Zwariuje z ta nasza sluzba zdrowia! Grr.. Chyba poczekam do wieczora i znow na pogotowie pojade 🙄
Isabelle nie panikuje. wierze, ze lada moment bedzie dobrze.
Radag, w orzekaniu o winie sa tez plusy. nie bedzie mogl Cie pozniej pozwac o alimenty na jego utrzymanie. Tylko rozprw bardziej nieprzyjemna, bo to wyciaganie wszystkich brudow. Ale czy faktycznie ma co Ci zarzucic? Dowody, swiadkowie? Nie wierze! Wiec sie kobieto nie stresuj, a po prostu spojrz na to, ze to ma jakies korzysci. Em jak zwykle boska, a Ty jak slicznie wygladasz!
]b/tajnaa- pamietasz? ja chowalam mojego ukochanego dziadka chwileczke przed porodem, tez zamiast radosnego oczekiwania na malego bylo to, co bylo 🙁 los nie wybiera, mam nadzieje, ze Twoj maluch poczeka z tydzien jeszcze i najpierw pozegnacie jego dziadka, a potem powitcie malenstwo. Krag zycia.
akzzi, o kurcze, mam nadzieje, ze to chwilowa oczna niedyspozycja i bedzie zaraz ok! Agnieszka super, ze sie udalo i znow jestes w watku 🙂 trzymam kciuki!
Ja w piatek zostawilam po raz pierwszy malego z tata i dziadkiem na 1,5h. Dzielni byli 😉 A ja sobie pomierzylam suknie slubne w tym czasie 5 minut piechotka od moich rodzicow. Pierwszy raz tyle czasu bez malego 😉 Na wiecej nie mam szans, ale moglabym raz na czas 'dostac wolne' na te 1,5h, zeby zatesknic 😉 Jasinek dalej marudny na zmiane z rozesmianym i rozgadanym. Jest generalnie mocno meczacy, wymagajacy i absorbujacy i potrafi dac popalic. Ja ponoc jako niemowle moze z raz sie tak wydarlam jak moje kochane dziecko srednio kilka razy dziennie... bo zeby, bo zmeczone, bo costam, ew. bo on juz teraz natychmiast chce sie kapac i usypiac... czasem o 17:30 np. (jak wczoraj, jak nam sie udalo wreszcie spotkac z bratem mojego T- no nie dalo rady, w tyl zwrot i do domu bo dziec sobie nie zyczy juz w gosciach byc). musi byc ta kapiel i karmienie i najczesciej pada ' w locie'- ze 2 dni temu 17:45 juz spal snem sprawiedliwego, a tak to kolo 18:30, czasem 19. Nie ma opcji go 'przetrzymac', co jest upierdliwe w planowaniu dnia i jakichkolwiek wyjsc. Dzis jestem po bezsennej nocy, przytrulam sie najwyrazniej na wczorajszym grilu i cala noc bolal mnie brzuch, Jasiek oczywiscie tez niespokojny i budzil sie co chwile (chociaz, co ciekawe, on w nocy wlasciwe nigdy nie placze- tylko sie budzi i chce zeby go nosic i usypiac, no i karmic czasem co 2h). Rano przysnelam na 25 minut jak mi puscilo. Wiec aktualnie czuje sie jak przejechana przez traktor...
RaDag o szit! a wydawalo sie, ze sie ogarnal troche, a tu takie buty... Wspolczuje Ci kochana, mam nadzieje, ze jego prawnik go olsni ze nie da sie 'winy' wyssac z palca, a jesli juz szukac winnego, to deczko nie po tej stronie...
RaDag o szit! a wydawalo sie, ze sie ogarnal troche, a tu takie buty... Wspolczuje Ci kochana, mam nadzieje, ze jego prawnik go olsni ze nie da sie 'winy' wyssac z palca, a jesli juz szukac winnego, to deczko nie po tej stronie...
Wiesz... Prawda jet względna...
Myślę, że jak już zaczęłaś chwilę wolnego- to nic, tylko kontynuować 😀 Na razie np raz w tyg chociaż. Ot taka nowa jakość 😉 Za ciosem
Jasinek dalej marudny na zmiane z rozesmianym i rozgadanym. Jest generalnie mocno meczacy, wymagajacy i absorbujacy i potrafi dac popalic. Ja ponoc jako niemowle moze z raz sie tak wydarlam jak moje kochane dziecko srednio kilka razy dziennie... bo zeby, bo zmeczone, bo costam, ew. bo on juz teraz natychmiast chce sie kapac i usypiac... czasem o 17:30 np. (jak wczoraj, jak nam sie udalo wreszcie spotkac z bratem mojego T- no nie dalo rady, w tyl zwrot i do domu bo dziec sobie nie zyczy juz w gosciach byc). musi byc ta kapiel i karmienie i najczesciej pada ' w locie'- ze 2 dni temu 17:45 juz spal snem sprawiedliwego, a tak to kolo 18:30, czasem 19. Nie ma opcji go 'przetrzymac', co jest upierdliwe w planowaniu dnia i jakichkolwiek wyjsc. Dzis jestem po bezsennej nocy, przytrulam sie najwyrazniej na wczorajszym grilu i cala noc bolal mnie brzuch, Jasiek oczywiscie tez niespokojny i budzil sie co chwile (chociaz, co ciekawe, on w nocy wlasciwe nigdy nie placze- tylko sie budzi i chce zeby go nosic i usypiac, no i karmic czasem co 2h). Rano przysnelam na 25 minut jak mi puscilo. Wiec aktualnie czuje sie jak przejechana przez traktor......
