Forum towarzyskie »

Dzieci, ciąże & pogaduchy o wszystkim i o niczym

agulaj79, ja bym po prostu w takiej sytuacji, kiedy nie jestem pewna faceta rozstała się z nim, a tym samym nie poszła po raz kolejny o łóżka

ale to ja, natomiast zdaję sobie sprawę, ze różne są sytuacje życiowe i różne potrzeby kierują ludźmi
tylko po co potem tyle cierpienia?



Widzisz,dlatego  żadnej sytuacji nie można oceniać tak samo. Ja faceta byłam pewna, ale musiałam coś zrobić, żeby trochę zmienić nasze życie. Wyprowadziłam się i krótko powiedziałam, albo my i nasza rodzina, albo ty i twoja rodzina. Szybko się zastanowił, ale czas, żeby mnie przekonać że my też  musiał swój minąć bo tak od razu do łóżka nie wskoczyłam.
Nie wiem Isabelle, powiem Ci, że potem będzie tylko gorzej.
Agulaj ja mam wirusa 500 km stąd, a itak jest mocno zakorzeniony i słowa synusiuniu nie powie mamusiuniusiuni. To też jest spory problem, bo franca chce nas odwiedzać i chce naszych przyjazdów, a ja powiedziałam nie...
Isabelle no to masz to, co ja mam teraz. Mój też leci sobie po pracy z kolegami tyle, że nie na kawkę, ale na piwko. I ja nie bronię- o ile nie jest to codziennie albo jeśli wcześniej mnie uprzedzi. Bo do szewskiej pasji doprowadza mnie sytuacja, gdy przykładowo mała ma zły dzień, ja już w***wiona jak na szpilkach czekam na niego, żeby ją ode mnie wziął, wysyłam sms'a za sms'em, a ten nagle go mnie dzwoni z tekstem "już(jak to k**wa już, jak jest 19?!) jadę, poszedłem z chłopakami na piwo/musiałem czekać na podwózkę".
No szlag mnie trafia. I robię awanturę. Która daje tylko tyle, że potem mi kłamie- że wyszedł później z pracy.
Więc stwierdziłam, że szkoda moich nerwów- albo ma dzwonić i uprzedzać, że idzie na piwo(wtedy nie czekam jak głupia w oknie i uzbrajam się w cierpliwość) albo nie iść. Ma zwyczajnie wybadać teren- czy już jestem u kresu wytrzymałości, czy jest luz i dobrze mi się siedzi. Bo jak mała jest super grzeczna to i cały dzień mogę z nią sama siedzieć, a on niech wtedy idzie sobie na to piwo, nie mam nic przeciwko. Ale jeśli jest źle- to ma natychmiast wracać i koniec kropka.
Także walcz 😎 Już teraz, żebyś później nie miała problemów. Wytłumacz mu wprost, bez jakiś aluzji- wiem, że chodzisz z kolegą na kawę. I chcę, żebyś PO PRACY wracał do domu, bo będę potrzebowała pomocy. Ewentualnie jeśli Ci to pasuje, to ustal z nim to, co ja ze swoim- ma dzwonić i pytać jak stoi sytuacja.
Ja z teściową zaczęłam normalnie rozmawiać 2 tyg temu bo teść zmarł i wiadomo, pogrzeb, spotkanie rodzinne itd. Wcześniej nawet dzień dobry sobie nie mówiłyśmy. Synuś oduczył się lecieć do mamy z każdą sprawą i nauczył się mówić, że ma swoją rodzinę i damy sobie radę. Jakby co to ją zapytamy. Ale trzeba było posunąć się do radykalnych czynów, żeby mu oczy otworzyć. Bo to, że nas kocha i chce dla nas dobrze to ja wiedziałam, ale wiedźm potrafiła go nieźle omotać.A nie jest jedynakiem i z drugim synem też próbuje. Tyle, że my mieszkamy 10 km a tamten 300km od niej więc ma trudniejszy do niego dostęp.
Ale skończyło się przychodzenie do nas do domu bez zapowiedzi, rozsiadanie się w buciorach zimą w kuchni i marudzenie potem mojemu mężowi za moimi plecami, że brudną podłogę mamy. No skoro naniosła! On tego nie widział bo pracował, a ta swoją politykę prowadziła. Ja zła i niedobra.
Współczuję Wam tych historii z teściowymi... aż ciarki przechodzą.
Moja(odpukać) jest całkiem fajna, oprócz różnych normalnych babcinych akcji(MINIMUM 5 godzinne spacery z dzieckiem, karmienie co 1,5 godziny, ubieranie jak na Syberię) jest naprawdę super babką i spokojnie się z nią dogaduje. Tylko musiałam zrozumieć, że "ona ma zawsze rację" i przy dyskusji trzeba albo milczeć, albo spokojnie trzymać się swojego zdania 😉
Muffinka wielkie gratulacje!  😍

