Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

Właśnie ta bliskość jest ważna. My co prawda mamy dwie szkoły w odległości ok 6 km obie, ale plus naszej jest taki, że jeździ autobus szkolny z panią ze świetlicy, a przystanek w te i we wte mam pod oknem kuchennym! Więc 5 min przed  przyjazdem autobusu dziecko zakłada buty i kurtkę i wychodzimy. Jest to dla mnie mega ułatwienie. Gdyby nie to, ze u mnie droga bardzo ruchliwa to samą bym ją na ten przystanek puściła, ale czasem stoimy i czekamy kilka minut aż da się przejść.

Dodofon a jak u was ze słodyczami? Wczoraj akurat czytałam, że nadmiar słodyczy/cukru w diecie powoduje problemy w nauce, kłopoty z koncentracją i takie tam.
kenna, przykre, że Twojego malucha to męczy 🙁 no bo co dalej? Całe życie przecież papki jeść nie będzie, do przedszkola trzeba będzie iść, do szkoły. 🙁
ze słodyczami zero problemu - w sumie mogłyby nie istnieć
są w domu, leżą i... leżą
Jacek nie jest słodyczowy, podobnie jak ja.
Zje pewnie z 1-2 mamby dziennie (takie małe kosteczki) albo kilka TikTaków, albo z 2 pierniki. Ale problemu nie widzę. Typu paczka czipsów czy cała czekolada (nie ja zresztą czekolady) Ja po prostu tego nie kupowałam i nie kupuję.

królują orzechy, marchewki, zwykłe jedzenie
Dodo, badalas mu wzrok?
Dodo, badalas mu wzrok?


pisałam wcześniej - był u okulisty bo wydawało mi sie że zezuje jednym okiem, ale nie, i wady też nie ma

edit:
żeby nie było, ja nie mam aspiracji ani ambicji, może być najgorszy w klasie, byleby go przepychali dalej, zakłądam, ze jakoś sie czytać i pisać wyuczy
chodzi mi o to, że od 2 miesięcy oprócz szkoła (8-17)-lekcje (17.30-20/21) nie ma NIC
jak więzienie = od-do, zero zabawy, zero rozwijania czegokolwiek, zero życia
i widzę, że następuje u niego moment zarżnięcia, zniechęcenia, depresji, myśli o bezsensie, zmęczenia,
Wstawiłam na wymiankach drugi kombinezon teraz zimowy za 10 zł dla maluszka.
Dzięki dziewczyny za podpowiedzi. Byłam wczoraj u lekarza, który mi g.. o pomógł. Powiedział, że to kwestia ucisku na rdzeń (może efekt dawnego pęknięcia) i nie ma leków, które mogę brać w ciąży. Mam sobie cierpieć.
Po lekarzu pojechałam do masażystki. Stwierdziła, że to rwa kulszowa, rozmasowała, robiła co mogła uwzględniając, że jestem w ciąży. Też mnie jednak nie pocieszyła, że to będzie powracać, bo widocznie coś uciska na nerwy.
Dziś droga to WC zajęła mi "jedyne" 10 min, ale za to mogłam się podnieść dość szybko. Problemem jest, że nie mogę ustać na nogach. Ból leci od krzyża do kolan i ścina mnie. Jedyny sposób przemieszczania się to podpierając się o ściany i meble. Przygotowanie jedzenia też w pozycji półsiedzącej (usiąść na tyłku nie mogę), bo nie jestem w stanie na tyle oprzeć się na nogach, żeby posmarować chleb.
Na basen w tym stanie nie pójdę, nie założę nawet spodni bez pomocy drugiej osoby. Do wanny boję się wejść, że z niej nie wyjdę 🙁. Póki co grzecznie leżę na wznak wg zaleceń masażystki, jutro idę na powtórkę.

szafirowa na pewno plastrów nie można? mi nakleiła na pośladek.
Dodofon, właśnie badam codziennie 6-7 latki całą baterią testów służących wykrywaniu predyspozycji do dysleksji, a konkretniej specyficznych trudności poznawczych mających udział w nauce czytania i pisania. Szkoda, że tak daleko mieszkasz, bym ci go przebadała gratis 😉
ja tam obstawiam, że Jacol odbije. No co jak co, ale Dziecko Dodo nie może być cinkie! 😉

