wtedy taki np Kazio 😉 Mówi "A ja sobie zrobię drugą bandę i tam będzie lepiej i Karol chodź będziesz kapitanem i będziemy z nimi walczyć", a np Maciek mówi "A ta zabawa w bandy jest głupia i ja się w to nie bawię, ja będę się bawić w Star Wars", a np Wojtek mówi "ja też!!! sam sobie rozkazuj" itd 😉
A taka sytuacja ze jest wojsko i są rozkazy jednego gagatka spełniane to już nie jest normalna i trzeba coś z tym zrobić.
na razie poczekam na rozwój sytuacji,
oczywiście rozmawiając z Jacolem o tym
mogę iść do psychologa szkolnego, ale nie sądzę by coś zdziałał, wiadomo jak jest

w sobotę Jacek idzie na "urodziny" do jednej z dziewczynek, więc będę miała okazję porozmawiać z rodzicami innych dzieci - jak oni to widzą
Isabelle 3mam mocno kciuki za teścia  :kwiatek:

Chciałam się pochwalić, że Julek wczoraj zrobił sam swoje dwa 1sze kroki  😍 Taka byłam dumna, że aż mi łza poleciała ze szczęścia  😡
Mazia ja miałam to samo tylko, że na początku ciąży. Chłop chodził do pracy, a jak wracał nie "zajmował" się mną tylko oglądał tv czy grał w gry komp. Czułam się sama, zostawiona jak rzucona w kąt lalka. Masakra w końcu jestem w ciąży i świat się teraz musi kręcić wokół mnie. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy się kłóciliśmy, był płacz, bo chłop się do brzucha nie przytula itp...
Dla mnie najgorszy był okres pod koniec /syndrom wicia gniazda?/ masakra, jak osa chodziłam. Odkurzacz mało się nie spalił od pracy  🤣 jaką miałam fazę sprzątania, kosmos. Nie daj Boże ktoś wlazł w butach. Zabiłabym!

Edit:
W nocy wstałam chyba 6-7x, po raz ostatni o 6 rano.
O 8 wzięłam Kubę do łóżka. Jak zwykle przewrót na brzuch, pozycja na kucaka i bujanie. Co jakiś czas rozjeżdżały mu się nogi do tyłu i leżał na brzuchu. Odkryłam, że uwielbia mizianie po plecach /zupelnie jak ja/. Głaskałam a on aż przymykał oczka...  😍
A ja na szczęście żadnych faz z emocjami nie przechodzę, mam nadzieję, że przez te ostatnie 10 tygodni się to nie zmieni  😁 i wiecie co.... nie mogę się już doczekać rozwiązania!  💃
O może jedyne z takiego większego rozczulania się to to, że nawijam dużo do Grzesia a mąż zaczął się w niektórych sytuacjach zwracać do mnie per "Wy" "Martwię się o Was, dbajcie o siebie itd" bo właśnie wyjechał na tydzień i co...od razu mnie choróbsko musiało rozłożyć 😉

tajna - to i tak masz noc lepszą ode mnie, ja dziś z zegarkiem w ręku co godzinę pobudka przez katar  😵
Ale znowu napisalyscie!  😲 nie dam rady ze zrozumieniem doczytac wszystkiego.

Junior rowniez spi ze mna. Nauczyl sie u dziadkow w Hiszpanii, bo tam nie bylo innej mozliwosci. Sa dni, w ktorych moge go odlozyc do lozeczka i spi nawet do 4😲0, ale sa dni, w ktorych sie budzi co godzine, a ze ja musze raniutko wstac i pojezdzic 8 koni, nie jestem w stanie zmusic sie do bezsennej nocy i przetrwac przy lozeczku. Biore Juniora do siebie i spimy bez pobudek  😉  slodkie jest, jak on sie czasem obudzi w nocy i widzi, ze daleko ode mnie spi. Wtedy przyraczkuje do mnie i sie tak luzno "rzuca" na mnie, poczym sie przytula i zasypia  😉

