Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

bera7 niefajnie!
Jak po nocy to może kwestia materaca, łóżka, albo poduchy między nogi, wałka z koca (ja zaanektowałam jasiek, jakoś mam barierę żeby wydać na poduchę ciążową)
Wiem to takie pomysły na szybko - pewnie próbowałaś...życzę co by się nie powtarzało
mnie za to jak widać męczy bezsenność, budzę się na standardowe siku 2-3 i koniec brrrr. Teraz idę próbować zasnąć - oby jakoś poszło.
Właśnie, zapomniałam wczoraj napisać. bera7, polecam pływanie. Nie ma nic lepszego i przede wszystkim bezpieczniejszego dla kręgosłupa ( i ogólnie samopoczucia) w ciąży. 🙂

Gabryś wstał o 5.45. Bywało gorzej, więc nie będę narzekać. 😁
Pfff ja pospalam do 6.30, wypas😉
Aktualnie sprzątam psie chrupki z podłogi bo dziecko wstalo rano i krzyczało "Ułka am". Bułka była zainteresowana mniej...
U nas kiepska nocka, jakiś dziwny kaszel budził Adama. Uff. Można oszaleć z tymi chorobami. Chyba chce już mróz. Może wybije te cholerne wirusy!

gwash
to mnie pocieszyłaś 😉 Wczoraj Filip miał super dzień. Oby minęło. Ja tego z jedzeniem jakoś nie wiąże. On nigdy dobrze nie jadł. A poza tym jak wraca do domu to na ogół nadrabia to czego nie zjadł w przedszkolu. Nie zawsze jest to obiad na przykład. Ale je i pije więc to chyba nie to.

Dziewczyny! mam takie pytanie. Czy któraś z Was ma może pożyczyć na 3-4 miesiące (albo odsprzedać albo pożyczyć za kasę 😉 Odwdzięczę się!  ) fotelik samochodowy w którym mógłby jeździć Adam? W nosidełku ledwo go zapinam (szczególnie w kurtce czy kombinezonie), siedzi wciśnięty w dziwnej pozycji i się drze! A ja muszę go ze sobą dwa razy dziennie ciągnąć do przedszkola niestety. A kawałek mam. Jadę nerwowo bo jak on się tak drze to nie umiem się wyluzować. Widać że mu nie wygodnie.
Nie mogę jeszcze przesadzić go w fotelik Filipa (a Filipowi kupić inny) bo jest na to po prostu za mały. Kupować teraz nowy na krótki czas też nie bardzo mi się uśmiecha bo po prostu nie mamy kasy na taki wydatek. Sama już nie wiem co robić. Najlepiej by było jakbym miała kogoś z kim mogłabym go zostawić jadąc z Filipem i po Filipa ale niestety.
sznurka, Muffinka, Julie - super te Wasze chłopaki 😍 RaDag - Emisia super i fajnie, że macie takie miejsce, widać że się jej podoba 🙂
u nas dzisiaj też tak paskudnie, że zaczynam marzyć o mroźnej zimie!
A ja się wyspałam 😀 Em się obudziła o 7 a poszła spać przed 21. Trochę się bałam, bo sobie ucięła drzemkę po 16 do 17:15 ale udało się 😉
Ja też się wyspałam, wstaliśmy po 7😲0 🙂

W ogóle to dziwne to moje dzieckooo...
Rano koło 4😲0 przebudził się, więc lecę do niego, biorę, chcę nakarmić, a ten odwraca głowę i zaczyna płakać ehh
No nic, odłożyłam do łóżeczka, dałam smoczka i zasnął.
Obudziliśmy się po 7😲0, poszłam do niego do pokoju i wzięłam do siebie do łóżka. Chcę nakarmić, a ten odwraca się i zaczyna jęczeć :/
Poszłam do kuchni i podgrzałam mu moje mleko, które wczoraj udało mi się odciągnąć (30ml). Dałam, to na początku nie chciał, ale dawałam cały czas i jakoś zjadł to.
Podałam pierś i wziął, jadł 13 min.