Edyta nigdy nie mów nigdy. Można się zarzekać, ale ludzkie losy to także emocje i sytuacje, które pchają nas w najmniej spodziewanym kierunku.

Jak ktoś nas jeszcze pamięta, to u nas jest właśnie średniawo, bo młody po szczepionce ma gorączkę od wczoraj popołudnia  😕  A tak to rozwojowo duże postępy zrobił.
Czarownica ja milczałam, wpuszczałam jednym uchem drugim wypuszczając. Jak się okazało to było złe.
Czarownica to poślij babcię na te 5 godzin na spacer z małą  🤣 najlepiej codziennie 😉
Zet musiałabym codziennie do Warszawy dymać 😁 No i babcia też zajęta gospodarstwem w ciągu dnia 😎 Tak gadała, żeby jej małą podrzucać bo ona się nią chętnie zajmie, a póki co po 3 prośbach o to zawsze była czymś zajęta 😉 Ale pewnie po prostu w zły okres trafialiśmy. Kombinuję, jak jej młodą w przyszły weekend podrzucić, bo turniej mamy 😜
Edyta wiesz... ja zarzekałam się jak żaba błota, że nigdy ale to nigdy nie wpakuję się w tarapaty  😁 a wpadłam w bagno po same uszy  😉

Zaszłam w ciąże z kimś kto okazał się draniem... i co mam sobie strzelić w łeb?  😉

Życie bywa okrutne...
CzarownicaSa, no właśnie ja nie mam jak mu udowodnić tego, bo
1. mamy własną firmę i nielimitowany czas pracy, więc może powiedzieć, że mial klientów i mu się przedłużyło
2. jak mówię, że ma natychmiast wracać (no niestety jestem leżąca, nie przejdę stromych schodów do kuchni i nie zrobię sobie jeść i nie wtłoczę się na piętro) bo np zostawił mnie bez jedzenia i obiecał wrócić wcześniej to "on już wraca" a po 3 godzinach się okazuje, że "tyle mu wypadło", więc nie działa
3. on nie idzie np na kawę po pracy, tylko w trakcie pracy jedzie sobie do kolegi a pózniej się na mnie wkurza, że mu zabraniam pracować, mimo, że wiemy oboje, że to nie o pracę chodzi
4. rozmow na ten temat było pierdyliard. bez owijania w bawełnę. efekt taki sam "zabraniam pracować, marudzę, truję dupę a on biedny musi kombinować" i w zywe oczy się wypiera tych kłamstewek i uparcie twiedzi, że np listy przewozowe drukował 3 godziny, albo 5 godzin odkręcał zardzewiałe klocki (nieraz robiłam to sama i wiem jakie mogą być maksymalne widełki czasowe...)

