Forum konie »

Jak rozwiązać problemy z dosiadem

Może tai chi? Chi kung? Joga? Feldenkrais? Wszystko nastawione na świadomość ciała i likwidowanie "stronności".
Nie wiem, co poza ćwiczeniem i pilnowaniem (też przez pomoc naziemną) można poradzić... A... Były kiedyś takie ćwiczenia, to się chyba metoda Dennisona nazywało, miało pomagać w integrowaniu obu półkul. Może to na temat? Rysowanie ósemek nosem i inne takie wesołe historie.
Narazie sobie uświadomiłam własną ułomność -to i tak dużo.
Poproszę Tresera,żeby uważał.
Wiem, ze dawno tu nikt nie pisał, ale nie chce zaczynać nowego wątku. Chcę tylko podzielić się z Wami tym, co niedawno zauważyłam u siebie, zanim jeszcze dotarła do tego wątku.
caroline napisała:chodzi mi o to, ze to co się dzieje z łydka wynika z tego co dzieje się z nogą gdzieś wyżej - biodro, kręgosłup. problem "na dole" to moim zdaniem tylko objaw problemu "na górze". i tam trzeba szukac przyczyn.

Otóż właśnie.Opiszę w skrócie.
Mam problem z podkurczaniem kolan, zwłaszcza prawego, ciagle mam wrażenie że podciągam łydki, głównie prawą.Dostałam jakiś czas temu na tym forum radę, że dobrym ćwiczeniem na otwarcie bioder są krążenia bioder.No i zaczęłam kręcić. W lewo bez problemu, płynnie. W prawo-myślałam, że podskoczę z bólu. Po prawej stronie lędźwi czułam ogromne napięcie, słyszałam "chrupanie" kości, no ale ból był straszny.Moje kółka w prawo musiału być chyba kwadratowe.
Mało tego-kilka tygodni wcześniej ( jeszcze przed kręceniem biodrami) poszłam na pierwszy w zyciu masaż. Bardzo się zdziwiłam, kiedy masazystka powiedziała mi, ze mam bardzo spięty odcinek lędźwiowy i poczułam jak mnie wszystko dźga w lędźwiach. Dla jasności-nigdy nie uskarżałam się na ból w tej okolicy 🤔wirek:

idz na przeswietlenie, bo jak Cie boli po jezdzie i chrupie, to nie jest wcale normalne (chyba ze bola Cie miesnie i po kapieli w goracej wodzie Ci przechodzi.) A na podkurczanie lydek bardzo obre jest jezdzenie bez strzemion, od pocztaku do konca, wlacznie z anglezowaniem bez na poczatku.
palemka, cos musi byc nie tak, ze ci w stawie chrupie i odczuwasz bol. Mialas kiedys jakis uraz, wypadek?