Kenna jeśli mu nie przejdzie do przedszkola to... raczej zostaje dobre prywatne przedszkole tylko. w panstwowym nie będą się z nim obchodzić tak jak powinni, nie ma na tyle czasu, żeby odpowiednio go karmić, miksować itp. znajoma przedszkolanka ma w grupie ze 30 dzieci, z czego spokojnie z 10 jest z "problemem", tzn mega nadpobudliwe, takie niewychowane ADHD i ona nie ma fizycznie możliwości pilnować pozostałych, bo musi maksymalnie się żeby ta 10tka reszty nie zabiła.
może to jest sposób? brzmi racjonalnie. farmakologicznie stłumić odruch, przyzwyczaić układ pokarmowy do coraz grubszego jedzenia i stopniowo odstawiać leki?

u nas najbliższe przedszkole, szkoła, gimnazjum, liceum to 10 km drogi.
przedszkole: teściowa wymyśliła, że bedzie chodziła do naszego, a na nasze "ale", że nie będziemy 200 km w tę i spowrotem dygać codziennie, powiedziała, że będziemy małą brać na weekendy 😂 najpewniej pojdzie do przedszkola 10 km od nas, będziemy wozić.
podstawówka: jezdzi autobus szkolny (poza samochodem nie ma szans innego dojazdu, nic nie jezdzi, tylko 10 km z buta można), wiec będzie najpewniej nim jezdziła od pewnego etapu
gimnazjum: wstępnie pójdzie do tego 10 km od nas.
liceum: tu wolny wybór. albo to "wiejskie" liceum, albo liczeum/ jakieś specjalistyczne technikum  w Łodzi/gdzie sobie wybierze (ja mieszkałam w internacie w technikum)

ale to póki co jest tylko teoretyczny plan, co wyjdzie... nie wiadomo.
Dodofon, właśnie badam codziennie 6-7 latki całą baterią testów służących wykrywaniu predyspozycji do dysleksji, a konkretniej specyficznych trudności poznawczych mających udział w nauce czytania i pisania. Szkoda, że tak daleko mieszkasz, bym ci go przebadała gratis 😉


tylko ja w to nie wierzę
za moich czasów nie było żadnego dys-nie wiadomo-czego, żadnego ADHD, latania po stołach podczas lekcji itd.
Dla mnie to wymysł dzisiejszych czasów. Zwłaszcza, ze te wszelkie dys-nie-wiadomo-co mają dzieci z miast - im dalej od miasta tym jakoś nie mają...

on ma doskonałe możliwości poznawcze - tego co chce - i go interesuje  😉
Dodofon, to nie chodzi o diagnozę a o wykrycie, z czym konkretnie ma dziecko problem i ukierunkowanie pomocy właśnie na to 🙂
kenna wlasnie taki pomysl mi przyszedł do glowy- takie jakby odwrotne warnkowanie. To by pozwolilo w sumie zbadac na ile odruch jest jednak wyuczony, warunkowy, a na ile bezwarunkowy (np. jeśli po leku będzie pojawial się odruch, ale nie będzie wymiotow) i czy  ten stan sie utrzyma przy kilku probach (czyli odruch nie będzie slabl albo mimo lekow będzie wymiotowal). Kombinuje w sumie na zasadzie zebrania jak największej ilości danych- być może np. dla neurologa czy logopedy będzie to istotna informacja, wskazowka.
Może być i tak, ze w ten sposób odruch zostanie przytłumiony. Oczywiście może to tez nie dac kompletnie nic, co w sumie tez będzie jakas informacja.

Dodofon, a jak sobie radzi z komputerem? Ma dostep, gra albo cos? Może jakiś prosty program edukacyjny- uczący literek, cyferek, potem prostych dzialan (jakiś krolik bystrzak czy cos) moglby pomoc poprzez sama atrakcyjność formy nauki. Może on potrzebuje po prostu podejścia od innej strony, jakiś innych bodzcow, bo skoro mozolne powtarzanie jest bezowocne- to chyba szkoda czasu i nerwow na to, bo może się zniechecic.

