Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

Ja też sobie nie wyobrażam, tym bardziej, że to to małe i nie rozumie, że ma spać.
sznurciu, not o super!! A w nocy leje w piecluche bez pobudek?

Ja tez nie mam czasu, rzucam tylko okiem, podziwiam re-voltowe dzieciaki.

szafirowa, pokemonowa Agnieszka tez sie szybko od mleka odstawila o ile dobrze pamietam wiec moze Pok cos powie o tym mleku. Na chlopski rozum powinny wystarczyc przetwory mleczne tym bardziej jezeli nie ma checi pic mleka.

Muffinka, u nas tez tak bylo, ze nagle przestala jesc i ograniczyla sie do kilku produktow na zmiane. Okolo roczku miala. Monotematyczna dieta trwala chyba ze 2 miesiace, potem zaczela jesc coraz wiecej rzeczy i teraz je prawie wszystko. Moze i jemu sie odmieni.

tajnaa, to co babcia radzi, to moim zdaniem glupota. Nie daj sie 😉
Fajny artykuł, ale mimo wszystko ja osobiście nie wyobrażam sobie spać w jednym łóżku z dzieckiem i z partnerem /i z kotem  🙄 /. Dziecko biore do łóżka dopiero rano o 8 /jak chłop wybędzie do pracy/ na pierwsze karmienie i leżymy/śpimy razem do 10.
Młody nie ma problemu z zasypianiem, odkładam do łóżeczka, pogada sobie chwileczkę i zasypia bezproblemowo. Czasami wstanę tyko raz w nocy, a czasami latam co chwilę od 1-2 do 6.... :/
a nie macie możliwości dać łóżeczka bliżej Waszego łóżka np ?
bobek, w nocy ma pieluchę bo na nocne odpieluchowanie na pewno poczekam do ciepła, w domu mamy raczej koło 20 stopni, w nocy mam obawy ze zleje sie w posciel i będzie mu zimno, zresztą nie klei chyba na tyle
wydaje mi sie, moze nie mam racji ze nocne odpieluchowanie = wyjęte szczebelki, a do tego mi nie spieszno;] Czasami wyciągam w dzień mu ale raczej by się bawił, nie jestem gotowa na spotkanie go w ciemnym pokoju jak łazi nocą;]
tak samo jak jadę autem - nie jest na tyle ciepło by wysadzić go w krzaczory czy jakkolwiek, zresztą on sobie lubi posiedziec na nocniku, ba doszłam do wniosku ze przy odpieluchowaniu wszystkie chwyty dozwolone, by zachęcic, więc i bywa ze ogląda Pingu jak siedzi na nocniku
Zet, jak zaczniesz daj znać!
Co do uczenia spania niemowlaczków samych metodą "niech się wyryczy to zaśnie ze zmęczenia" nasza położna na zajęciach dobrze to podsumowała "Kładzie się taka kobieta do łózka, swojego, z ulubionym jaśkiem/ w odpowiadającej sobie pościeli/ koszuli (nie potrzebne skreślić, coś co jest dla niej przyjemne i nie odłączone), ma obok partnera którego kocha a na dodatek niektórym uda się jeszcze ułożyć do snu na łyżeczkę i zasypia zrelaksowana.... a nie stop nie zasypia bo przecież to dziecko ciągle płacze! A jak ma nie płakać? Samo, w łóżeczku, do którego może jeszcze nie przywykło, bez zapachu matki którego tak potrzebuje, bez bliskości i czułości. Tylko ma się wyryczeć. Jak dorośli, którzy sami sprawiają sobie tyle przyjemności i udogodnień w zasypianiu mogą tego odmawiać tak malutkiej i bezbronnej istocie". No tak mniej więcej to brzmiało - dla mnie nie potrzeba ani słowa więcej. A co do spania dziecka w łóżku to z kolei babeczka zajmująca się neuronalnym i psychomotorycznym rozwojem płodu i noworodków powiedziała, że bezinwazyjnie do 6 tygodni taki maluszek może z nami spać bo i tak nie rozróżnia gdzie śpi tylko po prostu najważniejsze jest dla niego bycie blisko matki w nowym środowisku a po tym czasie najlepiej zacząć przyzwyczajać do spania w swoim łóżeczku. Według badań dzieci, którym nie wyznaczy się granicy spania oddzielnie, same dojrzewają do tego około 5 roku życia.

