Moj sie dzisiaj naspidowal chyba- wstal po 5 i dawaj wariowac i swirowac nietoperza. Mijaja godziny, a ten dalej na obrotach. Wzielam na spacer przemrozic- nic. Nakarmilam-nic. Pobawil sie z kolezanka- dalej zywczyk. W koncu ok 13 wylapalam pierwsze mikro objawy sennosci i uspilam 😉 poki co dosypia wspomagany suszarka, bo jak wstanie niewyspany to marny moj los do wieczora 😉
Kupilismy mu taka zwykla, plastikowa, hustawke na sznurkach. Jest szal, on sie bujal, a ja caly obiad przygotowalam i jeszcze mu biszkopcikow napieklam 😉 Bezcukrowych, ale mu to nie przeszkadza 😉 To bylo zdecydowanie dobrze wydane 25zl 😁
szafirowa zazdroszczę. Mój młodszy nie posiedzi na tyłku czy czymkolwiek innym nawet 3 min. Jęczy i wyje pół dnia. No chyba że jest na rękach to mniej jęczy 😎 Zwariuję chyba. Dawaj przepis na biszkopciki!
Muszę powiedzieć (nie sądziłam że to powiem) że lepiej mieć dziecko niejadka niż "jadka". Ja na serio Adama zatuczę 😉 On jak widzi że ktoś je to wrzeszczy! Więc ja przy nim nie jem, chyba że i on w tym czasie coś je. Gorzej z Filipem, który jak coś je to normalnie najchętniej zamknęłabym go w pokoju. Adaś stoi koło stołu i się żali na pół ulicy. Taki biedny jest, robi oczy kota ze Shreka no i weź mu nie daj! masakra! Więc aby Filip mógł coś zjeść (jeszcze nie daj Boże jak muszę go nakarmić - niestety i to się zdarza) to Adam jest zapychany jakimiś "przysmakami". Źle!!! Ale nie mogę inaczej tego ogarnąć.
Muffinka, pamiętasz jak wspominałam ze Lew darł sue na widok otwieranej szafki z talerzami? Wyrośnie, skuma. I docenisz. Choć ja kumam o co ci chodzi. To przejściowe. Ale nie ma nic fajniejszego na przyjęciu niż własne dZiecko wsuwajace jak stary😉 chce to je ile chce, nie chce to nie je. Samo sie upomina a ty masz wyluze i stres większości rodziców z bani. I mowię ci to ja, matka dziecka które właśnie wsuwa samodzielnie barszcz uprzednio wsunąwszy pietruszkę i marchew z zupy😉 A może masz teraz szanse by wyeliminować kiepskie rzeczy z diety F?
Cały czas wydaje mi się, że moje dziecko jest takie maciupkie. A ma już prawie 9 m-cy skończone. Czy już powinna chcieć jeść(a ja jej pozwalać): -chrupki kukurydziane -herbatniki (takimi Hipp-pierwsze ciasteczko gardzi) -banany -marchewkę ugotowaną-taką do łapki a nie w zupce/obiadku -obrane jabłko? -samodzielnie dawać jej bawić się w misce łyżką? Łapkami w misce się bawić? Nie pakuje do buzi tylko rzuca i rozmazuje wokół. Na co jest jeszcze za mała????
Zębów ani widu, ani słychu. Jeść z nami chce bardzo, ale jak ma w swoim obiadku coś w za grubym kawałku to odruch wymiotny się pojawia... Łyżeczkę jej daję taką gumowaną, elastyczną dla dzieci, pakuje ją do buzi i też odruch wymiotny ma. Uświadomienia potrzebuję, bo pediatra mówi, żebym sobie doczytała w internecie 😤 AleksandraAlicja ma niejadka, moja siostra już nie pamięta jak to leciało... Pomocy!!!