dopuszczam opcję, że jestem przewrażliwiona! tego jednego kolegi od kawy po prostu nie toleruję, bo to taki titanic. boję się, że mi wkręci faceta w jakieś koszmarne super biznesiki i nagada głupot tu opiszę sytuację niedawną, dlaczego mam takie obawy, można odpuscić, nic ważnego:
on i jego laska u nas na piwie. on ma firmę swoją, też powiązaną z naszym biznesem, z tym, że on się magazynuje na jakies chore kwoty i cały czas jest w dupę. ma w parszywym miejscu punkt ze sklepem. zaoferowałam, że może od nas wynająć pokój dla nich i od razu miejsce na sklep. on bardzo chętny. bo sobie wymyślił, że mu się tato nasz (rodzice mieszkają w moim domu o którym mowa, w nim jest nasz warsztat-miejsce pracy mojego M. i lokal, który mogłam im podnająć) zaopiekuje sklepem a on bedzie z M. jezdził z chemią techniczną. to mu powiedziałam, że takiej możliwości nie ma, bo mój M. zaraz będzie ojcem, do tego ma jeszcze masę innych zajęć pracowych i jak mają jeszcze razem jezdzić to będzie wracał do domu o 22 najwcześniej a ja się na to nie zgadzam. że najwyżej może tak jak nasi handlowcy jezdzić sobie i sam załatwiać, możemy mu nawet bez żadnej marży dla nas towar udostępnić.

no to on wyszedł z M na dwór na papierosa i nagadał mu, że pod pantoflem siedzi, że on sądził, że oni razem coś super wymyślą, a ja im przeszkadzam, że oni są wieloletnimi przyjaciółmi a durna baba mu mówi, że on ma jak pracownik u nas robić i ogólnie okropną masz tą kobitę. M. oczywiście nerw i wkurw i awantura. pózniej dopiero przy wyjaśnieniach mu tłumaczę, że jaki jest sens, żeby jezdzili jednym samochodem jako handlowcy do jednych miejsc i dzielili między sobą pieniądze? to M mówi, że nie nie, że on go tylko wprowadzi, a potem każdy w swoją stronę, i oddzielnie będą jezdzić. to się zaczełam śmiać i mu mówię, że to właśnie Ty kochanie zle zrozumiałeś i on sądził, że będziecie jezdzili cały czas razem. no to M. mi przyznał rację, że to jakiś bullshit i nie ma mowy, ale to na pewno nie to przyjaciel miał na myśli. okazało się po ich rozmowie, że jednak JA miałam racje i to JA dobrze zrozumiałam intencje. oczywiście przeprosił mnie mój M., że miałam rację i nie powiedziałam nic złego.

i nie mam ochoty, żeby ten nierób, buc jeden robił mi koło pióra i jakieś kaprawe miał pomysły, a przy okazji opowiadał M. bzdury. kutwa 30 letnie chłopy a umysły fistaszków.
Isabelle wiem, o co chodzi... tylko, że mój sam wpada na takie "genialne" pomysły 😎 Już któryś miesiąc sobie robi pracownię, bo on na pewno, na bank i wszystkie świętości będzie hełmy i miecze tłukł, żeby ma tym majątek zarobić. A ja to wszystko będę sprzedawała na allegro i tak zrobimy kokosy.
I nie dociera, że pomimo tego, iż jest dobry w tym, co robi, to ludzie nie zlecają mu robót, bo to... roboty bezterminowe. Moja przyjaciółka 2 lata na miecz czekała, aż w końcu odebrała nieskończony 😎
Robota będzie wykonana idealnie i dobrze, jeśli ten ktoś będzie z nim siedział w pracowni, zapewniał towarzystwo i delikatnie poganiał. Inaczej lipa.
Więc nawet nie wiem, co Ci poradzić, oprócz niestety wymagania. Ja cały czas tłukę i marudzę, że sobie nie radzę i ma mi pomagać- czasem działa, czasem nie.
szafirowa a co Filip mógł dostać 😉? Zestaw lego duplo remiza strażacka, do tego na dokładkę zestaw strażaka - kask, sikawka, łom, młot itd 😉
opolanka,  stwierdzenie, że "czujesz się w tej ciąży sama" to właśnie oddaje to co czuję ja. niby jest, niby się martwi jak cos się dzieje, niby się cieszy jak widzi na usg i chce przecinać pępowinę, ale nie angażuje się, nie szuka wiedzy, nie uważa, że jest jakakolwiek potrzebna, i liczy, ze ja mu przekażę wszystko na tacy. liczy, że sama wybiorę wózek, poczytam co kupić i jakie i znajdę ofertę, i wyśmiewa np jakieś poradnie laktacyjne, bo po co? przecież się przystawia i leci, nie? a że moje cycki jak melony, to na pewno żadnych kłopotów nie będzie (logika jak ze średniowiecza i powala...). dotarci jesteśmy, bo przeżyliśmy bardzo wiele w przeciągu tych kilku lat razem, ale cholernie się boję, że tak samo jak się angażuje (albo nie angażuje bardziej...) w ciążę t będzie tak samo już po porodzie.... 