ps. po konsultacji z mama- nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej, dwa kroki- po pierwsze jak najszybciej udac się do nauczycielki, zapytać czy widzi problem, jak to wygląda na lekcjach i co proponuje. Krok drugi- terapia pedagogiczna (trudności w czytaniu i pisaniu - dawna reedukacja). Inaczej proble będzie narastał.
Dzionka, a nie przebadalabys Tycjana? Bede szukac poradni, bo mlody niestety, ale usilnie myli szereg wyrazow p,b,d, co moze byc oznaka dyslekcji..
zen, czemu nie 🙂! To są dwa spotkania po godzince, musi być miedzy nimi dzień przerwy, żeby dziecka nie zamęczyć 🙂
dodofon- do psychologów, pedagogów na przebadanie. Ja swoje przebadałam za późno. Niepotrzebnie właśnie ufałam nauczycielkom, że "wyrośnie, dojdzie". Gucio. Mój nie ma żadnych nowoczesnych dys-coś tam. Po prostu rozwój funkcji nie przebiegał równomiernie i ma w pewnych zakresach problemy. Np- z koncentracją. On grzecznie siedzi i patrzy, ale myślami odpływa gdzieś tam i ma takie puste spojrzenie jak głupia owieczka. I wtedy wszystko o czym wcześniej myślał ( np liczenie podczas matmy) szlag trafia.
Przebadałam go w poradni specjalistyczno-pedagogicznej. Badało go ze 2 psychologów, logopeda, pedagog. Opinię napisali w 100% prawdziwą. IDEALNIE odzwierciedlili moje dziecko.
Z tym, że PÓŹNO. Da się jeszcze coś zrobić i niby to robimy. Ale gdybym poszła z nim wcześniej, mielibyśmy duuuużo łatwiej.
Nie popełnij mojego błędu i nie czekaj. nauczycielki nie są psychologami i mogą się mylić. Jeden psycholog też może być jakiś trefny. Ale już cały zespół badający, na pewno się nie pomyli!
Mnie szkoła przeraża. małe miasteczko. nie mamy wyboru.
dytektorka prowadzi dwuznaczne rozmowy z moim kolegą z pracy. pani od wf mowi do dzieci z I klasy "ruszacie się jak stare baby" a po skończonych zajęciach staje przed salą gimnastyczną i pali papierocha
boisko z dziurami. też jestem w takim wypadku za nauką w domu.
z mężem wspieramy akcjè "ratujmy maluchy"
dzieci są nasze a nie systemu i polityków.

od soboty mam anginę. ryczałam tak gardło bolało. do dziś nie jest dobrze. do tego praktyczne całe dnie sama z dziećmi byłam.
ale dziś muszę iść do przedszkola porozmawiać z wychowawczynią, bo wyobraźcie sobie, ze pani zabraniła Agatce iść do wc i kazała Jej pół godziny czekać, bo było przedstawienie w sali gimnastycznej.
Pedagog? To jest znęcanie się.

opolanka
, ja też mam tak, że jak wezmę pełne usta gęstej papki w stylu serka homogenizowanego albo purre ziemniaczanego, to czasami mam taki moment, że nie mogę przełknąć, bo mi to "rośnie w buzi". Muszę trochę pogryźć (wiem, że to niedorzecznie brzmi 😉 ) i podzielić w ustach na mniejsze części i dopiero połknąć. I ostatnio dowiedziałam się, że cała ludzkość tak nie ma 😀 bo dotąd sądziłam, że to normalne. Więc może jednak jakieś tam skłonności Milu po mnie też ma.


Oby to nie było "dziedziczne", bo Julka właśnie ma bunt jarzyn, nie przełyka zupek, jarzyn, tylko pluje. Dobrze, że jabłko chociaż zjada...
szafirowa....
ha...
on sobie hmmm, nie radzi z komputerem... bo... UWAGA, nie miał dostępu do komputera nigdy
komputer NIE istniał
dostał teraz starego laptopa - bo ma do nauki piosenki z ang i niem
jego komp nie interesuje, bo jest nudny ( i co mu sie dziwić, dla mnie komp to narzędzie pracy, nie gram /no kulki  😡/ )
ja postawiłam w wychowaniu na zupełnie inne rzeczy - samodzielnosć, kreatywność, pomysłowość, bieganie z kijami, rozwój zainteresowań własnych, wielozadaniowość, empatię, rzeczy praktyczne "życiowe"

może dlatego go nudzi, nie widzi sensu rysowania szlaczków skoro robi doświadczenia na żabach, pułapki na kaczki, łapie myszy, itd.
Dodofon, tak myslalam, stad pytanie czy ma dostep do komputera. Skoro ta droga odpada, to inaczej - gry planszowe, puzzle, książeczki z naklejkami, zadaniami do wykonania, które przy okazji utrwalają litery, cyfry? Chodzi i o forme tej nauki, bo jak dalej będzie bezmyślnie trzaskal strony literek, to zwątpi.
Dodofon, tak myslalam, stad pytanie czy ma dostep do komputera. Skoro ta droga odpada, to inaczej - gry planszowe, puzzle, książeczki z naklejkami, zadaniami do wykonania, które przy okazji utrwalają litery, cyfry? Chodzi i o forme tej nauki, bo jak dalej będzie bezmyślnie trzaskal strony literek, to zwątpi.