mój chłopak zaczął pić wodę, na razie krzywi się z niesmaku ale wyciąga rączyny po jeszcze. Soku nie planuje dawać w ogóle. Janko skończył w sobotę 6 miesięcy i dokładnie tego samego dnia zaczął raczkować stylem pełzającym 😂
co rozszerzania diety, to fantastycznie się po wszystkim rzyga. Już moim mlekiem mniej chlusta ostatnio, zauważyłam jakiś postęp. Dałam już marchewkę, nie smakowała. I dziś brokuła- też nie smakował, ale jeszcze nie rzygnął, więc trzymam kciuki. W niedzielę będzie marchewka z ziemniakiem. Oprócz tego rzygusiamy tęczusią. 😉
Szafirowa, nie zazdroszczę. Mój śpi co dwie godziny jak w zegarku, tyle spokoju mam 😉 😉 😉 może nie śpi długo, ale z pół godziny czasem godzinkę mam spokoju. Chodzi spać koło 7-8. I co prawda już nie przesypia całych nocy, ale wstaje na krótko i śpi do 7 a to i tak na godzinkę a potem idzie spać z powrotem.
ja tak z prywatą. bardzo bardzo bardzo proszę o kciuki za mojego Teścia ukochanego. jutro powinna być diagnoza, są trzy możliwości z czego dwie bardzo mało optymistyczne 🙁
Isabelle od nas są kciuki! sznurka niestety. odkąd poszedł Filip do przedszkola to je jeszcze gorzej. Wyeliminował dodatkowo zupy, ziemniaki. Nie ma szans nadal na coś owocowego czy jarzynowego.
a ja już zaczynam się interesować rozszerzaniem diety... póki co ciężko mi to ogarnąć. 😵 Mikołaj jest już w 5 miesiącu więc najpóźniej do zakończenia 6 powinien mieć wprowadzony gluten, ale chyba chciałabym go karmić BLW więc zastanawiam się jak to połączyć. No cóż przyjdzie książka to może mi się rozjaśni 🙂
W mówieniu per "ty" widzę jedno niebezpieczeństwo. Nastolatki często nie znają granicy pomiędzy zuchwałym "ty" i traktowaniem dorosłych jak rówieśników a zwrotem grzecznościowo po imieniu. To samo widzę w korporacjach, gdzie nie każdy potrafi zachować szacunek do przełożonego mimo zwracania się do siebie po imieniu. Pamiętam jak poszłam jako 18-latka pracować do banku. Najmłodsza ale szybko kilka babek w wieku przedemerytalnym zaproponowało mi mówienie po imieniu. Ok. Mogłam mówić, zamiast "Pani Marysiu" to "Marysiu", ale nigdy by mi nie przeszło przez gardło "ej, Maryśka"... A inna dziewczyna tak właśnie potrafiła wyskoczyć.
Dlatego swojemu dziecku będę jednak wpajać, że do dorosłych mówi się per "pani/pan". Trudno te subtelne różnice wykładać kilkulatkowi. Jak dziecko będzie miało kilkanaście lat i nie będzie problemów z szacunkiem do dorosłych to zacznę tłumaczyć, że czasem dorośli wpuszczają w swój świat nastolatka, może być już jedną nogą w ich świecie co nie znaczy, że nie należy im się szacunek.
Isabelle jeden wynik to początek drogi. Niestety cały 2013 był u nas rokiem diagnoz, badań i czekania na wyniki. Już było w grudniu super, a 19-go kolejna operacja. I znów znane nam nerwy.