Teraz chciałam drugi raz mu dać, przed drzemką, ale znowu nie chce i marudzi.
Cierp1enie, może Cię nie poznaje, bo za chuda jesteś 😁 😉
hahaha Ty wiesz, że ostatnio po kąpieli poszłam do niego z ręcznikiem na głowie i dziwnie na mnie patrzył przez kilkanaście minut  😁
właśnie jakby mnie nie pozawał
bera7, pływanie pod warunkiem, że potrafisz z odciążeniem dla kręgosłupa, czyli najlepiej kraulem (wykonywanym dobrze technicznie!), względnie kryta żabka. Może poszukaj na YT filmów ze szkołą kręgosłupa? Są takie zajęcia, może ktoś wstawiał? Są też zajęcia fitness dla kobiet w ciąży, może też jest jakiś filmik w sieci?

Rany, ależ demonizacja systemu szkolnictwa tutaj! 🙂 Tak naprawdę bardzo dużo zależy od rodziców, od rady rodziców. Jeśli rodzice posyłają dziecko do szkoły i na tym kończy się ich wkład, to cóż, dzieją się różne akcje. My mamy bardzo fajnych rodziców w klasie, ja mam nieskromnie mówiąc, też spory głos, bo mam porównanie jak jest w szkole, w której uczę, chcąc nie chcąc znam ustawy i po prostu wiem, kiedy szkoła olewa i zasłania się jakimś wyssanym z palca argumentem (jak u nas w przypadku odwołania katechetki, dyrekcja nam wmawiała, że to nie jest jej pracownik, tylko kurii, a figę prawda, bo to dyrektorka podpisuje z katechetą umowę o pracę, więc argument został obalony i w konsekwencji katechetka usunięta ze szkoły), a kiedy naprawdę nie może czegoś zrobić. Podobnie jest z pracą nauczyciela, jeśli rodzice widzą, że coś jest nie tak, a stan, kiedy 6 latek siedzi nad lekcjami po 5 godzin dziennie jest niedopuszczalny, to powinni zgłosić ten fakt do dyrekcji, do rady rodziców. Niestety bywa, że nauczyciel to po prostu osoba pozbawiona jakichkolwiek kompetencji, lub już jej się zwyczajnie nie chce.

ja jestem na nie bo uważam że człowiek zdąży jeszcze się nasiedzieć w ławce, napracować
po co odbierać rok spontanicznej zabawy?
Ale ja generalnie jestem na nie na system szkolny, daleko nam jeszcze ale na chwilę obecną myślę o edukacji domowej całkiem serio


U Tycjana w pierwszej klasie prawie nie siedzieli w ławkach, niewiele więcej niż w klasach 0. W zerówkach też nie ma spontanicznej zabawy non stop kolor, tylko są lekcje. I warto się wybrać do szkoły i zobaczyć jak wyglądają oddziały 0 i kto je prowadzi. Pedagog prowadzący oddział 0 nie musi mieć takich kompetencji jak nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej i bywa, że panie zerówkowe są cóż..no są po prostu młodziutkimi dziuniami. U Tycjana w szkole tak niestety jest. Jest jednak starsza babeczka i ona naprawdę fajnie prowadzi zajęcia, byłam u niej na wizytacji, a reszta? Rany, ledwo po studiach, obcisłe rureczki, dopasowane sweterki, kozaczki, zrobione włoski i paznokietki, zgroza. W tym roku widzę, że ostała się tylko jedna z tych panienek. Na szczęście 😉  Moi znajomi nie puścili dzieci 6 letnich do 1 klasy, tylko do zerówki i żałują. Żałują, bo w zerówce była nuda, takie trochę zatrzymanie rozwoju, a to dlatego, że nasze dzieciaki zrobiły materiał klasy zero w ostatnim roku przedszkola (mieli obowiązkowo iść jako 6 latki do 1 klasy) i rodzice nie posyłając ich do szkoły, zdublowali program. Ja tego nie chciałam, wolę, żeby się dziecko rozwijało a nie stało w miejscu.