szafirowa, właśnie wyczytałam co to jest ta reedukacja
i ja mam tego w domu pełno - typu domino, gdzie idzie sie sylabami, jakieś gry do składania wyrazów, obrazki i słowa jakie trzeba dobrać, pseudo-scrable,
i on to robi chętnie - nawet sam, dobiera, konstruuje słowa, liczy ile słów ułożył
tylko mam to robić po 22?

on chodzi 2x na zajęcia wyrównawcze z psychologiem szkolnym (raz sam, raz z 3 dzieci) i sam na logopedię
nawet sam zaczął przynosić książki z biblioteki  😲 bez żadnej zachęty
ksiązek ma full różnych
wiersza długiego i piosenek szybko sie nauczy

problem chyba w tym "tempym" siedzeniu i robieniu bezsensownych bzdetów
BTW - wczoraj ja w ksiażce nie zrozumiałam polecenia
JA - dorososły człowiek, nie wiedziałam co należy zrobic z zadaniu
JARA, spokojnie, oczywiście że nie będzie. Wszyscy specjaliści zapewniają mnie, że to minie. Jest upierdliwe i wkurzające, fakt, ale prędzej czy później dziecko nauczy się gryźć. Najczęściej blisko 2 r.ż., kiedy zaczyna być  na tyle kumate i ma pełen garniturek zębów (i dziąsła nie są już bolesne), że można mu wytłumaczyć, co to znaczy pogryź dokładnie.
Isabelle, szafirowa - uważam, że jeszcze jest za wcześnie na tak mocną ingerencję, jak tłumienie lekami. Dziecko je, nie jest chude, uważam to za przesadę. Pewnie zapytam o to przy najbliższym spotkaniu z logopedą, ale myślę że najwcześniej bym o tym pomyślała kilka miesięcy przed planowanym przedszkolem, o ile nic się nie zmieni.
opolanka , ale Julcia jest jeszcze naprawdę malutka, ma czas na przywyknięcie do jedzenia łyżeczką. Wiele dzieci na początku pluje lub nawet ma odruch wymiotny, a z czasem sie uczy (chyba Gabudyniek miał odruch wymiotny na zupki początkowo?),więc nie bój się przedwcześnie 😉
Dodo, opowiedz coś więcej o pułapce na kaczki


kenna, no mam nadzieje 😉 Na razie tylko wypluwa i albo płacze, albo się cieszy i pluje.
Ale nie wiem, czy w tej sytuacji powinnam zrobić jej np. dzień przerwy, czy jednak konsekwentnie próbować... Od jutra zostaje na weekend z dziadkami i też nie wiem, jak to będzie...
U nas też nie ma wyboru, bo szkoła jedna, ale moim zdaniem przyjazna dzieciom. Plac zabaw jeden na podwórku- dwa lata temu oddany, bezpieczny i kolorowy, drugi w budynku- na starej sali gimnastycznej- suchy basen, poduchy takie materacowe, zjeżdżalnia. Do niemal wyłącznej dyspozycji klas 1-3 a jest ich w sumie 6 czy7 oddziałów więc nie ma tłoku. W klasach kąciki zabaw, gry, wykładzina do posiedzenia i zabawy, nauczycielki robią przerwy na zabawę kiedy widzą, że dzieciaki już są rozproszone, znudzone, dużo wycieczek, wyjść do kina, na koncert itp. W szatni dla 1-3 szafeczki zamykane na kluczyk, można zostawić część przyborów i nie taskać na plecach.Póki co nie ma szafek dla 4-6, ale będą, mam nadzieję, że szybko, bo plecak Natki to średnio 4,5 kg- ale niektóre rzeczy też można zostawić w klasie i nie dzwigać. Smaczne i niedrogie obiady, sklepik szkolny (asortyment nie do końca odpowiedni, ale nie można mieć wszystkiego). Kontakt z nauczycielami bezproblemowy, to rodzice dają d..y bo na zebraniach czy wywiadówkach pojawia się może 1/3 z nich. Oczywiście ci co nie przychodzą potem mają pretensje do wszystkich i o wszystko.
Nie żeby było tylko różowo- są problemy z zapanowaniem nad dzieciakami, gadają i rozrabiają na lekcjach (nie u wszystkich nauczycieli, ale niektórzy sobie nie radzą), szaleją w czasie przerw, zdarzają się przepychanki, bójki, mimo monitoringu i dyżurów nauczycielskich na korytarzach.
I jeszcze jedna fajna rzecz- klasy początkowe mają sale na parterze i w takim trochę odzdzielnym skrzydle, więc nie są tak bardzo narażone na dokuczanie ze strony starszaków, chyba, że same pójdą w te mniej bezpieczne rewiry 😉.
Dodo, opowiedz coś więcej o pułapce na kaczki