Wiele osób starszych proponowało mi przejście na Ty, ale jakoś mi przez gardło nie przechodzi zwracanie się do starszych po imieniu. Poza tym, jak powiedziała moja przyjaciółka, mówiąc do kogoś na Pan/Pani ciężko mu nawrzucać, a jak się zaczyna od imienia to jakoś gładko idzie ciąg dalszy w postaci inwektyw. 😀
Sznurka Siedzi posadzona, nawet bez oparcia. Ale sama nie siada. Pełza w tył, pierwsze próby chodzenia na czterech już odbyte. Zaopatrzę się w chrupki i działam. Jabłko jakieś mam. Wodę z kubka normalnego czasem pije jak jej dam, a potem w zabawie swoim kubkiem udaje, że pije. Ale cycek jest najważniejszy, w ciągu dnia jak się zabawi to wytrzyma i 4 godziny między karmieniami, w nocy co 1,5-2 godziny jest głodna. Chociaż ostatnie 3 noce wytrzymała po 5 godzin bez jedzenia (A do 4 miesiąca spała po 7 godzin w nocy, bez przerwy). Jak jestem w pracy wypija sztuczne mleko, ale wchodzi jej maksymalnie 100 ml na raz. Obiadku zjada patrząc po słoiczku, małego słoiczka 4/5 na raz 1 x dziennie, więcej nie wchodzi. Nie wiem czy dawać jej więcej niż 1x dziennie? Jest tłuściutka ze swoich 1940 g przy porodzie dobiła do 9 kg w chwili obecnej, fałdek na udkach już nie liczę, a ma sporo, ogólnie jest spokojna, niepłacząca, ale żwawa, bystra, nowe rzeczy łapie w mig. Anemii nie ma. Nie mam porównania z innymi dziećmi, a zanim urodziłam Helenkę to dziećmi interesowałam się tylko grzecznościowo 😉 więc nic nie wiem.
Z jabłkiem ostrożnie. Łatwo akurat nim o zadlawienie. Ja wszystkim na pierwszy ogień polecam ziemniaka. Ugotuj w mundurku całego, obierz i daj w łapę. Dzieci lubią ziemniora a przy tym jest bezpieczny. Najbardziej w kursie dzieła chyba Muffinka jest, bo Adaś dużo młodszy od Lwa.
Small Bridge, skrobnę na szybko. podawanie glutenu nie musi być związane z jedzeniem. spokojnie możesz te 2 łyżeczki kaszki mannej dołożyć do np tego mleka mod. które dostaje w ciągu dnia. ja polecam banany. u nas to hit.
Nika sama chce jeść, ładuje do dzioba, ale więcej wypluwa i jej wypada niż naprawdę zjada.
sznurka muszę przyznać że ostatnio zaniedbałam BLW. Jakoś tak wyszło. Wciąż sama więc jak mam wybór nakarmić albo dać a potem sprzątać ściany, podłogi i przebierać dziecko, to wybieram to pierwsze. Ale muszę znów wrócić. Powiedz co potem (po ziemniaku, marchewce, buraku, bananie) dawałaś Lewkowi? Co ja już mogę dać małemu? Mięsko jakieś pewnie. On ogólnie radzi sobie ze wszystkim. Dziś zjadł 3 morele suszone. A w ogóle jaki numer...Adam zobaczył że Filip na kolację jadł jajecznicę. Żałuję że nie nakręciłam filmiku. Takiego motorka w tyłek dostał że kilka metrów dzielące go od stołu pokonał w 2 sekundy z wyciągniętą już łapką aby to coś pysznego dorwać. No i finał był taki że chłopcy zjedli jajecznicę wspólnie. Białka kurzego chyba jeszcze młody nie powinien dostawać no ale... 😉
jak Janek ma już 6 miesięcy skończone i kończy swoje pierwsze opakowanie kaszki manny, to co mu dalej dać? orkiszową czy kaszkę nadal? czy to wsio rybna? tylko te dwie na ebayu z holle znalazłam.
a i dlaczego te wszystkie piankowe maty na podlogę są od 3 roku życia? czy dzieciak może odgryźć kawałek czy co?
_kate, moj potrafi odgyzc, oddrapac i urwac kawalki piankowej maty- czyli da sie 😉
Muffinka, biszkopcicki wg przepisu z bobovity, tylko bez cukru/ze szczypta - 2 jajka ubite (tu sie przydaje szczypta cukru do ubicia- ja po prostu blenderuje), do tego pol szklanki maki ziemniaczanej i pol szklanki kaszy bobovity minima (ja dalam jeszcze odrobine oliwy z oliwek) - z tego kuleczki, rozplaszczasz na papierze do pieczenia, 12 minut w 180 stopniach i gotowe 😉 Jasiek mowi, ze pycha. Ale on jak Adas- czesto mowi, ze pycha 😉
w ogole dzis mal 'dzien dziecka'- bo same ulubione rzeczy jadl. Potrawke z krolika na obiad (az sie trzasl), duszone owoce z cynamonem i kaszka owsiana na podwieczorek. I jeszcze na drugie sniadanie zagryzl jogurt (zwykly naturalny, z lyzka owocow sloiczkowych) polowa biszkopcika, wiec swieto lasu 😉
edit: moje dziecko aurat gardzi poki co BLW- je jajko (zoltko i odrobine bialka) gryzac po kawalku, je banana gryzac, ale preferowana forma to 'mama nakarm', sam do lapki nie chce- choc umie. Woli jak ja go karmie. Tak samo jest z my ciem zebow- nadstawia paszcze i otwiera, lubi jak ja mu myje, ale sam niespecjalnie ma ochote 😉 Taki mamisynek poki co jest.