Oglądałam jakiś czas temu program o posyłaniu dzieci 6 letnich do szkół. Nie rozumiem argumentu rodziców, że posyłając dziecko do szkoły wcześniej odbiera się im dzieciństwo. Niby w jaki sposób? Wyniknął jakiś kretyński, niczym nie poparty mit, że w zerówkach jest więcej zabawy niż w pierwszej klasie. To wierutna bzdura. Sama obserwuję jak wygląda praca w pierwszych klasach, a jak w zerówkach. Te zerówki to według mnie przechowalnie dzieci, jest tam troche zabawy, trochę nauki, ale to trochę jak nauka jazdy konnej w weekend, zero konkretów, nic specjalnego. Jasne, że w pierwszej klasie jest już nauka, jest sporo pisania, podstawy liczenia. Ale też jest mnóstwo zabawy. Klasa (jej wygląd, umeblowanie, ilość zabawek, biurek etc.) mojego syna nie różni się niczym od klasy oddziału 0. Niczym. No, może tym, że jest na pierwszym piętrze a nie na parterze.

[quote author=kurczak_wtw link=topic=74.msg1929973#msg1929973 date=1384977616]
zen ja ci powiem, że po prostu chciałabym mieć wybór czy posłać 6 czy 7 latka do pierwszej klasy. bo nie wiem, jaki ten mój syn będzie, czy da sobie radę w polskiej szkole z tą swoją nadaktywnością. z twoich opisów Tycjan jawi mi się jako bardzo dorosły jak na swój wiek chłopiec, takie po prostu odnoszę wrażenie. a ostatnio widziałam się z moim bratem przyrodnim, który w styczniu skończy 6 lat i od września pójdzie do szkoły. i tak serio to nie wyobrażam go sobie w tej szkole kompletnie, to dzieciak taki kurczę, niewiele się różni emocjonalnie od mojego trzylatka. no chyba, że przez ten czas wydorośleje. także znając polską szkołę, to moim zdaniem nie jest ona w ogóle przygotowana na jakiekolwiek dzieci a co dopiero 6cio latki. 😉
[/quote]

A pod jakim względem nie jest przygotowana? Co masz na myśli?

[quote author=majek link=topic=74.msg1930214#msg1930214 date=1384998116]
Wracając do języków - mój Tomek nie miał wyboru i chodzi do szkoły, gdzie musi sie nauczyć komunikować po angielsku. Jestem tym zachwycona, można z nim już normalnie gadać  (cieszę się, że jednak nie wybraliśmy Szkocji). Mial ostatnio wystąpienie `show and tell` - trzeba było przynieść lubione coś (już samym tym mnie zadziwił, lubi sie chłopak wyróżniać, podczas, gdy większość chłopców przyniosła samochodziki, thomasa czy też samolot, to mój oprócz tego obowiązkowego zestawu przyniósł szyszkę z Polski i kredę, bo lubi rysować, a `mama kupiła taką wielką tablicę do kuchni`.
Pogadałam z nim dzień przed, postanowiłam napisać ściągę dla Pani nauczycielki (żeby go wsparla np. z tą szyszką, żeby mi sie dzieciak nie zaciął przed całą klasą). Okazało się, że było to kompletnie niepotrzebne. Dał radę opowiedzieć sam o szyszce!!
Za dwa lata (tzn dwie klasy wyżej) chyba wprowadzają obowiązkowy język i najprawdopodobniej będzie to Francuski. [/quote]

Dokładnie to samo obserwuję w szkole, w której uczę. Dzieciaki mega szybko załapują język, u nas też się mówi tylko po angielsku. I jakoś nikt nie wiesza się na płocie i nie wywrzaskuje, że dziecko musi iść do szkoły jak ma 5 czy 6 lat i że mu się zabrało dzieciństwo! Tak, mamy również 5 latki w pierwszych klasach i nauczyciele potrafią sobie z tym radzić. Ja naprawdę nie rozumiem tej wielkiej napinki, czasem odnoszę wrażenie, że najlepiej niech wiszą w domach na cycku do 10 roku życia..

Jakby to ode mnie zależało, to byłabym za tym, żeby rodzice mieli cały czas wybór, kiedy wyślą dziecko do szkoły. I nie jestem zwolennikiem nauczania w domu, w grupie idzie znacznie fajniej, ale to moje zdanie, tutaj nie znajdziemy argumentu co jest lepsze. Każda z metod ma swoje plusy i minusy. Ja jednak stawiam na pracę w grupie, bo później człowiek nie żyje sam, tylko w społeczeństwie większym niż najbliższa rodzina.