A ja się dziś obudziłam z tragicznym przeziębieniem. No szlag by to. Tyle miesięcy ciąży bez tego szajsu a tu płynie z nosa, głowa spuchła... ale za to odkryłam leczniczą moc czosnku. A dokładnie tamponów z czosnku do nosa i uszu  😁
a nie macie możliwości dać łóżeczka bliżej Waszego łóżka np ?


Mam 2 kroki 🙂 ale wstać trzeba 🙂
ja tam lubię spać z dzieckiem. ładnie pachnie. i cieplutkie jest.
Tajna oj wiem o czym piszesz... Rajka też miała taki okres, że budziła się po 6-7 razy w nocy i wstawać trzeba było. Aczkolwiek nie wiem jak Ty, ale ja umiałam odróżnić płacz "bo głód/smutek" a takie po prostu zakwilenie przez sen, bo coś nie pasowało. I jak zakwiliła to nie wstawałam, płakała parę sekund i dalej zasypiała. Spania z nią też sobie nie wyobrażałam, bo w ogóle bym nie spała- bałabym się że albo ja ją zgniotę, albo Konrad, albo jakimś cudem przepełznie i zleci z łóżeczka... inna sprawa, że jej też totalnie nie pasowało spanie ze mną- wierciła się, kręciła, cudowała, przebudzała co chwila. Ona ma swoje łóżeczko, to jest jej przestrzeń i bardzo ją sobie ceni 😎
Jasne, że potrafię odróżnić....
Nie miejcie mi za złe, że się zapytałam. Nie napisałam przecież, że zostawiam dziecko ryczące całe noce, bo ma się nauczyć spać samo. Mały budzi się w nocy, płacze bo wyleci mu smoczek. Po prostu teściowa zaleciła mi postępować tak i tak. Chciałam poznać opinie innych, bo dla mnie też taka metoda wydawała się okrutna.  🙁
Tajnaa a ja bym go w takiej sytuacji jak wypadnięcie smoczka zostawiła na próbę. Przyczep smoczek do kaftanika i zobacz, czy mały sobie poradzi, poobserwuj go chwilę. Dzieci potrafią być bardziej cwane niż nam się może wydawać 😉 Nawet te 5 miesięczne. Możesz podchodzić i nakierowywać jego rączką na smoczek- żeby sam załapał, że da się go znaleźć, nie trzeba od razu płakać.
Faktycznie. Nie pomyślałam o tym 🙂
Musze tylko nabyć łańcuszek do smoczka 🙂
Dzięki OGROMNE!!!  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek:

E: literówka
Tajnaa ja tak z butlą miałam jak na nią przeszliśmy 😉 Czasem to są po prostu takie pierdółki, na które musimy nakierować dziecko, żeby samo załapało- nie trzeba wszystkiego za nie robić od razu 🙂 A smyk 5 miesięczny to już całkiem kumaty maluch 😀
Ja żeby przestać karmić w nocy nie miałam żadnego problemu 🙂
Sznurka odpieluchowynie nocne jest proste. Jak już zaczniesz małemu zdejmować rano pieluchę suchą, tzn, że dziecko załapało. Małgosi mojej zajęło to 2 mce. Od tamtej pory 3 razy zalała łóżko przez pierwszy rok po odpieluchowaniu.