Small Bridge, nasze dzieciaki w identycznym wieku, dodatkowo Jasiek z 38 tyg, a chudszy ponad kilogram 😉 mimo wcinania jak durnowaty. A tak odnosnie nocnego jedzenia- czy sadzisz, ze mala w dzien sie najada? Ze je wystarczajaco? Co dostaje na kolacje?
Wszystkiego najlepszego dla Kacperka! :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: 😅
Muszę powiedzieć (nie sądziłam że to powiem) że lepiej mieć dziecko niejadka niż "jadka". Ja na serio Adama zatuczę 😉 On jak widzi że ktoś je to wrzeszczy! Więc ja przy nim nie jem, chyba że i on w tym czasie coś je. 😲 Dlaczego przy nim nie jesz? Weź na swój talerz to co chcesz żeby jadł i udawaj, że to jesz. Albo wymyśl coś dla was wszystkich. My ostatnio jedliśmy razem dorsza pieczonego z włoszczyzną, albo kaszę jęczmienną podsmażoną z boczkiem i pieczarkami (Gabryś samą kaszę).
Small Bridge, Gabryś też nie chciał na początku samego ziemniaka, samego brokuła, czy samej marchwi. Ale miks ziemniak + pietruszka + marchewka już bardzo chętnie. Zmiksowane, z odrobiną masła lub oliwy z oliwek i posiekaną natką pietruszki. Do tego szybko doszły inne warzywa, żółtko, pierś kurczaka lub ryba. Do tej pory uwielbia takie zupki. Jeszcze kaszkę kuskus, lub inną czasem do tego dodaję.
szafirowa, Skąd bierzesz królika i jak taką potrawkę się robi? 🙂
tajnaa, Śliczny jest. 😍 Dziubek wymiata! 😉 (A wiesz, że picie soczku w nocy i smoczek szkodzą zębom...? )
Muffinka, ja musialam czyms zastapic drugie sniadanie, ktore do tej pory stanowil cycek. Jasiek sie na cycka wypial, mm nie podam mu zadnym sposobem, wiec padlo na jogurty i twarozki- je juz jakis czas, organizm przyjal jak swoje, a Jasiek uwielbia po prostu 😉
Julie kupilam calego krolika poporcjowanego od chrzesniaka mojego meza, ktory je hoduje - duzy byl skubaniec, wiec pol zamrazalnika mialam 'zakrolikowane'- 3 nogi mi jeszcze zostaly 😉 a kupic moze w Lidlu- swieza tuszke lub np Kauflandzie- mrozony porcjowany. Cos mi sie wydawalo, ze i w Biedronce widzialam- ale to mogly byc haluny 😁 Potrawke z krolika robi sie tak samo jak z kurczaka 😉 jarzynki na tarce i gotujesz do 'polmiekkosci', oddzielnie gotujesz mieso, potem rozdrabniasz, dodajesz do warzyw i dusisz juz razem do miekkosci warzywek- do tego ryz (opcjonalnie kleik ryzowy) lub kasza i duuuuzo koperku lub natki pietruszki. Pycha!