I na koniec, bo zapomniałam o swoim najważniejszym przemyśleniu 😁 Uważam, że nasza polska szkoła, ten cały system nauczania, to jest niestety wciskanie dziecka do formy, a jak się nie mieści, to się obcina to, co wystaje 🙁 Można próbować tę sytuację jakoś ratować, biorąc czynny udział w życiu szkoły, ale niestety jest jak jest. Nie każdy nauczyciel ma możliwość tolerowania i akceptacji indywidualizmu ucznia.
Cierp1enie, pamietam, ze kiedys halo pisala ze jej sie dzieci tak nagle-nagle same odstawialy. Probowalas swojego mleka teraz?
Powiem Ci co ja bym zrobila- nie atakowala go cyckiem co 2h, szczegolnie jak wczesniej sie najadl. Zjadl o 7? Daj o 10 kaszke, po 13 znowu zaproponuj piers, o 16 obiadek i jakis czas pozniej deserek (max o 17) i cycka zaproponuj na kolacje przed snem. Wtedy masz jasnosc sytuacji, bo w tych godzinach powinien byc glodny, wiec jak nie bedzie chcial to testowo zaproponuj cos innego i zobacz czy zje.

edit: dorwałam komputer, wiec dopisze.

bera brzmi jak rwa kulszowa. Ja miałam w ciąży takie kilkudniowe ataki- ze 2,3 dni się ruszac się mogłam, nawet lekko obrocic tułowia na kanapie, nie było dobrej pozycji, było bardzo zle. Co możesz zrobić? Nie naklejaj plastrow (nie wolno w ciąży), ozesz uzywac masci końskiej rozgrzewającej (przynosi ulge), masazu wodnego (bardzo cieply strumien z prysznica), jak tylko bol trochę puszcza rozciągaj się (bardzo delikatne sklony- jest szansa, ze ucisk zelży). Jak będzie lepej możesz udac się na masaz prenatalny (mi pomogl niesamowicie). I w zasadzie to tyle. Ja się nacierpiałam strasznie i w ogole nie mogłam funkcjonować przy atakach, wiec mniej więcej wiem co odczuwasz.

zen o co chodzi z odbieraniem dzieciństwa? patrz wpisy Dodo - to nie jest odosobniony przypadek. Te kilka godzin  w szkole jeszcze jestem w stanie przelknac, ale kilka godzin w domu przy lekcjach już nie.
Dopytalam o to mamy- nauczycielki, co prawda szkolnictwa specjalnego, ale nawet ona powiedziała, ze program dla maluchow jest tak przeladowany, do 'przerobienia' jest tyle książek/cwiczen, ze tego się po prostu nie da zrobić w szkole i sila rzeczy dzieci musza dlubac w domu.


Mielismy koszmarna noc, Jasiek obudzil się z 10 razy conajmniej :/
A ja jeszcze wrócę do mojego ogłoszenia parafialnego nieco wyżej.....czy ktoś z Was ma Romer King Plus? Koleżanka może mi taki pożyczyć. Jest od 9 do 18 kg. Czy Adam mógłby w takim jeździć? kto ma i się wypowie🙂?
Zen ale my raczej nie porównujemy zerówki szkolnej z pierwszą klasą tylko zerówkę przedszkolną z 1 klasą. A to już coś innego, bo przedszkole zapewnia całodzienną opiekę, wyżywienie, spacery, zabawy na podwórku, mnóstwo zabawy luźnej w grupach, mnóstwo prac plastycznych, rytmikę, jakieś tańce itp itd. Twoja szkoła wam to zapewnia? Twoja może tak, ale taka przeciętna to jest obdrapana, uboga, zniszczona, byle jaka i nic nie zapewnia.
Ja to mam w ogóle dziwną sytuację bo nasze przedszkole ze swoimi pomocami jest na wyższym poziomie niż szkoła i pozwala na o wiele szybszy i wszechstronniejszy rozwój. I co teraz będzie w 1 klasie to ja nie wiem :/