A co do pytania "jak rozwiazac problemy z dosiadem" - to ja bym chciala dodac, ze nie nalezy zapominac o bardzo waznej czesci ciala, jaka jest nasz mozg. Kiedy zaczynamy nauke jazdy na koniu, to jest dla naszego organizmu bardzo "niecodzienna" sytuacja - jestesmy wysoko, cos nami podrzuca, poruszamy sie szybko... Nasz mozg na poczatku uwaza jazde za "niebezpieczna", wiec chroni nasz organizm przez podswiadome dazenie do osiagniecia pozycji embrionalnej - dlatego wiekszosc poczatkujacych rekreantow sie kuli, garbi, podciaga kolana do gory, blokuje rece przy ciele. Zauwazcie, jak wiele jezdzcow reaguje na wszelkie ploszenia i brykniecia - wlasnie przez takie "kulenie sie" - bardzo trudno ten nawyk zwalczyc. Dlatego bardzo wazne jest dobranie prawidlowego tempa treningu - "nauka jazdy w weekend" nie dalaby nam wystarczajaco duzo czasu, by przyjac, ze klus cwiczebny, to nie sytuacja stresowa, a sympatyczne cwiczenie, no, chyba, ze ktos ma wybitny talent, albo jest totalnym "luzakiem" 😉
Kolejna rzecz, jesli jestesmy przy mozgu - to swiadomosc. Czesto sie zdarza, ze kiedy pytamy poczatkujacego jezdzca, gdzie jest jego lydka, ma problemy z jej umiejscowieniem. Kiedy sie uczymy jezdzic, nie mamy 100% swiadomosci, co sie z nami dzieje. Kon "podskakuje", noga musi byc inaczej, reka musi byc inaczej - ciezko na poczatku sie polapac, co gdzie jest. Fajnym cwiczeniem jest stanie rowno pod sciana, z ugietymi nogami, tak, jak w czasie jazdy. Uginamy i prostujemy kolana, jak przy anglezowaniu. Jednoczesnie probujemy zapamietac, co gdzie jest, pod jakim katem, jakie jest wtedy uczucie itp. Ja na przyklad, kiedy stoje pod sciana i uginam kolana, moje stawy biodrowe, bedac pod podanym katem lekko "swedza". Dlatego, kiedy wsiadam na konia, tak sie ustawiam, zeby to "swedzenie" w biodrach poczuc 😉
Jeszcze jedna sprawa - jezdzac konno musimy pamietac, ze kostka jest naszym najsilniejszym stawem, a stopa jest w stanie dzwigac pore ciezary i noga powinna byc tak ustawiona, ze w czasie anglezowanie najmocniejszy "wstrzas" szedl wlasnie na kostke i stope. Majac nogi za bardzo z przodu, skulone kolana, albo piety do konia, nie mozemy sprawic, zeby ciezar naszego ciala szedl na najnizsze partie nogi. Dlatego probujac ustawic noge w czasie klusa, czy galopu, warto pamietac, zeby nie tracic tego uczucia "noszenia ciezarow" w kostce i stopie. Uczucie to takze tracimy, kiedy np. pochylamy sie do przodu, albo mamy dosiad fotelowy.

Uff... mam nadzieje, ze to, co napisalam jest zrozumiale, po polnocy ciezko mi sformuowac, co mam na mysli 😉
Zauważyłam u siebie ostatnio dziwne coś - jadąc sobie stępem na moim nie za dużym koniu obserwuję słońce świecące pomiędzy kolanem a siodłem (które nie posiada poduszek kolanowych, dzięki czemu ten fenomen jest dobrze widoczny).
W kłusie anglezowanym albo galopie w półsiadzie wszystko przylega gdzie ma przylegać, łydka się nie majta, kolano leży przy siodle, czuję bok konia normalnie, łydką działam gdzie trzeba.
Przejdę do stępa - znów mi świeci.
😵
od zawsze miałam problem z galopem w pełnym siadzie... po prostu się bujam. wygląda to tak, że np. w galopie na prawo, gdy prawy przód konia jest na ziemi i się z niego odpycha, ja odchylam się do tyłu, a potem wracam do normalnej pozycji.

kolejny problem to za szybkie wracanie po skoku i do tego z garbem.

jakieś pomysły?

dodam, że problemy są tylko na niektórych koniach.
z tego co wiem, kolano musi przylegać do siodła tylko w półsiadzie i skokach. Osobiście sama teraz walczę z latami przyzwyczajeń i złymi nawykami. Jak przykładam łydkę do konia, to kolano mi nie przylega do siodła, czuję się jakbym miała siedzieć jak na beczce i za diabła to udo się nie roluje.  🙄
Wiwiana, a jak wyglada cala twoja noga w stepie? Czy wraz z oddalajacym kolanem pieta idzie do konia? Zdarza ci sie siedziec fotelowo?

