Alice, u mnie ładnie daje radę ta domowa mikstura. 🙂 Tylko w lesie wymięka, ale nic dziwnego- robactwa jest masa. Dzisiaj pojechałam w teren o 5- myślałam, że mi owady konia zjedzą...
Cała butelka octu, po jednej torebce goździków i czosnku, 1 duża cytryna i dwa olejki waniliowe. Cały czas czuję ten zapach w domu 🙄 Znaczy się trwały :P
Byłam wczoraj i dzisiaj w stajni . Wczoraj wściekałam się , bo były miliony much 😵 Tłukłam na wszystkim jedną za drugą - muchy to jedyne zwierzęta których nie trawię , nienawidzę i morduję z lubością i radością ogłaszaną całemu światu . Dzisiaj w korytarzach trup się muszy słał , wpadło pare much , ale różnica ogromna . Okazało się , że stajnia została czymś spryskana - jutro jeśli będzie okazja zapytam właściciela jaki środek zastosował .
ja zaczynam dochodzić do wniosku, że przy takiej ilości dokuczliwych owadów i spoconym koniu nie ma magicznego i skutecznego środka. Zastanawiam się nad Polleną tą na komary i bąki , jest niedroga i mam nadzieję, że poradzi sobie przez dwie wieczorne godziny (18- 20) kiedy konie wypuszczam na pastwisko. Na dłużej i wcześniej i tak upał nie pozwoli 😵
Pollena działa do pierwszego ... spocenia 🙁 sama kombinuję bo przetestowałam już czarną askorbinę, pollenę a koń makabrycznie zjedzony głównie przez gzy. Derka niestety nie przetrwa padoku zabaw z kolegami więc generalnie pomysły powoli się wyczerpują...
Ja wstaje już o 4.30 żeby na parę godzin wypuścić konie. Niestety muchy o tej porze też nie śpią, ale jest ich trochę mniej. O 9-10 jak nie ściągnę to konie taranem bramkę biorą 🙄 "Muchozole" działają krótko, za krótko. Na jazdę wyjeżdżam o 19 i obie ręce działają jako packa na muchy po mimo pryskania.
bjooork, a jaką masz derkę? Ja mam Jacsona i na razie trzyma się super, tfu tfu, a też mój koń sam nie chodzi.
Najgorsze u nas są meszki - raz, jeden raz, zostawiłam konia bez derki i to co zastałam na jego szyi mnie po prostu przeraziło :O Łysy placek długości ok. 20 cm, calutki w krwi i strupach, a na nim chmara tego syfu. Najpierw przemyłam mu to porządnie wodą utlenioną, potem zasuszyłam gencjaną, potem wypsikałam muchozolem a na koniec zakryłam kapturem od derki. Dzisiaj wyglądało to o niebo lepiej, może się niedługo zagoi...
korsik, oby ci się dobrze sprawowały 🙂 Bieda twoja kobyła, bo jeśli jej brzuch wygląda to tak samo tragicznie jak Dzionka szyja to naprawdę przechlapane :/
Tak jak w poprzedniej stajni były tylko komary i meszki,tak u mnie ich brak,jest za to całe mnóstwo gzów i ślepaków.Konie mimo psikania czarną absorbiną spływają krwią. Spróbowałam autanu i był spokój na jakieś 4 h...Na jeździe nic nie pomaga,trzeba po prostu jechać dobrym tempem...Dzisiaj przetestujemy oboje Bros...
Dzionka derki nie mam. Niestety bez względu na firmę zaraz zostanie zjedzona przez współtowarzyszy (a raczej jednego współtowarzysza zabaw w typie Master of Disaster - skubaniec rozwalił mi niezniszczalnego 'blackhorse'a' zimowego i regularnie morduje kolejne kantary)
mój żył całkiem nieźle, dopóki w stadzie nie pojawił się mały rozrabiaka - co gorsza mój stary dziad stara się mu dorównać na każdym kroku i potem mój portfel na tym cierpi 👿
A ja zrobiłam miksturę z octem itp. i działa rewelacyjnie!! Nic nie siada nawet do spocenia, a pollena, absorbine itp. nie dawały rady.. Testowałam też psikając przód konia tym specyfikiem, a tył pollena. Przód czysty, tył gryziony. Dla mnie rewelacja ! 😅
Z obserwacji: srodki z deet ( bros na przyklad )nie dzialaja na gzy niestety, no moze troszke na poczatku jazdy, ale potem krwawa jatka... Co konkretnie na gzy??
Wypsikałam konia caluśkiego Rokale'm o zapachu dziegciu i pojechałam na oklep, lajtowo do lasu. Koń się bronił przed tym lasem, łbem machał, wkurzał się, ale ja uparcie, złośliwie parłam do przodu. Po około 10 minutach stwierdziłam, że "no dobra- jednak komary gryzą, wracamy". W powrotnej drodze zeszłam sobie na chwilę z konia.
To co zobaczyłam stanąwszy obok niego, długo mi utkwi w pamięci. CALUŚKI CALUSIEŃKI brzuch pokryty komarami. Jeden komar przy drugim i tak na calutkim brzuchu. Nogi całe w komarach, klata w komarach, szyja. Pysk cały w komarach. Komar przy komarze. Strzepywałam z niego z obrzydzeniem te warstwy komarów. Bleeeee....
I powiem Wam tak. W LESIE NIC NIE DZIAŁA. To mówię ja- Tunrida, która używała już chyba wszystkiego.
U mnie podobnie jak u Burzy, przetestowałam wszystko i tylko Rokale działa. Pożegnałam się z absorbinami itp. bo one nie dawały absolutnie nic, ponad ochorony przed kleszczami i ładnego połysku na sierści.