udorka, mama mi powiedziała, że po urodzeniu mnie pokarmu dostała dopiero w 4 dobie i mimo to nie miała problemu z karmieniem piersią przez następnych 9 miesięcy. Więc chyba jednak to kwestia tego, jak bardzo się uprę na karmienie piersią 🙂
Mi się wydawało, że mam mało pokarmu, ale potem się okazało, że mam takie żerne dziecko 🙂 Co do cesarek i znieczulenia zo, to ja leżałam, ale ja sikałam krwią i w ogóle było ze mną źle. Dzieciaka mi dali na drugi dzień. Ale dowozili jak tylko chciałam 💘 tyle czasu minęło, a tu mamy nową umiejętność nabytą dzisiaj - robienie fikołków. Oczywiście w kierunku z łóżka na podłogę. 😵 A co do cukrzycy, to mi "zdiagnozowali" i musiałam się trzymać diety. Nie musiałam nic brać więcej. Ale schudłam wtedy! Więcej niż teraz usiłuję. 😁
Dziękujemy dziewczyny za komplementy 🙂 Chciałabym karmić piersią, ale za cholerę nie potrafię. Kiedy była przy mnie położna, jakoś to szło, chociaż mały nie był zadowolony i miał z tym problem, ale teraz nawet nie wiem jak mam przekonać go do otworzenia buźki, bo on tylko wystawia język i próbuje jak ze smoka, a później się strasznie frustruje i nie wiem czy nie lepiej go przestać tak stresować. Próbujemy kilka razy dziennie, no ale porządnie zjeść też musi. Kenna, to znamię ma po tatusiu, sądzę, że trochę się przesunie i będzie pod włoskami i też myślę, że jest urocze 🙂 Ojj szybko zleciało, za chwilę zaczną chodzić, mówić i wyjadą na studia 😉
shagyaaa Adaś cudny!!! A pomysł może o odradcy laktacyjnym. Ja też nie umiałam karmić piersią, nie wiedziałam czy mam pokarm i w ogóle miałam z cyckami same problemy. Przyszła doradca i sporo mi pomogła.
ja ponownie probuje nadrabiac zaleglosci ale w tym watku to po prostu niemozliwe... przepraszam wiec, ze bezimiennie, ale wszystkim, ktorym powinnam- gratuluje 🙂 nie moglam sie powstrzymac, oto moje dziecko z dzisiaj... 🙂
Orientuje się któraś z Was czy to prawda, że jak się pije drożdże w czasie ciąży, to bardzo duże dzieci się rodzi? Gdzieś w necie kilkakrotnie się na to natknęłam i średnio mi odpowiada, żeby mi dzieciak "rósł jak na drożdżach 😉", ale też nie chciałabym przerywać picia na tyle miesięcy...
galop: jest wiele rzeczy, których nie zauważamy, a dają prawdziwe szczęście. Bezproblemowe ciąże, zdrowe dzieci. Tyle rodzin nie może mieć dzieci, tyle kobiet traci ciąże, umierają noworodki i maluszki, rodzą się chore dzieci, albo później dużo chorują. Ja po mojej stracie dużo czytałam na różnych forach, człowiek nawet sobie nie wyobraża, jakie mogą się nieszczęścia trafić. Dlatego każdego dnia nie zapominam, żeby mocno ukochać Julkę i powiedzieć jej jakim jest dla mnie szczęściem i jak bardzo ją kocham. Zasługuje na to.
galop Masz rację, trzeba doceniać zdrowie maluszka. Ja się teraz nieco o mojego gzuba martwię bo mu się wysypało coś na buźce i rączkach. A jutro impreza roczkowa. No cóż, nie będzie w najlepszej formie jeśli chodzi o wygląd, ale cóż 🙂
Ech, pamiętacie jak pisałam o koleżance, która karmiła swojego (teraz 5-miesięcznego) synka dziwnymi rzeczami i mlekiem z kartonika? Mały wczoraj przeszedł operację, stwierdzono jakieś problemy z jelitami, zapalenie wyrostka i wagowo jest mocno po za normą. Szkoda dzieciaka, podobno nie wiele brakowało, a skończyło by się tragicznie 🙁
Czy mi się wydaje czy ktoś mówił że ma taki motorek http://allegro.pl/jezdzik-motorek-enduro-maxi-super-mix-kolorow-i2248642107.html Cierpienie nie Ty przypadkiem? Pytam bo chciałam kupic małemu ale mam problem z wyborem bo są dwa - jeden ma wysokość 25 cm a drugi wysokość siodełka 31 cm. I nie wiem jaki wybrać dla młodego...
Dziękujemy po raz kolejny 😉 Z karmieniem na pewno będzie coraz lepiej. Ja tak sobie myślę, że on ma rzeczywiście za mały pysio i ciężko mu chwycić, a siły na pewno ma mniej niż dzieciaczek urodzony w terminie. Jednakowoż chęci są, więc przystawiamy, no ale jednak głodny być nie może. Zeszłej nocy mieliśmy kryzys i mleka zabrakło, bo niechcący rozlałam 2 porcje, więc luby mimo moich próśb skoczył do apteki po mleko modyfikowane, które dostawał w szpitalu. Nie podałam w końcu tego, jakoś sobie poradziliśmy. Mleko jest dla wcześniaczków do 2,5-3 kg. Jak myślicie, co mam z nim zrobić? Zakładam z nadzieją, że nie będzie potrzebne, chłop twierdzi, że lepiej, żeby było w domu. W każdym razie do tych 3 kg niewiele brakuje, a szkoda, żeby się zmarnowało. W szpitalu chyba nie przyjmą odpakowanego.