Moje hormony w ciazy byly masakryczne, sama siebie nie moglam juz zniesc  😁

Dodofon  to troche glupio, ale ja tez bym nie przenosil... w koncu dobrze, ze masz syna posiadajacego wlasne zdanie i nie dajacego sie omotac takiemu "przywodcy". Mysle, ze to ten lobuz potrzebuje utemperowania.
Dodofon, idź do psychologa, oczywiście, że idź! Miałam dziewczynkę w identycznej sytuacji jak twój Jacol, też w szkole społecznej, gdzie wszystkie 6 innych dziewczynek odwróciło się od niej i w dwa dni została wyrzutkiem. Napisałam zalecenia dla wychowawcy i scenariusz rozmowy dla psychologa szkolnego (notabene żadna z pań nie poczuwała się do zajęcia się tą sytuacja, a dziewczynka bardzo źle to znosiła i stan ten trwał już miesiąc) i sprawa obróciła się o 180 stopni w naprawdę krótkim czasie. Szkoda Jacka, od tego są dorośli, żeby takie niezdrowe układy jednak korygować. Nikt nikomu nie każe się kolegować z kimś z kim nie chce, ale jakieś STOP trzeba tu postawić.
Dodofon, a dlaczego Twój syn jest w klasie z rocznikiem 05?
jest z rocznikiem 2006, sam jest 2007
Blue_Angel, Tajnaa, Zet, dzięki za Wasze opinie, lepiej mi na "wątrobie" wiedząc, że nie ja jedna przechodzę takiego pierdolca. Niektóre dziewczyny mają dolegliwości fizyczne, u mnie fizycznie gites ja i córa czujemy się świetnie, funkcjonuję prawie normalnie tylko wolniej. Natomiast psychicznie masakra, nie radzę sobie sama ze sobą, co skutkuje ciągłym wyciem i umartwianiem się nad sobą. Facet jak to facet nie rozumie "o co ci znowu  chodzi?" mam nadzieję, że kiedyś w końcu to wszystko się jakoś wyreguluje i uspokoi....
Mazia, u mnie się powoli zaczyna normowac. Aha, przypomnę, moje dziecko jutro skończy 8 miesięcy 😁
Wieści z frontu: "Lider" nie zaczepia, nie gada z Jackiem, nie dokucza. Ignoruje.
Ale inny chłopiec tez sie odłączył do Jacka- znaczy tez sie postawił i został wywalony z "ekipy" wiec sie bawią razem. Jest wiec szansa na większą rebelię 🙂

Pytałam o świetlice - w świetlicy Jacek ma kolegów z innych klas z którymi sie bawi, tak przynajmniej twierdzi.
Są to koledzy z którymi chodzi do harcerstwa, wiec starsi i maja wspólne tematy.

Dzisiaj juz nie był taki jęczący i zdenerwowany i roztrzęsiona, wiec jest szansa, ze może idzie ku lepszemu.
A - i on nie chce wrócić "do ekipy" bo twierdzi, ze ona nie ma zasad, ze jest bez sensu i to głupie ciagle wykonywać rozkazy.
Czyli myśli.
a ten lider to taki nie wychowany ze skłonnosciami psychopatycznymi? czy może cuś ma? mam znajomą, syn ma zespól aspargera, ma napady autoagresji, nie mozna go dotykać bo to go tylko nakręca, w napadzie wbija sobie paznokcie aż krew strugami płynie, obcy jest w szoku jak to widzi, może z tymtez coś nie halo
a ten lider to taki nie wychowany ze skłonnosciami psychopatycznymi? czy może cuś ma? mam znajomą, syn ma zespól aspargera, ma napady autoagresji, nie mozna go dotykać bo to go tylko nakręca, w napadzie wbija sobie paznokcie aż krew strugami płynie, obcy jest w szoku jak to widzi, może z tymtez coś nie halo
.

Nie mnie to oceniać.
Ja chłopca widuję jak odprowadzam Jacka do szkoły i z 2x na jakiś imieninach dzieci i z 2 x na basenie go obserwowałam.
A także z wypowiedzi innych rodziców.
Oraz z opowieści Jacka.

Raczej nie jest normalne ze odprowadzam Jacka, wchodzę do klasy a chłopiec skacze po stołach. No dla mnie debil. (Sorry za słownictwo) raczej poziom 3 latka co robi na złość.
Albo w szatni basenowej lata (a wraz z nim kilku innych chłopców) goło po czworakach i szczekają.

