Nad swoim tak się trzęsłam i przeżywałam a teraz jak czegoś nie pozwalam mu dotykać i 10 razy powtarzam "nie wolno" to w końcu siada i wiązankę po swojemu puszcza 😉 rękami macha i zwie na mnie... po czym i tak chociaż jednym paluszkiem musi dotknąć zakazaną rzecz 😵
Jedyne co mnie dziwi, to fakt, że nie znosi porozrzucanych zabawek 🤔 wszystkie klocki muszą być albo na kupce albo w koszyku albo w plastikowej misce 😲 jak coś leży to podnosi i wkłada (raczej wrzuca) tam, gdzie być powinno. Segreguje też klocki, fishera (te z figurkami w środku) osobno, zwykłe osobno, takie o jakimś tam kształcie też osobno... i o dziwo jak mu przełożyć w trakcie to ze złością odrzuca na tą kupkę na której być powinien dany klocek 🤔
Póki co wszystkich zadziwia tą umiejętnością (sama jestem w szoku), bo inne zabawki najpierw rozrzuca a później sam zbiera z dokładnością taką, że jak leży paproch na dywanie, to do zabawek też ląduje 😉
Dziwne czy normalne? pierwszy raz widzę takie małe dziecko a tak dokładne (oby mu to uwielbienie porządków zostało :hihi🙂
kasiulkaa25, j jak byłam mała, to potrafiłam się rozebrać ze wszystkiego i bardzo mnie to cieszyło. Moi rodzice zastanawiali się tylko, czy to mi wróży określoną "karierę zawodową" :P Poza ty, jak tylko się czymkolwiek ubrudziłam, to natychmiast musieli mnie przebrać, bo robiłam raban 😀
opolanka na temat rozbierania to już nic mi się mówić nie chce... jedna z bliźniaczek się rozbiera w każdej wolnej chwili (łącznie z pampersem), kiedyś byłam sama w domu, dzieciaki spały więc szybko poszłam się wykąpać 😉 jak wyszłam o zgrozo... ona zrobiła kupsko i zdjęła pieluchę do połowy!!! wymazała łapki... smrodek był niemiłosierny 😵 Do mycia/przebierania cała plus sprzątanie łóżeczka 😉
Rada na przyszłość: nie kąpać się, gdy dzieci pozornie śpią 😎
Jak się rozbierze, przy ubieraniu wpada w dziką histerię, połączoną z kopaniem... jedynie nie umie rozebrać się z ogrodniczek zapinanych na guziki (które są na plecach) i które nie są rozpinane w kroku 😉
kasiulkaa25, ja z kupą zrobiłam rodzicom ten sam numer - czekali na gości, ja wykąpana, pachnąca. No i wysmarowałam siebie, łóżeczko i ściany tym, co zrobiłam 😀 Ja sie potrafiłam ponoć rozebrać ze wszystkiego, nawet zapinanego na plecach 😉
Hehe wiesz, to było 28 lat temu, więc pewnie systemy zapinania były inne, ale ponoć guziki nie stanowiły dla mnie problemu hehe 😉
A ja wlaśnie zaszalałam, stwierdziłam, że zrobię coś dla siebie i kupiłam z Musteli te kremy na rozstępy i balsam nawilżający do ciała. 220zł, ale trudno, raz się żyje.
Smarowałam brzuch kremem na rozstępy (chyba "mama i ja" o ile takowy istnieje w ogóle), smarowałam brzuch oliwką, bo przecież brzuch rośnie... o cyckach zapomniałam bo mi wiele nie urosły...
Na brzuchu rozstępów nie mam wcale, a na cyckach trzy 🤣 😉
Zazdroszczę 😉 Ja się za bardzo nie przejmowałam wyglądem fizycznym, bo i tak i tak nigdy publicznie nie rozbieram się do innego stanu niż dżinsy i podkoszulek, a Konradowi w ogóle moje rozstępy nie przeszkadzają- uważa, że są słodkie 😵 Smarowałam się BabyDream, trochę wstrzymał ich postęp, niemniej mam na piersi, dole brzucha i udach(z czym te na udach zostały mi jeszcze z czasów brania tabletek i gwałtownego przytycia).
Ja póki co smaruję brzuch, piersi, uda i pośladki oliwką w żelu i nic /na razie/ mi nie wyszło. W ogóle jakoś specjalnie moja budowa ciała nie zmieniła się w ciąży, brzuchol mam taki typowy wystający, nisko, ale wcięcie w talii mam, w udach i pośladkach też nie przytyłam. Moja kumpela jest bardziej kwadratowa, brzuch bardziej płaski ale rozlany na boki. Mój wygląda jak jajko.
CzarownicaSa, na plaży też siedzisz w spodniach i podkoszulku? Smaruj ciało teraz kremami na rozstępy, powinny trochę zblednąć. A twój facet niech takich rzeczy nie mówi!!!!!