faktycznie, nie ma co narzekać jak się o takich burakach czyta, ale cóż, przecież każda z nas by chciała, żeby było idealnie, i ma prawo pomarudzić 🙂

O rany, chyba jesteśmy z tym samym facetem. Mój ma dokładnie takie samo podejście.
łom
😁
E tam, jak moja córka wda się w ojca to na urodziny będę musiała szukać zestawu małego chemika, kowadła i miecza 😁
Czyżby Raja była mała alchemiczka :-D
pokemon ale wiesz jakie to ważne? 😉 Przecież jak trzeba rozbić drzwi albo otworzyć inną rzecz to łom niezbędny 😉
Aszhar jeśli się w da w ojca- zdecydowanie 😀
Artykuł na temat
beznadziejni faceci

Zgadzam się z tezą, że wiele kobiet w Polsce zrobiło wielki skok do nowoczesnego życia, a wielu facetów zostało w tyle.
Nadal nie mogą pogodzić się z tym, że czas kobiet pielęgnujących ognisko domowe i panów tachających upolowanego mamuta do domu minął już dawno.
Dzięki za rady. Mi tu nie chodzi o jakieś wielkie działania, nie musi chodzić ze mną do lekarza. Ale na szkole rodzenia powinien - żeby miał świadomość tego, jak się czuje, co mnie czeka i co NAS czeka. On nie jest złym mężem, tylko miałam nadzieje, ze będzie się bardziej cieszył (staraliśmy się oboje, ciąża nie była niemiłym zaskoczeniem). Wolałabym zeby był bardziej czuły, opiekuńczy, wyrozumiały. Ja tam się nie obrażam, ze się śmieje ze mnie, ze mam humory etc. Ale jakos mi tej troski brakuje. Może jak dziecko stanie się rzeczywiste po urodzeniu, będzie inaczej. Myślę, ze na spokojnie muszę z nim porozmawiać, ale ciężko z niego coś wydusić, a zeby dotrzymał słowa, też trudno.
U mnie jest to samo, widocznie chłopy takie są, przynajmniej część.
Mojemu zrobiłam awanturę ostatnio. Zapytałam któregoś wieczoru czy chce dotknąć brzucha, bo dzidziuś szalał - chciałam żeby poczuł, a on, że nie, bo rano musi wstać. Zaczęłam ryczeć i wykrzyczałam mu wszystko co mi na sercu leżało.
Też cieszył się z ciąży, chodzi ze mną na badania, na USG, ale o wybieraniu ubranek, wózka czy innych pierdółek nawet nie ma mowy, wszystko na mojej głowie, mam wrażenie, że nie przejmuje się tym małym człowieczkiem będącym u mnie w brzuchu.
Mam wrażenie, że tylko w filmach chłopy noszą swoje ciężarne na rękach, całują po brzuszkach itp...  🤔
tajnaa, mam podobnie. Ja wiem, ze nam kobietom jakos łatwiej, nowe życie rośnie w nas, czujemy jego ruchy. U facetów to duży poziom abstrakcji. Był moment, ze wybieraliśmy łóżeczko razem i pościel i nawet się wczuwal. Ale jak to będzie wyglądało później, to zobaczymy. Bo sprawia wrażenie, jakby myślał, ze bycie z dzieckiem w domu to wakacje...
U mnie jest to samo, widocznie chłopy takie są, przynajmniej część.
Mojemu zrobiłam awanturę ostatnio. Zapytałam któregoś wieczoru czy chce dotknąć brzucha, bo dzidziuś szalał - chciałam żeby poczuł, a on, że nie, bo rano musi wstać. Zaczęłam ryczeć i wykrzyczałam mu wszystko co mi na sercu leżało.
Też cieszył się z ciąży, chodzi ze mną na badania, na USG, ale o wybieraniu ubranek, wózka czy innych pierdółek nawet nie ma mowy, wszystko na mojej głowie, mam wrażenie, że nie przejmuje się tym małym człowieczkiem będącym u mnie w brzuchu.
Mam wrażenie, że tylko w filmach chłopy noszą swoje ciężarne na rękach, całują po brzuszkach itp...  🤔