Ja rozumiem zabawy w wojsko, gonienie sie, nawet bicie. Rozumiem zabawy z kijami, jakieś dziwne gry, bandy, napady.
A nawet napady na dziewczynki (w zabawie).
Ale raczej zawsze było to w ubraniach za moich czasów i bez zachowań typu bieganie po stołach czy z pindolami na wierzchu.
to rodzice powinni zgłosić wychowawcy albo przejść się do dyrektora, może trzeba go na jakieś badania wysłać, czasem rodzice twardo idą w zaparte że ich dziecko jest normalne, bo nie chcę się przyznać przed samymi sobą, że coś jest nie tak.

Osobiście poszłabym zgłosić sprawę dyrektorowi, raczej nie wychowawcy bo nie wiem czy to coś zmieni skoro tyle czasu nic się nie zmieniło. Niech dyrektor coś działa
Dodofon, oni są w 2 klasie teraz?

Jak najbardziej wychowawca może oczekiwać zdiagnozowania dziecka w poradni psychologiczno-pedagogicznej, ale z opisu to raczej wynika, że to dziecko po prostu nie zna granic i zasad życia w społeczeństwie. Dla mnie niedopuszczalna jest sytuacja, kiedy dziecko jest w klasie i skacze po ławkach. Gdzie jest nauczyciel w tym momencie?
Mazia ja jeszcze nawet nie w połowie, więc się całościowo nie wypowiem, ale zdecydowana większość mam jakie znam ciąże wspomina głównie pod kątem nastrojów. Mi na razie dolegliwości psychiczne nie dokuczają, oprócz tego, że mnie wszystko wzrusza i ryczę na reklamie piwa ( bo mały piesek przyjaźni się z koniem). Ja też nigdy nie miałam wahań nastroju przed okresem, także po prostu dowala mnie fizycznie, każda z nas jednak inna. Za to byłam dzisiaj w końcu na spacerze po chorobie i po 50 minutach szybkiego marszu ledwie do domu doszłam  😁 Dziwnie mi z tym, ale co zrobić.
Dodo też bym zgłosiła i wymogła interwencje psychologa. Jeden dzieciak rozpieprza całą klasę.
Dodofon, kurcze, wczesniej jak pisalas, to myslalam sobie, ze to po prostu cwany chlopak, ktorego napedza podziw kolegow i ich uleglosc, ze korzysta, bo lubi rzadzic i podoba mu sie, ze sie go sluchaja. Mysle sobie- normalne, po prostu taki malu chuligan z banda za soba. Ale to co napisalas teraz zapala coanjmniej czerwona lampke. Kazde dziecko w tym wieku ma juz mocno rozwiniete poczucie wstydu i niestosownosci ganiania nago przy ludziach. Lub raczej kazde dziecko nie zaburzone. Skakanie po lawkach mozna by jeszcze podciagnac pod naginaie granic i pokazywanie co to nie ja, ze moge wszystko itp. Ale sytuacja na basenie powinna zaniepokoic bardzo mocno w szczegolnosci rodzicow tych chlopcow, ktorzy lidera slepo nasladuja (chocby ze strachu przed wykluczeniem). Kurcze... a moze u niego w domu bardzo zle sie dzieje?
Mam syna z tego rocznika, więc wiem, co chłopcy robią na basenie, to już ten wiek, gdzie sobie pokazują siusiaki dla zabawy, klepią się po tyłkach, potrafią na golasa wylecieć na korytarz i wrzeszczeć 🤔wirek: 🤔wirek:

Mieliśmy na wykładzie ostatnio przykład tego, jak niekompetencja i nadgorliwość szkoły zniszczyła życie rodzinie, gdzie rodzice zostali oskarżeni o molestowanie dziecka, bo dziecko rysowało taki obrazek (nożyczki):