Muffinka ja mam Romer King Plus.
bera, ja miałam rwę kulszową w ciąży i mi pomagało ćwiczenie jogi, ale pomagało tak, że mogłam funkcjonować, bo nadal bolało. I tak do porodu.
Cierp1enie, mój Wojtuś się w podobnym wieku odstawił. Sam. Też po prostu nie chciał cycka i już, jadł może raz dziennie, a potem przestał zupełnie. A z tym jedzeniem to zostało mu do tej pory- pamiętam te czasy, gdy na raz zjadał całą miskę zupy, potem jeszcze ziemniaki z mięsem, kaszkę, zupę i chleb. A teraz- cały dzień żyje o kilkunastu oliwkach, 2 łyżeczkach zupy (każda inna  😁 ) i suchej skórce od chleba. Natomiast jakby mógł, to kocie żarcie jadłby garściami  😁 I problem z wagą też był- tak jak na początku szedł wagowo jak burza, tak potem przez 2 miesiące przybierał ledwo 200 g, a przekroczenie 10 kg zajęło mu ze 3 miesiące. Teraz waży 11,5 kg i jest w porównaniu do większości dzieci drobny, natomiast jest wysoki i rośnie po 2 cm miesięcznie (mój tato w kuchni go odmierza). No taki typ  😉
AleksandraAlicja - dziękuję  :kwiatek: pocieszyłaś mnie. Nie mogę doczekać się wizyty na bilansie najprawdopodobniej będzie w środę 🙂
gwash, zapewnia. To żaden wypas przecież, tylko norma. Ponadto w szkole działają zajęcia dodatkowe (w przedszkolach pewnie też)- sportowe, plastyczne, edukacyjne. Są fajne projekty, mały naukowiec, lepienie z gliny, sporo zajęć sportowych. Dzieciaki z zerówek niemal non stop są na wydzielonym dla nich placu zabaw. I myślę, że ta szkoła za kilka lat też będzie obdrapana 😉

Tycjan robi 20 książek w 10 miesięcy, na miesiąc podręcznik i ćwiczenia. Ale tam są zadania dla matołów 🙄 Liczenie kwadratów, kółek, proste dodawanie, odejmowanie, pisanie. Ostatnim wyzwaniem było pisanie w porządku alfabetycznym. W pierwszej klasie sporo pisania samych literek i to było wkurzające, bo trwało i trwało, ale nasza nauczycielka nie kazała do końca linijek pisać, tylko po 5, 6 i następne. Wiele zależy od nauczyciela i rodziców, serio.

A dzieciństwo to nie tylko szkoła, to też to, co się robi w domu. Oczywiście nienormalne jest to, żeby 6 latek spędzał 5 godzin nad lekcjami, no to jest chore, owszem. I na pewno bym tak tego nie zostawiła. Mogę policzyć na palcach jednej ręki ile Tycjan przyniósł prac domowych rok temu. Większość robili na świetlicy z oddzielnie do tego oddelegowanym nauczycielem, ale uwaga uwaga, część rodziców się nie zgodziła 😁 Bo wolą robić prace domowe z dziećmi w domu 😁 Ale szybko te kwoki siedzące w domu zostały sprowadzone na ziemie, do ludzi normalnie pracujących, niech one sobie same robią te prace jak lubią, ja tam chcę, żeby Tycjan odrabiał lekcje na świetlicy, 3 zadania z matmy to naprawdę nie jest wyczyn. Wczoraj miał pracę domową. Trzy zdania pięciowyrazowe. W każdym podkreślić rzeczownik i czasownik. I ułożenie 6 imion w kolejności alfabetycznej.
zen sama odpowiedziałaś na swoje pytanie w ostatnim akapicie. polska szkoła nie rozwija dzieci, tylko je mieli na gładką masę i wkłada do foremek, które lecą później na studia gdzie liczy się właśnie samodzielność, indywidualność i wszystko to co szkoła wykosiła 🤔wirek:
oczywiście, że bardzo dużo zależy od nauczyciela i tak długo, jak bycie nauczycielem będzie "za karę", a nie nobilitacją, tak długo szkoła pozostanie taka jaka jest.
Bera sproboj kinezio tapingu u fizjoterapeutow.
Ja mialam straszne bole plecow,rwe kulszowa ale wszystko mi przeszlo kiedy lekarz mi wypisal skierowanie. Za to boli mnie pachwina tyle ze z tym nic sie nie da zrobic 😉
gwash i jak ten fotelik się sprawuje? Mogę od koleżanki pożyczyć już w weekend ale nie wiem czy byłby ok dla małego.
Hmmm Zen a większość znajomych mówi mi że dzieci w szkole nie widzą podwórka przez całą jesień, zimę i pół wiosny.
Masz jakieś rady jak wybrać dobrą podstawówkę? Czym się kierować? Jak trafić na fajną babkę?