Mój od razu powiedział że wyprawka go NIE NTERESUJE. Mam zrobic listę potrzebnych rzeczy i to po prostu kupić.
Wszystko zatem bylo na mojej głowie od wyboru wózka po ciuszki.
I mi to było na rękę bo miałam to co mi się podobało a mój tylko przyjmował do wiadomości kolejny zakup.
Po brzuchu sama nie pozwoliłam się głaskac bo po prostu mnie to denerwowało.

Aaaaaa i pamietam dzien w którym powiedziałam ze jestem w ciąży.
Dostalam buziaka w czoło i słowa " no to dobrze "
Zero wylewności skakania pod sufit. Tylko stoicki spokoj
U la la, dziewczyny, cud nad Wisłą- Konrad wrócił z pracy i właśnie dziecko kąpie 😲 Tzn kąpie to trochę za dużo powiedziane, bo siedzi przy wanience i książkę czyta  😁 Ale sam ją ode mnie wziął, jak poprosiłam to wszystko przygotował i kąpie...
Zastanawiam się, czy coś ciężkiego mu w pracy na głowę nie spadło 😁
CzarownicaSa wiosna przyszła 😀
Ja też narzekałam na brak zainteresowania ciążą.
Chociaż były dni, że potrafił do brzucha bajki opowiadać i malować do nich ilustracje na skórze, ale były też dni, że się nie mogłam doprosić o kąpiel jak już nie umiałam sama z wanny wyjść a ten odpoczywał po ciężkim dniu z kumplami przy piwie.
Ale generalnie też zawsze kumple byli ważniejsi i bliżej...

Dzięki wszystkim za rady i ciepłe słowa :kwiatek:
CzarownicaSa, święto lasu 😉 Nagrodę mu daj jako wzmocnienie dobrych zachowań hehehe
Jak chciałam aby mój potrzymał rękę na brzuchu to rzucił hasło, że nie bo brzuch jest wstrętny  🤣 i taaaaki wielki bleeeee  😉

Jak dowiedział się, że jestem w ciąży to płakał ze szczęścia... a później modlił się w duchu abym ciąży nie donosiła  😵
myslę, że facei inaczej przezywają ciążę. To w końcu nie u nich rośnie nowy człowiek w brzuchu. Mój też się nie przykłada do podsłuchiwania brzucha i nie odczuwa takiej fascynacji jak ja kiedy obserwuję harce w moim brzuchu.
Ale się nie czepiam, przynajmniej się staram  😉 bo inaczej okazuje swoją troskę.
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się