NieznanyRumak, trzeba rozluznic plecy i biodra, otworzyc klatke piersiowa 😉 Tak poza tym, jak siedzisz? Fajnie by bylo, zebys wstawila zdjecie, moglibysmy cos wiecej doradzic.
ikarina, tak mi się wydaje, że przy odstawionym kolanie pięta jest przy boku, a palce od konia. Jeżdżę na nie za dużym kucu i chyba dlatego tak się dzieje, że w stępie próbuję szukać boku piętą zamiast łydką. W kłusie ang. mam zadanie utrudnione, bo trzeba się oprzeć na strzemieniu, a w stępie hulaj dusza...  😤
Czyli najzwyczajniej musisz sobie obrocic staw biodrowy tak, zeby kolano sie nieco "przytulilo" do do siodla i voila 😉 Sprawdzilabym tez na twoim miejscu, czy przypadkiem nie siedzisz fotelowo
Właśnie z rotacją w biodrze w stępie mam trudności 😉
Co do fotelowego dosiadu - odkąd jeżdżę w bezterlicówce, gdzie zamek leży pod udem centralnie, coraz mniej odczuwam że mi noga do przodu leci. Aczkolwiek bez zdjęć nie stwierdzę, że nie leci nigdy...


na tym koniu problem wyglądał najgorzej jeśli chodzi o bujanie sie. w sumie to nie potrafiłam się też na nim rozluźnić, bo wszyscy straszyli, że to wariat.



tu już ekstremalny przypadek złego wracania z garbem i jeszcze łydka poleciała.


dużo winy pewnie jest w tym, ze galopować i skakać uczyłam się na koniach poniżej 140 cm... i tak też jeździłam przez ostatnie lata. na obozie 'duże' konie i nie wyrabiam 🙂
Wiwiana, wiesz, czasami mozna zobaczyc jezdzcow z nogami wyciagnietymi heeen do tylu, ale z pupa klapnieta z tylu siodla, plecami zgietymi w luk, jak podczas siedzenia przy komputerze. Wiec to, ze noga jest w "prawidlowym" miejscu, nie zawsze znaczy, ze sam dosiad jest poprawny.
Zreszta, jak mowisz - jezdzisz w bezterlicowce - co prawda jezdzilam na dwoch modelach i nie mowie, ze we wszystkich siodlach tego typu tak jest, ale w tamtych przypadkach ich budowa baaardzo wymuszala siedzenie na pupie - to raz. Dwa - mowisz, ze jezdzisz na kucu, wiec zadam pytanie - jaki jest rozmiar siodla? Nie jest przypadkiem za male? Zbyt male siodlo moze pieknie zniszczyc dosiad 🙁
Wychodzi, że najlepiej byłoby, żeby ktoś na mnie z boku spojrzał (hehe, a to nowość, co?) 😉 Garba oczywiście posiadam, starannie wypracowanego  😤 i gapię się w grzywę najczęściej.
Siodło ma rozmiar 17-17,5 cala.
NieznanyRumak, wydaje mi sie, ze zrodlo twojego problemu znajduje sie w glowie - jezdzilas na malych konikach, bylo ci z tym wygodnie, a tu nagle nowa sytuacja - duzy kon. Na pierwszym zdjeciu widac, jak cala jestes spieta. Jednak mialam racje w poprzednim poscie - rozluznic biodra, plecy, otworzyc klatke piersiowa (tak, aby ci az lopatki poszly do tylu). Nie wiem, czy to tylko takie moje wrazenie, ale wyglada, jakbys sie kurczowo trzymala udami siodla (moge sie mylic) No i sztandarowe - "klapniecie na pupe", czyli za duzo ciezaru na posladkach.

A tak w ogole, czy tylko ja komentuje w tym watku? Jest ktos, kto moglby cos dodac, uzupelnic, podyskutowac? 👀
na duże konie też czasem siadam, ale ostatnie 2 lata to jazdy tylko na obozie. teraz po przerwie zaczęłam siadać na duże konie, mam do jazdy wałka prawie 180 cm, oaza spokoju, a mimo to nie mogę się na nim odnaleźć. co do ud to chyba możesz mieć rację 🙂 postaram się dziś ogarnąć... dzięki 🙂
A ja mam problem żeby usiąść na lewą stronę.. Weszło mi to w nawyk. Tak jakby nie umiem jechać konia lewym biodrem.. Czasem się udaje, ale rzadko. Największy problem mam właśnie na swoim koniu. Czasem, jak chce zagalopować na lewo, to jakoś dziwnie ustawiam się na prawo i koń zagalopowuje na prawo.
Ostatnio pomogły mi kontrgalopy bo chcąc - nie chcąc musiałam usiąść na lewo, żeby jako tako to wyglądało. Zauważyłam też, że zapieram się czasem nogą w prawym strzemieniu w jeździe na lewo. I przez to moje skrzywienie, ciężko porządnie trzymać mi zewnętrzną wodzę... Mam wrażenie, że jest martwa, bo jak ją ruszę to tracę kontakt..  😵

