Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

tak miałam umowę o pracę.

ehh no pogadam z nimi jak przyjdę 08.07 oddać wszystkie rzeczy.

Chociaż już wcześniej z nimi gadałam, mówiłam że chcę wrócić do pracy po tym urlopie ślubnym, że zależy mi bardzo, że lubię tą pracę ...
mówili, ok to za miesiąc do nas wrócisz...
a dzisiaj co... ehh 
Wtedy może byc za późno ja jestem za tym żeby dmuchać póki gorące
Bedzie dobrze :kwiatek:
Cierpienie... nieciekawie... my tez musielismy zrobic wszystko, zeby juz w tej chwili byc w stanie utzymac sie z jednej pensji... Mimo, ze ja wciaz pracuje i na pewno szybko wroce do pracy... Ale ja w swoim miejscu juz 4 lata jestem i akurat mam szczescie, ze urodze na poczatku listopada, wiec musze na pol etatu juz przed swietami wrocic kiedy najwieksza komercha, a ja 3 ostatnie lata prowadzilam wszystko w swieta...

Laguna trzymam kciuki , zebys wreszcie miala to wszystko za soba i odpoczela i zaczela bezstresowo cieszyc sie ciaza!!

Zairka, ale pozazdroscic , tez juz chce taka pileczke 😉) Ale wyobrazam sobie jak czas sie ciagnie, ale jak na 30 tydzien to Ty juz prawie w osmym, a nie siodmym chyba, prawda?

Ja sie wczoraj usmialam, pierwszy raz brzuch zaczal uwypuklac sie w kilku miejscach i juz z zewnatrz bylo widac ruchy..
kamkaz: śmiech to będzie jak leżąc w wannie fale będą się robić 😀
kamkaz, a jak to jest u was też macie macierzyński
hej laseczki i wawrek,
jestem na mega zadupiu,ale pogoda boska! troche zasieg mam kiepski.
usmialam sie dzisiaj na amen- otoz siedze/stoje na plazy i podchodzi do mnie nawet calkiem przystojny facet,po chwili pyta czy jak juz skoncze opieke nad bratem to moze mnie zaprosic na drinka. hahha,no pieknie. facet nie chcial uwierzyc ze mam synka i powiedzial,ze kiepsko go splawiam. obled :P
buziaki kochani, trzymam kciuki za powodzenie w rozwiazywaniu problemow!
W normalnych instytucjach daja od 3-10 tygodni platnego, ale u mnie nie ma... Bo to prawie nienormalna instytucja... Moze jakies prawa bym miala, ale wole po prostu miec zapewniony etat lub na poczatek pol w kazdej chwili, niz jakas pensje marna od panstwa przez kilka miesiecy... Wiec po prostu ide na bezplatny urlop...
ehhhhhhhhhhh,u nas nie zaciekawie .... 🙁 pierwsza kolka....porażka .....mała darła się od 21.00 do 23.00,dziś dokuczały jej potówki, wykompałam ją w krochmalu, mam nadzieję że to pomoże bo jak sobie pomyślę jak ona cierpi to i mi się łzy w oczach kręcą 😕

Dajcie kilka dobrych rad ....plissssssssssssssssssssssssssssssss 
Madox - współczuję serdecznie 😕 Może coś zjadłaś-ostre, wzdymające? Karmisz piersią, bo nie pamiętam?
Na bóle brzuszka może być plantex (doraźnie), sab simplex (przed każdym karmieniem) lub inne środki - ciągle tworzą coś nowego.
Pomóc może noszenie brzuszkiem do dołu, masaż brzuszka, ogrzewanie ciepłą pieluszką. Można włączyć też suszarkę i skierować na brzuszek jednocześnie masując, ale trzeba bardzo uważać, żeby nie oparzyć. Przy suszarce już sam szum bardzo uspokaja. Można też wykąpać - ciepła woda fajnie masuje, chociaż nie wiem, czy w te upały małej się spodoba. Trzymaj się, może to jednorazowe było :kwiatek:

Na potówki - leciutkie ubranko (bez ściągacza przy szyjce), zmieniaj jej często pozycję (brzuszek/plecy - niech wietrzy skórę), a najlepiej zostaw na golaska (w pieluszce) i przykryj tetrą. Będzie dobrze!
Ana,serdecznie dziękuję ci za rady,napewno  od jutra będę się ich  trzymać, nawet nie wiesz ile ja się jeszcze muszę nauczyć o własnym dziecku, trochę mnie przeraża taka bezsilność i świadomość ciemnoty w nieoczekiwanych momentach naszego wspólnego życia, dobrze że ta volta jest 🙂   
Madox: taki masaż na pewno pomoże: http://www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79411,2449645.html Nawet profilaktycznie warto go robić kilka razy dziennie. Kolki to paskudna sprawa, sama przez to przechodziłam i jedyne co mnie trzymało to nadzieja, że w końcu przejdą. I po niecałych 3 miesiącach cały koszmar się skończył.
madox, my ludzie często zapominamy, że jesteśmy zwyłymi ssakami, i mamy często też zapominają że noworodkom i niemowlakom wczesnym trzeba rozruszac jelitka i brzuszek, bo same nie dadza rady, bo nie chodzą.
Ty pij zioła Herbapolu zamiast herbaty Fitomox Środek Mlękopędny, a maleństwo chustuj albo po prostu noś na swoim brzuchu i skacz i tańcz niemalże, żeby jej sie ruszały jelitka.
Przypomnij sobie co robią mamy pieskie - przez cały czas wylizują brzuszki szczeniakom. To o to chodzi.  😅 Trzymym kciuki kochanieńka. cmokasy.

My jutro mamy wielki dzień i pracowity: rano po paszport, bo nam zginął. Potem ja do pracy, A ze mną. Potem jedziemy do Gałganka i od razu ja wsiadam, a Gibon nie (hihi). Mam nadzieję, ze jakaś dobra dusza się nią zajmie przez godzinkę. Potem przerwa i na wieczór tez pewnie na niego wsiadę. Potem zostajmy na noc, i w środę tez treningos razos dous i wieczorem wracamy. Bedziemy pewnie na północ w domu. Dobrze, ze chociaz psiak pojechał z mamą do niej do domu. Koty amją siebie nawzajem, i spoko loko. Zebym tylko nie zapomniała niczego wziać.
Cisawa, o jakie ziola konkretnie chodzi ? Czy podczas ciazy mozna pic jakies ziola herbapolu ?
pewnie ze można. Mięty ponoć nie zalecają, i na opakowaniach jest napisane jakich się nalezy wystrzegać. ale akurat Fito-Mix "Środek Mlekopędny" ma same dobre rzeczy i dla mamy i dla dziecka. Nagietek w ciąży polecają pić i rumianek. Ale ten środek mlekopędny to jest super rzecz, bo on po prsotu ułątwia trawienie mleka dla dziecka.  Tam jest melisa, koper włoski i coś jeszcze,a le nei pamiątem. Nie w ciazy tez warto pic, szczególnie przy tzw "błędach w diecie". Bardzo pomaga przynajmniej mnie.
Cierpienie może jeszcze coś zawalczysz, trzymam kciuki 🙂

Kamkaz jeszcze zobaczysz jak Ci ten brzuchol wywali, to tak jest w pewnym momencie siup i jest bembol jak piłka (na koniec to jak lekarska 😉 ) 🙂
Będziesz musiała wrócić do roboty miesiąc po porodzie? 🙁 ach to USA  🙄