Alicja ma antybiotyk. Jakieś coś wysłuchali w oskrzelach czy płucach (juz sama nie wiem) i dostała antybiotyk. Chciałam tego uniknąć, moje dziecko prawie mnie już znienawidziło przez odciąganie jej gilów z nosa, ale to co tam się dzieje to straszne.
Jasne, że potrafię odróżnić....
Nie miejcie mi za złe, że się zapytałam. Nie napisałam przecież, że zostawiam dziecko ryczące całe noce, bo ma się nauczyć spać samo. Mały budzi się w nocy, płacze bo wyleci mu smoczek. Po prostu teściowa zaleciła mi postępować tak i tak. Chciałam poznać opinie innych, bo dla mnie też taka metoda wydawała się okrutna.  🙁
Cieszę się, że tak myślisz. 😀
I przecież wcale nie chodzi o obowiązek spania w jednym łóżku, ale o zrozumienie potrzeb dziecka i zapewnienie mu bliskości wtedy gdy jej potrzebuje.
Ja tam uwielbiam spać z Gabuniem. 😀 Ale ma to swoje minusy i rozumiem osoby, które z różnych względów wolą jak dzieć śpi w swoim łóżeczku. U mnie lenistwo jest też ważnym czynnikiem. Po prostu mi się nie chce wstawać. 😁
Julie ty chyba jesteś moją astrologiczną siostrą. No te same wnioski mamy. Ja też z lenistwa śpię z Alicją, a ile razy Małgosia była chora to spałam z nią, żeby kontrolować gorączkę itd.
Ja własńie śpię z 6-ciolatkiem. Koledzy wyrzucili go dzisiaj z ekipy i ryczal mi i sie zwierzał. Przecież go nie wywalę do jego pokoju.
Biedny Jacul. Jak go pocieszałaś Dodofon?

Moje dzieci same poszły spać do swoich łóżek chociaż zasypiamy na dużym t potem odnoszę każdą do swojego łóżeczka.
Ja lubiè spać z dziećmi.

Dzięki dziewczyny. Mi już lepiej, ale.sytuacja nie poprawiła.się jakoś mocno, ale.dajemy radę .

Isabel uściski. i kciuki.

sakura piękny koń. Konie już sobie odpuściłam. Może niepotrzebnie.
Ale boję się, że spadnę i co z.dziećmi przecież głównie ja ogarniam.

Gwash masz swojego konia? I jak po upadku?
Do mojego już raz wstawałam 🙂 ale jest lepiej niż wczoraj, poprzedniej nocy byłam do tej godziny z 5x 🙂, więc może będzie dobrze.
Jutro na spacer w poszukiwaniu łańcuszka do smoczka 🙂
tajnaa, my mamy łóżeczko przystawione do naszego łóżka, wyciągnięte dwa szczebelki, więc ja nie wstaję, wsadzam tylko rękę do łóżeczka w celu instalacji smoczka. Mam też zapasowy, bo czasem jak młoda wypluje smoka, to szukamy go pod łóżkiem   😎

Ktoś tu kiedyś pytał, co u nas.
Są góry i doliny, jak to w życiu. Julka pięknie zjada wszystkie przygotowane posiłki, chociaż czasem wybrzydza. Od soboty zajada też chrupki i wafle ryżowe (Hipp dla dzieci), nawet jak "odgryzie" kawałek, potrafi sobie tak wymemłać, że się nie krztusi. Przeprosiła się z wodą, nie robi już scen i pije. Czekamy na zęby, u nas jeszcze ich nie ma, ale chyba niedługo będą. Julka czasem ma dzień buntu i nic nie je. Były takie chwile, że w ogole nic nie jadła, co ja jej dawałam (wyczuwała chyba moje zdenerwowanie, bo bardzo chciałam, żeby zjadła).
Poznawczo rozwija się super, jest bardzo pogodna, śmieje się, bawi zabawkami, manipuluje małymi przedmiotami. Ulubioną jej zabawą ostatnio jest zrzucanie wszystkiego na podłogę. Doskonale potrafi skupiać na sobie uwagę, wie jak zapłakać albo zamarudzić, żebyśmy brali ją na ręce. Ma też swoich ulubionych członków rodziny.
Julka już pięknie siedzi bez podparcia, ale asekuruję ją, bo czasem się zapomni i chce oprzeć. Nie raczkuje. potrafi pełzać wokół własnej osi, ale do przodu się nie przemieszcza.
Niestety nie przesypia całej nocy, jeszcze budzi się na jedzenie. Czasem o 1😲0, czasem o 4😲0. Zasypia sama w swoim łóżeczku, czasem z nami na łóżku, ale sporadycznie. Teraz jak ją obserwuję na elektronicznej niani, to sama się śmieję, jakie ona cuda przez sen wyprawia. Ja na spanie z Julką czekam, jak bedzie większa i się będzie przytulać, bo jak na razie ona śpi na plecach, tak jej najwygodniej.
Jutro kończymy 8 miesięcy.