Moja Julka dzisiaj też nie do zniesienia. Pochwaliłam ją, że zaczyna być fajna, nie płacze z "byle powodu" (tzn takiego, ktrorego ja nie rozumiem), więcej już "paczy" i jest spokojna. No to dzis od rana jazda, w łóżeczku z karuzelką max 30 minut plus maruszenie, w leżaczku 30 minut plus marudzenie, na macie edukacyjnej 15 minut plus marudzenie. Jedzenie to był horror - wrzask i płacz. Chce jeść, je jak gęś, połyka tak, że pół osiedla słyszy, zabieram butelke żeby się nie zadławiła, wrzask... Ja oczywiście w płacz, bezsilność jest straszna. W końcu położyłam ją teraz do wózka i zasnęła 💃 Ciekawa jestem, na jak długo...
RaDag z orzekaniem o winie nie jest przyjemnie, ale przejdziesz przez to, nie ma rzeczy, które się nie kończą. :kwiatek:
I mam może głupie pytanie, ale czy z podejrzeniem kataru u dziecka idzie się do lekarza? Wydaje mi się, że ma nosek lekko zatkany, psikam wodą morską, ale aspiratorem właściwie nic nie wyciągam (może źle to robię). Już pisałyście, ze to może być wiotkość krtani. Sama nie wiem, co robić 🙁
Galop - Ja gdzieś czytałam, że dzieciom aklimatyzacja zajmuje nawet do 2 miesięcy więc nie zniechęcaj się za szybko w razie problemów.
A co do ospy to niby u nas w żłobku jest informacja, że dzieciom nalezy się darmowe szczepienie ale jak pytałam o to w przychodni to panie powiedziały, że nieprawda więc nie wiem jak jest...
Agnieszka spóżnione gratki 😅 Cieszę się bo widzę, ze fasolek w podobnym wieku 😉 U nas chyba powoli kryzys zarzegnany (tfu, tfu) ale zamierzam jeszcze trochę poleżakować, nie powiem żeby to łatwe było 😁
Agnieszka gratulacje i niech teraz wszystko bedzie super :kwiatek:
RaDag ty sie trzymaj i nie dawaj. Nie licz na zadne ustepstwa, dogadanie sie itp jesli juz on tak zaczal. Masakra jacy ludzie sie potrafia okazac niskopobudkowi.. A prawnik jak to prawnik nic mu z glowy nie bedzie wybijal, watpie..
Tajna trzymaj sie :kwiatek:
A my mamy kolejna akcje z rzyganiem. Rany Kazio jest nierzygliwy, wymiotowal moze ze trzy razy w zyciu, a mloda.. wyglada na to ze ma chorobe lokomocyjna 🙁
Ale powiem po kolei, wczoraj wybralismy sie do skansenu w Sanoku, jakies 80 km gorzysta trasa boczna. Po pol godzinie kolysania na zakretach w foteliku tylem, marudzac od dluzszej chwili, puscila pawia na siebie, fotelik i samochod. No coz, uroki rodzicielstwa 😀iabeł: wrocilismy, wykapalismy, zmienilismy fotelik i podjelismy druga probe tym razem przodem i trasa "glowna". No i juz bylo super. To nie pierszwy raz taka akcja, chyba z trzeci ostatnio :/
W jakim wieku objawia sie choroba lokomocyjna? Sa tu jakies takie dzieciaki? Jakies rady, leki? Masakra, ogolnie to co sie robi jak sie jest np w polowie trasy a dziecko obrzyga siebie, fotelik i auto?? 😵
gwash, mogę Ci poradzić z doświadczenia, bo sama mam chorobę lokomocyjną od dziecka: - przed jazdą lekki posiłek, na drogę co najwyżej jakieś krakersy, nic słodkiego - w samochodzie chłodno, dziecko można przykryć kocem - musi siedzieć przodem w kierunku jazdy - dziecko nie może czytać, kolorować, bawić się - w tym sensie, że łatwiej sobie poradzić, jak patrzy się przed siebie czy na drogę - picie wody (niegazowanej, ale dzieci ogólnie piją niegazowane), radzę odstawić słodkie soczki, można podać niesłodzoną herbatkę - w aucie należy odpuścić sobie wszelkie odświeżacze powietrza i inne zapachy, własne perfumy też można ograniczyć - można dać dziecku coś miętowego, landrynkę, cukierka (uwaga na dziury w czasie jazdy!) - ostrożnie hamować, nie robić gwałtownych manewrów autem, spokojnie wchodzić w zakręty - aviomarin, lokomotiv - nie wiem, od jakiego wieku
Nie wszystko można zastosować do każdego dziecka, trzeba dopasować do wieku.
