Aleście się rozpisały!
Cierp1enie, miałam właśnie wrzucić to samo 😁 Trochę się zgadza, bo u nas łóżeczko było wykorzystane może z 5 razy, normalnie Tituś śpi na swoim "dorosłym" łóżku ze mną gościnnie. Czasem uda mi się zasnąć w sypialni, ale długo to nie trwa 🙄 No cóż, mały zasypia zazwyczaj bezproblemowo, ale budzi się co 1,5-2 godziny na jedzenie. I powiem Wam, że nie mam nic przeciwko, bo w dzień on je co 3,5-4 godziny, i to je tak, że głównie się bawi cyckami (no chłop w końcu 😂 ) i mnie czaruje (np. przestaje ciągnąć, ale brodawki nie wypuszcza, tylko zerka na mnie- jak ja spojrzę na niego, to uśmiech na całej gębie, pogaworzy i z takim "zawstydzeniem" łapie brodawkę na 2 łyki, po czym zaczyna od nowa). Waży teraz około 6 kg, niby nie jest źle, ale 98% dzieci waży więcej, jedyne pocieszenie, że on głównie idzie w długość 🙄 Więc mam wrażenie, że on nadrabia jedzenie w nocy, chociaż też przysypia przy cycu pomimo moich usilnych starań wybudzania go.
Jak tak Was czytam i patrzę na to moje dziecię, to cały czas mi po głowie chodzi, że u mnie tak nie będzie, bo ja będę inną mamą 😂 , no wiecie, będę rozmawiać i tłumaczyć itd. I tak, wiem, że Wy też takie jesteście, ale jak się patrzę na tego mojego małego, to uwierzyć nie mogę, że potem będą takie akcje 🤣 Bo on jest taki kochany, taki wpatrzony we mnie 😎 Eh, po prawie 4 miesiącach ciężko mi nadal uwierzyć, że go mam i że go tak kocham 😍 Poważnie się zastanawiam nad drugim (w sensie że nie), bo ten mój to... no ideał niemalże. Wesoły, zadowolony, do wszystkich się cieszy, mało płacze... Tylko mój chłop wiecznie szuka w nim problemów, ale ten mój chłop to już taki jest, nic go nie zadowoli, ja od 11 lat próbuję i udaje mi się tylko na chwilę 😁 Ostatnio marudził, że jak się małym zajmuje, to go musi tylko nosić, bo inaczej płacze; trochę to dziwne, bo ja przy małym jestem w stanie posprzątać, poczytać, ugotować itd., a on faktycznie cały czas małego nosi, bo jak odłoży, to jest ryk. No i jak się zawziął do "wychowywania", to akurat w momencie, jak Tit się darł, że głodny 😂 Swoją drogą- jak zaczęłam się świadomie zastanawiać, po czym rozpoznaję rodzaje płaczu, to autentycznie nie wiem 😲 Po prostu "czuję" ten płacz. I nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłabym słuchać, jak Wojtuś płacze i nie reagować. Ja po prostu ZAWSZE reaguję, tylko nie zawsze biorę go na ręce 😉 I tak jak
kenna - obecnie moim największym koszmarem (oprócz węży i wysokości 🤣 ) jest myśl, że Tituś mógłby płakać, a nikt by go nie przytulił...
kenna, wracając do ucha- jest lepiej, ale na pewno nie dlatego, że my go w czapeczce trzymamy 😉 On miał ten problem, że ucho w ciąży miał zwinięte w rulonik i po prostu wydawało się, że mu się chrząstka nie wykształciła i że, jeśli będzie sobie nadal tak odginał, to wykształci mu się "krzywo"; dlatego też mój mąż tak biadolił nad tym uchem i zakładał czapkę. Ale drugie ucho z kolei było w ciąży i po porodzie przyklaśnięte i się odparzało, toteż nawet po nocy w czapce jest zaczerwienienie. Dlatego ja zarządziłam bezczapkowie- mąż pobiadolił i przyznał mi rację (jak zawsze 😎 ), to "felerne" ucho nadal się odgina (Titek odgina sobie nawet ramieniem), ale jest na pewno lepsze. Samo z siebie 😁
edit: dorzucam zdjęcie Wojtusia puszczającego bańki 🤣 - od niedzieli puszcza bańki, wszyscy mówią, że to na ząbki, ale ja tam nic nie widzę, a ślini się niemiłosiernie już z 1,5 miesiąca (Marcin nigdy nie chciał psa molosa, bo się ślinią- ma teraz syna, który zapluwa ciuszki i podłogę 😁 )