Poza tym też prywatnie różnie u nas, nie obyło się bez szpitala mojego taty, co dodało mi wielu siwych włosów na głowie.
Nigdy przenigdy nie zostawiałam dziecka aby się wypłakało, kiedy to nie może zasnąć. Padam na pysk ale wstaje, nosze, lulam czy śpiewam milionowy raz.
Ale...muszę Wam powiedzieć że zaczynam wierzyć w to że takie 10 miesięczne dziecko może terroryzować! Adam w każdym razie postanowił mnie wykończyć. Ja go non stop noszę ponieważ w innym wypadku wrzeszczy tak że wymiękam. Ale noszę go tylko ja...
Jeśli mnie nie ma to jest spokój, tylko mnie zobaczy to jest wrzask na maksa!
I z tym nie umiem sobie poradzić.
Biedny Jacul. Jak go pocieszałaś Dodofon?



w ogóle to trudna sprawa, bo jak wesprzeć dziecko - jak zostało wykluczone z ekipy?? wyrzucone z grupy zabaw?
wcale to nie tak miłe = i tłumaczenie wcale nie jest łatwe i chyba niewiele da…

Geneza jest taka: w klasie Jacka jest 10 chłopców i 7 dziewczynek.
Jest też Chłopiec X. kiedyś o nim pisałam. typowy rozrabiaka, lider, rządzi klasą (chłopakami), jest dominujący, myślę, że bardzo inteligentny, ale mega niewychowany, typu skaczący po stołach, nie słucha nikogo, lata po klasie, wariuje, trudno to wytłumaczyć nie widząc. Dla mnie mega niewychowany.

No i ten chłopiec zdominował wszystkich. Ma "swoją bandę"…. w której są wszyscy chłopcy.
Jacek poszedł nowy do klasy (dzieci znały się już z zerówki) i ogólnie się wkręcił.
Ale on pomimo, że młodszy o rok i z umysłem bardziej filozofa-myśliciela nie da się manipulować - i po prostu nie wykonuje "rozkazów" (typu zamknąć koleżankę w kiblu), czy rzucać bananami w okno. Bo to po prostu jak twierdzi jest głupie.
Dlatego po nie wykonaniu kilku takich poleceń został wywalony z "bandy".

I tu problem. Bo z jednej strony nie ma alternatywy (do dziewczynek nie dołączy), a wewnętrznie on czuje, że coś nie halo z ChłopcemX i jego zachowaniem.

