Dzis o 4 nad ranem silami natury na swiat przyszedl Gabrys. Dostal 10 p. wazy 3500 52 cm. Mama i synek czuja sie dobrze. Julie zachwycona malenstwem. Juz nie moge sie :kocham doczekac zdjec!
super 😀 również dołączam się do gratulacji :kwiatek: i wymiarowo i punktowo jak Mauy. tyle że u nas było trzeba przebijać pęcherz. Rozwarcie było a wody ani kapać nie chciały 🤔 i to było najgorsze w samym całym porodzie.
Chciałam poruszyć taki nie wygodny temat, ale w dobrej wierze.
Koleżanka pracuje w dużej firmie ( 500 osób zatrudnionych). Jest w ciąży z drugim dzieckiem, idzie na zwolnienie koło 6-7 miesiąc ( więc ciąża widoczna), niestety dziecko rodzi się wcześniej trochę i umiera. Koleżanka za moment wróci do pracy, najbliższe osoby w dziale wiedzą co się stało więc nikt się nie zapyta : jak tam dzidziuś? Ale co z ludźmi "dalszymi" , na pewno ktoś zapyta... Co w takiej sytuacji żeby uchronić przed takim przykrym pytaniem?
niestety w tak dużej firmie nie da się tematu uniknąć, zależy też od tej dziewczyny, jej odczuć i jej stanu miałam taką sytuację pół roku temu - asystentka moja urodziła dziecko, które po godzinie zmarło wzięła urlop macierzyński (przysługuje) i wróciła do pracy tylko, ze ona odczuwała potrzebę pokazywania zdjęcia dziecka, mówienia o pogrzebie itd. nie ma też co przesadzać - udawanie, ze nic sie nie stało i unikanie tematu też jest niedobre
Muffinka a ja cię rozumiem z tym cc po po pierwszym porodzie również podobnie się czułam, że nie dałam rady, że tak się skończyło, że go tak zmaltretowali🙁 i bardzo chciałam wbrew wszystkiemu spróbować sn , mimo złych wspomnień. Chyba należę do takich kobiet co chcą się umęczyć ale ja absolutnie nie potępiam cc na życzenie bo każdy powinien sam zadecydować, sama się wahałam....Zapewniam cię, że będziesz bardzo, bardzo kochała oboje dzieci, miałam podobne wątpliwości😉
moze sie mylę ale kobieta woli powiedzieć: nie ma dziecka, nie żyje i płakać, bo moze swoje emocje uzewnętrznić. Kiedy nikt nie pyta, i wszyscy udaja, że nic się nie stało tworzy wokół tej kobiety jakąś chora i nieszczera atmosferę. Tak naprawdę ludzie nie pytaja bo bardziej boja się, że nie będą wiedzieli co oni maja powiedzieć jak ona np zacznie płakać albo pokazywać zdjęcia.
Jest w ciąży z drugim dzieckiem, idzie na zwolnienie koło 6-7 miesiąc ( więc ciąża widoczna), niestety dziecko rodzi się wcześniej trochę i umiera. Koleżanka za moment wróci do pracy, najbliższe osoby w dziale wiedzą co się stało więc nikt się nie zapyta : jak tam dzidziuś? Ale co z ludźmi "dalszymi" , na pewno ktoś zapyta... Co w takiej sytuacji żeby uchronić przed takim przykrym pytaniem?
U mnie w pracy tak było. Dziewczyna pochwaliła mi się, że jest w ciąży, zniknęła na zwolnieniu, po czym wróciła. A ja do niej wypaliłam "no i jak tam?! Wszystko dobrze?!". A po chwili skumałam, że minęły 2 miesiące odkąd się widziałyśmy i .. no i wtedy wpadłam na to. Oczywiście plotka o poronieniu już krążyła po urzędzie jak tylko koleżanka wróciła do pracy, do mnie jeszcze nie doszło. Każdy stara się chronić taką osobę, nie pytać, ale zawsze się znajdzie jakaś wścibska, co wiedzieć musi i będzie pytać.
Ja muszę przepakować torbę, bo za małą naszykowałam (same dziecięce mi się mieszczą i 1/3 moich rzeczy mimo, że naprawdę ograniczyłam się do minimum..) Ale wszystko mam naszykowane, tylko spakować 🙂 i spać (o ile usnę) bo wcześnie rano pobudka i do szpitala jedziemy 🙂 Już się doczekać nie mogę 🙂 ***alexandra*** trzymam kciuki za Ciebie 🙂 Kochane, znikam i pojawię się pewnie za tydzień 🙂 ale gallop obiecała poinformować was co u mnie :kwiatek:
No, no. Widzę, że zdjęcie syna mego szybciej dotarło na forum, niż ja do domu.
Julie czuje się w miarę dobrze. Około 11 zostaliśmy przeniesieni na poporodówkę, gdzie Julia angażuje każdego wolnego lekarza, położną, pielęgniarkę i salową do ćwiczeń praktycznych z zakresu obsługi dziecka. Mnie wysłano do domu, żebym się wyspał i przyjechał później z mniej błędnym spojrzeniem.
Co do przebiegu porodu, to napisze tylko tyle, że BARDZO, ale to BARDZO się cieszę, że nie jestem kobietą 🙇
Pełną relację Julie zda pewnie po powrocie do domu.