Julie, spoznione ale bardzo szczere zyczenia dla Gabrysia 🙂 Alez ten czas leci... Pamietam jak "sledzilam" koncowke Twojej ciazy i pierwsze miesiace Gabrysiowego zycia po tej stronie brzucha... W skrytosci tak sobie marzylam, ze nasz synek tez bedzie takim... Hm... Lajtowym dzieckiem 😉 Jakze sie pomylilam 😜
Maziu, super, ze dziewczynka i bardzo ladne imie wybraliscie 🙂 Joanna kojarzy mi sie z Pania Chmielewska, ktora darze ogromna sympatia za swietne poczucie humoru i doskonale ksiazki. Oby Wasza Joasia tez przyniosla Wam tyle usmiechu 😀 I u mnie bylo bardzo podobnie z brzuchem- dluuuugo nic a potem w krotkim okresie wyskoczyl na przod 😉 Swoja droga, patrze na Twoj suwaczek- to juz tuz, tuz 🙂 Super- bedziesz zachwycona gdy mala spocznie w Twoich ramionach, mowie Ci 😉 A porod na pewno bedzie ok! Zobaczysz 🙂
Bazylko, Zorz to juz powazny, 3-miesieczny pan 😉 Bardzo jestem ciekawa jak wyglada a chyba umknely mi jego fotki... Czy Ty z zasady nie pokazujesz swojego malca w sieci?
Zet, czyli jednak kolejny facecik! Super 🙂 Bedziesz miala wesolo w domu 🙂 Gratuluje serdecznie i czekam z niecierpliwoscia na imie! 🙂
A teraz chcialam napisac pare slow do przyszlych mam, bo kto wie- byc moze ktoras z Was bedzie "przechodzic" podobne do naszej historie... Dla przypomnienia- nasz Jonek okazal sie dzieckiem mocno kolkujacym. Zaczelo sie dosc wczesnie, bo juz w szpitalu. Po kilku rozdzierajacych wieczorach, zrozpaczona wyzalilam sie tu, na tym forum, bo wiadomo- wsparcie to wsparcie, nawet jesli pochodzi od osob obcych. Niektorzy probowali podniesc na duchu, podawali rady a inni posluzyli sie nasza sprawa by upowszechnic jedyne sluszne poglady (wlasne) na temat, ktory nas w zasadzie nie dotyczyl (karmienie mm vs. piers). Jako ze takie kategoryczne podejscie do tematu oraz pelne wyrachowania wypowiedzi "osob wszystkowiedzacych" trafily w moj czuly punkt (bylam zmeczona i niesamowicie zdolowana tym, ze moje dziecko tak cierpi), postanowilam nie pytac ani nie pisac wiecej nic. Teraz, po paru tygodniach pomyslalam, ze nasze doswiadczenie moze sie komus przydac, bo nie wierze, ze nie bedzie w tym watku nigdy mam dzieci kolkujacych.
Moje podstawowe pytanie wowczas dotyczylo diety matki karmiacej i wplywu tejze diety na obecnosc kolek u dzieci. Zapytalam tutaj, bo na wielu roznych stronach internetowych i w wielu roznych ksiazkach przeczytalam skrajnie rozne informacje, ktore kompletnie nam nie pomagaly. W koncu udalismy sie po porade do lekarza gastrologa oraz do naszej poloznej. Najlepsza rada, jaka mozna dac mamie karmiacej dziecko ze sklonnosciami do kolek, to aby zapisywala skrzetnie co zjada i tenze wywiad powinien dac jej odpowiedz na pytanie co zle wplywa na jej dziecko. Inna sprawa jest nietolerancja laktozy ale aby ja zdiagnozowac potrzeba osobnych badan. Na szybko mozna odstawic mleko i wszelakie produkty mleczne przez tydzien i wowczas stwierdzic czy jest poprawa czy nie.