Muffinka no właśnie nie wiem za bardzo co ci napisać. U nas funkcjonuje jako drugi, okazyjny fotelik, ale przesadziłam Nelkę dopiero jak miała rok. Łatwo się go mocuje, dobrze dociąga i zapina pasy. Malutko się pochyla do spania. Ma sporą regulację wysokości zagłówka i szelek. Generalnie ok 😉

Sznurka muszę jej cyknąć dziś fotkę, bo tak to już chyba nigdy nie będzie wyglądać 😉 W sumie nie jest źle, nie jest to jeżyk 5mm, ale jakoś tak dziwnie. I to zrobiły fryzjerki za babci zachętą  😀iabeł:
Ok, przymierzę najwyżej i zobaczę. Dzięki.
gwash, ja wybierałam szkołę kryterium odległości i chciałam, żeby była państwowa. Widzę, że to błąd, teraz bym wybrała prywatną, ale będę mieć szanse rehabilitacji przy gimnazjum. Na bank wybierzemy z ojcem dziecka placówkę prywatną, względnie społeczną, na dzień dzisiejszy sportową, pewnie przy Łazienkowskiej, bo coś czuję, że Tycjan wskoczy do Legii.

Znałam dyrekcję szkoły Tycjana, wiedziałam, że to normalna, zorganizowana babka. Na nauczyciela nie miałam wpływu, po prostu dostał z przydziału tego, który akurat mógł objąć klasę. Trafiło na jedną z najlepszych nauczycielek w szkole od edukacji wczesnoszkolnej. Mieliśmy na dniu otwartym w szkole możliwość rozmowy z nauczycielami, wszystkie trzy, które miały objąć pierwszaki mi się spodobały.

Mając porównanie ostatni rok przedszkola-pierwsza klasa, bardziej mi się podoba szkoła. Jest mniej dzieci w grupie, chodzą na basen, mają zajęcia sportowe na dużej, nowoczesnej hali sportowej, wychodzą na dwór na boisko, na plac zabaw (wszystko na terenie szkoły).

Zresztą, co ja się tu będę rozpisywać: http://sp353.pl/

Jest na stracie Lipdub szkolny, można sobie podejrzeć szkołę mojego synka 🙂
Wszystko zależy od szkoły. Małgośka jest w zerówce przyszkolnej i codziennie są na placu zabaw, ew idą na spacer do lasu. Mieszkamy na wsi i szkoła jest też na wsi tuż przy ścianie lasu. Codziennie wychodzą, chyba, że leje, ale to zrozumiałe. Plac zabaw jest nowy, dla dzieci super. Poza tym wyjazdy do teatrów, tetrzyki przyjeżdżają do szkoły, ostatnio byli śpiewacy operowi (nie wiem jak z akustyką było, ale dzieciom się podobało. Dziś przyjeżdża mini cyrk. Mają dodatkowe zajęcia w postaci tańca ludowego - dla chętnych, mają angielski (dla wszystkich) i logorytmikę (czy coś takiego). Wiem, że pani kładzie nacisk na pisanie literek i dzieci mają założone zeszyty w 3linie i ćwiczą. Powiedziała, że to po to, żeby w I klasie dzieci nie stresowały się, że im pisanie nie idzie bo wtedy będą miały jeszcze inne stresy. Małgosia codziennie przychodzi z nowym wierszykiem lub piosenką które śpiewa i recytuje rewelacyjnie. Mają podręczniki i tam zadania typu zaznacz, policz, dorysuj, zaśpiewaj itd. Wiadomo, że to nie jest jeszcze nauka jak w I klasie, ale mnie się podoba, bo dziecko wraca mi zadowolone, że znowu czegoś nowego się nauczyła. Wkurza mnie tylko religia 2x w tyg po pół godz. Nie jestem przeciwniczką, ale skoro ang jest tylko raz w tyg to i religia by tyle wystarczyła.