A tutaj kolejne zdjęcie Gabrysia rozpoczynające serię miliarda jego zdjęć, które zapewne się tu niedługo pojawią.
to i tak dobrze Adaś że nie zemdlałeś🙂 Gratuluje synusia🙂
Ja bardzo chciałam urodzić sn i tak się udało, dwa razy. Porody miałam naprawdę jak marzenie. Mimo ogromnego bólu, najgorszy to masaż szyjki brrrrr Ale jestem przeszczęśliwa, że tak mi było dane. Bardzo bym chciała móc przeżyć to jeszcze raz w życiu, chociaż już więcej nie planujemy dzieci, chociaż trochę mi szkoda. A z drugiej strony muszę też mieć siłę i czas, żeby się dobrze skupić na moich Dziewczynkach i mieć dla nich dość dużo czasu, jak już będą np w szkole. Chociaż z trzeciej strony jeszcze raz zostać mamą byłoby piękne... Poczuć noworodka najpierw w brzuchu, a potem jego ciepło na brzuchu... skóra do skóry... Najpiękniejsze chwile życia....
Ostatnio mam bardzo dużo przemyśleń. Pierwszy raz odkąd jestem mamą zachciało mi się do pracy... do ludzi... Ale nie wiem czy praca, która na mnie czeka to to co naprawdę chcę robić. Pracuję już dość długo w domu i to mnie też satysfakcjonuję, bo mogę zarabiać i dodatkowo sama wychowywać dzieci i nie muszę oddawać ich obcym opiekunom. Ale chce mi się już trochę do ludzi. Jednak w tej pracy która czeka nie odpowiada mi kilka spraw.... I nie wiem czy jeszcze zostawić wszystko jak jest i być nadal w domu, pracując w domu czy radykalnie zmienić, jeszcze niewiadomo na co? Ach życie....
galop zapomniałam podziękować za pycha pierniczki i książeczki, Tadzio je uwielbia🙂 :kwiatek: dasz sobie radę z pracą, ja też bym chciała wrócić ale nie do apteki....dlatego na razie siedzę w domu🙂 AlexandraAniaagre powodzenia....wszystko będzie dobrze!
Odnośnie diane35 to żadna nowość, że może być szkodliwa, jest "agresywna"dla wątroby i należy przy braniu monitorować enzymy wątrobowe a zalecane jest stosowanie nie dłużej niż pól roku 😎
Chaff prosze bardzo i sie ciesze :-) Pierniczki robilam z Agatka.
A o czym myslisz jesli chodzi o prace? Ja mam nawal mysli i chwilami dola :-( Najbardziej to chcialabym apteke szpitalna. Marzenie... Myslisz o czyms w zawodzie czy wrecz przeciwnie?
Julie gratulacje wielkie, Gabrys jest super, a Ty dzielna !! 🙂
A ja przezylam wyjazd do krynicy na weekend z dwojka dzieci i mezem i nawet udalo mi sie zjechac trzy razy ze stoku. Tez jestem dzielna nie? 😀 A Kazimierz tez pobral nauki i nawet raz wyjechal wyciagiem krzeselkowym i zjechal z moja siostra w dol nartostrada :-)
galop, to ciężka decyzja, jest masa kobiet, które chcą się spełnić zawodowo, osiągnąć coś na drabinie kariery, a są takie, które wspaniale spełniają się jako żony i matki. też moja działalność polega na siedzeniu w domu i... szczerze mówiąc jeśli będę miała wybór to nie wrócę do pracy etatowej gdzieś. chciałabym być taką matką, jakiej zawsze pragnęłam. sądzę, że dobra mama to mama spełniona, niezależnie czy pracuje w domu czy poza nim. btw, Chaff,galop, może rodziłyscie w Łodzi? w którym szpitalu? leżałam teraz na Sterlinga (chyba on sie Rydygiera nazywa) i opieką byłam zachwycona, gorzej z "infrastrukturą", bo salka porodowa na kilka kobiet i jakoś tak tego się troszkę obawiam...
Ja gdybym mogła to nie wróciłabym do pracy nigdy. Nie czuje takiej potrzeby ale pewnie sytuacja nas zmusi. Dałabym wiele żeby móc pracowac w domu ale ...nie mam co robić 🙁 Czasem brakuje mi szerszego konkatu z ludźmi ale tylko przez moment, potem przypominam sobie czasy "pracowania" i szybko starcza mi spotkanie ze znajomymi 😉
udorka, jeju,a myślałam,że ja jestem nienormalna 😉 i wyrodna 🤣
jak widać,każdy ma inaczej...kocham moją córkę,ale nie wyobrażam sobie,żeby ona nie chodziła do przedszkola,a ja do pracy...mimo,że są dni,że swojej pracy szczerze nienawidzę,nie mogłabym być etatową panią domu...no chyba,że ten czas spędzałabym w stajni w większości 😉
Ja przez jakiś czas też miałam poczucie że skoro miałam cc to jakoś się nie sprawdziłam...Niestety nadal żałuję tego i jakoś wybaczyć losowi nie mogę że nie urodziłam Filipa. Bo szło super, był nieduzy i pewnie jakoś by wyszedł. Teraz nie myslę o tym za bardzo bo jak sobie pozwolę na mysli to mam przeczucia że znów mi się nie uda i będzie cc....
Mam tak samo, minął ponad miesiąc już się z tym pogodziłam, ale pocieszającym jest przeczytać te słowa, z którymi mogę się identyfikować, wnioskuje, że to normalne....
Julie, Perszeron, gratulacje, cudny synuś ! ( swoją drogą wszystkie ostatnie porody to chłopaki ! ? ! )
No dobra, jak wspomniałam, miesiąc zleciał, do rzeczy, mogę już wsiadać na konia ? 🏇 😉