Zen aale ci fajnie, zazdroszczę 🙂 Plaży oczywiście 😉
a jak to jest z macierzyńskim jeśli ma sie własna działalność gospodarczą ??
W&W szykujesz się już do czegoś 😉?
Poczekaj na mnie 😀 Hihi
Muffinka, spokojnie 😀
Ja się szykuję ale bardzo powoli 😉
No no, ok 😉
Bo ja jeszcze się nie szykuje.  😀
Dziewczyny, szykujcie się szykujcie. Nie macie pojęcia jaka to frajda z takim berbeciem 😀 😀
Moze nie, ze bede, ale jednak musze dorobic pare groszy... A bede miec mame i dwie siostry na miejscu, no i meza wiec damy rade  🏇

Moze brzucho wywali, ale moze nie az tak, co  😁 hehe

WW, Muffinka, ja to expresowo z watku slubnego sie przenioslam- jak bralam slub bylam w pierwszym tygodniu ciazy  🏇
ja w 20 😁 a jak byśmy pobierali sie według planów i pierwszych rezerwacji to była bym w 38 tygodniu albo juz z berbeciem na rekach 💃
Ech...muszę się Wam wyżalić....
przeżyłam najgorszą noc z życiu....

a jeszcze Jarek wyjechał na kilka dni. Ale na szczęście ściągnęłam mamę na noc do domu, bo sama nie wiem, co bym zrobiła...

Położyłam dzieciaki spać koło 19, ładnie pozasypiały, zdrowiutkie....Posiedziałyśmy z mamą i po 23 położyłam się spać. Chwała Bogu, że od razu położyłam Igora w sypialni, bo nie zdążyłam zasnąć, jak słyszę, że coraz ciężej oddycha - z takim świstem - wdech/wydech coraz płytsze i bardziej nerwowe. I zaczął kaszleć - a właściwie szczekać, co go obudziło. Zaczął płakać i krztusić się potwornie próbując wziąć wdech. To już nawet nie był świst, tylko jakiś charkot przez totalnie zaciśniętą krtań 😕
Pierwsza myśl - jedziemy do szpitala...
Sekundę później - dzwonię po pogotowie...

Przyjechali po 20 minutach i było to najgorsze 20 minut w moim życiu. Nosiłam Igora na rękach próbując go wyciszyć, bo tylko wtedy łapał oddech, Adaś krzyczał w niebogłosy, a ja się modliłam, żeby I. nie wpadł w histerię przy lekarzu, bo chyba musieliby go zaintubować...
Okazało się, że to podnagłośniowe zapalenie krtani z atakiem duszności.

Dopiero po całej akcji przypomniałam dobie, że powinnam była wziąć go natychmiast na dwór, albo nawet stanąć w drzwiach otwartej lodówki! Zimno obkurczyło by mu krtań ułatwiając oddychanie - ale mądry człowiek po szkodzie 🙁

Siedziałam z nim potem pół nocy, bawiąc się i modląc, żeby atak nie wrócił i żeby przeżyć do rana. Dziś byliśmy u naszej ped, która potwierdziła diagnozę, zapisała leki i przestrzegała (lub pocieszyła), że takie ataki, to tendencja organizmu i nie wszystkie dzieci tak to przechodzą (moje nerwy o Adaśka). Ale oznacza to, że Igor może jeszcze kiedyś tak to przejść.
I najgorsze jest to, że żadnych innych objawów nie ma - gardło czyste, płuca czyste, zero kataru, zero gorączki - generalnie zdrowy 🙄

Ech...to się Wam wygadałam 😵
ana 😲 :kwiatek: Biedulko, dobrze ze już wszystko ok!!! ja bym chyba zawału dostała
ana współczuje,najadłaś się nerwów.Nigdy o czymś takim nie słyszałam.A w dzień ok,nic sie nie działo ? wg lekarza to może się np dziś potworzyć,czy występuje "tylko" tak jednorazowo ?
Aniu!! kurcze wiem co znaczy taki stresor- najgorsze,że byłaś sama....
Kris jak był mały to miał podobne ataki ale związane i właśnie nigdy dobrej diagnozy nie było- lekarz twierdził,że to alergia lub krup. całe szczęście z wiekiem mu przeszło. Ucałuś Igusia od nas  :kwiatek:

a nasz Juniorek cały czas ma biegunkę- nie taką mocną jak na początku ale jednak. Podaję lekarstwa + acidolac. no i te zęby nie chcą wyjść- dziąsło rozpulchnione, zab prawie na wierzchu, ale tylko prawie  😤
Ana: o kurcze, strasznie Ci współczuję. Biedy Iguś, a Ty chyba jeszcze bardziej. Dobrze, że choć mama była z Tobą. Oby Igor (ani żadne inne nasze dziecko) już nigdy nie miał takiego ataku.

Bogdan: zdrówka życzę Juniorowi. A to zęby jeszcze ciągle mu wychodzą? Nie za duży na takie 'niemowlęce' sprawy?
Dzięki dziewczyny, jakoś dochodzę do siebie, choć przyznam, że aż boję się położyć spać 😲 - właśnie krup, to chyba coś z krtanią? U dorosłych objawia się chrypą albo zanikiem głosu, u maluchów może dość do zacieśnienia krtani i właśnie problemów oddechowych. Niestety, jeśli raz to miał, to niewykluczone, że kolejny raz nie przejdzie tak samo. Generalnie Igor miał już w życiu zapalenie gardła i szczekający kaszel, ale bez takich cudów. Najgorsze, że to wirus i może zaatakować bez innych objawów - jak to było u nas - czyli bez kataru, gorączki, itd

Zuza - dziś nie powinno się już nic wydarzyć, bo dostał całą baterię leków. Muszę jeszcze sprowadzić steryd w czopkach podawany doraźnie właśnie w takiej sytuacji - ale obym nigdy nie musiała użyć!

Dopiero teraz doszedł mu suchy kaszel, zaraz go obudzę i dam syrop - jeśli nie, to od jutra na bank...

W takich chwilach żałuję, że nie poszłam na medycynę i pediatrię 😵
witam wieczorową porą drogie Mamuśki. Czy mnie jeszcze pamiętacie??
Powoli wracam do świata żywych- jakieś fatum nad nami ciąży od maja. Moje chłopaki chorują na przemian. Od maja wygląda to mniej więcej tak:

- połowa maja-zabieg sprowadzenia wędrującego jąderka Grzesia,
- po 3 dniach 40 stopni gorączki- wizyta na pogotowiu- diagnoza zapalenie oskrzeli- antybiotyk,
- po kolejnych 4 dniach, ciągłej gorączce i wizycie u lekarza- diagnoza ,że wcześniejsze rozpoznanie było błędne- kolejne rozpoznanie - zapalenie płuc i kolejny antybiotyk,
- całe leczenie przeciągnęło się na początek czerwca,
-w połowie czerwca, korzystając z propozycji babci ,że weźmie chłopaków na noc, pojechaliśmy do kina.... o 3 nad ranem telefon,że Filip się dusi, że ma aż sine usta,  my w samochód na pogotowie na drugi koniec miasta, gdzie dotarliśmy równo z moimi rodzicami. W związku z zagrożeniem życia- mus zostania na oddziale. Od niedzieli nad ranem do wtorku wieczorem byliśmy na oddziale w szpitalu w Prokocimiu w Krakowie. W poniedziałek popołudniu krtań była już zdrowa, bez obrzęku, ale czekaliśmy na wyniki prześwietlenia płuc. Niestety  u takich maluchów bardzo często  zapalenie krtani kończy się zapaleniem płuc. No i niestety u nas się tak właśnie się stało- do wtorku wieczora antybiotyk podawali dożylnie, po wyjściu ze szpitala mieliśmy zapisane zastrzyki dwa razy dziennie przez siedem dni- czyli 14 zastrzyków.
-pod koniec czerwca zaszczepiłam Grzesia na meningokoki i tężec, a po 3 dniach przyszła 41 stopniowa gorączka- diagnoza- angina, po 4 dniach gorączka nie ustępowała-  kolejna wizyta u lekarza- kolejna diagnoza angina ropna i kolejny antybiotyk
-Filip po zastrzykach złapał zapalenie cewki moczowej z nadkażeniem napletka.... jak to mawiają jak nie urok to sraczka....
 