Isabelle - myślę, że powrót byłby gorszym złem. Mam 400 km do domu. Termin na dziś, póki co nic się nie zapowiada coby mieli mnie wieźć 🙂 Nie wiem dlaczego, ale stresu żadnego nie mam, pewnie jak dostanę skurczy, albo odejda mi wody będzie szał. No nic, czekam 🙂
Opolanka dzieki :-) Tylko jak to sie ma do roczniaka 🙁 Nie je w aucie, jedynie palki kukurydziane czasami, pije wode tylko. Przodem mowisz hmmm to by mnie b. zmartwilo. Musze jeszcze poobserwowac, pomyslec, zrobic kilka testow 😉 Moze wystarczy tylko jezdzic spokojnie i w miare prostymi drogami? No bo wczoraj to faktycznie bylo ostro, droga kreta gorzysta, moj maz za kierownica, Nela w foteliku tylem, w dodatku mamy auto na zawieszeniu hydropnematycznym, ono nie trzesie tylko buja, plywa. Dla mnie i reszty rodziny jest to super komfortowe i mile, ale dla kogos kto ma sklonnosci do takiej choroby chyba moze byc niekoniecznie przyjemne... Leki sa od 6 lat, lokomotiv od 3 ale to tylko wyciag z imbiru, po 1 roku tylko diphergan ale nie chce cpac dziecka, jesli nie bede musiala ;]
No właśnie, buja i pływa. Dla osoby mającej chorobę lokomocyjną to masakra. Siedzenie przodem bardzo pomaga, ale rozumiem, że wolisz wozić dziecko tyłem do kierunku jazdy. Spróbujcie jeździć wolniej i spokojniej. Ja do dziś nie mogę jechać tyłem w autobusie.
Ja nie mam choroby lokomocyjnej, bywało, że jeździła baaardzo dużo, ale mylę, że w takim aucie, tyłem i na takiej drodze też by mi się niedobrze zrobiło 😉 Na początku oczywiście, z czasem inaczej. Przecież to jak w wesołym miasteczku 😉
ash, ja nie mam pod warunkiem, że kieruję 😉 Mogę siedzieć z przodu jako pasażer i rzeczywiście jest lepiej, niż z tyłu ale dlatego, że a) lepiej widzę drogę, b) mogę wyregulować nawiewy z chłodnym powietrzem.
edit: dziewczyny hustujące - możecie mi podesłać linka do jakiejś strony czy forum, gdzie mogę poczytać o hustowaniu? Zastanawiam się na tym ale i trochę obawiam, czy dam rade zawiązać.
Sluchajcie co sie robi w takim przypadku? pisalam, ze sie przytrulam konkret. Karmie. Dziec w nocy budzil sie wiele razy, od rana wyl,bawil sie, przysypial, wyl, bawil sie....wyl,wyl,wyl, zasnal na niemal 3h przerywane co jakis czas 3 minutowymi wyciami. Do tego temperatura 37 z groszami. Ale- on biegunki nie ma (ba, od tygodnia czekam na kupe...), nic mu innego nie jest tylko ewidentnie brzuszek dokucza. Po tej dlugiej drzemce wstal radosny i zabawowy, wiec chyba juz jest ok. Mnie tez juz nie boli. Po czasie pomyslalam, ze w takiej syt. nie powinnam chyba karmic? Tylko, ze bol brzucha byl tak niespecyficzny, ze poczatkowo nie powiazalam tego z zatruciem, dopiero jak mnie od rana do wc przegonilo... Wiec tym razem po ptokach, ale na przyszlosc- co robic? Jasiek w zyciu butelki w paszczy nie mial.
Ja się też ostatnio zatrułam tak, że rzygałam, chyba pierwszy raz od 100 lat mi się to zdarzyło. I normalnie karmiłam Gabrysia, w żaden sposób się to na nim nie odbiło.
opolanka, dzieci na cycku moga raz na tydzien i tez jest ok. dopoki kupa ma normalna konsystencje, a jej zrobienie nie wiaze sie z bolem i wielkim wysilkiem.