Jeśli krowy są zdrowe, badane itd - mleko jest z pewnego źródła (np. jest pewność, że krowy nie mają białaczki :icon_rolleyes🙂 to wydaje mi się, że można dawać dziecku po troszku (mój tak 2-3 łyżeczki dostaje maks 😉 zaczynałam od połowy łyżeczki). Daje też maślankę, tzn. zależy na czym akurat jest mizeria zrobiona 😉
Wczoraj byłam z Krzysiem u lekarza i pytam... czy ta wysypka na twarzy to nie przypadkiem skaza białkowa? 🤔 bo czasami ma takie jakby zarumienione policzki... padło pytanie jakie mleko pije. Więc mówię: pił Bebiko, Bebilon, Hippa i teraz w końcu zatrzymaliśmy się na Nestle... morał z tego taki, że powiedziała, że mleka mm to nic innego jak dowartościowane mleko krowie 👀 Dodała, że po skończeniu roku dziecko może pić już pełne mleko krowie, tylko z pewnego źródła a wcześniej chcąc podawać to trzeba rozcieńczać trochę. Czym tłuściejsze mleko tym większe prawdopodobieństwo zaparć.
Bądź tu mądrym? dostaliśmy zupełnie zielone światło dla krowiego mleka w postaci deserków, zup mlecznych itp a jeszcze nie dawno mleko krowie kazała dawać po 3 r. ż 😵 Zgłupiałam zupełnie, dlatego w diecie zmieniać nic nie będę i zostaniemy przy mlecznym budyniu co 2 dzień 😉
W Polsce bada się mleko na obecność białaczki, gruźlicy i brucelozy. Ale de facto, w surowym mleku może być wiele bakterii typu listeria czy salmonella. Ja bym dziecku surowego nie podała.
Na pewno badane nie sa 🙁 bo to sa 2 krowki na wlasny uzytek i po prostu odstapili nam "flaszeczke". U nich wszyscy to pija i sa zdrowi, ja tez ale ja od dziecinstwa pilam surowe mleko. Nawet jako test ostateczny, moj maz wypil i zyje, a on to jest taki barometr na podejrzane jedzenie. Jak zdziebko cos nieswieze to od razu ostre zatrucie. No ale dziec to dziec, poczytalam w necie co tam moze byc i kaplica.
ashar, w zsiadlym chorobotworcze gina? Bo wlasnie cos mi sie takiego obilo kiedys o uszy.
szafirowa, chyba lepsza kupa zwierzaka by byla 🙂 najfajniej byłoby dzieciakom pokazać np kozę czy kota, a pózniej wsadzić palucha w np dziurę po naszym paluchu w pączku, siegającą nadzienia np czekoladowego 😉
taka piękna pogoda, jezusie jak mnie nosi! mam ochotę gdzieś iść, posprzątać podwórko, żyć mi się chce! parszywa noga. jeszcze 10 dni i się dowiemy co i jak.
a jakby mleko od krowy było np zagotowane? mam zamiar robić twarogi na takim krowim mleku, sama lubię i od sąsiadki biorę co kilka dni jeszcze ciepłe. podobno lepsze kozie mleko. nawet myślę intensywnie o kozie własnej w koncu...
Właśnie oglądałam Family Guy'a i padłam przy jednym tekście: "Nigdy nie widziałem, żeby jakiś gołąb umarł od jedzenia z ziemi, więc o co ten problem?" 😁 Jak to się cudownie do dzieci odnosi! 🤣
Ja niedawno chciałam się przestawić na konie mleko, ale nie powiem, czym mi pachniało 😉 podobno od dziecka nie lubiłam 🙂 Ale wierze, że amatorzy sie znajdą 😉
Isabelle ja mam kozę i naprawdę nie widzę różnicy w smaku mleka czy krowie czy kozie. A kozę będę musiała do końca miesiąca sprzedać bo zmiany w życiu wielkie i koza musi znaleźć nowy dom.
bobek jeżeli są to krowki na własny użytek czyli nie badane nie ryzykowałabym podania takiego zsiadlego mleka ( z nie przegotowanego mleka ). W zsiadłym z tego co wiem nie giną bakterie chorobotworcze. Ale można zsiadłe przygotować z przegotowanego mleka. Wystarczy dodać kwaśną śmietanę
Taaak... U nas nigdy nie było różowo. Taka miłość pomimo trochę. Trochę mocno. No ale, przelało się. To rozumiem, że nie jestem sama? Sorki, nie śledziłam wątku 😡 Za to Em teraz spokojna- śpi jak normalnie dziecko i rozgadała się 😀 Czekamy na pozew póki co...
RaDag, no nie żartuj 😲 Co jak co, ale u Ciebie to zawsze mi się wydawało, że jest różowo!! No i chłop na zdjęciach taki zakochany... Jeszcze niech się szafirowa wytłumaczy, co to znaczy, że jest sama i bierze to na klatę... Ja nie wiem, co to się dzieje, ja miałam w poniedziałek wielkanocny taką spinę z mężem, że już się dzieliliśmy domem, firmą, kredytem i opieką nad dzieckiem (hehe, wymyślił opiekę "tydzień w tydzień" 😉 ) 🙄 Koniec końców ja byłam nawet za, ale mąż spanikował 😁