http://deser.pl/deser/51,111858,12140629.html?i=15

Ale gorąco polecam do obejrzenia wszystkich zdjęć, naprawdę dają do myślenia. Dlatego ja bardzo ostrożnie podchodzę do mówienia, że w rodzinie może się źle dziać, bo dziecko cośtam cośtam. Jasne, trzeba być czujnym, ale zauważyłam, że mamy taką tendencję- dziecko robi coś głupiego, i od razu lampka- 'aha! molestują albo tłuką'.
zen, mi co innego przyszlo go glowy- rozwod albo konflikt rodzicow, rekompensowanie dziecku pozwalaniem na wszystko, nie stawianie granic by byc 'tym lepszym' rodzicem. A z tym basenem to mnie zagielas, o ile pokazywanie sobie nawzajem to naturalny etap, to nie sadzilam ze publiczne latanie na golasa tez jest fajne jesli sie ma wiecej niz 3 lata.
Dodo ja bym zgłosiła sprawę do pedagoga szkolnego i dyrektora- wiem z doświadczenia niestety własnego i Natalki, że załatwianie sprawy tylko z wychowawcą może nie wystarczyć. U nas byłą dziewczynka, która terroryzowała pół szkoły (wyrośnięta mocno, szurała nawet do gimnazjalstów) walka z wychowawcą aby coś zrobić byłą przez 3 lata bezskuteczna. Dopiero interwencja u pedagoga i dyrekcji (dla pewności takze u wice) dała jakieś efekty- tzn odczepiła się od Natki ewentualnie usiłuje ją oczernić, na szczęście już nikt w jej brednie nie wierzy... Sprawę komplikował fakt, że dziecko jest meeega inteligentne, szóstki i piątki od góry do dołu i na lekcjach niebywale grzeczne- za to w czasie przerw wstępuje w nią szatan. Intrygi, knucie, szantaże- na porządku dziennym były. Na szczęście Natalka w końcu zrozumiała, że ta znajomość jej szkodzi i sama odsunęła się i ograniczyła kontakt do "cześć".
Tamta dziewczynka tak naprawdę budzi moje głębokie współczucie- wychowuje ją p...a babcia, matka buja za granicą przyjeżdżając raz na klika lat z ojcem nie wiem czy ma jakikolwiek kontakt. Babcia jest bardzo surowa i wymagająca i ja pod opiekę dałabym jej najwyżej pluszaka bo tylko tego nie skrzywdziłaby swoim wychowaniem. Młoda po tym jak narozrabiała w zeszłym roku szkolnym zraziła do siebie CAŁĄ klasę i teraz jest wykluczona... Szkoda mi jej bo wiem, że to nie jej wina, że taka jest a równocześnie widzę w niej socjo i psychopatkę za lat kilka. Szkoła zaleciła psychologa, ale babcia nie skorzystała niestety.
właśnie jako nauczyciel piszę, że sama jako rodzic uderzyłabym do dyrektora, bo on bedzie musiał zainteresować się wtedy sprawą i jest szansa, za coś z tym zrobi, albo przynajmiej wymusi jakies działanie nawychowawcy, zresztą nawet nie, bo wychowawca mało może, ale szkoła powinna posiadać procerury postępowaniaw róznych sytuacjach, z zachowaniem jak najbardziej też, duzo rzeczy mozna podciągnąć pod demoralizację, a na to jest już kurator
Julie ty chyba jesteś moją astrologiczną siostrą. No te same wnioski mamy. Ja też z lenistwa śpię z Alicją, a ile razy Małgosia była chora to spałam z nią, żeby kontrolować gorączkę itd.
Miło wiedzieć, że nas - leniwców, jest więcej.  😀iabeł:

Dodofon, Fajnie, że jeszcze jeden chłopiec olał lidera-głupka. 😀
Ja CHYBA bym spróbowała tłumaczyć i pocieszać dokładnie tak jak myślę, czyli:
"Jestem z Ciebie dumna, że jako pierwszy przeciwstawiłeś się głupkowi. Bo to głupek i inni chłopcy też się wkrótce od niego odwrócą. To tylko kwestia czasu. Inni też się na nim poznają, a Ty będziesz mógł powiedzieć "a nie mówiłem!".
Może jeszcze dodałabym coś o tym, że wkrótce głupek będzie Ci zazdrościł, bo jesteś mądry i szlachetny, a takich facetów (nie zgadzających się na krzywdzenie słabszych) uwielbiają dziewczyny.
I milion razy bym powtarzała, że jestem dumna, że dobrze zrobiłeś nie zgadzając się na dyktaturę głupka, że takie zachowanie jest właściwe, że ten się śmieje kto się śmieje ostatni, że prawdziwy bohater broni swoich przekonań (może tu bym wynalazła jakiś przykład bohatera) tak jak Ty to zrobiłeś ...
...coś w ten deseń. 😀