u moich rodziców są dzikie kaczki tzw. "krzyżówki"
celem jest złapanie owej kaczki  😉
wymyślanie pułapki jak ją złapać (kij, ze nie wiadomo co z taką kaczką złapaną zrobić)
czyli kopanie dziury i zakrywanie gałęziami (prędzej sobie ja nogę skręcę wpadajac)
lasso (prędzej kaczka zawału dostanie na sam widok)
zostawienie skrzynki drewnianej odwrotnie lekko podniesionej by kaczka weszła i skrzynka sie zamknie (po chuchu kaczka ma tam wejść)

łapanie kaczki trwało cały sezon, wiec wymyślanie jak ją złapać, podchodzić, czołgać się, ukrywać, maskować, wymyślać różnejo rodzaju pułapki  sprawiło, że jak za rok będzie ta sama kaczka to sama przyjdzie pod dom zapuka i powie hello (już z metr do niej można było podejść)
Przeraża mnie z lekka wizja szkoły jak czytam to wszystko. Wątpię, żebyśmy mieszkali tu gdzie w tej chwili zanim Gabryś pójdzie do szkoły, więc nawet nie ma co się interesować tym jaka jest pobliska szkoła.
Wstępnie mam podejście podobne do Dodo - bardziej mi zależy na tym, żeby Gabryś się nauczył empatii i żeby był chłopakiem latającym po drzewach, łapiącym myszy i zastawiającym pułapki na kaczki ( 😁 dobre!), niż żeby miał za wszelką cenę dobre oceny... ale na ile się to uda, czas pokaże. 😉

Dziś Gabryś miał ostatnie szczepienie niemowlęce! 😅 Po raz kolejny (chyba szósty z rzędu) nawet nie zapłakał. 😀
Waży 10,4 kg, czyli schudł o 100g, bo już w pewnym momencie było 10,5. No nie dziwne, bardzo dużo się teraz rusza.
Jesteśmy więc między 75 a 90 centylem z wagą i na 97 ze wzrostem (mierzy jakieś 76 cm).
Dodo a mi się wydaje, po tym co piszesz, że Twój syn wcale nie jest cienki/słaby, tylko, że szkoła nie mam mu do zaoferowania nic atrakcyjnego. Jacek pisze te literki i może przy pierwszej linijce stara się i wie co to za litera, ale przy 5, 10 wyłącza się zupełnie, bo to co robi jest: nudne/bezsensowne/nieatrakcyjne i ... wyłącza myślenie. Niestety człowiek/dziecko nastawiony na działanie, kreatywność, rozwiązywanie problemów nigdy nie będzie dłubkiem i prace powtarzalne, będą dla niego drogą przez mękę, tym bardziej, gdy uważa te prace za pozbawione sensu. No bo jaki sens zapisywać 2 kartki literką B?


Tak poza tym, to gratki dla rozpakowanych, szczęśliwych, świeżo upieczonych mam. Podczytuję was, ale nie mam czasu pisać regularnie, bo poluję na mamuta 😉
ElMadziarra - on wg. mnie (wiadomo, ze nieobiektywnie) nie jest cienki życiowo
tak jak pisałam - nie mam z nim problemów wychowawczych i nigdy nie miałam + potrafi dziesiatki praktycznych rzeczy jakich inne dzieci nie potrafią, łacznie z próbą dojenia krowy,
jak pierdyknie net, świat, to powinien przeżyć (żarcia sobie nałapie, ogień rozpali, grzyby jadalne rozpozna)
ale w szkole raczej poległ, bo w szkole nie uczą jak rozpoznać 10 gatunków ptaków zimowych i że nie karmi sie kaczek chlebem, i że nie je się wątroby niedzwiedzia,
tylko wtłaczają rzędy literek
Bera plastry mozna w ciazy na pewno!
Julie, a jakie to było ostatnie niemowlęce szczepienie? 🙂 heheh

sakura, jakie plastry? Ja jak szukałam czegoś rozgrzewającego na bolące biodra, to w zasadzie niewiele mi apteka zaoferowała, a np. grzejace plastry APAP absolutnie nie.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się