Myślę, że problem z puszczaniem dzieci nie jest raczej w wieku, a w programie nauczania. Nasza dyrektorka powiedziała jasno, że ich szkoła jest przygotowana na 6 latki, i ona wie, że dzieci do 3 klasy dadzą sobie świetnie radę. Problem tylko w tym, że idąc do IV klasy tam już jest przepaść programowa i nagle dzieci muszą się dużo nowych rzeczy uczyć. Niby normalne, bo my też przez to przeszliśmy, ale ona stwierdziła, że Ministerstwo chyba się trochę pogubiło i przedobrzyło.
Ja na tą naszą wiejską szkołę raczej nie będę narzekać, sądząc po opiniach rodziców. Klasy są małe po 10 max 15 osób. Te dzieci się uczą dobrze, dla każdego dziecka jest czas, idą do gimnazjum w innej gminie i podobno wyróżniają się poziomem wiedzy. Wiadomo trafiają się wyjątki.

Znałam dyrekcję szkoły Tycjana, wiedziałam, że to normalna, zorganizowana babka. Na nauczyciela nie miałam wpływu, po prostu dostał z przydziału tego, który akurat mógł objąć klasę. Trafiło na jedną z najlepszych nauczycielek w szkole od edukacji wczesnoszkolnej. Mieliśmy na dniu otwartym w szkole możliwość rozmowy z nauczycielami, wszystkie trzy, które miały objąć pierwszaki mi się spodobały.



No właśnie to jest loteria, jak trafić na dobrą? A jak trafi na jakąś starą jędzę albo młodą durną bez pojęcia? Kurcze ciężko tak, to przecież baaardzo ważne miejsce i osoba w życiu takiego dzieciaka, zwłaszcza w tych pierwszych latach.
My się trochę z rodzicami i wychowawczyniami i dyrektorką przedszkola skrzyknęliśmy i robimy wywiady, poruszamy znajomości, chcemy wysłać dzieciaki do kilku wybranych "dobrych" szkół i do konkretnych pań. Z tym że mi akurat nie pasują te dwie szkoły gdzie idą dzieciaki z naszego przedszkola od kilku lat ( i są tam bardzo "chciane"😉.
Społeczne u nas są dwie ale obie mają opinię "tatuś płaci - dziecko robi co chce".
Muffinka ja również posiadam ten fotelik.Interesują Cię jakieś konkrety?
Teraz jestem na etapie szukania kolejnego bo Wiki już wyrasta z tego.Również obstawiam na Romera jako kolejny fotelik,zastanawia się nad Romer Kid.Ma ktoś?Może ktoś powiedzieć jak się sprawuje?Czy możecie polecić coś innego?
gwash, ale to zawsze jest loteria, całe życie masz loterię- od 4 klasy inni nauczyciele do przedmiotów, na studiach- różni wykładowcy, w pracy- różni przełożeni i współpracownicy. Nigdy nie będzie to idealny świat i życia za nasze dzieci nie przeżyjemy. Jeśli dyrektorka jest rozsądna, to tłuka nie zatrudni- u Tycjana w szkole tłuki z zerówek wyleciały, ostała się jedna na moje oko tłuk, ale może się ucywilizowała? Nie wiem. Zwisają mi nauczyciele zerówek, bo dla mnie to głupi twór w ogóle. Trzeba pójść do szkoły i rozmawiać. Tak naprawdę nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej jest niewielu, można na dniach otwartych z nimi porozmawiać, podpytać rodziców jak jest. I z nauczycielem prowadzącym klasę też można się później dogadać. Chyba, że jest mocno nastawiony na nie, aczkolwiek nie spotkałam się jeszcze z nauczycielem edukacji wczesnoszkolnej, który byłby popierniczony.
Dziewczyny, no pół dnia nie mogłam pisać, a już tyle stron natworzyłyście 😀

Bardzo serdecznie wszystkim dziękuję za wsparcie. Nie macie pojęcia, jak to dobrze na mnie wpływa. Mamy tu taki swój babski jarmark, z którym naprawdę czuję się związana 😉 I też z wypiekami na twarzy czytam o wszystkich porodach, przejmuję się problemami wielu z nas, to nie jest tak, że myślę tylko o sobie i Milanie.