Jak to naprawić?? Jakie ćwiczenia?? Bardzo długo już ze sobą walczę.. nie mam już pomysłu.. Bardzo proszę o rady. :kwiatek:
Kurcze, az mi glupio znowu pisac, bo nie chce z siebie robic jakiegos "guru" na tym watku. Niech ktos tu zajrzy i cos madrego napisze 😁

nopebow, ja tez przez dlugi czas mialam taki sam problem, jak ty i siedzialam krzywo, lekko obrocona. Wina jest to, ze mam lekka rotacje kregoslupa (wyglada to tak, jakby ktos zlapal moje ramiona i miednice i wykrecil, jak mokra gabke). Czy masz kogos, zeby na ciebie spojrzal, jak chodzisz na codzien po plaskim? Czy ramiona i stawy biodrowe sa rowne?
Niestety, tak, czy siak, czeka cie ciezka praca. Musisz poprosic jakiegos dobrego instruktora, zeby cie "ustawial" przed kazda jazda. Mam namysli - wyrownywal biodra, zeby nie lezaly krzywo w siodle. Kiedy jezdzisz, musisz doslownie co sekunde sprawdzac, czy ci biodro nigdzie nie ucieklo do przodu/tylu i coz... jezdzic, jezdzic, jezdzic. Na poczatku duzo na liniach prostych, by sie przyzwyczaic do nowej pozycji (oj, bedzie niewygodnie na poczatku 😉) a potem powoli dodawac jakies luki, wolty. Jak juz jako-tako opanujesz biodro, cwicz  na dlugiej scianie duze wezyki, przy czym podczas powrotu do sciany robisz ustepowanie od lydki. To pomoze ci pokazac biodrom, ze nie wolno im zyc wlasnym zyciem 😁
Jezeli faktycznie cos jest nie tak z kregoslupem, biodrami, polecalabym zlozyc wizyte jakiemus kregarzowi - moze on ci pomoze sie wyprostowac?

Znam jeszcze drugi powod, czemu ludzie jezdza krzywo i jak z tym walczyc, ale to jest sporo pisania, moze cos skrobne pozniej 😉
tak, mam pomoc z ziemi, niestety nie codziennie... Na razie będę skupiać się na tym, żeby siedzieć prosto, równomiernie obciążać strzemiona (aby się nie zapierać), równo biodra i ramiona.. Od poniedziałku może będę wsiadać jeszcze na inne konie - to na pewno też pomoże. Ciężka droga przede mną  🙄
Znam jeszcze drugi powod, czemu ludzie jezdza krzywo i jak z tym walczyc, ale to jest sporo pisania, moze cos skrobne pozniej 😉

byłoby super  😉  :kwiatek:
oj tak... bedzie ciezko 😉 Ja tylko jeszcze dodam, ze moja praca nad siedzeniem prosto to nie tylko jazda. Ja caly czas mysle o prostowaniu biodra, jak np. chodze po domu. Moje lewe biodro jest bardziej z przodu, wiec je ciagle cofam. Jezeli nie jestem pewna, czy jestem pod dobrym katem, przytulam sie plecami do sciany i sie z nia rownam.