Drugi aspekt, ktory tutaj poruszylam to nawal pokarmu a kolkujace dziecko. Od RaDag dostalam wowczas "hint" zeby sprobowac odciagac wlasne mleko i podawac je Jonkowi z butelki. Na co ruszyla cala ofensywa, ze zabije tym laktacje, ze osesek nie bedzie chcial piersi... Itp. itd. Strasznie sie nakrecilam, ze faktycznie tak moze sie stac i zrobilam to zupelnie niepotrzebnie! Owszem, jest ryzyko, ze dziecko nie zechce pic z piersi. Jest ryzyko, ze laktacja, ktora nie jest jeszcze ustabilizowana zmniejszy sie albo zaniknie ale coz z tego, jesli widzi sie swoje dziecko skrecajace sie z bolu, poniewaz podczas picia z piersi nie jest ono w stanie poradzic sobie z cisnieniem. W takiej sytuacji, jak to sie mawia- tonacy brzytwy sie chwyta. Bardzo ostroznie odciagnelam pokarm i podalismy Jonkowi. Okazalo sie, ze dla niego nie ma zadnej roznicy czy pije z butelki, czy z mojej piersi. Powolutku, bardzo ostroznie zwiekszalismy ilosc karmien butelka i tak w dzien butelka a w nocy tylko piers. Nic sie nie stalo, laktacja sie nie zatrzymala, maly piersi nie odrzucil a ja odetchnelam z ulga, ze proroctwa z Revolty sie nie spelnily. Niestety rozwiazanie piers-butelka nie przynioslo oczekiwanych rezultatow i w tej chwili jest jedynie uzywane gdy ja nie jestem w poblizu aby Jonka nakarmic. Moja intencja nie jest zachecanie wszystkich do przechodzenia na butelke! Chce tylko pokazac, ze jesli sa przeslanki mowiace o tym, ze wprowadzenie butelki bedzie bez szkody (dobra produkcja pokarmu, dziecko, ktore jest lakomczuchem i lubi jesc i nie ma problemow z ssaniem), to warto ta uliczke sprawdzic. Prosze, jesli ktoras z mlodych mam spotka taka sytuacja jak mnie, to nie dajcie sie nakrecic dziewczynom mowiacym same zle rzeczy na temat butelek- po prostu sprawdzcie co jest dobre dla Was 🙂
Trzecie sprawa to krople Sab Simplex, o ktore pytalam- w naszym przypadku pomogly ale nie rozwiazaly problemu. Nadal pojawiaja sie kolki, choc ich nasilenie jest mniejsze. A i to nie zawsze 🙁
Jesli chodzi o metody dr Karpa- polecam, choc nadal nie rozgryzlam jak sie ma jego teoria o nieistnieniu kolek do tego, co nas spotkalo... 🤔 Tak czy siak- jesli jestes mloda mama i dotyczy Ciebie problem niespokojnego dziecka, kup/pozycz ksiazke dr Karpa- na pewno pomoze a nie zaszkodzi.
Za rada Bazylki, zaczelismy ukladac naszego Jonka na brzuchu i masowac mu tenze. To rowniez pomaga, podobnie jak suszarka skierowana na brzuszek malucha, gdy wije sie z bolu. Trzeba oczywiscie uwazac aby nie poparzyc delikatnego cialka niemowlaka. Dodatkowo relaksuje kapiel i kladzenie golego dziecka na wlasnej golej klatce piersiowej.
To tyle ode mnie. Przepraszam najmocniej, ze tak duzo napisalam ale ten problem (kolek) dotyka bardzo wielu dzieci... Moze komus moje/nasze doswiadczenia sie przydadza... Peace :kwiatek:
Naboo, popacz, popacz - z różnymi dziećmi 🙂 Ciekawe doświadczenia, nie? Moje tworzą taki układ: ujmująca, totalnie asertywny (to ciekawe - czyżby bliźni nie lubili autentycznie silnych ludzi?), słodziak (ale po kilku godzinach ze słodziakiem niektórzy wymiękają 🙁, 🤔)
tajnaa, a smoczek bez kółka też wyrzuci?
martik, fajnie, że napisałaś :kwiatek: Tamta dyskusja tak naprawdę wcale nie dotyczyła KP/mm. Dotyczyła tego jednego zdania: po prostu sprawdźcie co jest dobre dla Was Przy dzieciach kwantyfikatory wielkie: "zawsze", "nigdy", tylko tak", "w żadnym wypadku" się nie sprawdzają 🤔
Julie bo ja nie jem w tych samych porach co dzieci. Na ogół żywię się kanapkami. Kiedy Adam jest po posiłku a mnie przyciśnie żeby coś zjeść to nie bardzo mam co mu jeszcze dać. Mogę dać kawałek bułki ale on zje ją szybciej niż ja 😉 I chce więcej.