Powiem szczerze, że nie wydalam, głównie psychicznie.....



Wszystkim świeżo upieczonym mamuśkom serdecznie gratuluję.

Pozytywne fluidy wysyłam szczególnie Lagunie- mocno trzymałam kciuki za Twoje "zaciążenie", trzymam je również teraz- głowa do góry kochana.

Ana wiem co przeszłaś- mój Grześ miał tendencję do krtani od 3 miesiąca życia do 3 lat. Potem jak ręką odjął. Przy najbliższej wizycie u pediatry poproś o Encorton(jakieś niecałe 4 zł e aptece-tylko na receptę)- steryd rozszerzający krtań-w razie -tfu, tfu- ataku podasz tabletkę i spokojnie dotrwacie do rana lub dojedziecie na pogotowie. Sprawdź Ana po jakiś dwóch dniach osłuchowo Igora, bo lubi zejść na płuca. u mojego fifa kaszel pojawił się dobę-półtorej po ataku.
No i u nas od marca- od pierwszego ataku- w nocy u chłopaków chodzi nawilżacz, bo krtań lubi się uaktywnić w zaduchu i suchym powietrzu.

U Filipa to był drugi atak- pierwszy był w marcu, w czerwcu drugi. My już z encortonem się nie rozstajemy, a dodatkowo zakupiliśmy nabulizator i w pogotowiu czeka pulmicort- wziewny rozkurczający. Straszne jest tylko to, że Fifek ma tak silne ataki, że ja 3-letniemu Grzesiowi w razie ataku podawałam max 1,5 tabletki, natomiast Fifowi mam podawać 3 tabletki i poprawiać  inhalacją z nebulizatora i czekać na pogotowie.

Aaa musimy się pochwalić- od miesiąca z małym okładem nie używamy wcale pieluch  😅 a to tak nam wyszło trochę przez przypadek  😁

Nie je dalej jak nie jadł- badania wszelakiej maści wyszły idealne, więc trudno odpuściłam- bo bym oszalała do reszty. ale i waga nie spada, a jak porównuje wagę z rówieśnikami to dziad mały więcej waży niż "normalne" dzieci, bo waży 14 kilo 😁

Teraz spadam grzecznie nadrabiać zaległości w czytaniu tego wątku.

Ale Was zawaliłam  mega pościorem.
Nesca, oczywiście, że Was pamiętamy :kwiatek:
Straszne, to co piszesz. Przeczytałam i od razu atak Igora nabrał innego wymiaru...jejka, biedne te nasze maluchy! Wyobrażam sobie co przeszłaś z dwójką i co przeszła babcia z duszącym się Fifikiem 🙁
O Encortonie mówiła mi lekarka, ale nie jestem w stanie podać młodemu tablety - dlatego muszę ściągnąć czopki (u nas niestety nie dopuszczone do sprzedaży) - ale działanie to samo, choć ponoć szybsze, niż tabletka.

W ogóle z Igorem mam problem z podawaniem leków - syropy przyjmie, pod warunkiem, że nie są zawiesinowe (jak panadol, nurofen, itd - po nich od razu ksztuszenie z odruchem wymiotnym) To samo dotyczy wszelkich płynów gorzkich (część antybiotyków zawiesinowych) Tabsy rozkruszam na łyżeczce i podaję z odrobiną syropu malinowego i muszę się nieźle nakombinować, żeby nie wypluł/zwymiotował 🙁 Więc czopki najlepsze!

A jak dzisiaj Twoi chłopcy? Już lepiej? Szlag by to trafił z tymi choróbskami! 👿
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się