Co do drugiego powodu jazdy krzywo - zadam pewne pytanie. Czy probujesz pracowac z koniem w dole? W sensie, ganaszujesz, zbierasz naklaniasz do zejscia na dol? Otoz sek jest taki - podejrzewam, ze 95% jezdzcow swiata za bardzo kombinuje z pyskiem konia, aby jego glowe sciagnac w dol. Zamiast uzywac dosiadu i dac koniowi czas, aby sie rozluznil, rozciagnal i nabral miesni, szykanuja je. A to jakies majzlowanie, a to jakies za krotkie wypinacze, czarne wodze i inne cudawianki. Otoz, kiedy kon zejdzie juz w dol, jezdziec sie cieszy "hurra, zebralem konia"
Niestety, rzadko jest tak kolorowo. Kiedy probujemy jakimis dzikimi metodami glowe konia naklonic do zejscia w dol, sprawiamy koniowi bol. Boli go szyja, boli go grzbiet. Kon walczy z tym bolem, jednak wie, ze nie moze podniesc glowy, bo od razu bedzie majzlowanie, albo nie daj Boze gorsza kara. Co robi? Wpada zadem do srodka! Mowie wam, to musi byc dla konia ogromna ulga, bardzo to odciaza napiete miesnie grzbietu.
Tak wiec jezdziec jest zadowolony, bo glowa konia jest na dole, jednak kon jest wykrzywiony i to sprawia, ze jezdziec sie wykrzywia razem z nim. Jesli tak pojezdza kilka tygodni, miesiecy, to oboje beda mieli powazne problemy z wyprostowaniem sie.
Tak wiec, nie wiem nopebow, jak pracujesz ze swoim koniem, ale wzielabym tez pod uwage to, co napisalam.
Tak, staram się go zachęcić do zejścia w dół. Jeździmy pod okiem trenera, nie zauważył żeby zad wpadał do środka jednak wezmę to pod uwagę.  :kwiatek:
Skoro jadąc na lewo, zapieram się czasem w prawym strzemieniu (do tego dochodzi też skrzywienie w biodrach) to pomoże obciążanie lewego strzemienia? Usiądę może wtedy bardziej do środka i ruszę to biodro?
nopebow, nie obciazaj lewego strzemienia bardziej - nabierzesz kolejnego zlego nawyku. Staraj sie jechac rowno i postaraj sie zakodowac sobie prawidlowa pozycje, aby po wielu, wielu jazdach przyjmowac ja odruchowo
dzisiaj próbowałam siedzieć całkiem prosto (biodra, ramiona, równe oparcie) to trudniejsze niż myślałam  😵 Miałam wrażenie, że nie mam kontroli nad koniem i nie wiedziałam, jak działać ciałem.  😡 To minie? Przyzwyczaję się? Chyba jeszcze siedzę trochę pokrzywiona, bo nadal nie umiem porządnie chwycić zewnętrznej wodzy... Na to też jakieś rady?  😡 We wtorek chyba będę mieć w końcu trening - mam nadzieję, że trener mi trochę rozjaśni.
hehehe, mowilam, ze bedzie trudno 😉 Jesli bedziesz ciezko pracowac, to minie 🙂 Jezeli bedziesz cwiczyc takze poza jazda, tak jak mowilam, np. chodzac po domu, baaardzo przyspieszysz rozwiazanie problemu. Niestety, ale bedziesz potrzebowala duzo samozaparcia 😉
bardzo, bardzo dziękuję  :kwiatek: Mogę prosić jeszcze coś na ten temat?  😡
Chyba jeszcze siedzę trochę pokrzywiona, bo nadal nie umiem porządnie chwycić zewnętrznej wodzy... Na to też jakieś rady?  😡