I ja mam problem - bo jak dziecku wytłumaczyć, że ma się samo bawić na przerwach i być skazane na bycie "wrogiem"
my mamy tak po kąpieli wieczornej, tata ubiera Stacha i nosi go przez chwilkę, a mały jak tylko mnie zobaczy to w płacz, że dlaczego mamusia go nie nosi albo nie daje cycusia NATYCHMIAST! 😁 śmieszne to, taki mały synuś mamusi. ha, ja tu piszę a ten znowu się dobiera do psiej wody.
To ja się uzewnętrznię... czy wszystkie ciężarówki mają taki wrażliwy stan emocjonalny? bo ja już nie wiem czy moje odpały są racjonalne czy to hormony... generalnie rzecz biorąc mam wrażenie że potrzeba mi milion razy więcej opieki, troski, miłości, przytulania, bliskości, obecności itd... ale facet to tylko facet, niestety nie rozumie, mimo tłumaczenia, proszenia, płaczu itd... tak więc nerwy i kłótnie... czy tylko ja mam taki problem? aż się boję co będzie po porodzie... zdaje się, że  mam gwarantowaną depresję poporodową  😕
Dodofon aż dziesięciu w jednej grupie?? Dziwna sytuacja zazwyczaj są jakieś obozy, tych bardziej fizycznych i tych bardziej myślicielskich itp. Nie znajdzie se tam jakiegoś odłamu? Może niech kogoś namówi 😉 Wątpię żeby wszyscy jak jeden chcieli się wysługiwać temu "liderowi".

Ja dziecko ryczące teraz zostawiam żeby się wyryczało, ryczące ze złości dodam :/ Bardzo głośno ryczące :/
A tak to spało z nami dopóki potrzebowała, potem ze względu na niewygodę i wzajemne przeszkadzanie (z piąchy w nos dostawałam) poszła do łóżeczka otwartego przylegającego do naszego łóżka (identycznie jak u Opolanki, nawet ze smokiem też 😉 ), potem ze względu na suche powietrze przy grzejniku została od łózka trochę oddalona i śpi teraz od strony ojca. Każdy z tych etapów był przyjęty bez żadnych protestów bo była na niego gotowa. Bliżej dwóch lat dostanie łóżeczko bez szczebelków i zostanie oddelegowana do Kazia 😉

Galop no mam. Po upadku nic bo zeskoczyłam na nogi, wodze trzymając 😉 Ale żebym miała dla kobyły czas to nie powiem. Ot jazda ras na ruski rok, nic ambitnego. Na szczęście jest grzeczna, jest w fajnym miejscu i też czasami kto inny pojeździ ją.

Sznurka super 🙂 Inspirujesz mnie 😉
gwash, ta sytuacja trwa już około roku, wszyscy chłopcy są hmmmm, "sterroryzowani"?? jak faszyzm, żaden się nie postawił jeszcze
nie sądzę by Jacek, młodszy o rok dał radę się postawić
generalnie sprawa jest znana nauczycielce oraz rodzicom - była poruszana na zebraniach również
i co? i nic, matka chłopca ma to w d. (w sumie dlaczego ma nie mieć, nie jej problem), dzieci rządzą się własnymi prawami i nauczycielka przecież nie będzie ingerować cały czas

dla mnie chłopiec jest od razu do wyrzucenia za szkoły wg. mnie - i na terapię psychologiczną

Dodofon a nie da się jakoś zgadać z innymi rodzicami i "zbuntować" się przeciwko tej sytuacji? Nie wiem jeszcze jak to w szkołach jest ale może udałoby się tego chłopca brzydko mówiąc usunąć🙂
Kurde i to jest szkoła społeczna? Wiadomo że nauczycielka nie będzie się wtrącać we wszystkie dziecięce kłótnie i przymierza, ale na taki ogólny terror wszystkich nie powinna się godzić. Jej rola, zwłaszcza w młodszych klasach, żeby na zachowanie dzieci wpływać i chronić dzieciaki.
Ja bym chyba myślała nad przeniesieniem, czemu ma być z boku i źle się czuć, nie musi być liderem, ale jakiegoś jednego czy dwóch dobrych kumpli powinien mieć i koniec.
generalnie myślę, że dzieci nie są "terroryzowane" - w sensie o jakim my myślimy - myślę, ze się to im podoba - mają lidera, bandę, no taka zabawa - jest ekipa, oni się nazywają wojskiem, są rozkazy itd.
tylko problem w tym, że nie ma alternatywy - w sensie np. "banda nr 2" czy cuś
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się