u nas domowy szpital... Piotrek przywlókł jakąś zarazę z przedszkola i pierwszy raz w życiu jest na antybiotyku, Stach na sterydzie 😵 lekarka na izbie przyjęć zasugerowała, że Stacha częste choroby mogą być na tle alergicznym. oby się jej słowa w g... obróciły! Piotrek za to płynnie przeszedł z fazy buntu w fazę wrażliwości i całymi dniami popłakuje "jest mi smutno, bo ty na mnie nakrzyczałaś". więc nie mogę ani odrobinki podnieść głosu, bo już jest że nakrzyczałam. MA-SA-KRA!
Martik dzięki za wszelkie porady kolkowe, chociaż mam nadzieję, że akurat u mnie nie będą potrzebne 😉 dzięki za miłe słowa 😉 to faktycznie już 35 tydzień, więc myślę że za miesiąc będę już tulić swoją pierworodną córę. I nie wiem czemu, ale w ogóle nie boję się porodu i czekam jak na swego rodzaju egzamin, do którego jestem dobrze przygotowana. Mimo wszystko ufam też lekarzom i w razie czego będę oczekiwać pomocy, no bo cóż więcej 😉
aaaa i jeszcze jedno pytanko, może głupie, ale.... czy to taki przesąd czy coś ma wspólnego z prawdą: że kobieta pod koniec ciąży ma zgagę bo dziecku włosy rosną???
ja nie tajna, ale podejrzewam, że kółko nie stanowi rozwiązania, mój zahacza paluszek o smoczek i wyciąga nie używając kółka. Na szczęście smoczka używa do zasypiania i jak już padnie to śpi bez.
mazia 🤣 nie od włosów zgaga zależy, koleżanka z łóżka obok urodziła dziecko tak owłosione, że wyglądało jak zwierzątko, a zgagi nie odnotowała, ja urodziłam łysola, a zgagę miałam, póki nie przeszłam na dietę. Zgaga zależy od diety, a nie od płodu 🤣 martik sab simplex pomaga nie leczy, to przecież espumisan w innym wydaniu. On ma rozbijać pęcherzyki powietrza na mniejsze, tak by ich pasaż był mniej bolesny. Co do kolek pomaga noszenie dziecka na ręce tak by leżało na brzuchu i masowanie mu pleców, mój nawet lepiej "szedł" na masowanie plecow niż brzucha. Pomaga stosowanie (doraźnie) windi w celu odpowietrzenia łatwiejszego- takie rurki miękkie do odbytu. Nam bardzo ratowały życie. Podawałam też herbatę koperkową, ale rossmanową bo bez glukozy, czysty koperek. Można na niej zrobić mm, zamiast na wodzie. Sama piłam herbatę koperkową. Pomaga podawanie dicofloru albo latopicu albo podobnych preparatów z florą. Nie licząc jakiś alergii pokarmowych często jest to niedojrzałość układu pokarmowego i trzeba to przetrwać. W kąpieli ciepłej dobrze robiło nakrywanie brzucha pieluchą, tak by brzuch nie stygł.
u nas akcja rozszerzanie diety..póki co dojrzewam do tego. Wiem , że było tysiąc razy, ale będę wdzięczna za taką pigułkę co i jak po 4 miesiącu podawałyście, bo ciężko mi idzie wyszukiwanie. 🙇
Mazia, pieluchy odpusc, jesli chcesz troche przyoszczedzic to ja z calego serca polecam Ci biedronkowe Dady - szczegolnie rozmiar 1, choc teraz wieksze rozmiary tez sie poprawily i sa ludzaco podobne do zielonych pampersow (jedynki Dady sa prawie jak biale pampersy).
Opanowalam objawy AZS do stanu niemal niewidocznego i przeprowadzam prowokacje kaszka owsiana- brak reakcji. Czy sa jakies kaszki wielozbozowe BEZ PSZENICY w skladzie (interesuja mnie kaszki mleczne) i oczywiscie bez cukru i najchetniej bez owocow, ale to ewentualnie jestem w stanie przezyc? Ktos cos podpowie? sznurkus? 😉