Ash lepiej, żeby mi mówił, że są słodkie, niż obrażał, że paskudnie wyglądam 😉 A smarować smaruję, ale póki co nie bledną. Będzie trzeba kupić lepszy krem. Na plażę nie chodzę 😁 Ostatnio parę lat temu byłam. Mam bardzo duże kompleksy na tle mojego ciała, dopiero od niedawna zaczęłam się powoli godzić z tym, że idealna nie jestem 😉 Ale i tak chodzę zawsze zakryta, jak nie spodnie to chociaż długa, zwiewna spódnica i koszula. Jedyne, z czego byłam naprawdę zadowolona, to były pośladki i piersi- ale po ciąży i to się zmieniło 😁
CzarownicaSa, nawet nie pomyślałam o tym, że facet może powiedzieć , że jego kobieta wygląda paskudnie!!!! 👀 Chodziło mi bardziej o to, że takie teksty "super wyglądasz z tymi rozstępami" itp. nie pomagają kobiecie wziąć się do roboty. Jesteś młoda i teraz jest czas na to, żeby się wziąć za siebie. Już ci mówiłam! Duży plus za zmianę fryzury. Zacznij robić coś dla siebie, a nie tylko dla K. :kwiatek:
Ash no próbuję, próbuję, bo jednak mam trochę nie po kolei w głowie 😉 Najszczęśliwsza jestem jeśli ktoś jest ze mnie zadowolony, ciężko mi cokolwiek zmienić tak samej z siebie bo od razu zapala mi się lampka "a co ktoś tam o tym sądzi" 🙄 Efekt tłuczenia mi od dzieciństwa do głowy przez mamę "nie rób tego/tamtego, bo CO LUDZIE POWIEDZĄ!" Ale walczę i kombinuję, bo kurde moja córka musi mieć matkę, z której będzie dumna.
CzarownicaSa szkoda życia na przejmowanie się tym co kto o Tobie sądzi 😉 uwierz mi na prawdę. Sama miałam mnóstwo kompleksów... dopiero po tym jak rozstałam się z byłym tak "doceniłam samą siebie" i przestałam się przejmować tym, że mam niby krzywe nogi, jestem 'garbata', mam bardzo duże wcięcie w talii - odstające biodra itp.
Jak mąż akceptuje wszystko, to super i motywuj się tym, że jak założysz np. spodenki latem to on jeszcze bardziej się ucieszy 😉 😁
Nie warto sobie wmawiać wad, warto jednak podkreślać zalety... i jak ja taka zawsze skromna 'byle jaka' zaczęłam chodzić w butach na obcasach i fajnych ciuchach - momentalnie moja samoocena podniosła się baaardzo mocno 😉
Kasiulka pisałam już kilka razy, że jestem w szoku, jak bardzo zmienia się psychika kobiety po porodzie. Wcześniej myślałabym sobie "a, wystroję się, wyszykuję, poćwiczę, zmienię figurę- ale w sumie po co?", a teraz? Patrzę w lustro i od razu w głowie pojawia się myśl "Kurna, co sobie Raja za parę lat pomyśli? Jak zobaczy taką zaniedbaną matkę? Nie no, trzeba coś z tym zrobić!" Jeszcze nic nie było dla mnie takim motorem do działania jak ona. Pal licho moje odczucia, ale córka się za mnie wstydzić nie będzie!
Byłam dziś u gina. Szyjka znów ciut którsza i miękka. Kurdę chce już rodzić bo załamałam się dziś na wadze u lekarza 🙁 Mam już kg więcej niż w dniu porodu z Filipem 🙁 Za tydzień mam usg.
Rozstępów nie mam i pewnie już nie wyjdą...mam nadzieję. Bo nie smaruję proaktycznie niczym. Z Filipem też nie smarowałam. Zresztą już mi rybka byle poczuć się lepiej.
Tak właśnie myślę, bo zastałam się trochę. W ciągu dnia albo siedzę w domu, albo kręcę się po stajni i głaskam konie. Spacerować u mnie w okolicy nie ma gdzie, jeszcze ta pogoda...
Ja rozstępy na biodrach i kawałeczku uda mam od kiedy zaczęłam jeździć konno. Nie wie, czy mi się jakieś mięśnie pojawiły, czy akurat wtedy rosłam, ale mam. Mam niestety wstrętny cellulit, jak zepnę (?) pośladki to bardzo widać 🙁 Od kiedy jestem w ciąży, to bardziej widać. Niestety, sama jestem sobie winna, bo przyczyniłam się do ich powstania. Mam nadzieję, że po ciąży będę mieć motywację i zrobię coś ze sobą, bo przytyłam 12kg jak na razie i widzę, że nie tylko brzuszek, ale i na buzi czy na rękach... Nie przejmuje się, najważniejsze, żeby Julka zdrowa była 😉