Zazdroszczę tym, co mają wkute solidne podstawy od początku i nie muszą walczyć ze złymi nawykami  🙇
nopebow, w wiekszosci przypadkow problemy "na gorze" wynikaja z problemow "na dole" Tak wiec, jezeli masz taaaakie problemy z dosiadem, to byloby nie fair wymagac od samej siebie, zeby w tej chwili rece dzialaly idealnie. Jak sie wyprostujesz, to wydaje mi sie, ze reka sama zacznie pracowac prawidlowo, pod warunkiem, ze w miedzyczasie bedziesz mocno jej pilnowac w czasie jazdy. Jeszcze dodalabym cwiczenie "krazenie ramion", kiedy chodzisz po domu, byc moze kilka wizyt na besenie mogloby ci pomoc (wymusza rowne poruszanie sie)
Po nitce do klebka powinnas dojsc do celu, daj sobie duuuuzo czasu. I pamietaj - dosiad to twoj priorytet, a gora, z drobna pomoca, powinna sie wyrownac wraz z progresujacym dolem
Super, ze udało nam się reaktywować temat, bo uważam że jest dość ważny.Nie miałam netu przez weekend, więc dopiero piszę.
Muszę wyjaśnić, ze to moje chrupanie i ból w lędźwiach nie objawiało się po jeździe, tylko po ćwiczeniach na sucho, bez konia. Ale muszę przyznać, ze po ok. 3 tygodniach ćwiczeń w domu i kilku masażach prawa strona lędźwi już mi tak nie trzyma, jest dużo luźniejsza, nie czuję tam napięcia w czasie robienia kółek biodrami.
A co do urazów to i owszem. Kilkanaście lat temu spadłam z konia złamałam, kość piszczelową, właśnie prawą. Było niewielkie przesunięcie no i teraz mam minimalnie krótszą nogę i jednak trochę usztywnioną kostkę.Pietę w tej nodze mimo wszystko daje radę obciągnąć w dół, ale cały czas mam wrażenie jakbym miała prawe strzemię krótsze- a sprawdzam i okazuje się że jednak puśliska są równe.W dodatku coś dziwnego muszę chyba robić przy zagalopowaniu właśnie na prawo, bo koń zaczyna mi przyspieszać, ucieka do srodka ujeżdżalni i kładzie się na prawą łydkę. On generalnie nie lubi chodzić na prawo i zawsze miał problem z galopem w tą stronę, ale tak się zastanawiam, czy ja mu "w tym nie pomagam " 🤔
ja am probem ogólnie z dosiadem, gdyz mam dosc poważne skrzywienie kręgosłupa- skoliozę wodcinku ledzwiowym. Przez to moja midnica jest wsunięta nico w prawo i delikatnie wysunięta do przodu. Moja prawa noga wydaje sie krótsza (choc nie jest- wszytsko powoduj skrzywienie) o ok 1,5 cm. Kiedy stoj, badz chodzę moja pupa jest odstająca w tył 😡 (nie lubię tego). Zbyt długie siedzeniepowoduje bóle krzyzowe itd..pisac wiele mogłabym. Jednak ni rezygnuję z jazdy konnej, jstem pod kontrola fizjoterapeuty, cwiczę w domu. Mój problem  dosiade polga na tym, ż przez to wszytsko siedzę troche krzywo, a co najbardziej mnie martwo, mam zablokowany krzy, wysunięta pupa w tył powduj, że cięzko mi usiąsc w środek iodła. Mój dosidczęsto wyglada jak tzw fotelowy, nogi mi uciekają nieco w przód..pupa do tyłu. Staram sie to kontrolowac, zmieniłam siodło ujezdzeniowe na mniejsze, ale ndal muszę myślec o tym co robię.
Czy zncie może jaieś dobre, prawdzoneksiązki, w których opisuje sie dosiad jezdzca, może, która awiera róznego rodzaju cwiczenia, które pomogą mi w cwiczeniu dosiadu? Wiem, że trener najlepszy. Mam również kłopot  zkoniem, w zwiazku z cym czeka mnie przerwa. Chciałabym poczytac, uswiadomic sobi niktore rzeczy, wyobrazic..
Moje literówki spowodowane są uszkodzona klawiatura, wybaczcie.
aleksa87 Pewnie wiele osób poleciłoby Ci książkę Sally Swift "Harmonia konia i jeźdźca". Autorka sama miała problemy kregosłupowe, dlatego pojawiła się ta pozycja.Jest tam sporo ćwiczeń, dosiad opisany dość szczegółowo i jakby to ująć-trochę abstrakcyjnie. Do mnie akurat nie wszystko trafia z tej książki, ale może Ty skorzystałabyś wiecej.Myślę ze warto spróbować. Mimo wszystko dość często do niej wracam i kartkuję tę książkę, bo za każdym razem znajduję coś nowego-nawet jeśli daną stronę czytałam już  z 10 razy 😉
Aby odpisać w tym wątku, Zaloguj się