Nasturcja-Renata, Brawo dla Julaaa!!!  😅  I wszystkiego co najlepsze z okazji pierwszych urodzinek!  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:
Takie chwile są strasznie wzruszające.  💘
A zdjęcia to gdzie? Zdjęć roczniaka żądamy!!! 😉

Mazia, To jest zupełnie normalne. 😀 Zmiany hormonalne w ciąży to armagedon i musi to zrozumieć także chłop. A jak mu zależy na tym, żeby miał wesołe i radosne dziecko, to powinien zadbać o Twoje dobre samopoczucie.
Polecam proste komunikaty, np. "Potrzebuję dużo przytulania. Czuję się wtedy spokojna i szczęśliwa, a to ważne dla naszego dziecka."
Ja na mojego nie mogę narzekać, ani w ciąży, ani teraz, ale mimo tego miałam epizody ryczenia ze wzruszenia z tzw. powodu reklamy podpasek, albo przerażenia, że coś by mogło być nie tak z Gabuniem. 😁
Pamiętam taki moment, jak pod koniec ciąży przygotowałam dla niego łóżeczko, pościeliłam, posadziłam w nim zakupionego misia... usiadłam i powiedziałam do misia "czekaj na Gabunia", po czym rozryczałam się jak bóbr. 😁 Na szczęście nie miałam zbyt wiele takich jazd. 😉

slodkie jest, jak on sie czasem obudzi w nocy i widzi, ze daleko ode mnie spi. Wtedy przyraczkuje do mnie i sie tak luzno "rzuca" na mnie, poczym sie przytula i zasypia  😉
😍 Takie chwile wynagradzają wszystko, prawda? 😉

<edit> Jeszcze dorzucę mojego Słodzia ze swoją 8-mio letnią ciocią, wczoraj w Mielnie. 🙂

Wszystkie macie po trochu rację.
Jacek jest w 1 klasie obecnie - do zerówki chodził w przedszkolu.

Na razie będę obserwować, rozmawiać i pogadam na tych urodzinach z innymi rodzicami.
Problem ponoć jest od dłuższego czasu (był juz w zerówce u nich) było to zgłaszane ponoć też.
Wychowawczyni jest "słaba" nie hetera, taka bardziej hmmm koleżanka niż autorytet. Może mieć z 30 lat.
No miękka buła raczej.

Trudno mi oceniać zachowanie dzieci. Po prostu wiem jakie są moje zasady i wg. moich zasad nie lata sie goło i nie skacze po stole. I moje dziecko tego nie robi. A jak sie dowiem, ze robi wprowadze dodatkowe elementy wychowawcze, ze sie odechce tego robić.

Same wiecie zresztą jaka była dyskusja z demon.
Dla mnie jej dziecko - wg. jej opisu jest mega niewychowane - bo mówi do dososłych obcych na Ty, co dla mnie jest nieakceptowalne, czy w restauracji podchodzi do obcych do stolików i zagaduje - co tez dla mnie jest mega brakiem kultury i wychowania. A dla niej to jest normalne i ok.

Dlatego kazdy ma inne podejście. Może dla tamtej matki skakanie po stole jest ok i latanie z fujarą. / to oczywiście przykłady takich dwóch skrajnych zachowań/

O, np.  W klasie jest woda. Taki baniak zeby dzieci miały wodę. I sobie nalewają i piją.
I ten chłopiec zwalił ta wodę z szafki (nie wiem jak bo to w cholerę ciężkie) i wylał cała na podłogę w klasie.
Przez przypadek takiej wody sie nie zwali, bo stoi tak ze sie człowiek nie potknie o nią.
Ponoć była jakaś rozmowa z dyrektorką.

W klasie rano jak sie dziecko przyprowadza nie ma jeszcze nauczycielki.
Tak z 5 min przed dzwonkiem. A klasa jest otwarta więc dzieciaki juz w niej szaleją. I od razu widac, cześć bierze rzeczy z szafek, siada w ławkach, szykuje sie, a cześć wariuje 🙂 czyli norma.
Ale wygłupy i wariowanie to zupełnie cos innego niż wywalanie wody czy skakanie po ławkach.


Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się