Ja bym zostawiła na wszelki wypadek. Filip już w szpitalu był ciut dokarmiany, bo ja nie miałam zbyt dużo pokarmu i jak wychodziłam do domu to powiedziałąm mężowi że nie wracam póki nie kupi mleka. Smiesznie bo objeździł wtedy 7 aptek w Warszawie i mleka nigdzie nie było a pojechał do Auchan i kupił 😉
shagyaaa, ja miałam problemy z karmieniem przy Julce, żeby jej nie przyzwyczaić do butelki używałam sondy. Przystawiałam normalnie do piersi, plus wkładałam do buzi sondę (inaczej się nazywa cewnik do karmienia niemowląt, ciężko kupić w aptece, ale są na allegro), sonda jest podłączona do strzykawki, jak dziecko ssie, to naciskasz strzykawkę i dziecko dostaje trochę wyssanego z piersi, plus to, co jest w strzykawce. Dzięki temu nie zaburzasz odruchu ssania, stymulujesz laktację - no i dziecko się najada. Może tak spróbuj?
Mam do Was prośbę - może znacie jakieś książki, albo strony w necie - a może któraś z Was to przerabiała na sobie albo w rodzinie - i mogłaby podpowiedzieć? Juka jest zazdrosna o Maksia. To znaczy to oczywiste, staram się jak mogę poświęcać jej jak najwięcej czasu, mówię, że mama kocha bardzo, przytulam, bawimy się więcej, niż zanim Maksio się urodził - ale kiedy go karmię, ona czuje się odsunięta, bo zajmuję się dzidzią, a nie nią. Kiedy karmię, to jednocześnie jej czytam książeczkę, albo rysujemy, etc - ale jednak czasem potrzebuję dwóch rąk dla Maksia i całej uwagi - i ona wtedy szaleje, np. dziś rzuciła w niego butelką, raz go uderzyła, a raz próbowała kopnąć w głowę - tzn. odbiłam ręką i siła poszła we mnie, ale było blisko.
Nie wiem, jak mam reagować, najbardziej mam ochotę ją zwyczajnie walnąć, ale wiem, że to bez sensu, bo ona walczy o moją uwagę, a taka reakcja tylko sprawi, że poczuje się odrzucona. Więc mówię że nie wolno, że dzidzię boli, dwa razy się wydarłam, bo nie wytrzymałam. Tłumaczę i pokazuję co wolno, a czego nie wolno - ale ona stara się robić właśnie to, czego nie wolno. Jak mam reagować, żeby Maksio był bezpieczny, a Julka zaopiekowana?
Dziewczyny jak to właściwie jest z tym spaniem na plecach w ciąży? Można czy nie? Jak nie to dlaczego? I jak sobie z tym radziłyście? Ja mam dość spory brzuch jak na 28 tydzień i już nie potrafię się ułożyć. Ze względu na problemy z kręgosłupem, nie boli tylko jak leże na plecach, nie mam na siebie pomysłu.
Ami: niby nie wolno, bo ciężar brzucha może nerwy uciskać. Ale ja spałam czasem jak nie mogłam się ułożyć. A masz może taką poduchę Motherhood? Rewelacja. Ja sobie ją kładłam za plecy, tak, że spałam pół na plecach pół na boku, zapierając się na tej poduszce. A drugi koniec między nogi. Bardzo wygodnie.
Magdalena: czytałam ostatnio, żeby te starsze dziecko jak najczęściej angażować w pomoc przy maluszku. Niech podaje pieluszki, smaruje kremem, co tylko potrafi. I np powiedz Julce, że musisz iść do łazienki i niech małego przypilnuje, bo on przy niej tak się uspokaja i jest grzeczny, więc sobie na pewno poradzi. Oczywiście nie idź do łazienki tylko zaglądaj co się dzieje, ale jeśli nie robi małemu wielkiej krzywdy to nie reaguj. A jak wrócisz po minucie to powiedz, że miałaś rację i jaki mały grzeczny był przy niej. Niech się czuje wyjątkowo.
ami_071, brzuch podobno uciska tez jakies wazne naczynia krwionosne i moze tez uposledzac prace nerek. Ja jestem w 27 tygodniu i jeszcze czasami spie na plecach albo jakos tak troche na boku - troche na plecach, tak ze mala bardziej lezy po jednej stronie brzucha. Czasami juz nie moge tak lezec bo mnie po prostu cos tam w srodku uwiera. Mam jeszcze technike troche na boku - troche na brzuchu. Klade sie na prawym boku, zahaczam lewa reka na malzu i przechylam w jego strone, brzuszek lezy sobie wtedy na lozku i nigdzie nie cisnie, z tym ze nie wiem co na to Twoje plecy bo ja nie mam z nimi na razie problemu.
Proszę o kciuki za nas,bo Milan usiłował się w nocy wydostać,więc leże na położnictwie pod Fenoterolem i staram się nie urodzić.. Chyba mi się za bardzo maleństwo shaggyi spodobało..
kenna, ja tez mocno kciuki trzymam. Atea, wszystkiego naj dla Franka! i dla Ciebie tez spoznione zyczenia urodzinowe, gdyby sie Franek pospieszyl razem imprezke moglibyscie robic 🙂