Dzięki, skład jednak trochę odstrasza.. ale i tak fajnie, że są takie alternatywy wege, nawet tak o żeby rodzina mogła zaserwować mi coś na jakiejś imprezie jak im się nie chce wysilać 😉
możesz próbować z innymi rodzajami płatków, amarantus gotuje się 20min (wrzucony na wrzątek). Spoko, mi też się kończą pomysły 😁 . Jajka jadasz? Jajecznica solo lub jako dodatek do amarantusa/jaglanki?
innych rodzai płatków używam, lecz owsiane najbardziej mi pasują, więc z nimi zostanę. jajka jadam i to wiele ułatwia, ale jakoś mniej mnie grzeją od środka. i ostatnio miałam okres zrobię placki/omlet ze wszystkim co możliwe, więc mi się trochę przejadły śniadaniowo. amarantusem spróbuję. na mleku mogę go ugotować?
No właśnie jeszcze nie widziałam, tylko widziałam na facebooku. Ale koło mnie w Społem są produkty Polsoi wiec sprawdzę (sam Zacisze), Polsoja jest także koło rodziców na Mickiewicza w sklepie Rabat i w Carefurze w Dobrzykowicach. Liczę, że chociaż w jednym z tych miejsc będą te sery, bo chcę je spróbować 🙂
madmaddie, ja jadam gryczaną na słodko. Wieczorem zalewam ćwierć szklanki niepalonej kaszy połową szklanki wody z odrobiną soli i gotuję na wolnym ogniu pod przykryciem około 15 minut. Zalewam połową szklanki mleka roślinnego, ew. dorzucam jakiś mak, orzechy. I zostawiam przykryte, zdjęte z ognia. A rano dodaję drugie pół szklanki mleka, podgrzewam, dodaję trochę owoców suszonych/miodu/pestek/kurkumy/oleju koko. Z tych proporcji wychodzi duuża porcja.
A ja wciąż nie mogę się przekonać do żadnej kaszy poza jaglaną 🙁 próbowałam i na słono i na słodko, różnych i nic mi nie smakuje. Niepalona gryczana ewentualnie z jakimś sosem podejdzie, ale to pare kęsów i tyle. Nie wiem co robić, bo jednak te kasze się chociaż w małej ilości jeść powinno... tyle dobrze, że jaglana mi smakuje we wszelakiej postaci.
odżywianie bezglutenowe: dziś na śniadanie buła, bo mam dość mamałyg na słodko. Drugie śniadanie: ciasto megaczekoladowe bez mąki. Najlepsze ciasto jakie jadłam w życiu 😍 . Bardzo delikatne, nie zbite, mmm. Dorwę przepis i się podzielę 🙂
branka, nie przejmuj się. ja nie jem rzeczy, które mi nie smakują (ostatnio strączkowe) ale dbam, żeby potrzebne składniki dostarczyć z czymś innym. i żyję, bardzo dobrze nawet 🙂 ostatnio wsuwam buraczki na surowo 😁
Buraki uwielbiam, ale w sumie rzadko jem, aż mi się smak zrobił, jutro sobie pojem 😁 strączki na szczęście w tej chwili też wszystkie mi smakują (długo nie znosiłam soczewicy, ale nagle mi posmakowała 🙂 ). Nie lubię ostatnio cukinii, normalnie cała potrawa mi nie podchodzi nawet jak jest jej odrobina, za to jem dużo bakłażana. Ciekawe jak to się smaki co jakiś czas zmieniają 🙂 No i miłość ostatnich dni - dynia 😍
madmaddie, nawet nie wiedziałam, ze buraki można wcinać na surowo 🙂. Myślałam, że ugotowanie jest konieczne. Taki surowy burak nie jest jakoś ciężkostrawny czy coś? :P
a ja nie wiem czy mozna, ale chyba sie nie umiera od tego, przynajmniej nie od razu :P jadlam razem z marchewka do filmu i zadnych nieprzyjemnych skutkow 😉
Chyba powoli zaczynam dorastać do odstawienia mięsa, na razie sobie was czytam, ale coś czuję, że jeszcze trochę i będę musiała żyć bez schaboszczaka. Powiem wam, że niemyślałam, że ta perspektywa może mnie aż tak przerażać 😲
Jak to u was wyglądało? Od razu stwierdzaliście "nie jem i koniec", czy pomału się przyzwyczajaliście? 👀
Frania, zalezy jaką masz motywację. Jeżeli perspektywa bez schaboszczaka cię przeraża, to na początku zacznij np. od jednego dnia bez mięsa w tygodniu. A potem sobie zwiększaj. Mnie mięsy przestało smakować, wiec prawie go nie jem. Wyjątek robiędla kilku plastrów szynki szwardzwaldzkiej raz na miesiąc/dwa.
Frania-może bardziej niż brak schabowego niepokoi cię życie bez tłuszczu? Trzeba pamiętać, żeby pić lub dodawać do kanapek np olej lniany (lub inne), nie wywalać z diety masła. Poza tym to wszystko dla ludzi, nie rzucaj się od razu na jakieś cuda niewiadomo co w stylu faszerowane bakłażany podane z kwiatem dynii :P .
Ja po pierwsze bardzo lubię mięso, a po drugie jak od czasu do czasu zrobię sobie dzień bez kotleta do obiadu to jestem zwyczajnie głodna cały czas. Pewnie to wynika z tego, że jem nieodpowiednie rzeczy, ale ile bym nie zjadła 🙄 Coś czuję, że to będzie moja misja życia 😉
Moim zdaniem pogorszenie samopoczucia to objaw szoku organizmu po naglym odstawieniu miesa, od ktorego byl "uzalezniony", nie od zadnych brakow (co udowadnia dieta chociazby Vanilki przed rzuceniem miesa). W pozniejszych etapach organizm zaczyna sie odtruwac, co tez powoduje gorsze samopoczucie.
Podzielam zdanie Averis, nic na sile. "Bede musiala" i "przerazajaca perspektywa" nie brzmi jak dobra podstawa do takiej decyzji - moze sie nie spiesz, poczekaj az bedziesz przekonana. Bo jak przekonana nie bedziesz, to bedziesz sie meczyc, a nie o to przeciez chodzi 🙂
To, ze jestes caly czas glodna moze sie wiazac z mala kalorycznoscia posilku bez miesa, ale tez z psychika 🙂 Jestes przekonana, ze bez miesa nie bedziesz najedzona i nie jestes. Co mozesz zrobic to jesc czesciej i tresciwiej. Po salatce kazdy bedzie szybciej glodny niz po czyms sycacym, to logiczne. Jedz wiecej "balastu" w posilku - ryzu, kaszy, ziemniakow. To tak na szybko 🙂
Frania, może jeszcz za mało białka, tzn. strączków? Np. po kotletach z cieciorki jestem pełna na bardzo długo. Tak samo jak po kaszach. Może spróbuj w tę stronę?