Isabelle, JARA, zen -  :kwiatek: :kwiatek: :kwiatek: no jak czytam takie wpisy od Was, to mi się od razu lepiej robi. Z resztą, tak jak pisałam, ja często niepotrzebnie histeryzuję, żadna tragedia się nie dzieje, tylko często sprzątania kupa 😉

szafirowa, chodzi Ci o to, żeby chwilę przed podaniem "felernego" posiłku dać coś p.wymiotnego, co by zniwelowało odruch? Ale to by nie zlikwidowało przyczyny (no chyba, że taka teoria, że mechaniczne "odczulanie" przy farmakologicznej niwelacji odruchu wymiotnego by ten odruch stępiło?)...

opolanka
, ja też mam tak, że jak wezmę pełne usta gęstej papki w stylu serka homogenizowanego albo purre ziemniaczanego, to czasami mam taki moment, że nie mogę przełknąć, bo mi to "rośnie w buzi". Muszę trochę pogryźć (wiem, że to niedorzecznie brzmi 😉 ) i podzielić w ustach na mniejsze części i dopiero połknąć. I ostatnio dowiedziałam się, że cała ludzkość tak nie ma 😀 bo dotąd sądziłam, że to normalne. Więc może jednak jakieś tam skłonności Milu po mnie też ma.

O szkole Milana to jeszcze nie myślę. Na razie przeraża mnie wizja przedszkola...
Ja moich dziewczyn nie puściła bym wczesniej.Ale nie dlatego,że nie zgadzam się,ze 6cio latki to za wcześnie.Tylko mówienie,że szkoły sa gotowe to wielkie kłamstwo.Oczywiście część na pewno i mając wybór -np takiej szkoły jak u zen,może poszły by wcześniej.
U nas miasteczko,jedna podstawówka a te co po okolicznych wsiach takie same.Klasy takie,że nie ma miejsca na żadne zabawy w nich.Dzieci siedzą w ławkach po 45 min.wszystkie 4 lekcje -5ty jest wf (chociaż tyle). Klasy 27 osobowe ! Świetlica oczywiście -sala 5m x5m i ok 80 dzieci(kl.I-VI ).Część siedzi na jadalni,częśc na małej sali gimn.ćwiczy ale to i tak horror.Moje dziewczyny starają się tam odrabiac lekcje ale trzeba mieć do tego świętą cierpliwość.Nauczyciele bardzo fajni starają się pomagać ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy i dlatego powinien być wybór.
ja miałam jedno kryterium wyboru szkoły - BLISKOŚĆ
od razu zakładałam, że absolutnie na nic nie bedę dziecka wozić, bo mój zawód to nie kierowca
sama jako dziecko "dygałam do szkoły" - z półtora km do autobusu, później z autobusu na tramwaj, z tramwaju z kilometr do szkoły
zajmowało to w dobrych lotach około godziny, nie było żadnych gimbusów, podwożenia itd.

dlatego pomna łażenia w zaspach zimą wybrałam szkołę NAJBLIŻSZĄ (biorąc pod uwagę że dziecko nie ma talentu baletowego, muzycznego, sportowego - wiec odpadaja szkoły specjalistyczne)
jest to szkoła społeczna - około 300 m od mojego bloku

najbliższa szkoła państwowa/publiczna jest 2 osiedla dalej - i tak musiałabym wozić i UWAGA obecnie jest w niej 10 (tak dziesięć) 1 klas  😲 w każdej po około 30 dzieci. Jest to 3 co do wielkości szkoła w Polsce. Moloch. Mega moloch. Zapisałam również do niej. Ale po ostrej selekcji, castingach i weryfikacji dostał sie do tej społecznej.

Szkoła ogólnie jest ok - 18 dzieci w klasie. Podział na 2 grupy na informatyce i językach, basen, obiady, śniadania, zajęcia dodatkowe itd.
Dzieci różne - od "normalnych" jak mój po takich co potrafią biegać po stole  😲 😲
rodzice takoż - różni.
Poziom dzieci różny - są takie, które  czytają same Harrego Pottera (tak, tak) i słabsze.
Jacol jest najsłabszy. i siedzenie z nim NIC nie daje. nie da sie komuś wtłoczyć pewnych rzeczy szybciej. i więcej. no nie da się, pomimo kiblowania z nim codziennie nic to nie daje.
nie ma z nim już czasu na "inną" naukę - typu gra z scrabble, czytanie, gra w karty i inne rozwijające.
bo on siedzi i pisze przez godzinę literkę B, po czym za godzinę już nie wie jaka to litera
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się