Karina7, to jakas paranoja co piszesz. Ja sobie kurcze nie wyobrazam sytuacji, ze nie moge wparowac do lekarza wlasciwie codziennie o niemal dowolnej porze bo mam potrzebe, ewentualnie pozawracac mu glowe przez tel kom. bo takaz potrzebe tez mam. Fakt, za wizyte place, ale 100zl jakos przezyje biorac pod uwage komfort wspolpracy z tym lekarzem.
Dokładnie tak jak pisze Szafirowa. Ja sobie też tego nie wyobrażam. Ostatnio dzwoniłam do mojej lekarki po 21😲0 w sobotę, bez problemu odebrała, doradziła i jak coś powiedziała, że jest pod telefonem 24h, w razie "w" dzwonić o każdej porze, a w poniedziałek widzi mnie u siebie. I też płacę 100zł i nie uważam tego za dość dużo.
Wkurza mnie ze nie umiem dociagnac dobrze kieszonki w chuscie. Tzn niby dociagam ale potem jak cos robie to ona i tak zaczyna odstawac przy glowce i musze bocznym paskiem glowe podtrzymywac czego mloda nie lubi.. Poza tym dziwnie rozklada ciezar, na same barki, jakos nie moge przekonac sie do tego wiazania. W zwiazku z tym wzielam sie za wiazanie kangurka ale jest trudny ;] Jakies rady? :/ Ja chce mei-taia juz!!
Mój trzylatek po dwóch tygodniach wrześniowej walki (w tym dwa razy wylądowaliśmy na Izbie przyjęć w celu ratowania się domieśniowo sterydem) ma prawie na pewno potwierdzoną astmę oskrzelową. Za dwa tyg. wizyta u specjalisty, który to raczej potwierdzi. Lekarz rodzinny (znany lokalnie z ekstremalnych poglądów) zaleca wypisanie go z przedszkola i prowadzenie go w domu na diecie bezmlecznej i bezglutenowej + 5 h dziennie na spacerach. Jego zdaniem to może młodego uchronić przed codziennymi dawkami sterydów (które na razie ma zapisane i przyjmuje wziewnie i doustnie). Ha.
Współczuję. Ja mam astmę od 3 roku życia, ale to były czasy, gdy Inthal (tak to się nazywało) sprowadzano z Francji przez znajomych dla mnie. Musi brać sterydy doustnie? Pewnie, jak pójdziecie do specjaisty, to go jakoś ustawi.
Dzięki, pokemon. Na razie jestem bliska załamki. Bierze sterydy doustnie od 2 mcy (w celu ogarnięcia reakcji skórnej), natomiast wziewnie stosowaliśmy je tylko doraźnie w przypadku ataku duszności. Ataki te występowały w ciągu 10 ostatnich miesięcy może z 5 razy. Zresztą dietę bezmleczną też mamy od dawna. Wszystko wyglądało jakoś tak różowo. Aż tu nagle od dwóch tygodni mamy gwałtowny nawrót, ponoć związany z Rhino wirusem właśnie wkraczającym o tej porze roku do przedszkoli, "torującym drogę astmie oskrzelowej".
Wszystko to jest jakaś powikłana nietolerancja pokarmowa, tylko nikt nie wie na co. Testy skórne zero, krwi wszyscy mówią że nie robić bo za mały i nie pokażą prawdziwego obrazu.
Jedyne pocieszenie, że starsza córka zdrowa jak rydz, odpukuję.
dempsey, moj ojciec jako dzieciak tez mial astme, ciezka. Wiekszosc dziecinstwa spedzil w senatoriach. W doroslym zyciu po astmie nie ma sladu. Wiec te spacery, odpowiedni klimat, odpowiednia dieta i tryb zycia moga miec ogromny wplyw na postep/cofniecie choroby.
tak jak szafirowa pisze, z astmy można "wyrosnąć". Mój brat wyrósł ok 9 roku życia. Mi się nie udało niestety, ale jestem tak ustawiona lekowo, że czasami zapominam że mam chorobę przewlekłą!
Ja też miałam ustawioną astmę tak, że leki, które miałam brać dwa razy dziennie, brałam co kilka dni. Przez ostatnie dni i przez numer NFZ rozwaliło mi to wszystko i łykam Eufilinę po 3-4 razy dziennie i wpycham sobie jakiś inhalatorek co dostałam też z taką częstotliwością, a i tak duszę się non stop. 😤 Ja robiłabym poziom preciwciał z krwi. Testy skórne są o dupę rozbić.
Ja od dziś już duphaston 4razy dziennie ;/ Rano miałam trochę stresu i potem zauważyłam plamy czerwonej krwi na papierze, ale jednorazowo, więc pewnie krwiak się ewakuuje, jednak mocno się wystraszyłam i zadzwoniłam do mojej gin. Ehh niech już będzie 36tydzień 🙁
Może to przez to, że Julcię wzięłam na ręce i w ogóle od rana mocno byłam zestresowana, bo zmienialiśmy jej opatrunek i niestety wszystko jej się przykleiło do palca 🙁( Tak płakała z bólu moja córeczka, że instynktownie brałam ją na ręce i tuliłam.
No nie ukrywam, że nie jest. Coś mamy złą passę ostatnio. Mi jej jest tak żal, że płakać się chce. Dziś widziałam przez balkon jak jej grupa przedszkolaków szła pod moim blokiem, Pani Asia śpiewała piosenkę i tak maszerowali. Ona mogła być tam z nimi, a od 3 tyg nie chodzi 🙁 W sumie w przedszkolu od początku roku była tylko 8 dni. Niedługo pasowanie na przedszkolaka, dzieci coś pewnie przygotowują, może jakiś taniec w kółku, albo pokazywanie, ehh mam nadzieję że nadrobi. Chcę ją puścić w poniedziałek do przedszkola, tylko muszę Pani się zapytać, bo muszą uważać na tą jej rączkę. Pomagać przy myciu, siusianiu, ubieraniu.
My wróciliśmy dzisiaj do domu. Adaś miał znów echo serca, usg grasicy, krew- wszystko w porządku. W związku z tym jak reaguje na leki wziewne i to, że świszczenie sie nasila po wysiłku, czyli jak zacznie wymachiwać tymi swoimi kończynami i się ekscytować nadmiernie, lekarz twierdzi, że astma wczesnodziecięca. W rodzinie była, więc możliwe, mam tylko nadzieję, że nie na tle alergicznym i nie będe musiała się pozbyć psa. W przyszłym tygodniu idziemy na oddział na noc i z samego rana w czwartek mamy tomografię w celu wykluczenia wad wrodzonych układu oddechowego. Później w razie czego bronchoskopia. Oby to tylko ta astma. A babcia umarła we wtorek. Smutno mi strasznie. Jutro jedziemy na pogrzeb. Biała, gratuluję. Obyście mieli więcej szczęścia zdrowotnego od nas. Karina7, jakie Ty masz włosy!
In., rożek to genialna sprawa, zawijasz w niego dziecko i po pierwsze, dziecku jest dobrze, bo jest ciasno owinięte i czuje się bezpiecznie, a po drugie nie boisz się takiego "pakunku" nosić, bo jest sztywny, w przeciwieństwie do noworodka. Szczególnie przydatny dla tatusiów, co boją się maleństwo nosić. shagyaaa, współczucia z powodu Babci. Natomiast miło przeczytać, że z grasicą już u Adasia w porządku!
Ja nie używałam... czy rożek jakoś łatwo się zawija? Bo np w szpitalu położne tak fajnie te dzieciaki opatulają w kocyki, rach ciach i zrobiona "paczuszka" z dzidziusia, ja tak nie umiałam więc rożka nie kupowałam, bo myślałam, że właśnie też trzeba umieć go zawijać...